niedziela, 1 marca 2026

tacy jak my

 

W hotelu nigdy nie było zwierząt ale tym razem to się zmieniło. Był niewielki pies w jednym pokoju a w drugim kot. Kot miauczał przeraźliwie i (teraz mnie to śmieszy) koleżanka często stała tam pod drzwiami i wołała scenicznym szeptem „kici kici kici” i kot na chwilę cichł. Potem ten pokój pierwszy poszedł do remontu.

Pobyt u nas często był przystankiem. Część uchodźców po wakacjach wróciła do kraju. Inni zostali przekwaterowani lub sami znaleźli sobie miejsce do życia a piąte piętro poszło do remontu. Trzeba było rozkręcać i naprawiać meble, malować ściany, naprawiać armaturę, prać tapicerkę i wykładziny, zmieniać pokrowce i nierzadko całe materace, szorować, myć od środka szafy i doczyszczać fugi. Jeszcze funkcjonował pokój zabaw. Było to pomieszczenie w sali konferencyjnej, pełne zabawek, planszówek, pluszaków, kredek, wyposażenie jak w szkolnej świetlicy lecz wszystko popsute, pobrudzone, poniszczone. Wkrótce i to spakowaliśmy do worów i poszło do śmieci.

Zmarnowało się też wiele ubrań. Kiedy przyszła wiosna, panie powybierały sobie ze sterty darów lżejsze rzeczy a zimowe.. porzucały na kupę. Tak samo na śmieci poszły dwa wózki dziecięce. Drogie, ale strasznie brudne. Stały kilka dni koło śmietnika i nikt ich nie chciał. Jest na to wytłumaczenie – to wszystko było za darmo i łatwo dostępne. Poza tym była jeszcze kwestia wielkości bagażu, bo jeśli ktoś jechał dalej to często porzucał hulajnogę, wózek czy zimowy płaszcz. 

Kierowniczka miała „sklepik”. Było to pomieszczenie w którym można było dostać środki czystości, pampersy, kosmetyki, mleko dla dzieci, słodycze, leki bez recepty. Odzież i buty leżały na stercie koło windy.

Przyszedł sezon i brakowało nam ludzi do pracy bo urlopy. Na ten okres hotel przyjmował ludzi na zlecenia ale żadna z pań mieszkających na piątym nie chciała tej pracy. Za to z innego miejsca przyszły do nas dwie fajne dziewczyny, jedna z nich pracuje do dziś. Kiedyś, gdy jeszcze pracowałam, zapytałam – czy chciałabyś wrócić do siebie? Ona bez wahania odparła – ja może i tak, ale moje dzieci za skarby świata, jak są niegrzeczne to ich straszę, że wrócimy i zaraz się poprawiają. Oni tu mają szkołę, kolegów, mówią po polsku, lubią miasto, nie chcą wracać, tu jest ich świat.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój komentarz