piątek, 5 czerwca 2026

wiem, że jesteś tam

 

Tego numeru nie miałam w książce. Wyświetliła mi się wiadomość z niewiarygodną, tragiczną treścią i  pomyślałam, że ktoś się pomylił ale trzeba to  sprawdzić. W ten sposób o kilka minut odsunął się ten moment, gdy na gardle zaciska się obręcz i nie można złapać oddechu, wraca dopiero wraz z niepohamowanym płaczem.

Najpierw miałyśmy dla siebie dużo czasu. Dom przy domu, ten sam autobus, ta sama droga do pracy. Radosna, uczynna, pracowita dziewczyna lubiła spędzać czas w moim domu a ja szybko przykleiłam się do jej rodziny. Nikogo tu nie znałam i nie było mi lekko. Poznawałam tutejszą społeczność prze jej pryzmat. Zmiana pracy dotknęła nas obie, ale co z tego, nie my jedne. Stałyśmy potem ramię w ramię na Kleparzu – wypisz-wymaluj – przekupki. Więcej gadania jak handlu.

Miałyśmy tyle tajemnic. Tyle wieczorów pełnych śmiechu, tyle zmartwień i pocieszeń. Nawet ciuchy sobie pożyczałyśmy. Tańczyłam na jej weselu do rana, do białego rana, a rano wracałam do domu niosąc w rękach szpilki i śpiewając na cały głos „Przeżyj to sam”.

A potem poszłyśmy obydwie do szkoły aż na trzy lata. Lata radości, śmiechu, powrotu młodości. Miałyśmy najlepsze oceny, a jakże! Cudowny czas. Byłyśmy nierozłączne jak dziewczynki z podstawówki, ludzie mylili nasze imiona. Jadąc na obronę dyplomu przeżyłyśmy czołowe zderzenie, obsypane szkłem martwiłyśmy się nie o życie i zdrowie tylko o ten nieszczęsny egzamin.

Zawsze była po mojej stronie. Wiecie jakie to jest cudowne mieć kogoś takiego? Zawsze wiedziałam, że gdy będę w potrzebie, mogę prosić o wsparcie, zawsze. To nie miało znaczenia, że nasze drogi w końcu się rozeszły bo świat się o nas upominał. Wiedziałam, że jest i nic się między nami nie zmieniło.

Pewnego razu doznałyśmy krzywdy od jednej wiedźmy.  Dlaczego ktoś krzywdzi  dobrą, pracowitą, uczciwą dziewczynę? Bo może. Bo jest dobra, pracowita i uczciwa.

Upłynęły kolejne lata i nawet odważyłam się myśleć, że może znów obydwie będziemy mieć czas na plotki, śmiechy, radości i smutki.

A teraz umarła. Nie miałam w życiu wielu przyjaciółek. Nie miałam w życiu wielu osób, które zawsze były po mojej stronie.  Tak się czuję jakby mi znów siostra umarła. Siostro moja, Asiu kochana tam w niebie zaopiekuj się  Agatką.

Wiem, że jesteś tam, i wiem, że już nie mogę do Ciebie zadzwonić. A kiedy mogłam, to nie dzwoniłam.

 

5 komentarzy:

  1. Przytulam mocno.Urszula

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo, bardzo współczuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, Klarko :-(
    Takie wiadomości rozwalają na całego...

    OdpowiedzUsuń
  4. Popłakałam się...
    W styczniu też przeczytałam taką wiadomość, poszłam do syna, żeby to za mnie przeczytał bo nie uwierzyłam.

    20 lat temu na raka zachorowała moja najbliższa przyjaciółka. Nie mogłam znieść myśli, że mogłaby umrzeć!

    Przytulam najcieplej Klarko💚

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz