Pokolorowane zdjęcia sprzed sześćdziesięciu lat. Na tym pierwszym fotografującemu udało się uchwycić krajobraz ówczesnej Jodłówki. Wzgórza, poletka wydarte z lasu, podzielone na niewielkie zagony. Dla mieszkańców lato było czasem wytężonej pracy, dla przyjezdnych wypoczynkiem. Bardziej pamiętam wieś z tych zdjęć niż współczesną ale zapewniam, jest tam przepięknie. Niebo niesamowicie wygwieżdżone, noce pełne odgłosów leśnych zwierząt, dzień pachnący poziomkami, storczyki na polanach, umykające spod nóg jaszczurki.
I łyżka dziegciu w tej beczce miodu - tubylcy zaśmiecający jeden z najpiękniejszych zakątków, walająca się koło ścieżki w lesie sterta puszek, butelek, niedopałków. Nie wstydzą się, siedzą tam, piją, zostawiając za sobą śmietnik. Nie ma na nich sposobu.


To rozgwieżdżone niebo, droga mleczna w zasięgu ręki...
OdpowiedzUsuńTo moje najczulsze wspomnienie z dzieciństwa u babci.
Ludzie to świnie
Klarko! Dzięki za te zdjecia, teraz widzę to, o czym czytałam:)
OdpowiedzUsuńTak ciepłe, letnie wieczory i noce pod rozgwieżdżonym niebem to cudowne wspomnienia z dzieciństwa i młodości. Mimo, że nie mieszkałam w tak pięknym miejscu jak Ty. Tym bardziej boli fakt, że są ludzie, którzy nie dbają o wspólne dobro, chyba im nawet do głowy nie przychodzi, że można po sobie posprzątać. To jak traktujesz otoczenie mówi kim jesteś, w sumie smutne to ubóstwo umysłowe i kulturalne.
OdpowiedzUsuń