środa, 29 kwietnia 2026

kochany synek

 

Krysia opowiada i od czasu do czasu przerywa, aby otrzeć łzy i wyczyścić nos. Przeprasza i wraca do opowieści.

Dziewczynki urodziły się normalnie, łatwo nie było ale nie było też komplikacji. Natomiast Pawełka rodziłam długo, byłam po nim strasznie słaba, wykończona po prostu, bałam się bardzo o niego bo przecież po takim długim porodzie dziecko może rozwijać się gorzej. Poświęcałam mu najwięcej uwagi. Najpóźniej pożegnał się z pieluchą, nie lubił się uczyć, musiałam z nim siedzieć nad zeszytami.

Pyskował i przeklinał. Obrażał się gdy mu coś nie wychodziło, rzucał się na siostry z pięściami o byle co. Nawet pies się go bał. Tłumaczyłam, prosiłam ale on wszystko musiał robić po swojemu. Skończył zawodówkę i stwierdził, że musi odpocząć. Myślałam, że dał sobie miesiąc wakacji ale on w ogóle roboty nie szukał. Ja szłam do pracy, mąż do pracy a Pawełek spał do południa i nic go nie obchodziło. Dziewczyny już mieszkały w dużym mieście a kiedy przyjeżdżały do domu, unikały Pawełka. Nie lubili się. Jak to możliwe, że rodzeństwo się nie lubi, nie wiem co ja zrobiłam z tymi dziećmi źle.

Karolina mi mówiła, że Pawełek nie oddaje długów. Pożyczała mu wiele razy, Madzia tak samo. Mąż Madzi załatwił mu pracę ale Pawełek po tygodniu ją rzucił. Mówił, że tam go poniżali, dawali najgorsze zadania. Co robił? Chodził po magazynie, wyszukiwał zamówiony towar a potem pakował go do wysyłki. Nic trudnego, wsadzić książkę czy zabawkę do kartonika i okleić taśmą. Ale jemu dawali do pakowania wszystko co najtrudniejsze, kłócił się i wreszcie strzelił o biurko identyfikatorem i trzasnął drzwiami firmy.

Pracował w sumie może dwa miesiące w roku, ciągle próbował ale nigdzie mu nie pasowało, tak to leżał całymi dniami, wychodził wieczorem do kumpli, wracał pijany i mówił, że nie pił albo od razu się rzucał, nie dało mu się nic powiedzieć. Nie daję mu na picie więc to nie moja sprawa – tak mówił. Bezczelnie się śmiał, gdy po nim sprzątałam. Masz rączki, masz nóżki to myj wannę, szoruj kibel! Kiedy był mały, zachęcałam go do samodzielności – masz rączki, masz nóżki, schowaj zabawki do pudła, odnieś talerzyk do zlewu. On teraz tak ze mnie kpił. Popychał mnie aż uderzałam w ścianę, szarpał mnie, wszystko musi być na już, natychmiast. 

Narobił długów, pobrał kredyty. Bałam się, że pójdzie do więzienia. Spłaciłam. Spłacałam za niego wiele razy. To przecież moje dziecko, co się dziwisz. Ja ci opowiadam o nim jakby był złym człowiekiem, ale przecież on taki nie jest tylko nie umie sobie poradzić w życiu i o wszystko obwinia mnie.

Krysia znów płacze. Nie da rady tak żyć ale nie da rady się przełamać. Bo to syn, jak złożyć skargę, że się nad nią znęca, że ją okrada, jak wyrzucić własne dziecko z domu, własne dziecko!

8 komentarzy:

  1. Trudny temat i stary jak świat. Krysia bez fachowej pomocy sobie nie poradzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Weź ty już nie "twórz", może zrób coś w ogródku albo pozamiataj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham Cię Klarko😍😍😍🥳

      Usuń
    2. Klarko nie ma to jak " odpowiednie dać rzeczy słowo" . Tak trzymaj 😍

      Usuń
  3. Krysia na terapię a potem przegonić synka. Według mnie on jest po prostu złym człowiekiem

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu, ale nie tylko w Polsce dzieci płci męskiej wyraźnie są przez rodziców lepiej traktowane, więcej się im wybacza. I jest to spory błąd, bo dawno już minęły czasy gdy mężczyzna był tą "ostoją", jedynym żywicielem rodziny, jej fundamentem. Teraz nie jedna dziewczyna jest znacznie lepiej wykształcona i lepiej zarabia niż mężczyzna.A teraz się mogę do czegoś przyznać- gdy byłam w stanie odmiennym cały czas martwiłam się, co ja biedna zrobię, jeśli zamiast wymarzonej córeczki rośnie mi w brzuchu chłopczyk??
    Wtedy nie było jeszcze w Polsce badań USG, a ponieważ ów stan odmienny znosiłam super, to wszyscy krakali,że hoduję chłopca. Ale jednak spełniło się moje marzenie i urodziłam dziewczynkę. A co do tego przypadku- nie za bardzo wierzę, że terapia pomoże owej Krysi.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz