Owszem, mieszkam przy samej drodze, zdjęcie zrobione z kuchennego okna. I nawet o szóstej rano w niedzielę jest ruch. Patrzę na to inaczej.
Droga przeważnie zawsze jest dobrze utrzymana, nawet chodnik gmina odśnieża i czyści. Mam więc doskonały dojazd do domu i łopatować trzeba tylko kawałek od bramy do garażu. Przystanki autobusowe są częste jak w mieście, nie trzeba zasuwać kilometrami.
Z sąsiadami szanujemy się - to jest kluczowe słowo, nie musimy się kochać, nie musimy się odwiedzać. Ale możemy. Zabudowa jest gęsta, akustyka niezwykła więc wszyscy jesteśmy skazani na słuchanie wszystkich w promieniu kilometra. Latem najwięcej wolnego czasu spędzamy w ogródkach i wtedy słychać nie tylko nawoływania ale nawet zwykłe rozmowy.
Koty mają granice za nic. Psy trzymają się swojego terytorium ale i tak wiemy czyj pies szczekał o drugiej w nocy. Poznajemy po głosie.
Mieszkam w najstarszej części miejscowości. Wokół niej powstały nowoczesne osiedla. Szłam taką nową uliczką i podziwiałam piękne domy, drogie samochody, zadbane posesje. Zaglądałam ludziom do okien, taka moda - duże przeszklenia na parterze, piękne wnętrza, po co to zasłaniać.
U nas się naprawdę dobrze ludziom powodzi. U nas - mam na myśli nie tylko naszą gminę, mam na myśli cały kraj. Doceniam to. Bezpieczeństwo. Czystość. Świadomość społeczną. Młode pokolenie wychowywane w poszanowaniu środowiska.
I tylko trudno czasem o wielkoduszne "nie zbiedniejemy", o posunięcie się na ławce życia.
ładnie wygląda polska tutejsza...ale owo nie zbiedniejemy sporej ilości obywateli kością w gardle...zwłaszcza tym od mencena i brałna ...
OdpowiedzUsuńPiękne to napisałaś.
OdpowiedzUsuńKlarko, to pierwszy rozdzial do kolejnej książki! Pięknie ujęłas!
OdpowiedzUsuńI to jest doskonały pomysł Basiu!
UsuńPięknie powiedziane Klarko ❤️
Pięknie napisałaś, Klareczko! Staram się zawsze posuwać ,ale Teatralna ma rację,są tacy którzy wyśmieją i spojrzą z nienawiścią na pomoc,którą dajesz ,czy ludziom ,czy zwierzętom...
OdpowiedzUsuń