Siostra opowiada mi o swej aktywności Koła Gospodyń, o wspólnej pracy na rzecz lokalnego społeczeństwa, o wycieczkach, udziale w różnego rodzaju projektach i ja jej trochę zazdroszczę bo ja się tu niestety nie zintegrowałam to raz a po drugie nie widzę miejsca dla siebie.
Tak się zastanawiam czy zastąpienie wspólnoty społecznej kontaktami wirtualnymi nie wycofało mnie całkiem z życia. Bo łatwiej dzwonić i pisać niż się spotykać. Czuję jednocześnie, że to zastanawianie się jest krokiem do podjęcia działania. Jeszcze nie wiem co to ma być. Miałam tyle planów na emeryturę.
Tańce w kręgu i tańce liniowe, basen, zwiedzanie miast, począwszy od Wrocławia i Poznania, i Tarnów, Tarnów też miałam w planie zwiedzić jako turystka.
A tu gópigus. Szlag!
Nie każdy lubi taką integrację. Ja 37 lat pracowałam w tłumie ludzi, teraz wystarcza mi blogosfera i kameralne spotkania z koleżankami.
OdpowiedzUsuńWierzę, że jeszcze pozwiedzasz!
Jak dobrze, że jest ten wirtual.
OdpowiedzUsuńKażdy wybiera to, co mu bliższe - jeden Koło Gospodyń, inny Kółko Różańcowe, a jeszcze inny blogosferę.
OdpowiedzUsuńKiedy szłam na emeryturę, mialam jeden plan: nigdy więcej nie nastawiać budzika na 5.30.
Dobrego dnia!❤️
Na emeryturze robi sie tylko to co sie chce i to co sie moze. :)))) Zwiedzanie duzego miasta czesto konczy sie na znalezieniu zakatka z dobra kawa i czyms slodkim, bo nogi bola, bo we lbie sie kreci od roznosci i nadmiaru wrazen. Wirtualnie tez mozna zwiedzac samemu lub z kims czytajac relacje z roznych miejsc.
OdpowiedzUsuńWierze, ze odwiedzisz ten Wroclaw, Piznan a nawet i ... Tarnow!
*Poznan
UsuńMoje haslo na emeryture: nic nie musze - wszystko moge. Ale jeszcze pare latek...
OdpowiedzUsuńEmerytura: serfować do północy, wstać w południe.
OdpowiedzUsuń