sobota, 16 marca 2024

połowa marca

 Za nami śmierć w bliskiej rodzinie i pogrzeb na jednym z krakowskich cmentarzy. Jeśli pogrzeb może być ładny to ten taki był. Spokojny, krótki, pełen kwiatów i życzeń wiecznego odpoczynku ale też powitań dawno nie widzących się ludzi. 

Musiałam oddać skierowania sanatoryjne. Zarówno neurolog jak i lekarka poz stanowczo zabronili mi wyjazdu. Oddałam. Z płaczem, bo mi bardzo zależało. Jednak bardziej zależy mi na tym, aby komórki nowotworowe nie regenerowały się pod wpływem zabiegów. 

Poza tym, może to się wyda śmieszne, ale zabiegi sanatoryjne bywają męczące. Kiedy byłam zdrowa, były dla mnie przyjemnością bo miałam dobrą kondycję, przecież dużo pracowałam fizycznie, prawie codziennie robiłam 10 tys kroków a często i 15 tys. A teraz ledwo łażę. 

Lekarka kazała mi oszczędzać siły. Czyli z domu do ogrodu jeśli jest ciepło, jakiś niedaleki spacer, i wszystko, co pozwoli mi na dobrostan. 

Jak się macie, napiszcie mi o sobie, co porabiasz, czy święta w domu czy może na Bali, jak się pracuje, co u dzieci i jak Ci minęła zima. 

26 komentarzy:

  1. Mam się tak sobie, bo chodzić trudno. Na szczęście w pracy mogę siedzieć. Męczą tylko dojazdy z jednego miejsca do drugiego, gdzie mam zajęcia z kursantami. Codziennie jestem na Placu Rodła i nie mogę pozbyć się tam uczucia strachu. Ale w sumie pracuje mi się dobrze. Święta w domu. Smutne, bo też mam za sobą pożegnanie z bliską osobą. Dziecko juz duże. W tym roku stuknie mu 44. Wnuczka zaprosiła nas - babcię i przyszywanego dziadka - na koncert do filharmonii. Ot, tak się pomalutku żyje.
    Klarko kochana! Życzę Ci zdrowia. Niech to dziadostwo szybko się rozpadnie, wchłonie i wydali. A Ty wypoczywaj i raduj się wiosną.Ściskam Cię.❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Klarko, mój mąż te mial jechać do sanatorium, ale ze bardzo poważnie choruje i raz w miesiącu leży tydzień w szpitalu, odmówiono mu przyjęcia:( Cieszył się, tak samo jak Ty, i ja się cieszyłam, bo planowałam wykupić pobyt prywatny i jechać razem z nim. To byłby dla mnie fajny wyjazd, bo ...nie musiałabym gotować i wyrwalabym się z naszej mieścimy, której nie cierpię!
    Pogoda wiosenna, więc wydawałoby się, że idzie ku dobremu, ale nie umiem się tym jakoś cieszyć ostatnio. Jestem na emeryturze, czasu mnóstwo (chodzę na kijki, a porządki świąteczne odkladam na potem).
    Święta nie na Bali, a w domu, ale córka z UK przylatuje, więc na coś się czeka (na wnuki najbardziej).
    Klarko, przykro mi z powodu pogrzebu. My tez niedawno mieliśmy i tez okreslilabym to jak "ładny", jakby to nie zabrzmiało.
    Dbaj o siebie i pisz czesciej. Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplo💕

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam 3 tygodnie na zwolnieniu z powodu zapalenia rogówki i spojowki z powikłaniami. Już jest dobrze, chociaż ciężko przywyknąć do braku soczewek i tuszu na rzęsach. Ale tak się cieszę, że widzę i nie boli! Święta w domu, tym razem ze szwagrem i jego żona, teściami, no i my z 2 dzieci. Czuć już wiosnę.
    Pozdrawiam z północy, ale 24 lata mieszkałam w Twoich okolicach.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  4. Co porabiam? No, czytam Ciebie! I myślę do wypęku pozytywnie, żeby Cię te niechciane komórki opuściły. Na Bali nie pojadę, bo mnie nie stać, choć będe miała te parę dni wolnego w święta. Zamienię więc Bali na kilka dni pod patronatem mojego ulubionego świętego: świętego spokoju.
    Niewyjazdu do sanatorium Ci współczuję, bo sama byłam w grudniu i było cudownie. ale jak nie dziś, to jutro. Doczekasz się w końcu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Samo zycie. Dwa tygodnie temu tez bylo duzo kwiatow, wiencow z tym, ze na drugim koncu kraju. Rozumiem o czym piszesz.
    Sanatorium'(ow) nie zamkna, jak sie troche podkurujesz w domu to latwiej i zabawniej bedzie sie kurowalo w sanatorum troche pozniej.
    Nie rozsmieszaj tym Bali. Mnie sie kojarzy z balia i morzem i w balii korek...
    U nas jutro zapowiadaja 10 cm sniegu do tego, ktory juz od pieciu miesiecy lezy sobie i tworzy zime. Pocieszeniem jest, ze kiedys nastapi wiosna albo lepiej od razu lato... Palmowa niedziela w kalendarzu straszy a w przyrodzie trudno znalezc jeszcze bazie do flakona.
    Trzymaj sie zdrowo! I pogodnej wiosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie ta zima? U mnie bazie już dawno (jakieś 3 tyg) urwane i czekają w ciemności ichłodzenie. Te na drzewie już dawno całkiem rozwinięte...

      Usuń
    2. Zima? U mnie. :))) Dopadalo noca 15 cm. Pieknie znow jest. Noca bylo jeszcze strasznie bo wiatr ze sniegiem padajacym wypelnial caly swiat wirujacymi bialymi platkami. Szkoda, ze do komentarza nie mozna dolaczyc zdjecia.

      Usuń
  6. Cieszę się niezmiernie, że coś skrobnęłaś tutaj.
    Święta spędzę w domu, tzn. w domu niemieckim, choć.na miejscu siedziała nie będę
    Zamierzam trochę z Marie pohasać:)
    Pozdrawiam Klarko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Klareczko Kochana!Przytulam Ciebie ,bo wiem co to znaczy nie mieć sił..Choroba autoimmunologiczna też odbiera siły ,że nie możesz się porządnie ruszyć ,ręka waży tonę noga też i czekam na endoprotezy stawów kolanowych ,więc jeszcze bardzo bolesne chodzenie....Święta w domu z minimum przygotowań,okien też nie umyję nie ma mowy...Więc podobnie ,a sanatorium nie zając!Ty jesteś teraz najważniejsza!Twoje samopoczucie będzie się poprawiać z każdym dniem !Powolutku ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę miała 2 dzieci i nazięcia na święta. I wracam do domu. I myślę o Tobie i innych takich codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w święta 5 urodziny wnuczki, więc to chyba ważniejsze wydarzenie niż święta. Motyw przewodni - jednorożce... Przydadza się pozytywne emocje. Ciepłe myśli Klarce wysyłam!

    OdpowiedzUsuń
  10. BBM: Rodzinnie u nas. Jeszcze nie wiem, ile nas będzie, ale ile by nie było, zakładam, że będzie fajnie. Zdrowia i siły, Klarko! DTCK❣️

    OdpowiedzUsuń
  11. I ja myślę o Tobie I przesyłam dobre fluidy. Żeby było dobrze. A co u mnie to skrobie ten pamiętniczek każdego dnia, prawie. Do Matkijadwigi jedziemy z Ciri na te święta. Choć wolałabym na Bali 😁

    OdpowiedzUsuń
  12. Klarko, poszukaj sanatorium do swojego schorzenia obecnego. Są takie. Poczekasz w kolejce i akurat wydobrzejesz trochę. Np. " do podstawowych wskazań ... należą: Stan po operacji guza mózgu" - Busko Zdrój. Też ładne :)
    https://ubz.pl/pl/oferta/rehabilitacja-neurologiczna
    Ja w smutku, bo straciłam kotkę kochaną... tęsknię...
    Na święta pojadę może w góry ze znajomymi. A jeśli chodzi o pracę, czekam na emeryturę... Chyba się wypaliłam i mam dość. Ściskam, dbaj o siebie.
    Ella -5

    OdpowiedzUsuń
  13. Klarko Kochana , bardzo czekałam na Twój post. Przesyłam dobre myśli i przytulam , tak po prostu .
    Halina





    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, przykro, cieszyłam się razem z Tobą na ten wyjazd, ale co się odwlecze, to nie uciecze, jak wydobrzejesz, to będziesz mogła w pełni skorzystać z oferty sanatoryjnej. U mnie święta tym razem chodzone i jeżdżone, bo obie Mamy mocno niedomagają i tym razem to my je odwiedzimy z jajeczkiem. Szkoda, bo lubiłam rodzinne spędy u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, szkoda bardzo,ale chyba lekarze się znają. Mam wrażenie, że wokół mnie same nieszczęścia, jedna znajoma po operacji mózgu, druga dziś zmarła na glejaka .
    Niech więc ciebie ominie wszelkie zło.
    To jakaś epidemia...
    Jotka

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się, że się odezwałaś, bo 2 tygodnie bez Klarki to jednak długo. Trzymaj się o odpoczywaj i dbaj o siebie.

    A jeśli chodzi o spędzanie Wielkanocy, to my będziemy we dwójkę, z pieskiem i kotkiem i dziesiątką koni ( ale one na szczęście nie w domu ), i mam nadzieję że mojemu Latającemu trochę się polepszy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Co się odwlecze.... W takiej sytuacji musiałaś odpuścic sanatorium, wiadomo, zabicie guza to priorytet. Myslę, że jak się podleczysz, to wtedy pojedziesz.
    U mnie święta w tym roku baaardzo nietypowe. Zacznę od tego, że od kiedy "wyszłam z domu" rodzinnego (a było to ponad 30 lat temu) utrwaliła się tradycja, że świeta, a przynajmniej wigilię i śniadanie wielkanocne, organizujemy w domu rodziców. Przyjeżdżam ja z mężem, siostra z mężem i dziećmi. Próbowaliśmy organizować święta u mnie czy u siostry, ale parę lat temu rodzice stanowczo oświadczyli, ze dopóki żyją, święta mają być u nich i koniec. Fakt, mają duzy dom, swobodnie się mieścimy, a im jest wygodniej bez jeżdżenia po plus minus 100 km w jedną stronę.
    No, ale w tym roku to się załatwiłam. Tu znów historia. Koleżanka, już na emeryturze dobre kilka lat, ma troje dzieci, a de facto została sama. Z mężem się rozeszła (na szczęście, bo tłukł i pił), syn z córką w Anglii, drugi syn w Polsce, ale daleko (na szczęście, bo to czysty tatuś). W ubiegłym roku coś drgnęło, Córka była na wakacje, potem przyleciała na boże narodzenie, teraz przylatuje na wielkanoc. Tradycyjnie przywożę i odwożę ją na lotnisko, więc kiedy napisała, czy wyjadę po nią 31, napisałam bez sprawdzania, ze tak, oczywiście. Dopiero z tydzień później dopatrzyłam się, że to niedziela wielkanocna! I samolot jest o 11, a ja mam do lotniska godzinę drogi. Czyli nici z rodzinnego śniadanka, w zamian szybkie sniadanie u siebie w domu i w drogę na lotnisko.....
    Ale w sumie nie żałuję. Do rodziców pojadę później, a koleżanka spędzi święta z córką i jej chłopakiem, bo przylatują razem. Choć trochę nie będzie sama w domu...

    OdpowiedzUsuń
  18. Klarko kochana tak bardzo chcialabym Ciebie przytulic.Do sanatorium jeszcze pojedziesz .Najwazniejsze bys byla zdrowa.Ja po covidzie ,ktore zlapalam w ostatnie swieta ,powoli dochodze do siebie ,ale ze choruje na reumatolidalne zapalenie stawow to troche to trwa .Apetyt mi siadl nie chce mi sie jesc,gdyby to wiazalo sie jeszcze z rzucaniem wagi to bylo by na plus .A tu waga ani drginie.To przez leki ,ktore biore.Co do swiat nie mam na razie pomyslu .Mieszkam za granica ,mam prawie 60 km do polskiego sklepu,wiec zamowilam pare smakolykow z Polski.Upieke babke ,zrobie sniadanie ,przyjedzie syn moze wnuki?I mam nadzieje ,ze w w tym dniu moj maz bedzie mial wolne bo pracuje w szpitalu.Klrko duzo zdrowia Ci zycze ,odpoczywaj i niczym sie nie martw.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiosna... Tyle by się zrobiło, a tu bryndza. W dzień, jako tako, ale o nocy myślę z przerażeniem. Ból nie pozwala spać. Taki bliski kolega, że nie odstępuje nawet na chwilę. Ale daję radę jakoś. Rozumiem Cię doskonale, nicnierobienie potrafi zmęczyć jeszcze bardziej, niż praca. W święta będę miała "święty" spokój. W domu, z Mężowatym - Dzieci i Wnuki spędzą je u drugich dziadków.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nieustannie wysyłam Ci dobre myśli i życzenia Klarko. Żebyś jak najszybciej doszła do dobrej formy i zdrowiała. U mnie po staremu, praca, ogród już powoli zaczyna dopiminać się uwagi. Święta w domu, dzieci pewnie się pojawią. Lubię tak nieśpiesznie i bez napięcia szykować coś do jedzenia, sprzątanie po łebkach, bo w sumie sanepid nie jest zaproszony. Same miłe wydarzenia mam w planie. Tobie też życzę, by Wasze święta były relaksujące i miłe. Pozdrawiam Ania P z Włodawy (bo mnie Blogger wylogował)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pozazdrościłam Ci róż i posadziłam 3 szt. Z ogrodnictwa jestem zerowa, więc obczytałam internet, przeanalizowałam kalendarz ogrodniczy i w piątek ( idealny czas na sadzenie krzewów kwitnących ) zasadziłam co kupiłam po wcześniejszym namoczeniu bryły korzeniowej. W sobotę było słonecznie i b. ciepło. W niedzielę padał śnieg z deszczem. W poniedziałek mają być przymrozki !!!! A moje róże nic, tylko rosną :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten ogrodniczy stres, upiekłam dzisiaj sernik baskijski. Na razie stygnie. Nie przypalił się na wierzchu, widocznie jako cukierniczka też jestem zerowa :(

      Usuń
  22. KK! Kochana Klarko! Tez mysle, ze pogrzeb moze byc ladny a smierc dobra. Nasz (nie-nasz) kotek dochodzacy usnal sobie pod drzewkiem w ogrodzie. Mial 17 lat i ostatnio byl bardzo slaby. Do tego problemy z tarczyca i nerkami.
    Swieta - w domu. Malzon pracuje a ja szykuje. Lubie jak w niedziele Wielkanocna stol caly dzien zastawiony, z ciastem przy ladnej pogodzie przenosimy sie na taras. Moze wpadna przyjaciele i sasiedzi. Wszystko na luzie, bez napinki. Wlasnie dostalam ser mielony z Polski. Bedzie sernik, mazurki i drozdzowe. Zycze zdrowia oraz smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jaka szkoda. Ucieszyłam się że pojedziesz. Nie wiem dlaczego lekarze tak zdecydowali skoro podczas choroby nowotworowej można korzystać z zabiegów sanatoryjnych. Ale tylko z hydroterapii i ćwiczeń, masaż jest kwestią dyskusyjną, ja osobiście bym go nie zaryzykowała.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz