sobota, 12 grudnia 2015

o zaufaniu i koleżeństwie

„Uśmiechałam się cały dzień” – napisała Alis na wieść o wylosowaniu mojej książki.
A to przecież nic takiego, to nie wygrana w totka ani nawet nie zaproszenie na kolację w dobrej restauracji. Alis - pewnie należysz do tych osób, które potrafią się cieszyć z najbardziej niepozornych prezentów. Przyznam się -  ja również tak mam – czasem wystarczy mi dobra wiadomość albo zdjęcia „blogowych dzieciaków” i chodzę uśmiechnięta cały dzień.

Mam zadanie – napisać, jak to jest z podawaniem adresu pocztowego obcym ludziom.

Trudno jest. Warto być ostrożnym i uważać. Trzeba się chronić bo nigdy nie wiadomo, kto stanie po drugiej stronie drzwi. Jeśli biorę udział w konkursie to liczę się z tym, że ten adres do wysyłki będę musiała podać bo może akurat wygram. Dlatego myślę o tym zanim zadeklaruję swój udział.

Zdarzało mi się dostawać od czytelników niezwykle miłe prezenty i gdybym tak chciała być całkowicie anonimowa i tajemnicza to dużo bym straciła. I tu nie chodzi tylko o prezenty ale też na przykład o gości!
Kieruję się intuicją i udaje mi się prawie zawsze trafić na ludzi, z którymi czas płynie jak oszalały a kiedy odjadą to nie pamiętam, jak byli ubrani ani jakim samochodem przyjechali, najważniejsze były emocje – radość ze spotkania. Choć niezauważenie wysokiej ciąży pewnej blogerki było przesadą ale za to do dziś mamy się z czego śmiać.

Z obcymi ludźmi w domu jest różnie. Czasem się wstydzę bo chciałabym kogoś ugościć lepiej a nie mam możliwości. Częściej jednak nikt się tym nie przejmuje, jest jak jest.  Tak naprawdę blogerzy nie są obcy bo przecież te światy się przenikają i jeśli ktoś pisze komentarze, pisze  o sobie, przysyła zdjęcia i  dzwoni to nie jest obcy i ja dla niego też nie jestem obca i nawet mój kot jest publiczny, nie tylko blog. Napisałam kot i blog, nie mylić z domem!

Minionego lata na przykład Tetryk pamiętał, że nie powinnam podnosić nic ciężkiego i pomagał mi w kuchni. Wzruszył mnie tym bo ja sama ciągle o tym zapominałam.  

Czy czułam kiedykolwiek dyskomfort albo zagrożenie związane z popularnością? Tak. Załatwiłam to zgłaszając nękanie na policji.
Czy ufam ludziom? Tak, ufam, to działa w obydwie strony. Jak mogłabym nie ufać a oczekiwać, że ktoś mi zaufa?


Poza tym myślę sobie, że ludzie tak naprawdę najbardziej zajmują się swoimi sprawami i nie bardzo ich obchodzą cudze domy, rodziny, cudze sprawy. A dla spokoju mam taką zasadę – organizowałam tu już wiele konkursów i miałam naprawdę sporo Waszych adresów. Kiedy konkurs się kończy a nagrody docierają do adresata, kartka z danymi ląduje w palenisku. Zawsze. 

37 komentarzy:

  1. A ja wciąż mam książki, które mi przysłałaś. Część przeczytałam i oddałam do biblioteki, ale nie martw się wyskrobałam podpis. Ale Margit Sandemo jest moim skarbem i nie oddam choćby mnie ogniem przypalali :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio masz bzika na punkcie Sandemo? To może zamiana - Saga o LL za Kinga

      Usuń
    2. Nie, bo Sagę mam już niemal całą a King jest sensem mojego życia :)

      Usuń
    3. kiedyś usłyszałam, że w moim wieku to już się raczej czyta biografie albo publicystykę a nie książki "zmyślone" ;)
      ale czy taka Carrie na przykład była tak całkiem zmyślona? A mało to ludzi biega z młotkiem? To są argumenty - King dla wszystkich

      Usuń
    4. King to King, no nie da się bez niego, no.

      Usuń
    5. Ja uwielbiam biografie i reportaże, ale nie mniej uwielbiam sagi, dobry romans, o komediach chyba nie muszę wspominać? :))
      Po prostu w KAZDYM wieku się czyta, a co?
      To już mniej ważne :)

      King napisał kiedyś książkę o nastolatku, który zrobił zamach na swoja szkołę. W stanach takie rzeczy dzieją się wcale nierzadko. Jednak po którymś zamachu poprosił o wycofanie tej książki z obiegu, ponieważ obawiał się że stała się ona inspiracją dla szaleńca. Mnie się wydaje, że szaleniec inspiracji nie potrzebuje, albo inaczej coś mu siedzi w głowie i podpowiada :P

      Usuń
  2. Klarko::))

    Ty umieszsz ugoscic po krolewsku.Obcy i nieznani ludzie zamieniaja sie pod Twoim dachem w przyjaciol. I nie jest to tylko zasluga wspolnie wypitego Pavulonu czy Twej wspanialej kuchni::))
    Moj pobyt u Ciebie nalezy do najlepszych wspomnien z ostaniej wizyty w kraju i
    mam zamiar go powtorzyc przy najblizszej okazji:)A co? Tez urzadze najazd :) Jesli Dreptak i Piotr moga to czemu nie ja?
    Wiem ,ze na ksiazke nie mam juz nadziei.... (przeklety Kiciulek !!:) ale moze troche Pavulonu sie gdzies sie do mojego powrotu uchowa::))
    Chyba juz lepiej nie moglam sie podlizac:):)
    Ale to wszysko w dobrych intencjach::))












    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co mi kota przeklinasz :D to Krzysiek losował :D
      teraz to będziemy urzędować pod czereśnią cały czas a jak faceci zechcą chodzić kilometrami nie wiadomo gdzie i po co to proszę bardzo, ale bez nas!

      Usuń
    2. No i ujawnilas dane maszyny losujacej, a mialo byc anonimowo.... ;-)

      Usuń
    3. My z Piotrem nie wiemy czy możemy, znaczy się nie będziemy pytać - tylko zrobimy najazd i spijemy Krzyśka - chociaż raz nie będzie wymówki, że prowadzi! A później to on sobie różne rzeczy będzie losował - a co! :D :D :D
      A na razie to my tu krzyczymy ZDRADA!!!!! NO bo rozumiem, że dziecko skażone kotem, albo i nawet kot, ale żeby Krzysiek tak wylosował?! No skaranie boskie z takim podejściem!!! :P

      Usuń
    4. zawsze prowadzi :D taki los

      Usuń
    5. Proponuję Klarkę wysłać na kurs prawa jazdy i będzie spokój, bo będzie miał, kto prowadzić auto, chyba, że Luby Jej nie pozwoli...

      Usuń
  3. Jak się ktoś nie umie cieszyć z małych rzeczy, to i z dużych nie będzie umiał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto to przypomnieć, podoba mi się :)

      Usuń
  4. Klarko,kochana, jak ja się cieszę, że ty jesteś na tym śmiechu padole!I że piszesz, i że koty kochasz. Jak już będę duża i bogata, to ci będę płacić za ogrzewanie, a ty siedź i pisz, pisz, pisz. A całą resztę ...potem

    OdpowiedzUsuń
  5. Stajemy się sobie bliscy, skoro wciąż się poznajemy, "zaglądamy" do swoich światów.

    Dziś tez Cię kocham, Klarko :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli chodzi o bazę danych adresowych i telefonicznych, to ja gubię wszystko, natychmiast po wysłaniu, lub zadzwonieniu, ale nie ma tak łatwo ze Starszą Która Panuje nad Chaosem Wszelkim - ona ma taki kapowniczek, gdzie wszystkie takie rzeczy się magicznie zapisują. Inna sprawa, że nikt tam nic nie może odnaleźć, tylko ona sama. :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedna z niewielu rozsądnych osób wśród nas, dobrze wiedzieć
      wstyd się przyznać ale ja mam w tel kontakty nazwane np "ten z bloga" lub "z kursu" i po co to trzymam to nie wiadomo tak samo, jak nie wiadomo kto to jest

      Usuń
  7. I tak nas wszystkich szpiegują, więc co za różnica - wyrzucasz dane czy nie... Służby wiedzą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwracasz uwagę na kamery w publicznych miejscach? bo ja nigdy!

      Usuń
  8. :) Nigdy nie patrzyłam w ten sposób na udostępnianie komuś swojego adresu :) Ale faktycznie odrobina ostrożności nikomu nie zaszkodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo się ostatnio uczyłam o ochronie danych osobowych, co można wysyłać faksem a czego absolutnie nie itd

      Usuń
    2. Jestem po szkoleniu z ochrony danym osobowych, swojego czasu miałam ale jakoś tak o blogach i konkursach wszelakich nie myślałam w ten sposób

      Usuń
  9. Zaufanie, uśmiech, szczerość = przyjaźń, czyli przy jaźni. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie proste słowa a tyle zawierają

      Usuń
    2. Zaufanie, uśmiech, szczerość ...ale tu wychodzi ZUS... :)))

      Usuń
  10. Dziękuję, tekst ważny, mądrze napisany. Od czasu do czasu warto przypomnieć o zasadach w sieci.

    Raczej rzadko biorę udział w zabawach i jeśli już to na blogach, na które zaglądam w miarę regularnie i zawsze ze świadomością, że jeśli wygram, to tej osobie będę musiała wysłać swoje dane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba uważać ale nie tylko na obcych, o tym nie napisałam, a najwięcej przykrości mogą sprawić bliscy
      to dopiero trudne i do przeżycia, i do napisania o tym

      Usuń
  11. bardzo podobnie myslę o tym aspekcie prywatności, o podawaniu adresu


    niektóym bardzo trudno zrozumieć, jak bardzo te dwa światy się przenikają, że można w budyniowym świecie poznać drugiego człowieka, i to tak niezwykłego jak Ty np. Poznać, polubić, zaufać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje dla Alis. Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie teraz, siadając do czytania blogów, po napisaniu kartek świątecznych, odłożyłam na półkę kajecik z adresami. Są tam wszystkie adresy jakie kiedykolwiek dostałam, wszyscy znajomi ze szkół, z kolonii, z różnych miejsc życia i świata. Kiedy adres się zmienia jest skreślany i wpisywany nowy. Jest ręcznie robiony, by była odpowiednia ilość stron na każdą literę. A od tyłu mam kalendarz uniwersalny, czyli zbiór wszystkich ważnych dat rocznic, urodzin, imienin. Hmmm, chyba powinnam go trzymać w jakiejś skrytce, właśnie sobie uświadomiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale adres na potrzeby konkursu to co innego
      taki kajecik też mam

      Usuń
  14. Świat oszalał, ludzie jeszcze bardziej, a jednak ufać warto, bo co innego nam zostało. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Alis się uśmiechała, a pomyśl ile z nas płakało cały dzień;(
    żartuję oczywiście, bardzo żałuję, ze nie mam Twojej książki (niestety ale wtedy kiedy się ukazała były dla nas bardzo trudne czasy, dużo by opowiadać), ale bardzo się cieszę, z jestem jedną z tych której jednak zaufałaś, która mogła spróbować Twojej niebiańskiej kuchni, poznać Twojego przemiłego męża, zobaczyć sławnego Kiciulka, choć to raczej Kiciul niż Kiciulek;)
    Gdybyś mnie zapytała nawet po wyjściu jakiego koloru masz ściany, zasłonki czy meble w kuchni nie byłabym w stanie odpowiedzieć, nigdy nie zwracam na to uwagi, ale za to do dziś pamiętam smak pavulonu i cukinii;)
    Ja na szczęście do tej pory nie spotkałam się z jakimiś groźnymi aspektami ujawnienia swojego adresu (i oby nigdy to nei nastąpiło), ale kilka razy się mocno zawiodłam i jestem teraz bardziej ostrożna.
    Adresów nie zbieram, ale osoby które mi kiedyś coś przysłały mogą sie spodziewać kartek swiątecznych;)
    a w kubku od Ciebie już trzeci rok za chwilę minie, jak kawkę piję;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ileż to razy przejeżdżając przez Twoją miejscowość kombinowałem - a może by odszukać dom Klarki na podstawie niektórych wpisów i zdjęć, Ale by się zdziwiła.
    Dobre wychowanie zawsze jednak zwyciężyło.
    A może to tylko zwykły rozsądek?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz