Monika
czekała na Piotrka w hotelowym pokoju. Lubiła te spotkania. Miejsce było trochę
oddalone od centrum miasta, parking zawsze dostępny i bezpłatny, pokoje czyste
a recepcja całodobowa. I dyskretna. To było dość ważne, bo Piotrek nie miał jeszcze
rozwodu. Nie naciskała ale jednak byli ze sobą już dwa lata i status tej
drugiej trochę jej doskwierał.
Był środek
tygodnia, rozpoczęła się doba hotelowa i słychać było z korytarza turkot
walizek. Kwaterowała się jakaś większa grupa gości. Potem wszystko ucichło. Piotrek
przysłał wiadomość – jestem na parkingu – i po chwili już pukał do drzwi.
Przyniósł
szampana i truskawki. Włożył butelkę do lodówki i rozglądał się po pokoju zastanawiając
się jak umyć owoce. Monika wzięła od niego foliową torebkę i poszła do
łazienki. Położyła torebkę w umywalce, odkręciła zimną wodę kierując strumień
na owoce. Przegarnęła je ręką i nagle dostrzegła błyszczący przedmiot.
Piotrek! Cóż
ty wymyśliłeś – zawołała, trzymając w palcach złoty pierścionek. O co ci
chodzi? – zapytał, a w jego głosie słychać było zdziwienie. Nie wiem, nie
pytaj, nie przyznaję się – stwierdził.
Ona
oczywiście mu nie uwierzyła. Rozumiała, że na zaręczynowy jest za wcześnie ale
to mogła być obietnica, bo jednak pierścionek jest symbolem, to nie łańcuszek,
nie bransoletka.
Rozstali się
jak zawsze koło jedenastej, gdy hotel zasypiał. Wyszli razem, na parkingu
przytulił ją ostatni raz, ona wymownie spojrzała na swoją dłoń z nową ozdobą i
uśmiechając się powiedziała – jest śliczny.
Piotrek nie
powiedział nic.
Upłynęły dwa
tygodnie i Monika zdążyła pokazać drobiazg na palcu wielu osobom. Koleżankom w
pracy, siostrze, kuzynce. To jednak coś z tego związku będzie – mówiły. Aż któregoś dnia przeglądała lokalne wiadomości gdy
nagle zatrzymała się przed ogłoszeniem. Dziewczyna sprzedająca przed marketem
truskawki zgubiła pierścionek, prawdopodobnie wpadł do torebki gdy ważyła
owoce. Bardzo prosi znalazcę o zwrot, to ważna pamiątka. Spojrzała na rękę, na
zdjęcie z ogłoszenia. Taki sam.
Co zrobić,
co zrobić.
Oddać, bez dwóch zdań!
OdpowiedzUsuńOddać, koniecznie.
OdpowiedzUsuńOddać, a Piotrka pożegnać!
OdpowiedzUsuńAle ten Piotrek to mamałyga!
OdpowiedzUsuń"Nie wiem, nie pytaj, nie przyznaję się .." - bardzo uczciwe stwierdzenie.
OdpowiedzUsuńOddać i zerwać z Piotrkiem.
OdpowiedzUsuńW ten sam sposób "zgubiłam" obrączkę, obleciałam pół miasta, a obrączka była w reklamówce z chlebem, od tej pory zabezpieczam pierścionkiem.
A mogła owoce wysypać do umywalki i nie byłoby sprawy..Jasne, że oddać, pół miasta widziało i tylko żona zgodnie z regułą dowie się ostatnia.
OdpowiedzUsuńtu "wyszło" ze mnie doświadczenie z pracy w hotelarstwie - nigdy nie myć owoców bezpośrednio w umywalce, nie siadać na narzucie, pod prysznic wchodzić w klapkach itd
UsuńAle dlaczego z Pietrkiem zerwać, co chłop winien? Wykosztował się na 🍓🍓🍓, a dziunia co je sprzedaje powinna rękawiczki nosić 😈🤡
OdpowiedzUsuńA ta rąsia na zdjęciu taka trochę jak z horroru... brrr! 👻😉
no masz, a ja specjalnie zrobiłam to zdjęcie pani sprzedającej truskawki, aby pasowało do tekstu :D
UsuńSerio? 😂 A ja już podejrzewałam udział SI, sorry! 🫣 Ale wiesz, ja mam paluszki-serdelki, więc może jakoś odruchowo założyłam, że wszyscy muszą mieć króciutkie palce 😂😂😂
UsuńWygląda jak dłoń z dwoma kciukami;)
Usuńserio, nawet chłop się dziwił po co nagle wróciłam z parkingu
UsuńNie można budować własnego szczęścia na nieszczęściu innych. Sam nie potrafię nic kupić w lombardzie. Wyobrażam sobie wtedy, co też skłoniło człowieka do desperackiego kroku.
OdpowiedzUsuńjesteś niezwykle uczciwym człowiekiem
UsuńA to sa jeszcze lombardy?
UsuńMają się nawet całkiem dobrze
UsuńNie oddawac, do takiej pracy nie nosi sie bizuteri ze wzgledow higienicznych, chyba.
OdpowiedzUsuńAle tez zredukowac oczekiwania w stosunku do Piotrka. Swoja droga, chlop "boguduchawinien" w calej sprawie. A Monika zrobi wg wlasnego sumienia.
Ładne truskawki:).
OdpowiedzUsuńanonimowa72
Nikt tutaj tak naprawdę nie zawinił. Nie warto niczego niszczyć z TAKIEGO powodu.
OdpowiedzUsuńPierścionek oddać, bo to jednak cudza własność i na pewno szczęścia nie przyniesie. Na zaręczynowy przyjdzie jeszcze czas.
A tak było pięknie i romantycznie
OdpowiedzUsuńOboje z lekka "niedorobieni" więc wyszła "komedia pomyłek". Wczoraj gdy wycierałam ręce ręcznikiem zleciała mi z palca obrączka, no więc przestanę ją nosić bo mogę ją zgubić.
OdpowiedzUsuń