środa, 4 marca 2026

na emeryturze o robocie

 Ale po co to wyciągać, składać, ładować, bawić się z tym, potem znów rozkładać,  jak wymyję ludwikiem wyczyszczę pieluchą i patrz jak błyszczy. Błyszczała jej twarz od potu ale czuła się jak bohaterka i chciała, abym ja się poczuła jak leń. 

Kiedy pokarało mnie i musiałam sprzątać profesjonalnie, natychmiast dostrzegłam różnicę - to całkiem inna praca niż utrzymanie czystości w domu. To hektary powierzchni i szmatką i miotełką to można się pobawić we dwoje w zaciszu pokoju hotelowego. Kiedyś jedna ze znajomych spytała mnie - a gdzieś ty się uczyła sprzątać? - Na youtube - odparłam. Śmiała się, ale to była prawda!

Ale w domu też mi się nie chce nadwyrężać. Dlatego od lat psuję jeden za drugim mopy parowe, malaksery i roboty kuchenne, a teraz odkupiłam raz użytą myjkę do okien. 

Uwaga, to nie jest reklama, po prostu dzielę się doświadczeniem. Taka zwykła ściągaczka na akumulator, bez cudów. Ludzie jej nie lubią bo przeważnie nie potrafią jej używać. Chodzi o to, żeby nie żałować piany. Jeśli piany jest dużo, myjka zbiera wszystko idealnie i nie zostawia smug. Myje błyskawicznie i nie trzeba machać rękami. 

Czy ja komuś zepsułam humor z rana tymi oknami? 

 

5 komentarzy:

  1. Nie zepsułas! Umyję kuchenne!No i nareszcie się odezwalaś! Zaglądalam o piatej- a tu cisza, juz zaczęlam się niepokoic!🥰

    OdpowiedzUsuń
  2. Humor okienny to perwersja :)))
    Mietek

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zepsułaś :) Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  4. :-)) wyparowałam swoje ha. niestety trzeba ręcznikiem papierowym zbierać resztę wilgoci.
    ale ta myjka to jest tez pomysł dobry.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już mam umyte i lubię myć, natomiast nie cierpię i nie umiem myc podłóg, serio:-)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz