sobota, 21 marca 2026

Jak rozpuścić psa


 Mikulina wraz z wiosną porzuciła warowanie przy mnie i wypuszczona na pole rano wraca do domu dopiero wieczorem. Do tej pory było tak, że nawet na sikanie trzeba było z nią wyjść bo wypuszczona z domu sama nie wyszła nawet do ogrodu tylko stała pod schodami. A teraz poczuła się pewnie i wariuje po ogrodzie albo robi to, co wiejskie psy lubią najbardziej - siedzi pod krzakiem za ogrodzeniem i kiedy zobaczy pieszego  albo rowerzystę rzuca się do bramy ze szczekaniem. Dostaje za to opierdol i wtedy przybiega do mnie pożalić się a ja ją pocieszam - darł się na ciebie ojej biedny piesek biedny to chodź do domu i mnie pilnuj i nie wszczynaj awantur. Ona oczywiście wszystko rozumie ale jednak szczekanie na rowerzystów jest niesłychanie ciekawym zajęciem więc po chwili znów biegnie do ogrodu tam gdzie rosną najpiękniejsze krokusy i cebulice, kładzie się i czeka cierpliwie. Kiedy widzi spacerowiczów z psami, użala się i jęczy że jestem zła i okrutna bo nie chodzę z nią na spacery. Zapomina powiedzieć, że chodzi na spacery z panem, który codziennie przemierza szybkim marszem całą okolicę. Jak zobaczycie biednego zmęczonego siwego chłopa z psem to dajcie im wody bo pies pije z kałuży albo ze stawu a chłop to nie bardzo. Raz nawet ktoś myślał, że to jakiś bandyta z psem i nawet był przez chwilę gwiazdą na lokalnej grupie ale ja się do niech nie przyznałam i niech się dalej mądrale boją chłopa z psem. 

A właśnie, chłop zrobił mi taką specjalną skrzynię na warzywka i ja tam posiałam rzodkiewki, rukolę i inne dobre rzeczy ale wątpię czy coś z tego będzie bo czarna ziemia wystawiona do słońca okazała się wspaniałym leżakiem wiadomo dla kogo i dosyć że wszystko skopane to jeszcze musiałam tę wariatkę kąpać bo cała była w ziemi. Dziś suka przeszła samą siebie bo jak zobaczyła samochód, którym zazwyczaj przyjeżdża do nas Hania, nasza wnuczka, to wybiegła ze skowytem w bramę i zaczęła walić łapami w drzwi po tej stronie co Hania ma fotelik. I w końcu trzeba było jej otworzyć i pokazać, że Hani w aucie nie ma. Zobaczyła i wlazła pod ławkę po czym leżała z głową na łapach i wyglądała, jak nieszczęście. Dlatego chłop wziął ją po południu na smycz i poszli do Hani, całe 4 km w jedną stronę, a co tam się działo to nie wiadomo. 

Pozdrawiam każdego kto tu zagląda! Żyję ale taka jakaś beznadziejna jestem. 

3 komentarze:

  1. Mikulina poczuła wiosnę!🥰

    OdpowiedzUsuń
  2. Klarko! Napisz książkę dla dzieci o przygodach Mikuliny! Ściskam Cię mocno❤️, choć tylko jedną ręką, bo drugą znowu połamałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och współczuję, co to się stało? Szybkiego gojenia i dobrej rehabilitacji

      Usuń

Twój komentarz