Lui nadaje się na kryminalistkę, kryminolożkę, czyli człowieka rozwiązującego zagadki. Pewnie nie ma takiego zawodu ale można stworzyć. We wczorajszym komentarzu napisała prawie wszystko jak to było z tymi zakupami na kredyt.
Człowiek wyglądający jakby należał do pewnych kręgów (nie mówię tu o kręgach w zbożu) nie miał pieniędzy na chleb. Tak było w poprzednim odcinku. Trochę to było niepokojące dla kolejkowiczów, że nie przyszedł po "małpkę" lecz po pieczywo. Nie znali go. Nie znali go, bo sami stali w kolejce po "małpkę", byli bowiem pracownikami z okolicznych budów. Lokalsi przychodzą na zakupy znacznie później, natomiast pani emerytka jechała na poranną mszę do kościoła a wstąpiła po jakiś drobiazg, może paczkę chusteczek, kto wie.
Był mroźny poranek. Bardzo mroźny. To był ten dzień, kiedy należało poprzedniego wieczoru wytoczyć przed bramę niebieski kubeł na śmieci a obok niego ustawić inne kolorowe worki z posegregowanymi odpadami. Krzysiek zerwał się na równe nogi - zapomniał o śmieciach. Wciągnął na siebie stary dres i kurtkę pamiętającą Kleparz, naciągnął czapkę na uszy i poszedł na podwórko z nadzieją, że śmieciowóz jeszcze nie jeździł. Odetchnął z ulgą, udało się. Przeciągnął kubeł, przyniósł worki i zaklął na zimę - won do piekła ku.rwo wściekła. Zdążył już zmarznąć w nogi. W croksach był.
Zamykając bramę zobaczył neon lokalnego sklepiku - już było otwarte. Postanowił więc pobiec po chleb, potem już nosa z domu nie wyściubi. Tak, a ciekawe kto przywlecze pusty kubeł i worki na wymianę. Wrzucił do foliówki kilka bułek i krojony bochenek, a kiedy podszedł do kasy, uprzytomnił sobie, że w kieszeni ma tylko klucze, zaczął więc grzebać po kieszeniach, może jakaś dyszka się zapodziała jak to w kurtkach bywa, ale nie, nie było ani złotówki.
Tymczasem utworzyła się kolejka. - Sąsiad, ja zapłacę za pana, idź pan do domu, tam pewnie żona czeka na śniadanie - zaśmiała się Pani Sąsiadka i dzięki niej miałam świeże pieczywo i męża prawie zamrożonego.
Bardziej na kryminolożkę się nadaje...świetna opowieść.
OdpowiedzUsuńmiałam nie poprawiać ale ten pierwszy akapit rzeczywiście wyglądał jakby pisała osoba nieogarnięta
UsuńI się wszystko wyjaśnilo!😀Pozdrawiam gorąco😍
OdpowiedzUsuńalbo zamotało ;)
UsuńNo miodzio!!
OdpowiedzUsuńa nawet miód ze smalcem
UsuńGrok, czy to prawda?;)
OdpowiedzUsuńmusiałam sprawdzić co to ten grok
UsuńI wszystko jasne, przemiła Sąsiadka🙂
OdpowiedzUsuńHaha, trochę wypadłam z realiów polskich ( wystawianie śmieci i zakup małpek przed pracą (( przerażające )) . O tych małpkach kiedyś mi faktycznie wspominała przyjaciółka , narzekałam , że okolice przystanków autobusowych w Warszawie „tona” w szklanych buteleczkach . Fajną pani sąsiadka.Lui
OdpowiedzUsuńMnie też to przeraża, te buteleczki wokół przystanków leżą, bo to ostatni moment przed pracą, gdy można wypić alko. Tylko jak oni się nie boją konsekwencji tego wypicia.
UsuńKlarko, jesteś mistrzynią suspensu 😊😊😊
OdpowiedzUsuńa dzięki :)
UsuńCzy lepszy bylby swiezy Maz i (prawie) zamrozone pieczywo?
OdpowiedzUsuńnajgorszy byłby pełen kubeł na kolejne dwa tygodnie
UsuńJa ustawiłem sobie na cały rok przypomnienie o śmieciach w kalendarzu telefonu. Teraz pika mi dzień wcześniej o 17.00 , a to duża wygoda bo pamięć jak to pamięć. Szczególnie, że w tym roku inna firma wywozi w innych terminach niż przez ostatnie 13 lat
OdpowiedzUsuńnie namówię ale też nie chcę wyręczać ani służyć za przypominajkę
UsuńAle on do tego sklepu w tych croksach pobiegł?
OdpowiedzUsuńtak
UsuńW kraju wóda i winem płynącym ktoś rano chleb kupuje?😀
OdpowiedzUsuńPozdrowionka, Yeti
a to nie wiem w jakim kraju żyjesz, my chodzimy rano po pieczywo
Usuń