Strasznie ta wiosna kapryśna i zimna. Połowa kwietnia a w sieni cały czas wiszą zimowe kurtki, bo jak inaczej, skoro w nocy przymrozek. Zdziadziałam. Już nie wybiegam (ha ha ja i bieganie) z gołymi nogami i na krótki rękaw. Jeszcze umiem się z siebie śmiać ale wkurzam się na siebie częściej niż dawniej, bo kto to widział odmierzać czas pudełkiem na leki, rano te, wieczorem tamte, a w niedzielę pudełko na cały tydzień. Co za porażka. A miało być na emeryturze rano seks, wieczorem wino a w niedzielę do znajomych albo znajomi do nas. Nikt mi tego oczywiście nie obiecywał ale jestem obrażona na siebie, bo tak właśnie obiecałam sobie żyć a tu niespodzianka, serce i nie tylko serce się buntuje, o gupimguzie nie wspomnę. I najgorsze oznaki dziadzienia, nie do wiary. Polubiłam antygwałty i mam jeden ulubiony serek śniadaniowy oraz oglądam polskie seriale. Dramat po prostu. Przypomniało mi się jak z dziewczynami nazywałyśmy chłopaków - nieudaczników. Imię i Dramat. Czyli Staszek Dramat na przykład. No i co. Staszek Dramat ma dużą firmę, niedawno chciałam kupić coś do domu i wyskoczył mi produkt, patrzę a to u niego, radzi sobie chłop, a taki był beznadziejny. Ale to było bardzo dawno i on miał przed sobą całe życie i czas na wyleczenie pryszczy. No nic, motywację mam żeby się jednak jakoś ogarnąć bo wnuczka patrzy i nawet jak głupiego omleta jej zrobię to umie człowieka podnieść na duchu słowami "warto było czekać". Co ja to chciałam. Acha. Potrzebuję motywacji żeby się ogarnąć mimo wszystko. Z pozdrowieniami - Klarka Porażka.
Ale jak to Porażka, Ty przecież z sukcesami kobieta, a że zdrowie nie pozwala na wszystko, to nie znaczy, że nie można cieszyć się życiem. Uśmiechniętego dnia Klarko Ania
OdpowiedzUsuńGópimguzie, helllooo!!!
OdpowiedzUsuńPolecę truizmem
Zawsze można czymś malutkim się ucieszyć. Zamienić wizję szczęścia. I tak myślę, że to umiesz💚
Bo jakby nie było : "Życie to jednak strata jest " wg.Stasiuka, a na pocieszenie coś z procentami polecam.
OdpowiedzUsuńWidocznie staszek dramat umiał zachować równowagę między marzeniami a rzeczywistością.
OdpowiedzUsuńJaka porażka? tyle czasu dajesz radę z tym guzem, ogrodem, jeszcze omlety smażysz!
OdpowiedzUsuńDla mnie jesteś wzorem męstwa w chorobie!
jotka
Zaraz tam "porażka"! Ja nazywam to rutyną, dobrą organizacją czasu i uczestnictwem w kulturze.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia! ❤️😘
To na pocieszenie (zawsze coś!) przypałętałam się ja, nowy obserwator :D Życie często, na różnych jego etapach wygląda zupełnie inaczej niż sobie wyobrażaliśmy. Człowiek na szczęście ma taką zdolność, żeby umieć znaleźć coś pozytywnego nawet tam, gdzie na pozór tego nie widać. A czasem to warto tak po prostu podejść do lustra i się do siebie uśmiechnąć :) Niby banalne, ale zawsze trochę lżej na sercu :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko, Estera :)