Rotacja gości z Ukrainy była dość duża. Część z nich zostawała na tydzień lub dwa w drodze na zachód, w oczekiwaniu na wizę lub na wizę i samolot. Wiele osób po miesiącu czy dwóch wracało do siebie, na przykład do Lwowa. Ten miesiąc czy dwa wykorzystali jak umieli i jak potrzebowali. Na uspokojenie, na decyzję co dalej, na łączenie rodzin.
Była to bowiem okazja, by zintegrować się z rodziną już od dawna pracującą w Polsce. Kiedy przychodziła niedziela, na korytarzu pojawiali się panowie z kwiatami i dziewczyny otwarcie mówiły – to mąż, on od dawna w Polsce. Po kilku tygodniach wyprowadzały się od nas i czasem nawet przychodziły przywitać się gdy były na spacerze z dziećmi lub w pobliskim centrum zdrowia. Ten mały skubaniec Dima też do mnie przylatywał z pytaniem – ciocia masz dla mnie bombona? Aż tak chyba w maju spytał – masz dla mnie cukierka?
Na hotelowym parkingu stały dwa bardzo drogie samochody. Dla sprzątaczki prawie każdy samochód jest drogi ale o tych dwóch wszyscy mówili – ojapierdole to na pewno auta uchodźców? Na pewno. Z jednej strony rozumiałyśmy, że uchodźca to nie bezdomny żebrak, to człowiek, który ucieka przed niszczącym jego kraj wrogiem. Ale z drugiej strony czułyśmy dyskomfort, bo taki drogi samochód można sprzedać i jeździć tańszym i wynająć sobie mieszkanie. Przecież wiele z nas połowę pensji przeznaczało właśnie na wynajem lub na spłatę kredytu, my nie miałyśmy za darmo nic. I tak rodziło się poczucie krzywdy. O darmowe przejazdy, posiłki, lekarzy bez kolejki, wreszcie nawet o opaleniznę.
Kiedy nastała wiosna, a maj był piękny tamtego roku, jak lato, nasze lokatorki jeździły na plażę i wyglądały pięknie – wypoczęte, opalone, radosne. A my bieda z nędzą, do urlopu daleko, roboty huk, w autobusach ciasno, wszędzie słychać było ukraiński język. Rozsądek mówił – a czy chciałabyś się zamienić, stracić dom, mieć męża na wojnie?
Przy windzie w dalszym ciągu leżała sterta odzieży i obuwia. W Krakowie funkcjonowało bardzo wiele punktów pomocy i była okazja do nadużyć – niektóre Ukrainki nosiły torby pełne darów i znikały z nimi na kilka dni. Nie byłyśmy ślepe żeby tego nie widzieć. Natomiast na pewno byłyśmy głupie bo żadna nie ośmieliła się sięgnąć po cokolwiek z tych darów, ani dla siebie, ani dla dzieci, a było tam wiele rzeczy – drogie zabawki, odzież i buty. Kiedy po wszystkim moja kierowniczka likwidowała leki z darów, pomagałam jej w selekcji. Zawsze przyda się paracetamol czy apap. Wyprosiłam dla siebie nimesil i Neurovit bo miałam je od neurologa a wcale nie są tanie.
Jeszcze nie miałam wtedy rezonansu i nie wiedziałam, że mam guza w głowie która ciągle mnie bolała a ja myślałam że od roboty.
W najtrudniejszych chwilach, gdy chciało mi się płakać, bo czasem było naprawdę nieprzyjemnie, otwierałam balkonowe drzwi na piątym piętrze i robiłam coś nieprawdopodobnego i niezrozumiałego.
Któregoś dnia znalazłam pod łóżkiem mały pojemnik do puszczania mydlanych baniek. Woziłam go na wózku bo czasem warto było mieć pod ręką jakąś drobną zabawkę dla odwrócenia uwagi wściekłego malucha. Pewnego dnia otwarłam te balkonowe drzwi i zaczęłam puszczać bańki. Piąte piętro, środek miasta. Bańki unosiły się w powietrzu a ze mnie ulatywała złość na życie.
Socjologiczny przekrój każdego społeczeństwa. Wojna zawsze jednych bogaci innych rujnuje, zarówno jednostki jak i całe narody. Dekownicy i odważni, ustosunkowani i biedacy.W gettach podczas wojny jedni znakomicie się bawili podczas gdy inni konali z głodu na ulicach.
OdpowiedzUsuńTak, te auta widywaliśmy w różnych miejscach, gości w hotelach, na które nas nie było stać.
OdpowiedzUsuńAle nie to nas dziwiło. Dziwiły nas wypowiedzi młodych Ukraińców, którzy nie chcieli ginąć za ojczyznę. To kto ma walczyć, starcy i kobiety?
Te drogie auta u niektórych stały się symbolem dla wielu Polaków, przewijacie się często i muszę się przyznać, że do końca nie rozumiem.
OdpowiedzUsuńOM sprowadził kilkadziesiąt aut dla żołnierzy w darowiźnie, część
Opublikowali mi się za wcześnie bo z telefonu pisze…
Usuńdokończę
część była też finansowana przez zbiórki również w UA nie tylko tu w Polsce i nigdy ani mi ani nikomu nie przyszło do głowy, że jeżdżą po naszym kraju „wypasione” auta Ukraińców etc… mogliby sprzedać
Nie wiem, irytuje mnie bardzo to odnoszenie się do tych aut, bo to jednostki a urosły do symbolu
Tylko w pierwszym i drugim dniu wojny widziałam bardzo drogie auta.Chcialam podkreślić,że najpierw wyjeżdżali bogaci.
OdpowiedzUsuń