Stabilnie. Nie lubię tego słowa bo to jest takie zawieszenie. Pytacie jak się czuję więc napiszę, ale proszę, nie uznajcie tego za epatowanie chorobą, za użalanie się. Ludzie przeważnie nie chcą czytać o nękających kogoś dolegliwościach bo sami nie są od nich wolni to po co sobie dokładać.
Myślałam, że jak poddam się tej nowoczesnej radioterapii to nowotwór zniknie, nie jak ręką odjął ale jakoś zostanie wypalony albo coś w tym rodzaju. Na moje usprawiedliwienie - kiedy dowiedziałam się, że mam guza mózgu, nie szukałam pomocy ani nie konsultowałam się u kilku specjalistów tylko od razu poszłam tam, gdzie mnie skierowali, po jednej ścieżce, z kartą dilo. To było szybko i w ciągu miesiąca miałam zrobioną maskę, dostałam sterydy i położyłam się na stole do radioterapii.
W pierwszym roku guz trochę urósł ale potem zmniejszył się o dwa milimetry. Teraz jest stabilny i to jest właśnie to słówko.
Poza tym w czasie mrozów, a w zasadzie to była darmowa próba natury "czy wytrzymasz na Syberii" przeszłam paskudny incydent z oddychaniem. Wyszłam na chwilę z domu i dosłownie po paru minutach poczułam się jakbym wchodziła wysoko po schodach - nie mogłam złapać tchu a serce waliło mi jak po biegu. Tak działa mróz - zwężają się naczynia krwionośne i serce musi pracować mocniej a ja mam problem z zastawką. No i tak. Ała.
Mam się całkiem dobrze, wczoraj nawet robiłam faworki ale powiedziałam, że to ostatnie w moim życiu choć może zmienię zdanie, bo jednak niewiele rzeczy smakuje tak jak domowy chrust. Jedna miska na pięć osób to nie jest wielki grzech. Nie będę sobie odmawiać drobnych przyjemności bo życie nie jest za karę.
Taka ballada, podoba mi się. KLIK
Ani życie, ani choroby nie są za karę. A życie składa się z drobnych przyjemności i jeśli potrafimy to docenić, to mimo bólu, niepokojów, dolegliwości zdrowotnych żyje się fajnie 😉 Nie odmawiajmy sobie i rozpieszczajmy się, choćby na miarę własnych możliwości 😊
OdpowiedzUsuńStabilnie, to nawet dobrze brzmi, choć tylko Ty wiesz, co to znaczy.
OdpowiedzUsuńKoleżanka, o której mówiłam czuje się różnie, czasami nie może czytać, na mrozy nie wychodzi, rower kupiła 3 -kołowy, bo z równowagą kiepsko.
Ja niby zdrowa, a do kuchni mnie nie ciągnie...
Mój znajomy na pytanie jak jest ? zawsze odpowiadał :
OdpowiedzUsuńByło dobrze jest lepiej, ale lepiej by było jakby znów było dobrze. Pozdrawiam
Piosenka piękna, ale to Klarko...... nie teraz. :) Zdrowiej!
OdpowiedzUsuńKlareczko- należy się cieszyć, że ten guz to nie glejak, bo gdyby to był glejak to już byłabyś tylko wspomnieniem.Nasz przyjaciel miał glejaka, zoperowali szalenie starannie a ta łachudra odrosła w kosmicznym tempie i już nie było ratunku. Diagnoza "stabilny" jest pozytywną diagnozą- leczenie radioaktywne ma to do siebie, że trudno jest dobrać dawkę, która będzie zabójcza na 100% dla guza a bezpieczna też w 100% dla pacjenta. Każda przebyta przez nas choroba narzuca nam pewne ograniczenia, czasem spore, czasem niewielkie, ale wszystkie one odbierają nam spokój i radość z faktu , że jeszcze istniejemy. Jesteś Klarko pod dobrą opieką, więc tylko przestrzegaj zaleceń a wszystko nadal będzie dobrze!
OdpowiedzUsuńTak, mróz jest zabójczy dla sercowców - kardiolodzy ostrzegają. Tak jak i upał. Optymalna temperatura to 17st.
OdpowiedzUsuńKlarko, Ty nawet o chorobach, chorobie piszesz tak, że się chce czytać... Poważnie przewaznie
OdpowiedzUsuńPowtórzę za Anabell, zdrowiej Klareczko.
OdpowiedzUsuńBallada piekna i bardzo madra--tak, jak Twoje podejscie do choroby.Nic nie dalaby tu rozpacz i narzekanie.Najwazniejsze, ze guz nie rosnie i da sie zyc z tym jaki jest.I niech tak juz zostanie na duuuzo lat.Sciskam Cie mocno.Urszula
OdpowiedzUsuńCarpe diem, Klarko :)
OdpowiedzUsuń