W południe posiałam rukolę, rzodkiewkę, pietruszkę i sałatę a po południu przeszła pierwsza burza, czyli wiosna wiosna wiosna ach to ty.
Wśród uczennic drugiej klasy podstawówki nastąpiła pomyłka i dziewczynki wymieniły w kościach czaszki kość polityczną.
Gópigus czasem powoduje bóle w potylicy właśnie, dlatego nie chce mi się nic robić tylko leżę albo leżę i słucham książek, jeśli trafię na znakomicie napisaną to jestem zachwycona i jednocześnie wstydzę się, że mam odwagę pisać.
Z chłopem podśmiechujemy się z miłości, bo młodzież widząc dwoje starszych ludzi trzymających się za ręce wzdycha, że ach to jest miłość, to jest życiowy sukces tak wytrwać ze sobą od młodości do emerytury, ach, jakie to musi być szczęście. A nie wiedzą, że on mnie trzyma za rękę żebym się nie zataczała. Odkryłam, że chodzenie za rękę czy pod rękę stabilizuje chód, łatwiej tak chodzić, wolę się jednak podeprzeć wózkiem w markecie niż chłopa do siebie tak wiązać.
Nie chodzi o to, że żyjemy w niezgodzie, nie. My nie jesteśmy nierozłączni, mamy osobne życie, jesteśmy małżeństwem ale nigdy nie wrzepiamy się w siebie, jesteśmy osobnymi ludźmi choć wiele nas łączy. Każde z nas ma swój świat z szeroko otwartymi drzwiami dla drugiego.
Na pamiątkę - przebiśniegi przekwitły, krokusy kwitną, dziś zakwitł pierwszy żonkil, hiacynty tuż tuż.
No i dlatego jesteście razem już tyle lat. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńTkwienie z przyzwyczajenia...
UsuńA ktoś tkwi z odzwyczajenia?
Usuńz przyzwyczajenia to można w nosie dłubać a nie dobrowolnie spędzać czas z drugim człowiekiem
Usuńulach - dzięki!
UsuńPamiętam naszą rozmowę przy winie gdzieś w okolicach północy pewnego razu z piętnaście lat temu. Byłam młoda i głupia, ile ja miałam, nieco ponad dwadzieścia lat. Opowiadałaś mi trochę o Waszym małżeństwie. Wtedy nie rozumiałam, chociaż szanowałam, a nawet podziwiałam. I myślałam, że ja bym tak bez wrzepiania (jakie super słowo) to chyba nie chciała i nie umiała.
OdpowiedzUsuńA teraz z Gosią mamy bardzo podobnie i niedługo minie nam dziesięć wspólnych lat i czeka wiele więcej, jak tylko los pozwoli.
aż się boję myśleć co ja opowiadałam przy winie
Usuń"Każde z nas ma swój świat z szeroko otwartymi drzwiami dla drugiego." – rozmawiałyśmy bardziej osobiście, ale to zdanie jest kwintesencją tamtych pogaduch.
UsuńI wlasnie to zdanie to sekret dobrego malzenstwa,partnerstwa i wielu lat razem, Dodalabym tylko jeszcze szacunek dla drugiego czlowieka.Urszula
UsuńKość polityczna to kość niezgody..
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tego trzymania się za rękę w trakcie spaceru. W naszej sytuacji jest to niemożliwe. Wózek pcha się od tyłu. Ja się jeszcze nie odważyłem na wysiew, ale zachęta podziałała. Pozdrawiam wiosennie
OdpowiedzUsuń@Antoni Relski - Może nie powinnam się wtrącać, bo nie znam sytuacji dogłębnie, ale żona nie może przesiąść się na wózek elektryczny? 🤔
Usuń-Joanna-
W tej opcji też trudno iść trzymając się za ręce.
Usuń"My nie jesteśmy nierozłączni, mamy osobne życie, jesteśmy małżeństwem ale nigdy nie wrzepiamy się w siebie, jesteśmy osobnymi ludźmi choć wiele nas łączy. Każde z nas ma swój świat z szeroko otwartymi drzwiami dla drugiego".
OdpowiedzUsuńCudownie ujęłaś definicję małżeństwa i miłości. Dziękuję.
Tez tak to widzę!
UsuńZnaczy że Klarka jak zwykle w punkt
I bardzo dobrze. A właściwie dlaczego się tak odżegnujecie od przyzwyczajenia, co w tym złego? Kto neguje rolę przyzwyczajenia - chyba zawistne stare panny;) Przyzwyczajenie jest elementem związku i w ogóle życia, daje poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa.Spróbuj się odzwyczaić od jedzenia albo dłubania w nosie..
OdpowiedzUsuńNie jest możliwy nieustający rollercoaster uczuciowy i utrzymywanie gorących emocji przez cały czas. W starszym wieku ważniejsze są wzajemny szacunek, troska o drugiego, lektura, ogródek, święty spokój itd.A każdy człowiek ma swoje zainteresowania, grono przyjaciół i trzeba czasami odpocząć od siebie, żeby nie opleść się wzajemnie jak bluszcz i zadusić. Szczególnie mężczyzna lubi odsapnąć od gadulstwa żony.
Tak więc stara, zwiędła żono, spójrz w lustro i nie wymagaj rzeczy niemożliwych. I vice versa, oczywiście.
bardziej mi chodziło o "tkwienie w przyzwyczajeniu", czyli brak rozwoju, marazm, zgoda na niewygodę
Usuń"Szczególnie mężczyzna lubi odsapnąć od gadulstwa żony"- a żona szczególnie lubi odpocząć od mężowskiego wypuszczania głośnych bąków w jego ulubiony fotel, stojący przodem do odbiornika TV.
UsuńTo musiał napisać facet.
UsuńPrzeżyłam ze swoim mężem 55 lat i dwa dni. I po niewczasie zaczęłam żałować, że się mocniej nie wrzepiałam, nie zmusiłam wcześniej do odwyku nikotynowego, który kosztował raptem 80zł, zabieg trwał zaledwie 15 minut i już nigdy nie było nawrotu do palenia.Tak, że czasami owo nasze babskie czepianie się, korygowanie i pilnowanie ma jednak swoje dobre strony.
OdpowiedzUsuńWszystkiego co dobre i piękne - dla Was Obojga!
Klarko, a ja o tym oku, co to gałęzią przedwczoraj dostałam... Tekst mam powiększony na 200% no to widzę i dlatego piszę. Życie człowika ociemiałego jest okrutne i śmieszne zarazem. Gdy już wróciliśmy do domu dopytałam Chorzowskiego, gdzie on ma te gogle do piły, znaleźliśmy, ale te ucha jakies krótkie... no On mi mówi, że potrzebuje coś i że pokaże, żeby je powiększyć... no pokazać mógł... Zgłosił mi , że coś furgo (lata)- widzisz? - Słucham?... Najgorsze jest to, że 3 wieczór nie mogę czytać! Ale z okiem dużo lepiej. Jutro pojedziemy walczyć na ogródki. Serdeczności!
OdpowiedzUsuńNajpierw mąż trzymał mnie za rękę kiedy chorowałam na raka a teraz trzymam go ja. No I ja się go czepiam, jak jest ślisko, jest stabilniejszy na lodzie;))
OdpowiedzUsuńCzasami od święta lubię się wrzepić w męza chociaż na codzień jesteśmy osobnymi bytami. Zdrówka życzę Klarko
OdpowiedzUsuńEla D.
Widzisz Klarko...mąż podtrzymuje cię abyś nie upadła. Inny powiedziałby być może, weź laskę albo balkonik.
OdpowiedzUsuń