sobota, 1 grudnia 2018

strajk nauczycieli

Ma przebiegać podobnie jak policyjny, czyli protestujący idą na zwolnienia lekarskie.
Nie wiem, jak będzie w naszej szkole i nie będę tu o tym pisać ale jestem zainteresowana i dlatego zaglądam na grupy i śledzę dyskusje. Wiem, że te miejsca nie są zbyt wiarygodne bo w internecie można wykreować się na milion sposobów.

Podwyżki pensji o 1000 zł - o to chodzi.

Ja również uważam, że nauczyciele zarabiają żenująco mało.
Ale i tak nie powinni sobie skakać do gardeł. A skaczą, wypominając sobie wszelkie składniki pensji wynikające z pracy w szkole. Do tej pory nawet nie wiedziałam o tych wszystkich dodatkach a teraz z niektórych sama korzystam jako pracownik administracji.
Dodatek stażowy - mam niewielki bo nie wlicza mi się do niego czas prowadzenia działalności gospodarczej.
Wczasy pod gruszą, ostatni raz dostałam dofinansowanie do wypoczynku chyba w 2000 r, a tu proszę, dalej istnieje fundusz socjalny i taka pozycja.
Nagroda z okazji DEN - tak, jest.
Paczki na święta - tak.
Pieniądze na święta zwane "narybkę" - tak.
Te wszystkie dodatki wymienili sami nauczyciele w dyskusji na temat strajku a jest jeszcze wiele innych przywilejów.
Należy również napisać o obowiązkach.

Mam swoje zdanie na ten temat - czas przestać patrzeć na nauczyciela jako tego powołanego do niesienia misji.  Praca jest towarem i należy się za nią odpowiednie wynagrodzenie oraz narzędzia.
Samo narzekanie nic nie pomoże. Działać albo  zmienić branżę. Z tym akurat najtrudniej jest w małych miasteczkach lub na wsi.
Z wielu powodów. Tam zawsze szkoła była ośrodkiem kultury a nauczyciela wszyscy albo się bali i nienawidzili albo szanowali i kochali. Czas przeszły.

Wszyscy są zgodni co do jednego -  jaka ta praca jest stresująca, nieopłacalna i wyczerpująca.  Padła oczywiście propozycja - może warto spróbować założyć działalność gospodarczą i zajmować się nauczaniem indywidualnym? Od razu zapaliło się czerwone światełko -  a jak sobie radzić w wakacje? Z czego żyć? A jeśli ktoś musi być w domu już o 13 albo o 14 to jak pogodzi pracę z rodziną?
Nie śmiem wypominać,  że mam 26 dni urlopu w roku i pracuję 40 godz w tygodniu a znam wielu ludzi, którzy pracują dużo dłużej.

Pracowałam w szkole, gdzie nauczyciele byli obecni zawsze od 7;30 do 15;30, mieli płaconą pensję trzy razy wyższą niż w państwowej szkole. Nie narzekali na brak funduszu socjalnego.


Tak źle i tak niedobrze. Dlatego prawdopodobnie skończy się na dyskusjach i kłótniach a strajku nie będzie.

Bardzo proszę o spokojną dyskusję, nie mam ani sił ani czasu pilnować i moderować.

20 komentarzy:

  1. Mój ostatni kontakt z polską edukacją miałam ma studiach
    Moje dzieci miały ogromne szczęście bo chodziły do prywatnych szkół w których uczyli nieźle opłacani nauczyciele i to bardzo się przekładało na jakość nauczania

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chce mi się pisać, bo nam z każdym rokiem zabierają coraz więcej, a dla reszty społeczeństwa nadal wojsko jawi się jak luksus. Chciałabym się zamienić z jakimkolwiek nauczycielem, po tygodniu zmiennik błagałby mnie o powrót do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z miłą chęcią, bo niestety nie masz pojęcia o czym piszesz i kto pierwszy by chciał wrócić na swoje miejsce.

      Usuń
  3. masz rację strajku nie będzie...
    tak ciężko dogadującej się grupy chyba nie ma...
    to bardzo trudny i wymagający zawód i cholernie stresujący jeśli człowiekowi ZALEŻY na efektach na relacjach przede wszystkim z uczniami, bo ja chcę, żeby mnie moi uczniowie SZANOWALI za moją wiedzę i umiejętności oraz wymagania jakie im stawiam oraz determinację a potem chcę, żeby mnie kochali, doceniali lubili...wiadomo.
    Ale nade wszystko pragnę, żeby się rodzice odpierdolili i miniastry wszelakie!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Praca w szkole nie jest zła. Gdyby nie dzieci to byłaby nawet fajna :D

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas zdania są podzielone, jak zawsze. Problem zwolnień tez jest, bo już teraz nauczyciele chorują, a my (biblioteka, świetlica) biegamy na darmowe zastępstwa...grono sie starzeje, bo kazali pracować dłużej, a organizm się buntuje.
    Poza tym, kto niby te zwolnienia wystawi, bo u nas lekarze niechętnie wypisują na chorobę, a na strajk? Marnie to widzę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Te wszystkie przywileje często bywają kością w gardle tych, którzy ich nie mają i porównują zawody, twierdząc, że czyjaś np. nauczycieli, praca jest łatwa, przyjemna i krótka (bo ta wykonywana w domu, przecież się nie liczy)... Z drugiej strony, każdy wolałbym konkretnie zarabiać niż latami się dochrapywać jakichś dodatków, które i tak nie zrekompensują przyzwoitej pensji, która należny się każdemu pracownikowi, niezależnie od zawodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiecie pracuję w szkole. Moje dodatki to : wiejski, wysługa i motywacyjny ( nie każdy to ma i są to różne kwoty, ja mam 120 zł.). Przed świętami i wakacjami dostajemy pieniądze z funduszu socjalnego się są to moje !!! pieniądze. Jest to tzw odpis od pensji co miesiąc. Jest to jakis % mojej! pensji. Tak jest u mnie w gminie! Jest jeszcze tzw 13. Wiecej dodatkow nie mam ( nie jestem wychowawcą , nie mam 14 pensji). Mam 25 lat pracy, dwa tytuły mgr, dyplomowanie. Dostaję niecałe 3000 zł. To nie jest mało ale....także ten tego...

      Usuń
  7. Mam troje dzieci. Dwójka w podstawówce, trzecie idzie do przedszkola od września. Widze prace nauczycieli w świetlicy, wiem jak wiele pracy wkładają na lekcjach. Mamy nauczycieli którzy starają się poprowadzić lekcje ciekawie, robią dużo sprawdzianów, kartkówek, przygotowują dzieci do konkursów , jeżdżą z nimi na wycieczki i sami to wszystko organizują. Nie ma czego zazdrościć. Nie darmo jest powiedzenie obyś cudze dzieci uczył. I zanim ktoś powie żeby wobec tego zmienili zawód niech się zastanowi kto wówczas będzie uczył jego dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Klarko, w polskiej szkole nie ma warunków na to, żeby nauczyciel całą swoją pracę wykonywał na miejscu. Zwyczajnie nie ma miejsca, gdzie by można było w spokoju usiąść i sprawdzić uczniowskie prace, przygotować się do lekcji itd. Fajnie by bylo, gdyby nauczyciele nie musieli przynosić pracy do domu. Kiedyś zastanawiałam się, ile w ciągu roku szkolnego miałam wolnych weekendów. Takich bez sprawdzania prac, czytania szkolnych lektur, wypełniania dokumentów, wycieczek. Wiesz ile ich było? Jeden.
    Pewnie, że mogłam zmienić pracę. Ale tu nie o to chodzi, żeby nauczyciele odchodzili od zawodu. Chodzi o to, żeby po południu nie musieli dorabiać korepetycjami, bo nie starcza im na normalne życie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj,
    zdania są podzielone wszędzie,
    a w tym środowisku zwłaszcza.

    Należę do tych, którzy sumiennie przygotowują się
    do zajęć, więc de facto pracuję codziennie kilka godzin w domu, w szkole też siedzę długo, bo mam sporo okienek i prawie 1,5 etatu, poza tym rady, zespoły, spotkania.

    Nie mam czasu na korepetycje z zakresu choćby terapii pedagogicznej, muszę odmawiać, mimo niezadowalających zarobków.

    U mnie pieniądze raz w roku na święta, trzynastka, dofinansowanie do urlopu.

    Jestem nauczycielem dyplomowanym, mam nadgodziny, dodatek, bo pracuję w szkole specjalnej - a i tak do zarobków męża moim jest daleko.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie jest jak człowiek robi to co lubi i jeszcze może z tego wyżyć.
    Dlatego jak się okazało ze nie stać mnie na dżinsy dla dziecka (które stwierdziło ze wszyscy w klasie mają a on nie) to zmieniłem prace i z nikim się nie licytowałem. Z kolei mój przyjaciel ze studiów też zatrudnił się w szkole ale jako palacz kotłowy, stwierdził ze skoro państwo płaci palaczowi 3x tyle co nauczycielowi to znaczy ze potrzebuje bardziej palaczy niż nauczycieli i on jako obywatel świadomy i wykształcony właśnie realizuje te potrzeby. (szkoda tylko ze w międzyczasie państwo wydało sporo pieniędzy na wykształcenie filologa)
    Swoją drogą powiedzenie „ obyś cudze dzieci uczył” nie wzięło się z niczego. Nie mówiąc już o takich: „ takie będą Rzeczypospolite…..”
    I nie idą na wcześniejszą emeryturę …..
    Miłego wieczoru życzę

    OdpowiedzUsuń
  11. W sytuacjach, gdzie jakaś silna grupa zawodowa domaga się polepszenia swego bytu, mam żal, że nie należę to żadnego takiego lobby, grupy czy związku. Też chciałbym zarabiać więcej i pracować lżej. Wiem, mogę się zwolnić i poszukać czegoś innego. Mógłbym też wynegocjować z dotychczasowym pracodawcą lepsze warunki. Zapewne. Ale gdy się ma lat prawie sześćdziesiąt to ilość możliwych manewrów jest mocno ograniczona a na rynku pracy nie jest się już raczej towarem zbyt atrakcyjnym.
    Dlatego przyglądam się strajkom(jakąkolwiek formę by miały) mocnych grup zawodowych i zawsze jak coś "ugrają" to zastanawiam się komu zabiorą.
    Bo bilans musi przecież wyjść na zero.

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam nauczycielem trzy lata.To nie moje powołanie, to też nie była pierwsza praca...
    Dzieciaki fajne, miałam z nimi dobry kontakt.A jednak zrezygnowałam.
    Jeśli nauczyciele będą tak opłacani i traktowani to kto będzie uczył nasze dzieci?

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja matka była całe życie nauczycielką i dlatego ja nigdy nie będę pracować w szkole. Brrr. Nie zazdroszczę nauczycielom, chociaż mają wakacje. Jestem pewna, że gdyby ich nie mieli, większość trafiłaby do wariatkowa.
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście podnieść pensje tylko pozbawić wolnego które obecnie przysługuje i dać tyle urlopu ile przysługuje z kodeksu pracy wszystkim,przy tej liczbie wolnego w ciągu roku 3000 zł to wcale nie mało.Jag-by wszystko zliczyć to nauczycielom by się uzbierało co najmniej 3 miesiące płatnego urlopu.miki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 25 latach przy tablicy, 2 tytuły mgr!!! W ciągu roku szkolenia ! I nie 3 miesiące wolnego . A młody nauczyciel dostaje ok 1700. Szał ciał...

      Usuń
  15. Jakby. To po pierwsze.
    Po drugie. Ja mam szesc tygodni wakacji i 2 tygodnie ferii. Chetnie zrezygnuje w zamian za przyzwoita pensje i urlop 26dniowy wtedy, kiedy ja go zechce, a nie w czasie szczytu wakacyjnego. Czyli np w maju, kwietniu.
    A po trzecie. Po 20 latach pracy w szkole, ku rozpaczy uczniow i dyrekcji jestem juz jedna noga poza szkola.
    Rany boskie! Fantastyczna sprawa, swietne pieniadze, szacunek ludzi i niemal zero bzdurnych papierow! Marzenie
    A uczyc za mnie bedzie chlopak mlody. Chwilowo kompletnie sobie nie radzi. Ale za pare lat sie wyrobi. Albo ucieknie. A mlodziez? Szkoda mi ich, fantastycznie nam bylo. Ale dosc. Jestem dobra, moge pracowac w innym miejscu. Wiec dlaczego mam sie meczyc?
    Pzdr cieplo

    OdpowiedzUsuń
  16. 8 lat pracuje w przedszkolu jako obsługa-pracownik niepedagogiczny-mam wyższe wykształcenie techniczne-zajmuję się układaniem jadłospisów,zaopatrzeniem w żywność,środki czystości,inwentaryzacją,stanem technicznym obiektu,naliczaniem opłat za przedszkole i ich zbieraniem,obsługą WSZYSTKICH faktur dot żywienia i mediów w p-lu,umowami no i zarządzanniem pracownikami obsługi-takimi jak Ty Klarko-Paniami woźnymi.Zasuwam po 8 godzin dziennie, mam 26 dni urlopu,który mogę brać tylko w lipcu lub sierpniu i to tylko wtedy, gdy przedszkole nie ma dyżuru-już trzeci rok pod rząd mamy dyżur w tzw. wakacje,nie korzystam ze zwolnień lekarskich,bo nikt moich obowiązków nie potrafi wykonać,jeśli nie ma mnie jeden lub dwa dni, to dokumenty czekają na mnie.Ale tez jeśli nie ma którejś z Pań Woźnych, to reszta z Nich musi dzielić się jej obowiązkami i wykonywać dodatkową jej pracę w swoich godzinach-a praca jest ciężka - bo niskie stoliki i krzesełka dziecięce do wycierania, bo dzieci załatwiają się w majtki,bo gile z nosa, bo wymioty, bo rozkładanie naczyń do posiłków, ich rozłożenie, potem sprzątnięcie, pozmywanie,rozkładanie leżaków do spania,pomoc przy rozbieraniu,uberaniu dzieci,potem sprzątnięcie leżaków,mycie podłóg i łazienek dziecięcych-wszystko w 8 godzin dziennie z 26 dniami urlopu do wykorzystania tak jak ja - czyli najlepiej w lipcu i sierpniu...I jak patrze na 5 godzinny wymiar pracy tzw.nauczycielek - tak bo KTOŚ KIEDYŚ nakazał przedszkolankom zrobić STUDIA wyższe - i dodał prawie dwa tygodnie więcej urlopu i pensję większą od mojej-to trochę mnie szlag trafia, że takie tępe dzidy mogą załapać się na podwyżki, które moim zdaniem należą się nauczycielom SZKOLNYM, a nie przedszkolnym - one w przedszkolu mają raj-wysiłku intelektualnego żadnego, jak którejś z nich nie ma to pozostałe za zastępstwo dostają kasę i naprawdę nie muszą wysilać się,żeby pełnić funkcję opiekuńczą dla dzieci - to zupełnie inny poziom nauczania niż w szkole ...Można przejść wcześniej na emet=ryturę - sama pracuje z babką, która jako nauczycielka załapała się na emeryture w wieku 50 lat i nadal pracuje na emeryturze w tym przedszkolu dostając 1950 zł na rękę za pracę 4 razy w tygodniu po 3 godziny dziennie - no chyba to nie jest mało - woźne tyle nie zarabiają pracując 5 razy w tygodniu po 8 godzin dziennie- więc jak strajk i podwyżki to tyko pracowników obsługi pracujących w oświacie, a nie nauczycielek przedszkolnych ...Nauczycielki w p-lu maja świadczenia urlopowe, kasę na zagospodarowanie się, gdy podejmują prace z dala od domu- i inne które dla obsługi nie sa dostępne - to wszystko to KARTA NAUCZYCIELA dana kiedyś przez komuchów za zamknięcie im gęby - i tak kałamarze teraz nie maja źle w porównaniu z osobami, z którymi pracują ręka w rękę w tej samej instytucji a na zupełnie innych zasadach finansowania...

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz