środa, 10 października 2018

Kler - nudnawy film o mafii

Musiałam obejrzeć aby wyrobić sobie zdanie a poza tym byłam ciekawa bo wokół tyle dyskusji, takie oburzenie, trudno o bilety,  trzeba z wyprzedzeniem robić rezerwację. Dlatego uznałam, że ten film musi być niezwykły.

Pewnie z powodu tych oczekiwań rozczarowałam się. Nic, absolutnie nic mnie nie zdziwiło i nie zaskoczyło. Rozpłakałam się raz podczas oglądania okrutnej sceny przemocy w sierocińcu. Tylko wówczas miałam ochotę krzyknąć Jezus Maria albo kurwa mać. Ale byłam w kinie więc tylko się rozpłakałam.
Nudziłam się chwilami. Chwilami złościłam, bo szkoda było mi czasu na oglądanie uroczystości kościelnych, bezczelnych facetów w koronkowych sukienkach, alkoholików i skorumpowanych instytucji.
Z pazernością, ciemnotą, zacofaniem i służalczością wobec księży  mam do czynienia całe życie więc czegóż mam to oglądać w kinie. Mieliśmy kilka lat temu pedofilską aferę w parafii więc ten wątek również mnie nie zaskoczył.
 Skoro taka prosta blogerka się nie dziwi i nie jest wstrząśnięta  to znaczy, że inni ludzie też widzą i wiedzą. 

55 komentarzy:

  1. Z wieloma rzeczami mamy do czynienia całe życie Może więc nie należy chodzić do kina ani czytać książek? Pani Klarko, tyle goryczy się z Pani wylewa. A może ten film jest również po to, żeby się zastanowić, co ludzie świeccy mogą zrobić w obliczu tego sukinsyństwa oprócz "wiedzenia i słyszenia"? Nie dziwią się i nie są wstrząśnięci bo? Bo Kościół jest święty więc księżom wszystko wolno a z drugiej strony są tylko ludźmi więc grzeszą? Przyzwalając na taki stan rzeczy dajemy świadectwo swojej wiary w kościół, nie w Boga, którego w kościele coraz mniej.
    Smutno mi, bo Pani i podobne opinie świadczą, że ten film niczego nie zmieni. Żeby coś zmienić, trzeba chcieć a nie tylko wiedzieć. Zachodzi obawa, że i sceny z sierocińca przestaną nas poruszać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jestem pewna, że ten film niczego nie zmieni, co ma zmienić? Politycy przestaną rządzić na kolanach i całować po rękach kardynałów a w szkołach na korytarzach nie będzie dzieci, które mają okienko bo inne są na religii? Obyśmy tego doczekali.

      Usuń
    2. Nadkroliku, ludzie swieccy NIC nie moga z tym zrobic. Tylko wyznawcy tej wiary moga. Ale oni nie chca, bo im jest tak wygodniej. Zgadzaja sie na to wszystko, choc doskonale wiedza co sie dzieje za furtami. I dalej chodza do spowiedzi, choc w konfesjonale siedzi kawal sk.....a. I nadal daja na tace, placa za wszystkie obrzedy i nadal wtlaczaja swoim dzieciom szacunek dla facetow w sukienkach, choc ci na szacunek wcale nie zasluguja. Zeby zmienic mentalnosc wiernych trzeba dwoch, albo i trzech pokolen. I to musza zrobic sami wierni. Swiecki swiat, a zwlaszcza prawo nie ma dostepu do tej mafii.

      Usuń
    3. tak będzie, ale kto doczeka??

      Usuń
    4. Wyznawcy to też świeccy. Więc może należy uświadomić sobie, że kościół nie ma monopolu na Boga i jest On obecny nie tylko w budynku podczas mszy?
      A o czym świadczy ten cytat z blogu P. Klarki: "Mieliśmy kilka lat temu pedofilską aferę w parafii "? I co dalej było? Nic? Nikogo to nie obchodzi? Bo nie było tak spektakularne jak scena w sierocińcu? Politycy dają, politycy klęczą - a MY? Klęczymy i dajemy uczestnicząc w każdej mszy. Różnica jest tylko taka, że my dajemy swoje a politycy nasze. No ale "nasz ksiądz jest w porządku" .

      Usuń
    5. pisałam tu o tym ze dwa razy ale ponieważ nie uczestniczę w życiu parafii to nie znałam ani tego księdza ani szczegółów wiem tylko, że winowajca wrócił z Dominikany i siedzi w więzieniu chyba do tej pory

      Usuń
    6. To, że dzieci siedzą na korytarzach , to wina dyrekcji. W tym czasie powinna być dostępna etyka albo świetlica. Często religia jest na końcu, a jeśli nie to dzieci mogą odpocząć, poczytać, odrobić lekcje itp. Nie przesadzajmy. Często siedzą w świetlicach godzinami i nikt ich nie żałuje.

      Usuń
    7. Przyznaję, przegapiłam te wpisy. A teraz będę złośliwa: chrzty, komunie, śluby, dzieci na religii - to jest właśnie swoiście rozumiane uczestnictwo w życiu parafii. Większość uczestniczy TYLKO w ten sposób ale jest to najlepszy sposób na podtrzymanie dobrej kondycji krk. Nie wtrącać się, nie wnikać, co najwyżej poszeptać po opłotkach. Z zaufanymi, bo ksiądz albo sygnalista może usłyszeć.

      Usuń
    8. Mam inne zdanie na tema religii w szkole. Trudno ułożyć plan i zapewnić nauczycieli etyki na te okienka. Uczniów na etyce jest coraz mniej, bo przepisy, bo trzeba zebrać grupę - najczęściej na 7,8 lekcji. Niedługo nie będzie problemu, bo żaden z przedmiotów nie jest obowiązkowy, jeden po prostu jest faworyzowany. Przecież to się układa pod siostrę zakonną lub katechetę.

      Usuń
  2. Ale byc moze kogos, kto nie widzial, nie wiedzial, nie wierzyl ten film poruszy? Tylko obawiam sie, ze taki ktos nie pojdzie do kina, bo on wie lepiej.

    Naprawde nic Ci sie nie podobalo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę, chciałam wyrobić sobie własne zdanie a nie sugerować się opinią innych, dlatego poszłam do kina, i dlatego polecam - idźcie i sami zobaczcie

      Usuń
  3. No właśnie- wiedzą, widzą i....nic z tym nie robią. I to jest straszne.Jeżeli wiedzą i widzą to dlaczego nie reagują? Dlaczego wyłączają racjonalne myślenie?
    Mamy XXI wiek a myslenie nadal jest towarem deficytowym.Szkoda, po prostu szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarko, byłam posyłana na religię, przystępowałam do I komunii, ale to, że zawsze wymagano ode mnie samodzielnego myślenia sprawiło, że po latach przestałam łączyć religię z wiarą i zmieniło mój światopogląd.Rozumiem, że w domu nie każdego uczą samodzielnego myślenia, no ale powinna to robić szkoła, która niestety też tego nie uczyła i nadal nie uczy. Bo prościej jest kierować kimś, kto nie podważa niemal każdej naszej decyzji, nie docieka dlaczego coś nakazujemy, tylko robi wszystko bez szemrania.A tzw. "wierni", czyli laikat, będący de facto trzonem kościoła, może naprawdę zdziałać wiele. Skoro wiedzą, że w danej parafii ksiądz jest zwyczajnym zboczeńcem to powinni natychmiast przestać posyłać swe dzieci na religię, przestać brać śluby kościelne (bo od tego czy to będzie ślub kościelny czy nie, nie zależy wcale szczęście małżeńskie), nie chrzcić dzieci i mieć odwagę cywilną by to wszystko wygarnąć takiemu nic nie wartemu księdzu.
      No ale skoro dalej się boją, uważając księdza niemal za świętego, no to mają co mają. Tylko dzieci szkoda, bo wyrosną na takich samych zakłamanych ludzi jak ich rodzice.
      Nie posłałam swej córki na religię, nie przystąpiła w wieku lat 10 do I komunii,
      zostawiałam jej wolny wybór, którego ja nie miałam.I miałam wtedy z nią wiele rozmów na ten temat, uprzedzałam, że może mieć trudności lub wręcz być dyskryminowana.Nie była,bo W-wa to jednak duże miasto.

      Usuń
    2. Anabel
      Dla mnie wierzącej osoby sakrament ślubu nie jest po to żeby sobie zagwarantować szczęście małżeńskie. Jeżeli po to człowiek uczestniczy w życiu kościoła żeby sobie zaczarować życie to chyba pomyłka.
      Tak jak pomyłką jest mówienie innym jak mają wierzyć

      Usuń
    3. Anabell, troszkę strzeliłaś sobie w kolano.Bo skoro piszesz, że rozumiesz, że nie w każdym domu uczą samodzielnego myślenia, a Ciebie rodzice posyłali na religie i do komunii, to zdaje się, że uważasz, że i oni(jak reszta wierzących) nie myślą?
      Wiem, ze powinnam mieć to w nosie, ale zawsze jakoś mi przykro jak czytam takie komentarze.
      Generalizowanie nie jest dobre, a pisać tak, żeby komuś dowalić to jakoś tak niefajnie, prawda?

      Usuń
  4. To jest sedno
    wszyscy widzą i wiedzą, nikt z tym tak naparwdę nic nie robi
    Bo często jesteśmy bezradni
    Każdy wiedział, że Paetz gwałci i wykorzystuje kleryków, a jak to ujawniono w jego obronie stanęła ogromna liczba osób. Nie wiedzieli? Nie chcieli widzieć!
    Księża, którzy stanęli w obronie chłopców i napisali list do papieża ponieśli kary...

    We mnie zgoda na obojętność wobec niegodnych zachowań księży już się skończyła. I co z tego wynika??
    ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostanie 2 lata chyba dużo zmieniły, kiedyś było nie do pomyślenia, że Kosciół w PL nie mówi jednym głosem
    A teraz oficjalna krytyka Głózów Rydzyków, Jędraszewskich przestała dziwic

    ale to ciągle za mało, za mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteśmy wychowywani od dziecka w poczuciu winy, bo grzech, bo bozia się pogniewa, i wyrzuty sumienia,
      ciężko się od tego wszystkiego uwolnić, od miłości do obojętności droga jest bardzo daleka, a co dalej

      Usuń
    2. Wyrzuty sumienia nie dotyczą wyłącznie wierzących. Poza tym - wierzący idą do spowiedzi i otrzymują rozgrzeszenie. O postanowieniu poprawy mało kto wspomina a o efektach postanowienia jeszcze mniej. Bóg wysoko a ksiądz nie zapyta. Co dalej? Żyć przyzwoicie i ludziom krzywdy nie robić oraz w stosunku do siebie na to nie pozwalać.

      Usuń
    3. Przede wszystkim jesteśmy wychowani w duchu że ksiądz to osoba święta i nietykalna i bez grzechu. Byłam w szoku, jak usłyszałam, że księża się spowiadaja -bo niby z czego???

      I nagle zonk, rozmawiasz z księdzem a on nie tylko głupszy od Ciebie ale do tego bredzi i jeszcze szerzy zło i broni zła

      ale ciągle się milczy, bo to KSIĄDZ

      Ja mówię - dość tego, i polecam

      Usuń
    4. Rybenko kochana! Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Mam na mysli to 'jestesmy'. Bardziej zgodzilabym sie z 'bylismy'. A ksiadz to tylko czlowiek z zaletami i wadami. Ksiadz to zawod a stopien zawodowosci dla kazdego moga znaczyc co innego.
      Klarka, dzieki za opinie. Wierze 'zwyklej blogerce'. Widzialam gdzies dowcip rysunkowy: dwie siostry w welonach zwierzaja sie po obejrzeniu filmu; jedna stwierdza - Na widok Gajosa zrobilo mi sie mokro. :DDD Heeehe, pewnie tez sie poplakala!

      Usuń
    5. Może byliśmy. Ja ciągle to odczuwam. I widzę to po innych. Owszem niewierzący często krytykują księży i instytucję .
      Za to ci którzy regularnie chodzą do kościoła- rzadko

      Usuń
    6. Ktoś kiedyś pięknie spuentował całą tą religię, mówiąc,że religia katolicka jest autodestrukcyjna, oparta na winie i karze, a nie na miłosierdziu bożym...!

      Usuń
  6. Ostatnie zdanie mnie nurtuje. Czyli, że skoro "Nihil novi sub sole", to kwitujemy to (wzruszeniem ramion) i nic nie robimy? Jestem zdania, że właśnie trzeba coś robić, niekoniecznie ganianie w protestach, ale choćby mówienie o tym, kiedy jest okazja. Bo bez okazji to trochę jak wariat na rogu ulicy, mówiący o końcu świata i mijany przez przechodniów. Wierzący niech sobie wierzą, ale żeby ocknęli się ci idący bez refleksji z tłumem, chrzczący swoje dzieci, biorący śluby, żeby ludzie nie gadali, żeby nie odstawać. Skoro nie wierzą, niech wyjdą z tłumu.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam opinię :-) A na film nie pójdę. Bo ja to wszystko wiem, od dawna. I nie mam ochoty oglądać. I zrobiłam. Przestałam zasilać kk. Nie chodzę, nie przyjmuję, nie interesuje mnie. Zrozumiałam, że Boga mogę znaleźć wszędzie. Okazało się nawet, że mam z Nim bliższy kontakt niż kiedykolwiek. I nie jest on ograniczony żadnymi kanonami. Po prostu jest. Przełamanie strachu było trudne. To nie przelewki. Programowanie jest silne, od dziecka. Strach to potężne narzędzie. I wina. Dlatego ludzie się boją, udają, że nie widzą, nic nie chcą zrobić. STRACH. Strach przed wzięciem odpowiedzialności za własne życie. Jednak niektórzy to robią. Będzie dobrze, ale nie od razu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem tak bywa, że ilość recenzji film po prostu "zabije" .. mam teraz tez taki stan, że czekam ..jak to wszystko się "przewali"... Generalnie nie mam nic do KK - mnie osobiście nigdy nic złego nie spotkało ( przeciwnie - duże wsparcie w sprawach obrzedów - chrzest dzieci..bierzmowanie , pogrzeb rodziców)...ale syna ( wówczas 8 letniego) moich znajomych już tak. Było to jeszcze w latach 90-tych i spotkaliśmy się ( my - bo byłam w tą sprawę znajomych mocno zaagnazowana) z dużym niezrozumieniem wsród ówczesnych "moherów". W bogactwo KK widać w Watykanie, Częstochowie i Licheniu :) .. Również w kościele św Brygidy :)))) - w Gdańsku... Lubie bardzi Smarzowskiego jako twórce i rezysera - jego Róża wstrząsneła mną bardzo...( może dlatego, że nie znałam tej historii Mazurów, jakoś tak w swiadomości nie funkcjonowało) ale już no "Drogówka" i "pod mocnym aniołem " to filmy, z którymi się aboslutnie nie utożsamiam. Mogę pokiwać głową nad złożonością świata ale czy to daje obraz jakieś społeczności zawodowej ( Drogówka?, Kler ?)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ma dawać obraz? Nie, wskazuje na patologie społeczności zawodowej księży. Wobec "zabetonowania" tematu trzeba otwarcie i mocnoa nie subtelnie, aluzyjnie i w białych rękawiczkach.

      Usuń
    2. Nie wiem czy w filmie Kler jest dużo aluzji czy mało ( nie ogladałam) i czy wystarczająco aby "odbetonować" i uczynić szczęsliwych wszystkich tych co za KK nie przepadają i tylko marzą o tym aby stało się coś aby KK się załamał, rozwalił, pękł, itp... Sądzę, że nie :) ...

      Usuń
    3. Nie rozumiem tego: rozwalił, pękł... Czyżby odczuwała Pani moją wypowiedź jako atak na kościół i obrazę uczuć religijnych? Jeśli się o czymś nie mówi to tego nie ma? ZA DUŻO jest tych paskudnych faktów w filmie - bo tak jest i w realu a dodatkowo - jest to instytucja podajaca się za wzór cnót i pouczająca wszystkich.

      Usuń
  9. Jak będzie w TV, chętnie obejrzę, na kino szkoda kasy. Po co ją wydawać, skoro z recenzji i rozmów wiem tyle, że odsłania tą gorszą stronę KK jako instytucji. Czyli - nic nowego.
    Do kościoła chodzę nie "dla księdza", mam świadomość zarówno jego ludzkich słabości jak i tego nieuchwytnego "czegoś" co nazywa się powołanie. Zdaje sobie sprawę i z tego, że nie wszyscy są tam właśnie z powodu powołania, ale i z różnych niemiło kojarzących się powodów. Z różnymi się w życiu spotkałam i spotykam, jak widzę, że coś jest nie tak, reaguję - idę i rozmawiam, często z niezłym skutkiem. Ale w cztery oczy, jeśli sprawa nie wymaga nagłośnienia czy zgłoszenia na policję, bo do takich sytuacji na szczęście nie doszło. Poza tym nie lubię jednostronności: kto po "Klerze" obejrzał (lub widział wcześniej) "Popiełuszkę..." , "Dwie korony"? Pokolenie 40 i 50 + mogłoby też przypomnieć sobie conieco o pozytywnej roli KK choćby z filmu 80 milionów. Nie przekonam przekonanych, ale zapraszam do lektury "Zapisków więziennych" Prymasa, a jak przeczytacie opis, co w tym czasie w ubeckiej katowni przeżywał Jego sekretarz, apb Baraniak, może komuś da to do myślenia. Jeśli nie, trudno.

    Pozdrawiam - jak zwykle przekornie ;-)

    MBI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aboslutnie zgadzam się z M. Ja jeszcze gdzieś w necie widziałam zdanie, że KK nie zaszkodził papież Aleksander VI z Borgiów( notabene fantastyczny serial z Jeremy Irons'em) to i nie wstrząśnie fundamentami film Kler ...

      Usuń
    2. Do kościoła chodzę nie "dla księdza" - bardzo powszechny argument. Zamyka drogę do dyskusji, niestety.

      Usuń
    3. I to jest właśnie i śmieszne, i straszne...Że nie zaszkodził :-)Tyle śmierci, perwersji, mordów, chciwości i czego tam jeszcze, a nie zaszkodził. Na jakich fundamentach to wszystko stoi? To jest pytanie?

      Usuń
    4. Na WARTOŚCIACH stoi :) KK otrząsnie się i .. będzie trwał dalej.. P.S Katolicyzm ma na sumieniu też konkwistadorów..:) ...już przeprosił...

      Usuń
    5. Ariadna :-) Piękne. Wartości. I dlatego jest jak jest. Jakie wartości, taki kościół. A kościół to my :-)Fajne lustro se zafundowaliśmy, przyglądajmy się sobie. Bo księża to też my :-) Wartość produktu jest taka, jaką mu nadamy. Jesteśmy jednak kowalami swego życia.

      Usuń
    6. "KK otrząsnie się i .. będzie trwał dalej.." - nie ulega wątpliwości, że Pani i podobnie bezkrytycznie myślący zrobią wszystko, aby trwał BEŻ ŻADNYCH ZMIAN. I to mnie przeraża.

      Usuń
  10. Jestem bardzo zdziwiona Twoim podejściem do tematu, bo jakoś nigdy nie widziałam u Ciebie postawy typu " moja chata z kraja".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem w szoku... W ostatnim zdaniu pogrubioną czcionką powinno byc napisane " TEŻ " ( tzn. tak jak Klarka) widzą i wiedzą ....

      Usuń
  11. Obejrzałam Kler i uważam, że został nieźle zrobiony, chociaż materia rzeczywiście ciężka. Jestem osobą wierzącą, więc to co dzieje się w KK bardzo mnie obchodzi. A niestety od dawna wiadomo, że nie dzieje się dobrze. Wierni są Kościołowi potrzebni do dawania na tacę i robienia statystyk, a w sprawach kontrowersyjnych powinni siedzieć cicho albo bronić Kościół przed atakami, prawdziwymi czy rzekomymi, nieważne. Nie zgadzam się z tym, więc w swojej parafii jestem na czarnej liście. Nawrzucałam księdzu co o nim myślę, kiedy żądał pieniędzy za pogrzeb od przyjaciółki mojej córki. Dziewczyna w ciągu 4 lat straciła oboje rodziców i została zupełnie sama. Miała 22 lata, niewielką rentę po matce i zadłużone mieszkanie, a klecha chciał, żeby dała "co łaska" z zasiłku pogrzebowego, chociaż znał sytuację, bo matka dziewczyny należała do kółka różańcowego. Nie powiem, żebym się jakoś specjalnie przejęła, tym, że ksiądz mnie odhaczył i nie przychodzi po kolędzie. Przeżyję. Nie będę za to udawała, że coś mi się podoba tylko dlatego, żeby nie sprzeciwiać się księdzu. Do kościoła chodzę, gdy czuję taką potrzebę, ale księdza nie traktuję jak wyrocznię, bo skoro Bóg dał mi rozum i wolną wolę, to powinnam z nich korzystać. No to korzystam, nawet jak się to komuś nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej. Poza ostatnim komentarzem (szacun!) wszyscy piszą o kościele, wierze, księżach i ich grzesznych słabościach. I nawet moja ukochana Klarka nie napisała o filmie jako dziele sztuki.
    Dla mnie nie jest to bardzo istotne, czy film pokazuje prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, a nawet i g...o prawdę. Poszłam do kina na film i oświadczam, że podobał mi się, choć to nie jest arcydzieło. Porusza trudne w naszym kraju tematy, o których być może niektórzy nie wiedzą, nie zdają zdają sobie z nich sprawy – bo niedopuszczają do siebie myśli na ten temat. Oni zresztą nie pójdą na ten film i nie obejrzą go raczej w przyszłości w telewizji.

    Może film niczego nie zmieni - przecież nie musi, to dzieło sztuki. A może jednak coś zmieni. Już w mediach wypowiadają się rozmaici duchowni. Jeszcze trudno przechodzi im przez gardło zwykłe "przepraszam" i "tak, to prawda, tak się niekiedy dzieje", ale już samo zobrazowanie tematu, jego nagłośnienie powoduje, że się różni ludzie zaczną zastanawiać nad problemem. Że on w ogóle zaistnieje w świadomości i przestrzeni publicznej. To powinno skutkować mniejszą skalą przyzwolenia na różne chore sytuacje.

    Ale ja nie o tym chciałam pisać, nakręciłam się przez wcześniejsze komentarze. Sama nie chodzę do kościoła, bywam tam tylko w związku z uroczystościami, na które jestem zaproszona (ślub, pogrzeb, chrzciny). Po prostu - nie chcę być hipokrytką (choć przed laty byłam bardzo blisko kościoła – chór, oaza, pielgrzymki itp.). Nie chodzę, bo mi to nie pasuje, teraz nawet ślubu nie brałabym w kościele i dziwi mnie, że młodzi, którzy do kościoła nie chodzą wcale - mimo wszystko w kościele biorą ślub. Dlaczego? Po co? Jest tyle pięknych miejsc na ślubowanie sobie dozgonnej miłości...

    A jeśli chodzi o film – to bardzo podobały mi się kreacje aktorskie. Naprawdę! Role odtworzone niezwykle autentycznie. Czasem przerażające, czasem wzruszające, czasem zabawne, czasem trochę przerysowane postaci – ale jakże ludzkie! Dziwi mnie, że nikt na to nie zwraca uwagi. I te maleńkie szczegóły – jakimi samochodami jeżdżą różni księża, w jakich mieszkaja warunkach. Kto w swojej skromności potrafi przyznać się do winy, a kto umie wykorzystać własną przebiegłość, wpływy i jakże współczesne, na czasie – haki.

    Ten film jest nie tylko o klerze w sensie grupy zawodowej i o ułomnościach, słabościach i grzechach księży. On jest – niestety – o nas samych i o naszym kraju, o Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjatkowo bez nicka11 października 2018 11:30

      Film ma ograniczone ramy, ktore chca zawrzec mozliwie wiele.
      Ja zwrocilabym jeszcze uwage na sama instytucje, ktora 'wabi', ksztalci, zatrudnia pewna czesc spoleczenstwa. Nie ma chyba drugiego 'pracodawcy', ktory daje swojemu pracownikowi tak wiele ale i bierze od niego wszystko co ludzkie (prawo do milosci, spelnienia sie jako partner seksualny, prawo do rodziny, mozliwosc w sposob naturalny przekazac geny nastepnemu pokoleniu... itp)
      Filmu nie ogladalam z przyczyn obiektywnych ale nie sadze aby mi otworzyl oczy na cos czego wczesniej nie widzialem. Caly ten temat to wielki smutek w tym 21 wieku.

      Usuń
    2. Mnie też spodobała się wielowymiarowość nakreślonych przez Smarzowskiego postaci i ich wiarygodność w sensie psychologicznym. Obsada aktorska też trafiona w punkt. Więckiewicz ze swoimi codziennymi grzechami i słabościami, daje się nawet polubić i jakoś zrozumieć. Ot taki szarak, przeciętniaczek. Jakubik uwikłany w przeszłość, pogubiony i niszczący jednocześnie, na koniec budzi współczucie. Bo jednak o coś mu chodziło, ale niestety kompletnie mu życie kapłańskie nie wyszło. Braciak, jako menda w sutannie, jest odrzucający, ale tak bardzo jednocześnie racjonalny w dążeniu do zrekompensowania sobie wszystkich swoich niedostatków kościelną karierą. Gajos beznamiętny, bezideowy, nadęty władzą i pychą, budzi najmniej emocji, bo taki obraz hierarchy oglądamy powszechnie. Warto obejrzeć Kler ze względu na dobrze zagrane role, ale też dlatego, że w filmie jest dużo prawdy o człowieku, podanej bez moralizatorstwa i nachalnej propagandy.

      Usuń
  13. Nikt ani nic tego nie ruszy, bo nawet gdyby ludzie przestali dawać na tacę, chodzić do kościoła to jest konkordat, dzięki któremu mają zapewniony byt. w życiu nic za darmo to i konkordat za coś. a za co? wystarczy spojrzeć na daty. co się w Pl działo i dzieje. a film smutny, po prostu. o prawdziwej naturze ludzkiej. tyle.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie oglądałam tego filmu, więc może nie warto żałować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie się film ogromnie poruszył. A w temacie ogólnie nazwanego gówna w życiu mam do czynienia na co dzień i co dzień. Film porusza bardzo ważny temat: PRZEMOCY pod każdym względem, nie tylko pedofilii wśród księży.
    Straszna była scena w bidulu ( tak się mówi na sierocińce przecież ), gdzie przemoc była zawsze i będzie zawsze. A temat zagranicznych adopcji... Też jakoś umknął. A ta syfiasta rodzina tego chłopczyka, ta czysta, ohydna i prawdziwa patologia.
    Mam wrażenie, że ten film jest źle odbierany. Że to jest film o pedofilii w kościele. Dla mnie nie jest. Wręcz odniosłam wrażenie, że to bardziej wątek poboczny.
    Film warto obejrzeć. Może co niektórym otworzą się oczy.
    I tak na koniec:
    wiara to nie kościół i księża.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest różnica między "zdawać sobie sprawę", a "zobaczyć na własne oczy". Stąd te wszystkie opinie o filmie. Każdy wie, ale nie myślimy o tym. Wszystko jest obok nas.
    Co do instytucji Kościoła to takie problemy są wszędzie. Polska wcale nie jest wyjątkowa pod tym względem.

    OdpowiedzUsuń
  17. No, cóz... pewnie dlatego nie mam ochoty oglądać tego filmu. Twoja recenzaj utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  18. Nudnawy?
    nie wiem, kiedy minął mi ten czas w kinie. Tak, nie był zaskakujący w swej treści, ale jak ją pokazano, to uważam za mistrzostwo. Ten film przeraża, wzrusza, a nawet wywołuje uśmiech w niektórych momentach... bo jest o ludzkich słabościach i grzechach.
    Uważam, że warto go obejrzeć. Zmusza do dyskusji i refleksji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roksanno, właśnie wróciłam z kina i zgadzam się z Tobą w stu procentach. Walorem filmu są świetne dialogi i w dokumentalny sposób pokazana porażająca hipokryzja, kastowy system w kościele (wiejski ksiądz jeździ starym oplem, arcybiskup - bentleyem, a pośrodku są skody suberb i mercedesy). Przerażający obraz władzy "zblatowanej"przez hierarchów kościoła -cytuję z pamięci:"Jaki tam,kurwa wicepremier, prezydent ma być na tej mszy". Smutny obraz suwerena - biednego, zastraszonego, ale i tego "walczącego" ze złem. Film należy obejrzeć. Ja ten seans odchoruję.

      Usuń
  19. A ja nie wybieram się na Kler ponieważ szkoda mi czasu i pieniędzy na oglądanie tego paszkwilu.Nie od dzisiaj wiadomo że KK nie składa się z samych świętych ale też nie jest tak że to mafia i siedlisko całego zła światowego.Całe życie chodzę do KK i jakoś nie spotkałam żadnego pedofila ani cwaniaka ani złodzieja.Dzieci mojej siostry jeżdżą często na różne rekolekcje,chodzą na pielgrzymki i też nigdy nie spotkało ich nic złego.To tak jakby mówić że każdy dziennikarz to zboczeniec bo jeden został wyrzucony za molestowanie podwładnych kobiet.W każdym środowisku znajdą się ludzie dobrzy i źli.Faktem jest że ten film to zwykła nagonka,nie takie kataklizmy KK przetrwał przez wieki i to też przetrwa.Co ciekawe wszystko o KK wiedzą ci co do niego nie chodzą łącznie z reżyserem tego filmu.Moim zdaniem nie ma się czym tak podniecać.Jeśli mamy tak osądzać ludzi jak ten reżyser to na każdą grópę społeczną coś się znajdzie.miki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reżyser oparł scenariusz na faktach. Nie wyssał tych historii z brudnego palca, anonimowy trollu.

      PS Polecam zakup słownika ortograficznego, "sówerenie" ;-) I popracować nad interpunkcją, można i w "grópie", będzie milej ;-)

      Usuń
  20. czarna owca wszędzie się znajdzie i w sądzie i w rządzie i w kościele.Nawet wśród Apostołów się znalazł.Kto czytał "noce i dnie" Marii Dąbrowskiej,to może pamięta tę scenę,jak Agnieszka rozmawia z księdzem i jak On(ten ksiądz)objaśnia Jej zawiłości naszego życia.
    Moja śp.Babcia mówiła nam,że "najmądrzejsze jest duchowieństwo" teraz może dodam,że to prawdziwe duchowieństswo ( a nie "wtyczki")

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś dla prostych ludzi najmądrzejsze było duchowieństwo, ale wobec obecnego dostępu do wiedzy to się zmieniło. Kościół stracił autorytet na własne życzenie i nie wiem, czy kiedyś to odrobi. Zgadzam się, że w każdym środowisku są pedofile, karierowicze i zwykli złodzieje, ale takiej bezkarności i przyzwolenia wobec tych zjawisk, jak w Kościele, nie ma nigdzie. Mam nadzieję, ze wreszcie coś się zmieni.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz