czwartek, 2 sierpnia 2018

znów o tym kotku

dla ochłody
Kiciul ma zapalenie uszu. Kociarze wiedzą, z czym to się wiąże ale nie-kociarzom napiszę. Najpierw trzeba futrzaka złapać i zawieźć do weta. To nie jest takie proste bo zwierz doskonale rozumie co planujemy i w odpowiednim czasie ucieka  z domu aby przeczekać porę jazdy.  Tym razem prawie mu się udało ale się nie udało bo co prawda zwiał ale bez śniadania, i po kilkunastu minutach wrócił na wołanie kotku kotku chodź do domu karmimy koty mięsem! 
Zamiast mięsa było cap za futro i do klatki. Przed wetem kota się nie karmi ale tego to już mądrala nie wiedział.
Oszukany, zły i obrażony wrócił z wyczyszczonymi uszami zaopatrzony w leki za 150 zł.
Trudno, jak się człowiek decyduje zostać kocim personelem to należy się z tym liczyć.

Dziś czyszczenie i zakrapianie odbyło się już przed szóstą. O tej porze kotek sprawdza, czy Krzysiek śpi. Poszedł więc do jego pokoju a tam nikogo nie ma bo Krzysiek nocuje u matki. Nie, nie wygnałam go z domu, sam uciekł tak się porobiło i tak trzeba przez jakiś czas, starość jest okropna a samotność na starość jeszcze okropniejsza, tyle powiem.

Ale miało być o kocie. Kot rozdarł pysk bo łóżko puste, miska na mięso pusta, w drugiej tylko parę granulek. Nakarmiłam. 
Nakarmiłam,  przygotowałam waciki i kropelki. Ale nie wzięłam ręcznika na kolana, błąd!

Kota pod pachę na kolana. Pazury wbite prawie do kości. Warczenie. Jedno ucho, drugie ucho, masowanie.  Koniec zabiegu kociego. Wyrwał się i pooooszedł! Ciekawe kiedy wróci. Biedny kot. Nienawidzę tego robić. Wyrywać kleszczy, opatrywać ran, grzebać w uszach. Czuję się jak najpodlejszy zdrajca.

A jeże są wielkie jak smoki, wczoraj wieczorem widziałam jak jeden maszerował  do kompostu. Nie oswajamy, nie dokarmiamy, same wiedzą gdzie znajdą coś dobrego.



23 komentarze:

  1. Uważaj na anakondę - gdzieś ponoc Wisłą popłynął pod prąd.
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ nie, przyczaił się w okolicach Żoliborza i poluje na kaczki

      Usuń
    2. Dzis to ja Cie kocham 😉

      Usuń
    3. O przepraszam ostatnio poluje w Toruniu ...

      Usuń
  2. Też tego nie lubię, mam nadzieję, że leczenie zapalenia ucha szybko się skończy i kotek nie będzie się musiał męczyć. Trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  3. A dziecku lubiłaś to robić? To tak samo jak z dzieckiem;)Ponieważ odchylenie zwane świrem jest zakazne, nasz jamnior szybko się zakaził i uwielbiał swego weta. Gdy mówiłam, ze pójdziemy do pana doktora to pies już szarpał smycz z wieszaka. A przecież wet nigdy niczego miłego mu nie robił.
    I był bardzo grzecznym pacjentem, ale pod jednym warunkiem- pańcia musiała robić za pomoc weterynaryjną przy wszystkich zabiegach, tych operacyjnych także.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwierzęta nie znoszą grzebania w uszach, coś o tym wiem. Moja Lu nie lubi tego najbardziej, a czasem muszę, bo powtarzają jej się zapalenia. Muszę działać miejscowo, oczyścić i zdezynfekować, bo a antybiogramie wyszło, że to bakteryjne, a nie ma odpowiedniego antybiotyku w kropelkach. Zaś wątroba Lu nie pozwala na ogólnoustrojowe raczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Możecie mnie ukamieniować,ale nie mogłabym...Mogę robić zastrzyki zwierzętom,opatrywać rany, cielić krowy, asystować przy operacji ale uszu nie dam rady :( A jeży u nas nie widuję,szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to nocne zwerzaki, wychodzą na żer koło 22

      Usuń
  6. O, koci personel tak już ma. Uszu nie czyściłam, ale zakrapiałam oczodoły ślepakowi, ile było wrzasku!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo, czyszczenie uszu to zło. Ile przy tym wrzasków! Ale za to umiem tak przyciąć pazurki, że nie przestaje w międzyczasie mruczeć.

    A ja to bym chyba dokarmiała jeże. Przynajmniej na tyle, żeby sobie nie poszły, tylko zostały w ogrodzie i wyżerały robaki. Gdybym miała ogród.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zeszłym roku dokarmiałam małe bo jeżyca uwiła sobie gniazdo w piwnicy i było dość późno, bałam się, że nie urosną, i udało się, odchowaliśmy 6 dzieciaków jeżowych, super doświadczenie, a karmę dostały od Czytelniczek!

      Usuń
  8. O pazurach i zebach kocich (a trzeba czytac tygrysich) wiem cos niecos, mialam kota, krotko, ale doznalam wszelkich mozliwych "przyjemnosci" :)))) (smieje sie teraz, wtedy nie!)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kleszcze to jeszcze (nie licząc tego dochodzącego, bo się wyrywa, a łapę ma taką, że jak pacnie to odbije), ale czyszczenie uszu to droga przez mękę. Gorzej jest chyba tylko po sterylizacji

    OdpowiedzUsuń
  10. Jajako doswiaczczony koci personel powiadam Wam: kotu trzeba cierpliwie wytlumaczyc tak jak dziecku o co chodzi z tymi kroplami, masciami, tabletkami. W internetach jest swietna instrukcja pt: jak prawidlowo podac kotu tabletke. Nasza kotka (10 lat, tabletki 5 x w tygodniu od 5 lat) na szczescie tego nie czytala. Wystarczy, postawie talerzyk swiezej wolowinki, powiem: Brenda! Najpierw tabletka! Nie jest szczesliwa ale daje sobie wlozyc do pyszczka, i przewaznie polyka. Zdarzaja sie jednak "zwroty". Zdrowka dla Kiciula! Cierpliwosci dla Klarki!
    tezMonika

    OdpowiedzUsuń
  11. Wytrzymaj do urlopu! Akurat zrobi się chłodniej i ze wszystkim będzie lżej.
    Kot wyzdrowieje, roboty się skończą, owoce dojrzeją, ogród będzie sobie rozkwitał, może Hania przyjedzie...

    Pozdrawiam, MBI

    OdpowiedzUsuń
  12. Psy sa jednak latwiejsze w obsludze. Same przyjda (choc z podkulonym ogonem i mina meczennika: "Nie rob mi tak, prooosze"), dadza sie obejrzec, opatrzyc, zakropic, wcisnac do pyska tabletke... Czasem tylko podejma proby zwiania, ale za to czlowiek nie wychodzi z tej potyczki podrapany i pogryziony. Zazwyczaj. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A jakie są objawy zapalenia ucha u kota?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydzielina w uchu, kot drapie się i potrząsa głową, jest niespokojny

      Usuń
  14. A ja uwielbiam robić wszystkie zabiegi lecznicze u psa czy kota.Wiem ,że to dla ich dobra i zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje marzenie to kot przytulaniec, mięciutki, puchaty, mruczliwy i przytulaśny uuuuummmm

    OdpowiedzUsuń
  16. Roluj, roluj porządnie :-) Mam taką kotę jak Godzilla, to wiem. Strach cokolwiek zrobić, trzeba zrolować w ręczniku ciasno, bo inaczej rekin z tygrysem szablozębnym to betka. Nie znoszę tego jej robić, ale czasem trza. Współodczuwam :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Biedny kiciulek… Zdrowia życzę dla kotka i dla Ciebie - by podrapane kolana szybko się zagoiły ! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz