niedziela, 3 czerwca 2018

weselisko!



Najbardziej tradycyjne wiejskie wesele - chyba powinnam opisać ze szczegółami bo już nikt nie pamięta co to są odgrywki ani jaką rolę pełni starosta. Najpierw - jednak najlepszym miejscem na ślub są małe, drewniane wiejskie kościółki w górach. Nic, absolutnie nic nie zapowiadało efektów specjalnych a tu nagle rozpętała się burza, coś huknęło, coś trzasnęło, pogasły światła i zostały tylko naturalne świece i niczym nie wzmacniany głos. A po zakończeniu uroczystości oczywiście tęcza, zapach powietrza i orzeźwiający chłód.
Wesele - dla mnie najważniejszym wydarzeniem było spotkanie z kochanymi rodzicami i siostrami i ich dziećmi. Ale i miejsce - tyle razy tamtędy chodziłam do szkoły, do kościoła, tu, gdzie stoją te ławeczki była ścieżka, a w tej knajpie przez rok miałam praktyki..i płyną myśli i słowa do czasów młodości a zespół weselny gra "o wróżko czarodziejko wróć lata młode mi, nie chcę złota pieniędzy chcę tylko młodym być".
Odgrywki polegają na tym, że do każdego z gości podchodzi starosta i śpiewa specjalnie dla niego przygotowaną piosenkę, na przykład Krzyśkowi zaśpiewał mniej więcej tak
                                                Jest  z nami mąż chrzestnej
                                                pan Krzysztof z Krakowa
                        a taki przystojny że nie było tu takiego od ostatniej wojny!
A zespół gra albo sto lat albo inną radosną piosenkę. Trwa to dość długo ale porządne góralskie wesele trwa dwa - trzy dni więc nie ma się co śpieszyć. 

Dość to użyteczny zwyczaj bo można  zorientować się, kto jest kim. 
Jedzenie - pyszne, tradycyjne, bez szpanu i udziwnień, dużo, wielkie uginające się od różnych mięs półmiski, młode ziemniaki z koprem, młoda kapusta, kalafior na bogato z masłem i bułką, brokuły pachnące czosnkiem, faszerowane pieczarki, mizeria, mnóstwo zakąsek, galareta, sałatki, wreszcie patery z domowymi ciastami! A to tylko na powitanie, na początek. 
Wódka, wiadomo, do kieliszków i na zdrowie, i do dna, i jeszcze jeden i jeszcze raz. Tańce a między tańcami fantastyczna niespodzianka - tata pana młodego pożyczał od zespołu akordeon i inicjował chóralne śpiewy a gra facet znakomicie, i co kto sobie zażyczył. Ja na przykład zażyczyłam sobie wszystkie rybki. 
Wujkowie polewali wódkę dbając, by w kieliszkach nikt nie miał pusto, ciotki tańczyły i śpiewały, buty na obcasach smętnie leżały w kącie a panie tańczyły na bosaka albo w wygodnych sandałkach i nikomu nie przeszkadzało, że panowie pozdejmowali marynarki, krawaty i pozawijali rękawy koszul. 
I tak wśród śpiewu, tańca i radości minął nam błyskawicznie czas, dobry czas. 


                                   

22 komentarze:

  1. na takie wesele chętnie bym poszła;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Klarko tak pieknie i obrazowo piszesz, że ... słyszę tę muzykę, nogi podskakują, ślinka leci , kręci się od tańca w głowie...Oj uspokój się Marzycielko w koszuli nocnej i rozczochrana na wesele?😁😁😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiecham się do tego co napisałaś. Radości, śmiechu i tańca nigdy nie za wiele. To było piękne wesele:-)
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę! dawno nie byłam na takim weselu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje mi się przypomniało...

    Pozdrawiam, MBI

    OdpowiedzUsuń
  6. Klarko! Wszystkiego, wszystkiego najlepszego - dla Młodych, Małej, Krzyśka, Rodziców, Sióstr i dla Ciebie!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. To kompletnie nie moje klimaty,(drewniane kosciólki w górach-kocham)Klarko ale tak to fantastycznie opisalas,że pewnie skusilabym sie na uczestnictwo w takiej imprezie:))
    Super,że tak się wybawilas i miło spędziłas czas!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Była burza i tęcza i ochlodzilo się

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie wesele w zacisznym kościółku to sama magia.
    A prawdziwe życie dopiero zacznie się po ślubie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, chetnie bym wziela udzial w takim weselu! Bez cudow, szpanu, wydziwiania a takze tradycyjne potrawy, tance na bosaka.... Dla mnie wlasnie dlatego wyglada na cieple, radosne, serdeczne wesele.
    Nie wypada na czyims blogu opisywac swe doswiadczenia ale jednym zdaniem napomkne ze w swym dlugim zyciu bylam raptem na dwoch weselach (i pogrzebach). Moj brat zenil sie 4 razy ale okolicznosci mego zycia byly takie ze nie uczestniczylam w ani jednym - wyobrazasz sobie takie cos?
    Pozdrawiam
    https://dusty36.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. NAPRAWDĘ??
    NAPRAWDĘ WSZYSTKIE RYBKI???

    OdpowiedzUsuń
  12. Klarko!
    Takie wesela, to zawsze miłe przeżycia:)
    Pozdrowionka ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogrywanie jest fajne jak goście są swoi, albo się artysta się postara. Ostatnio, widzący mnie ogrywający nawiązał do zestawu Hilary i okulary. Płytkie wyszło, aż żal było tych dwóch dych do kapelusza.

    OdpowiedzUsuń
  14. Weselisko marzenie :-) skoro opis jego znalazł się na Twoim blogu...to warte opisania z jakiegoś powodu było ;-) pozdrawiam serdecznie! Nie komentuje ostatnio... Ale zaglądam tutaj regularnie niemal :-D

    OdpowiedzUsuń
  15. To musiało być wspaniałe wesele. Cieszę się, że na takim byłaś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudownie to opisalas. Czuje sie jakbym byla tam razem z Wami😀

    OdpowiedzUsuń
  17. Prawie jak Wyspianski
    tezMonika

    OdpowiedzUsuń
  18. opowieść prawdą, sercem i historią płynąca.
    z pozdrowieniami niezalogowana Alis

    OdpowiedzUsuń
  19. O Boooooże!!!!!!!!!!! Jak ja bym chciała jeszcze raz w życiu być na takim normalnym weselu jak to, które opisujesz.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz