poniedziałek, 6 listopada 2017

matka z córką

Kiedy łatwiej sprzedaje się zło, głupota i chamstwo, kiedy promuje się treści pełne przemocy i wynaturzeń, ja chcę pokazać tych, których się nie chwali i o których się nie mówi i nie pisze.  Porządnych, zwyczajnych. Przyzwoitych.

Widuję ją od paru miesięcy, pewnie mieszka gdzieś niedaleko bo robimy zakupy w tych samych lokalnych sklepach. Jest młodą, ładną dziewczyną, ma  włosy spięte w kucyk, nosi dżinsy i sportowe buty. Zwróciłam na nią uwagę bo miała na rękach malusieńkie, może miesięczne dziecko. Drugie, kilkuletnie, szło przy wózku zapełnionym zakupami. Wtedy pierwszy raz głośno powiedziałam, aby przepuścić panią do kasy bez kolejki. Obserwowałam, jak starsza dziewczynka pomaga układać zakupy na taśmę i wzruszyły mnie słowa matki – dziękuję ci córeczko, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.

Innym razem  stały w kolejce po mięso, kobieta znów miała na ramieniu młodsze dziecko, starsze chodziło po sklepie i znosiło do wózka zakupy. Z uwagą, ostrożnie. Aż chciałam, aby przybiegła i wrzuciła coś niepotrzebnego tak jak to robią dzieciaki.
W kolejce do kasy popatrzyła na matkę i westchnęła – chyba o czymś zapomniałyśmy. Matka uśmiechnęła się i powiedziała – chyba tak. Możesz przynieść. Mała przytargała ptasie mleczko i dołożyła do koszyka.

I ostatnie spotkanie.  Małe już nie jest takie małe ale dalej u matki na ramieniu. Starsza prowadzi z matką dyskusje na temat – jak myślisz, czy będą nam potrzebne jajka do naleśników? (Ale ty znów chcesz naleśniki? Może upieczemy kurczaka? Jak nie naleśniki to pierożki. O, to niech już będą naleśniki, bierz jajka).

Znów była kolejka do kasy więc zarządziłam –niechże państwo  przepuszczą te dzieciaki. Nie złośliwie, nie, po prostu ludzie zajęci swoimi zakupami mogą nie widzieć jak trudno jest ogarnąć niemowlę, przedszkolaka i wózek z zakupami zwłaszcza gdy jest późne popołudnie i wszyscy są zmęczeni i głodni.
Speszyła się. Nie trzeba, dajemy radę, ogarniam.  Ale zadziałało. Ktoś pomógł wyłożyć zakupy na taśmę. Podziękowały, poszły na parking.

 Koniec dnia, koniec tygodnia. Jeszcze tyle przed nią do zrobienia.  Ale daje radę, ogarnia.  Tak, jak tysiące z Was, zwyczajne dziewczyny bez pretensji do świata  ogarniające codzienność od świtu do nocy, dzień po dniu. Spokojnego tygodnia. Dziś też Cię kocham.


41 komentarzy:

  1. Ja tylko żałuję że mnie nigdy nikt tak z dwójką dzieci nie potraktował jak Ty ta Panią. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, gdyby to była norma :) Raz pani w aptece nas poprosiła bez kolejki, mimo tego że byłam tylko z Martyną, a ona już wcale taka mała nie jest, jednak to dziecko i było mi bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. moje starsze dzieci dzieliły 2 lata...

    obłądowana dziećmi, zakupami, wózkami, smoczkami, muślałam, jak ten świat jest dziwny, że ci umięśnieni faceci w garniturku lecą do roboty, a słabe kobiety odwalaja kawał fizycznej roboty..

    OdpowiedzUsuń
  4. Oho! Ja do tej pory przepuszczalam tylko niegrzeczne, ryczace dzieci z mama. Inni tez przepuszczali bo nerwy nie wytrzymuja. Grzeczne dzieci z milymi mamami stoja w kolejce jak wszyscy inni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak..,ale gdzieś w tle musi być jakiś cichy bohater,który na to wszystko zarobi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja fryzjerka wróciła do pracy po kilku tygodniach, znam też co najmniej kilka dziewczyn stąd, które godzą wychowanie dzieci i pracę zawodową

      Usuń
    2. Jaki bohater? Nie przesadzajmy...

      Usuń
    3. No właśnie, pieniądze biorą się z powietrza...:-)))

      Usuń
  6. Więcej uśmiechu, życzliwości, drobnej pomocy, i świat pięknieje:)Bo takie zachowania mają znaczenie.

    Ostatnio młody lekarz, który przyjmował mnie na izbie, zatargał mój bagaż na oddział- dogonił mnie na schodach i go po prostu wyjął z mojej ręki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcę byc jego pacjentką!
      znaczy nie, może jednak nie:P

      Usuń
    2. może Rybciu jednak nie ;p

      Usuń
  7. Fajnie, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty :)
    Pamiętam zgoła inną sytuację ze sklepu. Okres przedświąteczny, sklep wielkopowierzchniowy, sceny dantejskie, 30 osób w kolejce do kasy. Dwie osoby przede mną stała kobieta z dwójką dzieci, w wieku około 2-3 latka. Marudzące, zmęczone, pewnie głodne i znudzone. W moim koszu pomiędzy ogórkami w occie i czekoladą śpiący Młodszy, 2,5 roku. Jedna z osób stojących w kolejce zaproponowała, żeby osoby z dziećmi podeszły do kasy bez kolejki. Kobieta, na oko 55-60 lat, z karminowymi, zaciętymi usteczkami, w szpilkach i futrze śmierdzącym naftaliną stwierdziła tonem nieznoszącym sprzeciwu, że jak miały siłę rozkładać nogi, to teraz niech mają siłę stać w kolejce, jak wszyscy uczciwi ludzie. W tym momencie obok nas przechodził obok kierownik sklepu, przynajmniej tak miał napisane na identyfikatorze. Zawołał jeszcze jedną kasjerkę i nakazał otwarcie jeszcze jednej kasy, wyłącznie dla osób z dziećmi. Wyfiokowana była pierwsza przy taśmie, grzecznie i kulturalnie pan kierownik wyprosił ją stamtąd i pomógł kobiecie z dwójką dzieci rozpakować wózek sklepowy. Młodszy spał, więc nie robił rabanu, mogłam stać sobie spokojnie w tej długiej kolejce, ale na złość babsztylowi poszłam do tej kasy dla osób z dziećmi. Na zakończenie historii wisienka na torcie - babsztyl wrócił na swoje miejsce do długiej kolejki, ale kierownik oznajmił, że ma iść na koniec, bo opuściła kolejkę, a to nie PRL z listami kolejkowymi. Wszyscy w kolejce go poparli i babsztyl z już zamkniętymi ustami poszedł na sam koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dopiero historia!
      choć ja bym wpusciła tę kobiete na dawne miejsce
      wyznaję zasadę - zło dobrem zwyciężaj

      Usuń
    2. Ja tez bym ja wpuscila na dawnw miejsce ale ze slowami"Ta pani juz sie tak nigdy nie zachowa na pewno".

      Usuń
  8. często takie dziewczyny bywaja same z dziećmi....
    u nas było tak, ze tatuś się ulotnił niestety...

    OdpowiedzUsuń
  9. A za komuny w każdym sklepie wisiały tabliczki z napisem, że kobiety w ciąży i matki z dzieckiem na ręce obsługiwane są poza kolejnością. A nawet jak tabliczki nie było, to taka okoliczność była oczywistością. Coś się z nami stało ?

    Matki dzieciom zawsze muszą być dzielne i ogarniać, tak po prostu, zwyczajnie, tak było i mam nadzieję, że będzie :) Fajnie, że są osoby, które to doceniają :*

    Dziś też Cię kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny, czuły wpis. Aż się łza zakręciła w oku... Mogłabym wiele przykładów tak po jednej jak i drugiej stronie przytoczyć, (z racji póżnojesiennego istnienia na padole), ale nie o to chodzi. Chodzi o empatię i dostrzeganie.
    I ja Tobie też miłego tygodnia życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chwila moment wracam do pracy, ale trzy lata zajmowałam się maluchem, który poszedł właśnie do przedszkola. Zdarzało się, że w kolejkach wszelakich jakaś miła pani czy pan sugerowali, że może wejdę poza kolejką bo maluch i jeszcze starszy braciszek malucha. Nigdy nie było związane to z płaczem dzieci, bo starszy brat zawsze starał się zabawić, zagadać, zająć czymś siostrzyczkę. I o ile taki gest zawsze jest szalenie miły to z ciepłym uśmiechem odpowiadam, że nie ma takiej potrzeby, nie śpieszymy się. Bo zawsze w takiej kolejce znajduje się ktoś, kto burczy pod nosem, że też się śpieszy, że kiedy ona miała małe dzieci to ją nikt nie przepuszczał, nikt miejsca nie ustępował... I zaczyna się dyskusja w kolejce, kto co uważa na ten temat. A najbardziej czego nie lubię, to być w centrum uwagi. Absolutnie nie mówię Klarko, że robisz źle. Absolutnie. Myślę sobie zawsze wtedy, jak empatyczna jest ta osoba. Zwykle uczymy dzieci szacunku do starszych. Rzadko kiedy działa to w drugą stronę...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ponad 28 lat temu zdarzyło mi się stanąć w kolejce w sklepie z małym AGD. Wiadomo, że wtedy nie kupowało się tego, co potrzebne, tylko co akurat "rzucili" do sklepu. Byłam chyba już w 8-9 miesiącu ciąży. Sprzedawali młynki do kawy i sokowirówki. Każdemu po komplecie. Oczywiście kolejka była dłuższa niż ilość sprzętu. Jakaś pani zapytała czy chcę sokowirówkę i mi ją kupiła! Jaka byłam szczęśliwa! Sokowirówki służy mi do dzisiaj a panią mam w miłej pamięci.
    Pamiętam też bardzo brzydkie teksty od innych kobiet np. w tramwaju. I wtedy i teraz w takich sytuacjach zawsze się zastanawiam dlaczego kobiety potrafią być dla siebie takie okrutne. Może dla nich nikt nie był nigdy miły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękna hostria, zwłąszcza, że ciągle masz tę sokowirówkę:))

      a mi nigd nic niemiłego się w ciąży nie zdarzyło, uff

      Usuń
  13. I zdaje się, że najmniej empatii mają te kobiety, które też mają dzieci, które też w ciąży były i którym też ciężko było.
    Może to wynika z tego, że one takich dobrych momentów nie doznały i teraz sobie myślą "a czemu masz mieć lepiej, niż ja miałam?"??

    Mogłabym napisać poemat o komentarzach, jakie u nas w pracy matki sprzedają pod adresem przyszłych matek, a ja zawsze takiej, co mówi, że siedziała w pracy do ósmego miesiąca mówię: no właśnie, a my mamy strzelnice, poligony i służby 24-godzinne i ciekawe, czy w ósmym miesiącu pojechałabyś na trzy tygodnie mieszkać w lesie! Dyskusja milknie, pewnie do momentu, póki nie zamknę drzwi z drugiej strony ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrym ludziom - dobrze się darzy.Dobro odpłaca dobrem. Slogany???? Nie, zwyczajne życie o którym zapominamy.W.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też podziwiam młode matki, które "ogarniają". A przynajmniej większość z nich. Młodość, sprawność, zdrowie. Tak to działa, każdy wiek ma swoje prawa, ale również obowiązki. Jest czas siania i czas zbierania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Klarko, jak ja lubię czytać Twoje posty. Takie zwyczajne, takie prawdziwe i takie ciepłe. Tak mi się miło zrobiło po ciężki dniu w pracy.
    Dobro wraca.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe, ja mam troje dzieci i powiem wam że w sklepach to niezbyt przychylnie na nas patrzą nie wiem czemu bo moje dzieci (8,6 i 1) to są dość grzeczne i tylko że 3 razy zapytają w kolejce a mogę (lizaka, gumę itd) ale i tak zdarza mi się słyszeć np " widzę że u pani więcej dzieci" tego typu głupie komentarze no bo co na to odpowiedzieć. Za to na placu zabaw mamy jedynaków patrzą bardzo serdecznie jak starsze dzieci bawią się z maluchem, a jak on sam się w piasku bawi, to urządzają sobie zabawy dla dużych. Wielodzietne rodziny to duuuzo obowiązków ale jeszcze więcej radości. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno innym nigdy nie dogodzisz. Nie słuchaj "mONdrych rad", to Twoja rodzina i Ty decydujesz ile dzieci ma się pojawić.
      Kiedy miałam jedno dziecko, pytano mnie kiedy drugie. Jak urodziłam drugie - drugiego syna - pytano mnie kiedy dziewczynka. Jakbym urodziła trzecie dziecko, to zapewne osądzano by mnie, bo za dużo dzieci urodziłam.

      Usuń
    2. Nas już nie pytają!!!:-):-)boją się chyba hihi.

      Usuń
  18. Pięknie napisałaś i pięknie się zachowałaś. Dobrze Cię poczytać :-*

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam!
    A ja często przepuszczam młodych z bułeczką lub jakimś posiłkiem. (Z piwkiem stoją, bo to inny głód)
    Ps. Lubię tego bloga, a trafiłam z tego drugiego.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wzruszyłaś mnie, Klarko chlip chlip
    I tą mamę sobie wyobraziłam, a własciwie wiele wyobrażać nie musiałam, bo miałam takie maluchy z 2-letnia różnicą wieku. Bycie grzecznym nic nie kosztuje, oby takich Klarek było w okół nas jak najwięcej !

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja się dopisuję do tych porad z fb:

    Szczepiłam dzieciaki tylko na to, co było obowiązkowe. Nigdy nie pozwalałam na szczepienie, jeśli dziecko było choćby "podejrzane o chorobę" - dzwoniłam do OZ i mówiłam, że nie przyjadę na proponowany termin, przekładałam wizytę dopóki nie byłam na 100% pewna, że dziecko jest zdrowe i to nie zaraz po chorobie, tylko jeszcze po wyzdrowieniu obserwowałam przez kilka dni. Miało to też taki plus, ze mogłam zapytać pielęgniarkę z OZ czy rodziców rówieśników moich dzieci, którzy już zaszczepili swoje pociechy w czasie choroby/przeziębienia moich, czy były jakieś powikłania po danej serii szczepionki i ogólnie jakie są po niej reakcje.
    Maksymalnie zwłóczyłam z jednym szczepieniem aż pół roku, ale że syn miał akurat kiepskie wyniki i mieliśmy umówioną konsultację u specjalisty, nikt mi z tego powodu nie robił awantur, tyle, że to już było w wieku nastoletnim.
    Starałam się też wybierać takie opcje, żeby dostały jak najmniej szczepionek jednocześnie - z tego co pamiętam, ale już trochę czasu minęło, to te dla maluszków były max. potrójne.

    Z tego co wysłuchałam czy wyczytałam w różnych źródłach, najgorsza nie jest szczepionka sama w sobie, tylko ci rodzice, którzy wypowiadali się o negatywnych skutkach zaznaczali, że dziecko było niedoleczone, nieprzebadane /i prawdopodobnie zaczynało być chore, ale nikt tego nie sprawdził i stąd efekt uboczny/ albo trafili na trefną serię. Stąd moja ostrożność i opisane powyżej "środki zaradcze"
    Nie wiem, czy to Wam coś pomoże, ale ponieważ akurat takich rzeczy nikt nie napisał, to pomyślałam, że podzielę się moim doświadczeniem.

    Zdrówka życzę!!! - Malutkiej, Rodzicom i Dziadkom, wysyłam pozdrowienia z resztką powiewu halnego wiatru...

    A tej młodej mamie z wpisu powyżej życzę, by spotykała na swojej drodze tylko takich ludzi, jak Ty. Lubię te wpisy, to promowanie normalności, życzliwości...

    MBI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądry wpis. Nie wiem jak to możliwe żeby nie przebadać dziecka przed szczepionką. Przecież nawet koty weterynarz uważnie bada zanim zaszczepi i jak jest podejrzenie o jakąkolwiek nieprawidłowość to się szczepienie przesuwa aż się zwierzątko wyleczy. Może rodzicom nie chce się przychodzić drugi raz?

      Usuń
  22. Piękny wpis :)) Aż mi żal, że takich osób nie spotykam - nieraz stoję w kolejce z moją czwórką i nikt nas nie przepuści. Ale to może dlatego, że dzieciaki są zwykle grzeczne i nie zwracają na siebie uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. w zalewie smutnych wieści Twój post to jak miód na serce.
    Mam wrażenie, że w koło dużo życzliwości , tylko, ze u nas dobro to często naiwność.

    OdpowiedzUsuń
  24. W każdej grupie wiekowej znajdą się kobiety,które nienawidzą innych kobiet.Inne kobiety to dla nich wyłącznie"idiotki",kretynki"..itp.itd.Trudno więc oczekiwać elementarnej choćby życzliwości w odniesieniu do kobiet.Nie wiem skąd się to bierze,na pewno dom rodzinny,relacje z matką,brak szacunku do samej siebie,kompleksy..
    Często w parze idzie zachwyt nad bylejakimi "spodniami":)
    pozdrawiam,Klarko
    Ulka

    OdpowiedzUsuń
  25. W sumie... nikt mnie nigdy nie przepuszczał z dziećmi, a i kiedy byłam w ciąży to nikt jakoś się nie kwapił z ustąpieniem miejsca w autobusie. Ten "nikt" to były stare baby emerytki, które uważały że im się to wszystko należy. Znaczy przepuszczanie i miejsca siedzące. Bo faceci jakoś bardziej wyrozumiali chyba są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się domagałam ustąpienia siedzącego miejsca i przepuszczania w kolejce. Teraz za to przepuszczam przyszłe mamy i zwracam uwagę innym- a że wyglądam groźnie to się stosują.

      Usuń
  26. Dla mnie kwestia uczynności czy życzliwości wobec innych jest oczywista, tak mnie wychowano żeby zwracać uwagę na potrzeby innych i już. Ale przypomniało mi się pewne zdarzenie z czasu gdy chodziłam o kulach i moim nieodłącznym towarzyszem był, niemiłosiernie dokuczliwy ból, pomimo tego zdarzało mi się ustąpić miejsca w autobusie staruszce czy mamie z dzieckiem, czy kobiecie w ciąży, bo aż nadto dobrze zdawałam sobie sprawę z tego jak niebezpieczna może być dla tych osób jazda w autobusie szczególnie kiedy kierowca "goniąc rozkład jazdy" przyspieszał i szarapał na zakrętach. Raz mi się nie udało ustąpić miejsca i zdrowo za to oberwałam.
    Siedziałam w autobusie szczęśliwa, że mam miejsce siedzące gdy nagle ktoś za moimi plecami puścił pełen niemiłych emocji komentarz na temat tych co to dupska posadzą, a kobiet w ciąży nie widzą. Odwróciłam się i zauważyłam za plecami stojącą kobietę w ciąży i obok rozjuszoną do białego kobietę z wyglądu w moim wieku.
    - I co się pani tak gapi - zaatakowała mnie ta kobieta - Niech się pani ruszy i ustąpi miejsca osobie w ciąży. Powiedziałam - Przepraszam, ale nie widzę kto stoi za moimi plecami. Wzięłam kule do ręki i wstałam. Młoda kobieta w ciąży żachnęła się - Ale ta pani chodzi o kulach.
    - I co z tego, że o kulach! Niech się ta druga posunie, a ta o kulach wejdzie na jej miejsce, to pani usiądzie! Wszystkie trzy grzecznie wykonałyśmy polecenie tej pani, która coś tam jeszcze dodawała na temat znieczulicy i braku zyczliwości:-)
    A dlaczego zaatakowała właśnie mnie chociaż wokół siedzieli młodsi i pewnie sprawniejsi ludzie, do dzisiaj pozostaje to dla mnie zagadką:-)
    Marytka

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz