czwartek, 3 sierpnia 2017

ciepło, gorąco, parzy!

Od północy, w samo południe.

Jest ciepło. Od paru dni panują upały. Wieczorami chłodzimy się w ogrodzie na huśtawce. Kot nam towarzyszy -  biega, poluje na ćmy, kłóci się z psami sąsiada.

Myślę o moich rodzicach, którzy w czasie takich gorących dni nie czują się najlepiej i o naszej Asi, która wkrótce zostanie mamą.

Tata lubi upały, zawsze lubił, ale mama nie. Obydwoje mają słabe serca. Może tam w domu pod lasem nie jest tak strasznie duszno jak w Krakowie, gdzie żar się leje z nieba.

Krzysiek wozi na plac zamarzniętą butelkę z wodą i od czasu do czasu chłodzi sobie głowę i kark. Ja siedzę w domu, wychodzę tylko od czasu do czasu do ogrodu. W domu jest 25 stopni, w kuchni jest chłodniej. Nocą dom się wietrzy i studzi.
Nie narzekam, lubię,  ale wiem, że nie każdemu służy taka pogoda. Jak się czujesz, jak sobie radzisz w upały?

40 komentarzy:

  1. Wczoraj byłam w DM i było chłodne 25, więc ok. Jednak odwiedzając Mam, trochę się przeraziłam, kiedy powiedziała, że już lepiej się czuje, bo poprzedniego dnia była półżywa z powodu skoków ciśnienia i upałów, a wcale dobrze nie wyglądała...
    Dziś u nas duszno, mają być burze...Dużo wody,( kiedyś to nad wodą i w wodzie) i jak słońce praży to nigdzie się nie ruszam. Jutro pochmurne 24, więc super! No ale Wam na południu nie zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 25 to jest optymalna chyba dla wszystkich, i woda, ach!

      Usuń
  2. Patrzę na ogród i widzę, jak umiera. W domu mam 27 stopni, na polu, po północnej stronie (wstaje z krzesła i idzie sprawdzić) 36. Teraz nie jest źle, choć nadal nie najlepiej się czuję, ale jak sobie przypomnę, że jeszcze rok temu, przy takiej pogodzie, miałabym codziennie ataki, to mi lepiej.
    Moja mama ma zapalenie żył, ledwo chodzi, taka popuchnięta. Ale przynajmniej ciśnienie jej wyrównali. Jutro tam jedziemy, tam zawsze chłodniej, tyle drzew starych, to cień jest, nie to co u nas, patelnia z dwoma schnącymi brzozami.
    Modlę się o deszcz, ale widać zła kobieta ze mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak nie działa - Ty się modlisz o deszcz a sąsiad o pogodę bo chce zebrać zboże, i co?

      Usuń
    2. Koło nas to głównie kukurydza, zboże wymroziło, potem powaliło. Coś zbierają, ale fakt, nie pomyślałam. Zawsze mi wąż zostaje i woda w kranie :)

      Usuń
  3. schładzam się w samochodzie i galerii handlowej
    zamrażarkę mam pełną zamrożonych wód, to jest bezcenny patent
    w nocy stoi koło łóżka wentylator, uruchamiany w zależności od bieżącej potrzeby

    OdpowiedzUsuń
  4. Na biegunie dzień jak co dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tu zanosi się na burzę, wiesz jaką

      Usuń
  5. Właściwie w taki upał nie wiem czy żyję.Mam zasuniete żaluzje i jeżeli tylko mnie musę, nie ruszam sie z domu. Nawet krótkie wyjśie z domu mi nie służy i pokonanie niecałych 100 metrów do sklepu sprawia, że natychmiast po powrocie ląduję pod prysznicem. Ale za to w sklepie fajnie- jest włączona klimatyzacja. A moment, gdy wychodzisz z chłodnego sklepu i wpadasz w ten gorąc jest masakryczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy wytrzymałabym bez wychodzenia z domu, jak areszt

      Usuń
  6. Klarko!
    Mam urlop, nie wychodzę z domu w upał. Zakupy wcześnie rano, ogródek podlewam wieczorkiem.
    Gorąca nie lubię, tzn opalania, ale specjalnie na mnie nie działa.
    Biedni starsi ludzie, przyroda, zwierzęta na dworze.
    Piję dużo wody z cytryną i tyle. Nie objadam się, z reszta mało jem od dawna.
    Trwa lato, zatem taka pogoda dla wczasowiczów w sam raz, tak słyszę wokół.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę tego umiaru z jedzeniem:)

      Usuń
  7. W pracy niestety trzeba za biurkiem siedzieć, firma w starym budynku, mury grube jeszcze się po zimie nie nagrzały - nie jest źle. Ja jestem szczęsliwa, bo wreszcie kilka dni prawdziwego lata, dziewczyny zachwycone, zraszacze i basen w użyciu - tyle na to czekaliśmy, że korzystamy ile się da :) W nocy było chłodno więc okna otwarte. Wiem, że3 starszym ludziom jest ciężko w taką pogodę, sama byłam w 8 i 9 mies ciązy latem (Kasia ur się 30 lipca), dobrze pamiętam jak mi nogi opuchły i szukałam tylko cienia i ochłody, moja siostra dopiero co po operacji też nie jest zachwycona i ja to wszystko rozumiem, ale chcę się cieszyć latem, bo kiedy jak nie teraz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i gotować nie trzeba dużo:) też plus!

      Usuń
  8. Ja tam lubię upały, bo w domu mam chłodno bez klimatyzacji...
    Z domu wyskakuję na krótko, tam i z powrotem,
    na rowerze oczywiście ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po 35 latach w Au juz mi sie organizm przestawil i takie 33 stopnie to dla mnie dopiero zaczyna byc goraco.W takiej temperaturze jeszcze normalnie funkcjonuje, gorzej zaczyna sie robic ponad 35 stopni.Domy sa tu bardzo cienkie, bo zdarzaja sie trzesienia ziemi (slabe ale grube ciezkie domy pekaja).Takie domy szybko sie przegrzewaja i bez klimatyzacji nie wytrzymalibysmy.Kiedy na zewnatrz potrafi byc 45 stopni albo i wiecej w cieniu, w domu jest przyjemne 25.Okna i drzwi nie tylko zamkniete ale zasloniete i wychodze tylko jesli musze.Noca tez czasem klimatyzacja pracuje albo duzy wiatrak w sypialni na suficie bo i noca jest czasem 30 stopni albo wiecej i spac sie nie da.
    A teraz u mnie zima,w domu pracuje ogrzewanie , na zewnatrz dzisiaj bylo tylko 10 stopni i zimny wiatr, teraz wieczorem pada deszcz i juz tylko 7 stopni .
    Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie upały i dobrze je znoszę.Nie jadam lodów,nie piję mrożonej kawy,ani zbyt zimnej wody.Unikam mięsa,w ogóle mało jem,gdy tak ciepło.Dużo spaceruję,jeżdżę na rowerze,zdarza się,że o 5 rano:)Zdecydowanie lubię,zwłaszcza,ze lato u nas takie krótkie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mieszkam w bloku, w mieście, które zazwyczaj omijają burze i nawałnice. Okna tzw. "salonu" i kuchni wychodzą na południowy zachód. Na balkonie mogłabym usmażyć jajko na płytkach, którymi jest wyłożony. Siedzę po drugiej stronie mieszkania, zaciągam rolety, uciekam z psem do lasu, chociaż na trochę. Upały nawet lubię, ale takie do 30 stopni. Duży plus, że mogę na okrągło robić pranie. Ostatnio ręczniki na moim balkonie wyschły w godzinę...Na wiór. Pozdrawiam upalnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię upały, rzadko mi przeszkadzają i wtedy to już muszą być nadmierne. Jestem ciepłolubem, ale kiedy mi za gorąco, wolę w ciągu dnia siedzieć w chłodnym domu, niż łazić po mieście. Jeśli to możliwe oczywiście. A jeśli trzeba, to i 1000 km przejadę, co mi się udało w ub. wtorek i o czym właśnie kończę pisać. Mojej mamie ciągle przypominam o piciu wody, i tak wie swoje i nie słucha. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z racji, ze na wyjazdy urlopowe mnie nie stać, lubię te nasze upały:)można kości ogrzać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię takich upałów, a końcówka ciazy w tych tropikach jest naprawdę ciężka
    Sytuację trochę ratuje wentylator

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię, jak jest ciepło, tak około 25 stopni, ale nie znoszę gorąca, a w pracy mam darmową saunę, bo przez cały dzień ponad 30 stopni, mimo wiatraka.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie bez klimatyzacji nie da rady zyc :)
    z klimatyzowanego domu w klimatyzowane auto do klimatyzowanego sklepu/ biura/szpitala/ autobusu/metra/restauracji.
    Zawsze mam ze soba sweter albo chustke, ktora moge zarzucic na ramiona.

    A potem stawy siadaja, albo mozna sie wygrzac na plazy np :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. U nas przez cały rok jest ponad 30 stopni. Nawet to polubiłam. W domu klimatyzacja, pod oknem basen, da się żyć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znoszę upałów,jestem wykończona i moje niemal roczne dzieciątko takze.Jeszcze (mam nadzieje,ze juz niedługo)mieszkamy na 4.p w bloku.Wczoraj okolo 16 godziny w "salonie"bylo 30 stopni.Chodzil wentylator,przynosząc odrobinę ulgi.W takie upaly absolutnie ,jezeli nie musze,to nie wychodzę.Wieczorem otwieram okna,balkon na oścież,zsuwam firanę,zeby choc troche te saunę blokowa ochłodzić.
    Klarko,25 stopni w domu-To masz bossskoooooo!!!!
    Najbardziej nie znoszę wyjścia z klimatyzowaego pomieszczenia na ten upał-tak jakby ktos suszarka zawal po twarzy....
    Odliczam dni do ochlodzenia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze mnie wkurza,jak ktos ma klime w domu i twierdzi,że di upałów można sie przyzwyczaić.Serio?To proszę wylaczyc klime i wtedy pogadamy...

      Usuń
    2. Serio.
      Odrobina poczucia humoru i szczypta dystansu do siebie bardzo ułatwia życie. Także w upale. Zwłaszcza, że na zewnątrz nie ma klimatyzacji

      Usuń
    3. Jesteś tego pewna?
      Nie życzę Ci mieszkania,w ktorym jest 30 stopni z niemowlęciem-uwierz wszelki dystans i poczucie humoru w takiej sytuacji swiadczyloby o swoistym masochizmie.

      Usuń
    4. Widzisz, na tym właśnie polega przyzwyczajenie. Tutejsze dzieci ubierane są w kurtki i czapeczki uważane u nas za zimowe. Na zewnątrz, nie w klimatyzowanych pomieszczeniach. Nie wyglądają na spocone.
      Ale rozumiem Twoje rozdrażnienie i współczuję.

      Usuń
  19. Upał upałowi nierówny:)Dawno temu byłam w Chinach i tam dopiero poczułam jak wygląda prawdziwy upał.Bardzo niebezpieczny,bo połączony z dużą wilgotnością powietrza.A u nas? no cóż,kiedyś trzeba pochodzić w zwiewnych sukienkach,bluzeczkach,ramiączkach,lekkich sandałkach:)W ogóle lubię lato w miescie,"wyjechane" dzieci i młodzież,mniejsze korki na ulicach,pustawo w kinie,kawiarni,ciepłe noce,koncerty pod gołym niebem.Do tego duży wybór warzyw i owoców na ryneczku blisko domu,własny ogródek,taras z parasolem, a więc weekendowy plażing,leżing i nic mi więcej do szczęścia nie trzeba:)Urlop mam tradycyjnie,dopiero we wrześniu.Już jestem opalona jak po wczasach w Grecji,a wczasy dopiero przede mną:)Wszystkiego dobrego,Klarko

    OdpowiedzUsuń
  20. od 2 tygodni spie w piwnicy. Koty przychodza tez, zebym nie zmarzla;) Milo z ich strony. W pracy Klima - siedze w swetrze i w barchanach. Najgorsze jest wyjscie z biura i wsiascie do nagrzanego piekarnika tzn. samochodu. Pije wode z cytrynka i mieta oraz kawe mrozone.
    Pozdrawiam chlodno
    tezMonika

    OdpowiedzUsuń
  21. A w UK jesień. �� Troszkę Wam zazdrościmy... Aga

    OdpowiedzUsuń
  22. Upały to ja mam w domu, bo na zewnątrz nie jest tak źle. Wieje silny wiatr i słońce zasłaniają co chwila chmurki albo chmury. Za to dom z wielkiej płyty ocieplony styropianem to jest dopiero sauna. W pokojach od wschodu rano daje czadu słońce nawet jak na moment tylko wyjdzie zza chmur, a wieczorem od zachodu Afryka brakuje tylko sawanny, lwów i słoni :)). W nocy dom całe ciepło oddaje do wewnątrz, nie ma czym oddychać, nawet w cienkiej koszulce za gorąco. Schładzam się jak wyjdę na spacer. Ale i tak wolę to jak jesienne szarugi, wycie wiatru i niebo zaciągnięte sinymi chmurami.
    Pozdrawiam cieplutko :)))
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
  23. Na upały najlepsza jest metoda taka: Rozpalić wielkie,indiańskie ognisko,następnie rzucić się we w te ognisko i Wyskoczyć! Jaaaka ulga..wówczas wszelkie upały to betka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto proponuje,ten wykonuje

      Usuń
    2. Owoc :D tak, Waszek do piekła :D

      Usuń
    3. Klarko nie wiem czy diabłowi nie skoczyloby cisniene od jego debilnych tekstów:D

      Usuń
  24. Klarko,Ty nawet nie wiesz,nawet sobie nie wyobrażasz,jak jesteś urocza..Taką kobietkę to żywcem pożerać!A Ona mnie do piekła! Smutek w kopalni ołowiu..

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz