piątek, 16 grudnia 2016

ach, te geny!

Jakiś czas temu lekarka zobowiązała Krzyśka do kontrolowania ciśnienia. Kupił stosowne urządzenie i dwa albo nawet trzy razy użył go a potem stwierdził, że nie ma sensu mierzyć ciśnienia bo wystarczy obejrzeć wiadomości i już norma będzie przekroczona to po co się dodatkowo nakręcać.
Do niedawna obydwoje beztrosko wierzyliśmy w nieśmiertelność i niezniszczalność naszych ciał, regenerujących się w cudowny sposób nawet po rabunkowej eksploatacji – dom się remontuje, samochód idzie do przeglądu ale człowiek  nie ma prawa się zepsuć.

 W zeszłym roku biegając po mieście w upale (roznosiłam dokumenty od urzędu do urzędu) odkryłam, że w sieciowych aptekach można się napić zimnej wody z dystrybutora i można też zmierzyć sobie ciśnienie. Okazało się, że czasem mam dość wysokie.   Nie ma się co dziwić, wystarczyło mi wejść rano do biura i zobaczyć półkę z beretami Halinki i już nie musiałam pić kawy. 
Ciach. Nie pisz o Halince bo to było dawno i nie ma się co rozczulać.

Grudzień w Krakowie i okolicy jest paskudny, w powietrzu wisi smog i nie ma czym oddychać. Źle śpię, rano budzi mnie ból głowy. A zresztą nie będę tu opisywać swoich dolegliwości bo o  czym będę pisać za trzydzieści lat.  
Moja lekarka nie żyje od roku ale przecież przychodnia funkcjonuje, ktoś tam musi przyjmować, postanowiłam więc się przebadać. Bo widziałam w domu opieki ludzi po wylewach i nie wygląda to dobrze. A wcześniej zmierzyłam sobie ciśnienie urządzeniem, które znalazłam u Krzyśka w szufladzie. Wyszło niskie, a nawet bardzo niskie. 90/60. Czyli nie ma się co martwić, można kawę pić a nawet oglądać wiadomości. Więc ten ból głowy z powodu niskiego ciśnienia!

I tak jeden dzień, drugi, trzeci, urządzenie leżało na stole w kuchni kiedy przyjechał mój syn i z ciekawości założył je na rękę. 54/30???? Wtedy przypomniałam sobie, że mam drugi ciśnieniomierz, taki najprostszy ze słuchawkami. Jak domyślacie się, wynik badania był zupełnie inny.
Kiedy Krzysiek przyjechał z pracy, spytałam go, skąd ma ten automatyczny ciśnieniomierz. Okazało się, że dostał go od matki, która twierdziła, że dostali nowy a ten jest dobry to może się nam przydać.
Nieraz słyszałam zdanie „przecież tam u was na wsi może się jeszcze przydać” obojętnie co to było, zepsuta lodówka czy stary dywan, dlatego nawet się nie zdziwiłam choć ciśnienie mi znów podskoczyło, wiadomo.

Ale to i tak nie koniec tej żenującej historii. Wczoraj znów się pytam – co zrobiłeś z tym zepsutym ciśnieniomierzem bo ja tam włożyłam nowe baterie to warto je wyjąć? Baterie wyjąłem a ciśnieniomierz wywiozłem na plac i położyłem na murku, za chwilę już go nie było, ktoś sobie wziął i będzie miał, może się mu przyda.

Ach, te geny.

47 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z wielu powodów nie dałabym do zabawy dzieciom żadnych urządzeń medycznych

      Usuń
    2. Jak o ciśnieniu, to zaraz przypomina mi sie moj ojciec. Stale mierzyl ciśnienie. Kiedy bylo niskie pil kawe. Za pare godzin mierzyl znowu i kiedy bylo wysokie, brak tabletke, na obnizenie. I tak w kolko, nie słuchając nikogo. Wiedział najlepiej!

      Usuń
    3. to tak samo mądrze jak żreć tabletki na wątrobę przed zjedzeniem schabowego z kapustą

      Usuń
  2. hahahhaa....przypomina mi się zabawna sytuacja z mojego życia.... oboje z mężem nadciśnieniowcy, na tabletkach , kupiliśmy w znanej sieci aparat do mierzenia cisnienia...W domu natychmiast mierzymy iiiiiii...oboje po ok 190-200/100-110 ups..... Ciśnieniomierz który nabyliśmy ZEPSUTY !!!! Ponowiliśmy badanie i wynik podobny..... Aparat do reklamacji, i czekanie tydzień na naprawę. W tkzw międzyczasie zbadaliśmy ciśnienie u szwagierki na sprawdzonym aparacie i wynik był podobny do wskazywanego przez "uszkodzony" aparat ..... i co teraz ??? no i okazało się , ze to my bylismy "uszkodzeni" brane przez nas tabletki nie działały . Pozdrawiam Bożena z Jaworzna

    OdpowiedzUsuń
  3. To był taki "nadgarstkowy" ciśnieniomierz, wygodny i automatyczny całkowicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie całkiem, część zakładało się na ramię a część była na stole

      Usuń
    2. A to powinien dobrze mierzyć - czyli był zepsuty. :)
      Za to nadgarstkowych nie kupować, a gdy się dostanie w prezencie, to wyjąć baterie i wyrzucić - one równie dobrze wskazują głebokość Rowu Mariańskiego jak i ciśnienie!!! :D :D D:

      Usuń
    3. w DPS mierzyliśmy pacjentom takim półautomatycznym i też się mocno zastanawiałam czy jest dobry bo nikt nie miał wartości powyżej 100. Ale potem wyczytałam dlaczego.

      Usuń
  4. Klarko, też się budzę od kilku dni z bólem głowy, myślisz że to przez smog??? (jakoś nie chce mi się mierzyć ciśnienia :)
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy co się pije wieczorem ;)

      Usuń
    2. Hmm... nie pomyślałam... :)
      Ella-5

      Usuń
    3. Ella! Tak ostro było? ;-)

      Usuń
  5. Ja wam powiem. Jest to najprawdziwsza prawda i fakt stwierdzony. WSZYSTKIE CIŚNIENIOMIERZE SĄ ZEPSUTE
    :-D :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja dodam kolejną życiową prawdę - jeśli ktoś potrzebuje podnieść sobie ciśnienie a nie może pić kawy to niech dzwoni do Artka (zawsze obecny na fb i blogach)

      Usuń
    2. Poważnie!? A to nie zadzwonię! Gdyby obniżał, to tak! :D :D :D

      Usuń
  6. Wiesz, chyba dobrze, że Ukasz się do Ciebie wrodził :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  7. cóż,właśnie mi sie taki na ramię zepsuł.
    Ale ten najprostszy ze słuchawką jest najlepszy i najprawdziwiej mierzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak słyszałam, tylko trzeba mieć wprawę bo jest niewygodny

      Usuń
  8. to może sobie zmierzę?

    ale piękna historia z tym zostawionym na murku ciśnieniomierzem, mj tato by tak zrobił na 100%!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesienią mieliśmy taką akcję - za oddany zepsuty sprzęt można było dostać drzewko albo krzew i wtedy oddał bez żalu starą suszarkę, toster i zamrażarkę bo dostaliśmy krzaki, ale czasem się zastanawiam, co byłoby gdyby nie strych, piwnica, garaż i szopa. Wszędzie przydasie.

      Usuń
    2. mój tato tez też po swojej mamusi odziedziczył
      ona to dopiero miala zbiory!
      czasem się boję, że ja też mam te geny, więc czasem odważnie wyrzucam, wyrzucam wyrzucam
      a potem
      zbieram zbieram zbieram :pp

      Usuń
    3. zrób kiedyś konkurs pt.kto zgadnie ile mam torebek ;)

      Usuń
    4. Nawet sobie nie wyobrażasz ile razy się akurat przydaje!!! :D :D :D

      Usuń
  9. Jak kupuje cisnieniomierz to ide z nim do doktora i tam sprawdzamy jak dziala. Oczywiscie, ze moze byc roznica 2-3 punkty ale nie wiecej.
    Jesli jest wiecej to oddaje tam gdzie kupilam i probuje nastepny.
    Ostatni mam zwykly nadgarstkowy i juz od kilku lat dziala idealnie. Ostatnio cisnieniomierz chodzi do doktora razem ze Wspanialym, tydzien temu doktor wydal obu pozytywna opinie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. amerykańscy lekarze mają anielską cierpliwość. Wyobrażam sobie scenę pt przychodzi Klarka do lekarza i mówi - chciałam sobie sprawdzić ciśnieniomierz! A lekarz na to - to nie serwis agd! Ludzie w poczekalni zbieraliby szczęki ze śmiechu z podłogi.

      Usuń
    2. Nie tylko amerykanscy.Moja lekarka jest Polka i tez od czasu do czasu zabieram do niej cisnieniomierz do sprawdzenia.Nigdy nie bylo z tym problemu.

      Usuń
  10. a domowych recept na obniżenie i podniesienie ciśnienia to chyba też jest sporo... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na obniżenie np poproszę?

      Usuń
    2. Napij się Rybeńko!!! :D :D :D

      Usuń
    3. CHCIAŁABYM !!!
      Ale nie mogie, chora jestę!!

      Usuń
    4. To co z Ciebie za rybeńka?! :D

      Usuń
    5. potwierdzam, sok z aronii obniża ciśnienie

      Usuń
    6. boję się co on może w jelitach zaszaleć :p

      Usuń
    7. borówka brusznica
      Ella-5

      Usuń
  11. Potwierdzam, że ten nadgarstkowy zawsze jest nadgorliwy i okazuje wyższe niż ten na ramię. Natomiast u mnie przeciętnie 80 / 60, a nawet jeszcze mniej. Jak żyć, skoro leki nie działają, a kawy za dużo nie można?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to rzeczywiście bardzo niskie, zawroty głowy pewne, musisz ostrożnie chodzić

      Usuń
    2. Może, jak "chemia" nie działa, spróbuj ziół: krople geriatryczne o. Grzegorza Sroki /ale nie z bonimedu, tylko oryginalne z klasztoru z Rychwałdu k.Żywca albo taki suplement poszukaj w internecie "chromevital+", tylko sprawdź skład, jesli wiesz, że jesteś uczulona np na żeńszeń albo inny składnik. Pozdrawiam, M.

      Usuń
  12. Na obniżenie - sok z aronii, ok. 1/2 szkl. ale taki bez rozcieńczania, własnej roboty, nie siki ze sklepu :-)Można wcisnąć do niego jeszcze sok z 1/2 cytryny, ale wtedy będzie i cierpki, i kwaśny. Smacznego, pozdrawiam przedświątecznie, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do soku z aronii dodawać liści z wiśni - bardzo łagodzą smak! :)

      Usuń
    2. jak wiśnie opadną zanim robię sok to dodaję liście z czarnej porzeczki

      Usuń
    3. oprócz liści pomaga też przemrożenie owoców przed robieniem soku.M.

      Usuń
  13. Ale po co dobry cisniomierz oddaliscie w dobre rece? Wystarczy kilka razy zmierzyc cisnienie, ustalic norme i potem sprawdzac czy sa zmiany bez wzgledu na to jaka podstawe cisniomierz namierzyl jako podstawe. :) Leki na cisnienie, lekarz i tak wypisuje wg wlasnego cisniomierza czyli szpitalnego, przychodniowego, zdrowego, wyleczynego itp. Domowy jest na orientacyjny tylko, w ktora strone idziemy. :) My kupilismy w Lidlu i zadowoleni jestesmy bardziej niz z tego aptecznego, ktory oddalismy w ramach rekalacji gdy nam rece opadly po ciaglym pipaniu, ze error. To byl horror bardziej.
    Geny sa (moga byc) niesamowite.
    Zycze 'genetycznych' swiat czyli w rodzinnym gronie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, Świąt jakie lubisz!
      Łukasz powiedział nam mniej więcej to samo - trzeba było wykalibrować i już

      Usuń
  14. Lekarz mądry powiedział, że jak chce się dobić pacjenta, należy mu polecić zakup ciśnieniomierza. Mój M się właśnie dobija.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz