sobota, 1 października 2016

w obronie palaczy

Kiedy dorosły człowiek pali papierosy to prawdopodobnie doskonale wie o zagrożeniach i konsekwencjach swojego nałogu. Pamiętne czasy palenia gdzie popadnie czyli w autobusach, pociągach, szkołach, biurach i nawet szpitalach przeminęły bezpowrotnie, z czego oczywiście bardzo się cieszę.
Zastanawia mnie jednak sposób, w jaki traktuje się palaczy. W grupie zawsze znajdzie się ktoś, kto poczuje się powołany do uświadomienia palaczowi, jak bardzo szkodzi sobie i otoczeniu, ile wydaje pieniędzy na swój zgubny nałóg i wreszcie jak okropnie śmierdzi. 
Ja nie mówię, że ten nałóg nie jest zgubny dla zdrowia i kosztowny bo jest, i smród też jest, nie da się zaprzeczyć. 
Ale wyobraźmy sobie taką oto sytuację. 
Siedzimy na szkoleniu, 2 osoby wychodzą na papierosa, mówimy im oczywiście jakie to palenie jest szkodliwe i powinny się wstydzić bo to coś okropnego. Za chwilę przychodzi pan z cateringu i przynosi obiad - kotlety schabowe, ziemniaki i kapustę zasmażaną. Dwie palące osoby patrzą na koleżankę, która ma sporą nadwagę i mówią - ty nie powinnaś tego jeść bo jesteś za gruba, to jedzenie szkodzi ci na układ krążenia, na stawy i na wątrobę, jak ty wyglądasz, nie możesz nosić seksownych bluzek tylko te wory bo ci się ze spodni wylewa sadło! 

Powiecie, że to nie to samo? To jest to samo! Jednak nam grubasom nikt nie zabrania wstępu do sieciówek, jedzenia smażonych na głębokim tłuszczu potraw, picia piwa i obżerania się w miejscach publicznych lodami. Wyobrażacie sobie na drzwiach wejściowych do mac donalda napis - "grubasom wstęp wzbroniony"?
 Jeszcze mi nikt nie wytrącił lodów z ręki a widziałam, jak palacze gaszą papierosy na pełne pretensji słowa "jak tu śmierdzi". 
Przeciwnie - wiele osób zachęca nas do jedzenia potraw wysokokalorycznych.  Gruby daje więcej cienia, zanim gruby schudnie to chudy zniknie, grubego trudniej uprowadzić - tak sobie mówimy jedząc coś dobrego. Dobre = milion kalorii. I jesteśmy usprawiedliwieni. Z doświadczenia wiem, że rzucenie jedzenia jest dużo trudniejsze niż rzucenie palenia. 

Nie zachęcam nikogo do chamstwa, nie dokładajcie grubym ludziom bo oni przecież mają lustra i wagi.  Ale palacze nie są idiotami i wiedzą, do czego prowadzi ich nałóg, dajmy im spokój. 


47 komentarzy:

  1. No wiadomo, dorosły człowiek wie co robi
    byleby mi nie smrodził
    ps
    wczoraj w nerwach wypaliłam jednego papierosa, ale nikt nie czuł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czym się tak zdenerwowałaś?
      możesz tak palić raz na jakiś czas a potem długo nic? Ja tak nie mogę, rzuciłam od razu i potem już się nie odważyłam nawet "machnąć" cudzym

      Usuń
    2. no nie mam tego genu nałogowego palacza
      moe jeden na rok, jeden na miesiąc
      najwięcej paliłam chyba 3 dziennie przez kilka tygodni, też mnie życie ugniotło wtedy
      pomagało na myślenie

      Usuń
  2. To jest błędne koło. Człowiek miał, ma i będzie mieć swoje namiętności. Obojętnie czy szkodzą jego zdrowiu czy nie.
    Pamiętam, że kiedyś zaprosiłem lekarza z miejscowej Akademii Medycznej aby wygłosił kolegom i koleżankom studentkom wykład na temat szkodliwości palenia. Mówił bardzo rzeczowo i sypał przerażającymi przykładami. Na koniec wyjął papierosa i publicznie zapalił przed osłupiałą publicznością. Na pytanie czemu tak postąpił, odpowiedział, że to jest jego prywatna sprawa. Skasował parę złotych należnych mu za wygłoszoną prelekcję i sobie poszedł.
    Do dzisiaj waham się nad słusznością wypłacenia mu tego honorarium.
    W sumie wszyscy mamy jakieś słabości i walka z nimi to jak z wiatrakami :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. P, to zupełnie nie to samo! Zakazy palenia nie sa po to, byu palacz zrozumiała, ale żeby nie truł innych wokól! Grubas nie zmusza nas do zjedzenia kotleta, nie wpycha nam go na siłę....a zakaz wchodzenia np z lodami obowiązuje w wielu miejscach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam na myśli wytykanie i pouczanie

      Usuń
    2. a... no to się powinni wytykacze wstydzić:)

      Usuń
  4. o właśnie - Klarka - masz rację. Stosuję sie do zakazów i nakazów. Czuję się jako palacz wręcz szykanowana. Wiem czym mi to grozi ,wiem wszystko o szkodliwości itp. Dlaczego ma mnie ktoś bez przerwy pouczać. Palę u siebie w domu. Do restauracji raczej nie chodzę bo przyjemność z przebywania z ludżmi i wspólnego stolu zatruwa mi zakaz bezwzględnego palenia. Zjeść i uciekać ..Pół przyjemności.
    Palę u siebie w domu . Raczej na balkonie póki jest ciepło w miarę. U mnie w domu niestety czuć papierosami . ALe to jest mój dom. Komuś się nie podoba, nie musi mi składać wizyt. Przychodząc do palacza zbędne są słowa na temat zapachu jego domu.Ja wiem ,że nie pachnie różami ,nie musi mi tego nikt mówić.Ech - jak palacz ,czuję się szykanowana...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przybij piątkę!!!
    Też nie palę od kilkunastu lat i razi mnie obrażanie i szykanowanie palaczy, tym bardziej że od zawsze starali się w towarzystwie niepalących mocno ograniczać. Uważam, że doszło do przesady i nawet dyskryminacji. W skrajnych sytuacjach palacze zostali zupełnie wyeliminowani z życia towarzyskiego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedys o tym napisalam https://toterama.wordpress.com/2009/06/16/przebrzydli-palacze/

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam koleżankę, co ciągle mi powtarzała "rzuć to palenie, bo śmierdzisz fajami". W końcu nie wytrzymałam i odpowiedziałam, że dla mnie jej perfumy też śmierdzą, ale przecież to jej smród i jej życie a nie moja sprawa... Obraziła się, z tym że ja to palenie czasami rzucam, a ona dalej używa tego samego śmierdzidła :P :P :P
    A tak teraz policzyłam - aktualnie nie palę od 40-tu dni. Ciekawe, kiedy mnie napadnie ochota na bucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Klarko, tez tak mysle jak Ty, choc nigdy nie paliłam. Ale zauważ, ze w naszym kraju juz tak jest, ze przechodzimy z jednej skrajności w drugą i to w wielu dziedzinach!

    OdpowiedzUsuń
  9. Klarko <3 :-) Ja nie palę od 20 lat. Owszem, zwróciłabym uwagę komuś, kto dmuchałby na mnie dymem. Nie po to się sama męczę żeby ktoś miał przyjemność ;-) Owszem, męczę się. Papierosy śnią mi się w nocy, często sobie wyobrażam, że palę. Jestem nałogowym palaczem tylko niepalącym. Nie mogę pozwolić sobie na jedno "sztachnięcie" bo skończy się to powroceniem do palenia. Tak sobie postanowiłam, że jak będę stara i będzie mi wszystko jedno, jak wyglądają moje płuca i węch będzie już nie ten - zacznę znowu palić. Człowiek nie może sobie w życiu odmawiać wszystkich przyjemności... :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od razu sobie wyobraziłam, że mogłoby to być ostatnie życzenie przed wyrokiem śmierci :D

      Usuń
  10. A mnie jest szkoda palacza. Nawet mu wspolczuje tego nalogu. Ja robie to cicho, tak do wewnatrz siebie i nigdy, przenigdy nie zwracam uwagi. Jednak stronie od palaczy za zanieczyszczanie otoczenia. Grubiutkie istoty pochlaniajace lody, ciastka, czekolady oprocz uzaleznienia od jedzenia, maja czesto poczucie humoru a palacz to pesymista, narzekacz az sie kurzy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z grubymi palaczami? :D :D

      Usuń
    2. Biczować na golasa pokrzywą!!! :D :D :D

      Usuń
    3. :D Gruby palacz z butelka alkoholu w rece i jeszcze w szafie? Nie wiem. Moze te pokrzywy to jedyny ratunek! :D Po pokrzywach czlowiek staje sie ... energiczny (z predkosci drapania wnioskuje), mlodoscia tryskajacy (bomble jak pryszcze okresu tradziku mlodzienczego), czerwieni sie za swe nalogi (albo ta energicznosc tak dziala), pelen wigoru gdy kuper wsadzi w wode dla zlagodzenia pokrzywy dzialania... No, nie wiem... Ale wiem, ze kalorie nie przeskakuja na chudego lub normalnego ani na drugiego grubego a dym? Zawsze w oczy szczypie i smola sie w 'pucach' odklada. Wiem i wspolczuje podwojnie grubemu palaczowi. :))))

      Usuń
  11. Wydaje mi się, że to jednak nie to samo. Objadający się przesadnie ludzie krzywdzą bezpośrednio tylko sobie, a palący szkodzą wszystkim wokół, zmuszając do bycia biernymi palaczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Erratą... nigdy w życiu nie paliłam (chociaż w moim domu rodzinnym WSZYSCY palili;-(((, jakoś się nie nauczyłam... ale jako bierny palacz, każdego dnia w pracy musiałam być obecna przy wypalaniu 40 papierosów przez moją koleżankę zza biurka!!! Nie było to przyjemne ani dla mnie, ani dla członków mojej rodziny, bo codziennie słyszałam "mamusiu, jak brzydko pachnie twoja bluzka,i twoje włosy też tak brzydko pachną"... no ale skoro ta Pani nie mogła się obyć bez papierosa;-(((

      Usuń
    2. ależ to się zmieniło, teraz nie ma mowy o tym, by palacz kopcił w pracy, praktycznie prawie wcale nie widuję ich w przestrzeni publicznej, jeśli palą to gdzieś w wyznaczonych miejscach

      Usuń
    3. A moze papierosy elektryczne? Ładny zapaszek na zyczenie. Tylko po co komus te papierosy? Moda? Szpan? Glupota? Ofiara losu? Hahaha!

      Usuń
    4. sms - nałóg, silne uzależnienie

      Usuń
  12. Zgadzam się Klarko, -z każdym Twoim słowem! zwłaszcza, że argument o szkodliwości dla innych jest coraz mniej aktualny, bo praktycznie nie ma takich miejsc, gdzie palacz może oddziaływać na niepalących...

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie nie ma zakazu wchodzenia dla grubasow nie tylko do Mc D. Poszerza sie drzwi wejsciowe i wyjsciowe :):)
    A w szpitalach sa wieksze wozki inwalidzkie (tzn szersze), lozka ect. Mozna dostosowac :)

    O paleniu sie nie wypowiadam...ale po ostatniej wizycie na deptaku w Miami od tego palenia mozna sie bylo nawachac :):) I nie tylko :)
    Ale to prozdrowotne dymki :D:D podobno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i macie duży wybór odzieży w większych rozmiarach, czego zazdroszczę bo u nas w galeriach i sieciówkach kończą się przeważnie na 44

      Usuń
  14. Różnica jest zasadnicza- palacz zagraża zdrowiu innych, bo tzw. bierne palenie również szkodzi. Grubas szkodzi co najwyżej sam sobie. Tyle tylko, że nie u każdego jest to otyłość prosta- jest również kilka przyczyn medycznych takiego stanu.
    Mój mąż palił 50 lat i dorobił się Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc- ma teraz zaledwie 30% czynnych oskrzeli. Oczywiście bierze różne leki, ale tylko patrzeć gdy będzie spacerował z butelką tlenu w kieszeni i rurkami w dziurkach nosa.
    Tak naprawdę porzucił palenie 7 lat temu, bez problemu, bez głodu nikotynowego, bez tycia, praktycznie w ciągu 1 doby- koszt zabiegu 80,- zł. Teraz żałuje, że nie słuchał, gdy mu mówiłam wiele lat wcześniej gdzie się ma zwrócić po pomoc.
    Bo teraz już wie, że mało fajne jest
    poruszanie się w tempie przetrąconego ślimaka i sytuacja gdy jest się ciągle niedotlenionym a kaszel jest stałym, całodobowym partnerem.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to za cudowny zabieg?

      Usuń
    2. Co to za cudowny zabieg?

      Usuń
    3. Pewnie podcina sie skrzydelka nalogowi.

      Usuń
    4. wejdż na www.odczulanie.pl
      Warunkiem powodzenia jest ścisłe przestrzeganie zaleceń dotyczących pierwszej doby po zabiegu.

      Usuń
  15. Mnie to zasadniczo nie przeszkadza. Też kiedyś sporadycznie paliłam i czasem mi się na imprezie zdarza. :) Mogę ewentualnie poprosić (jeśli nie mam możliwości przemieszczenia się) o to, aby nie dmuchać celowo dymem w kierunku dziecka lub moim, jeśli np. boli mnie gardło i kaszlę. Ale nigdy nie robię tego w stylu pouczania o szkodliwości nałogu. Wyznaję szeroko pojętą zasadę "żyj i daj żyć innym".:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam to samo - po prostu staję w innym miejscu ale..czasem celowo idę tam, gdzie palacze wiedząc że toczy się ciekawa rozmowa

      Usuń
  16. Witam!
    Ostatni raz paliłem jak miałem 8 lat. (to nie dowcip) Były takie papierosy Mazury - 60 groszy 10 szt. Tak się zatrułem, że do dziś nie palę.
    Pracowałem na lotnisku i tam postawiono takie palarnie kompaktowe - szklana klatka, filtry, dookoła nie śmierdziało. Tyle,że był w środku tłok.
    Swoją drogą zawsze budziło mój podziw, że nałogowcy potrafili się upchać w tej klatce jak "śledzie" mimo, że w środku było szaro-niebiesko od dymu.
    Ale czy to jest rozwiązanie?
    Może zamiast tego indywidualna maska papierosowa?
    ;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego właśnie nie palę - denerwowała mnie świadomość, że papierosy mną rządzą
      a do takiej kabiny bym nie weszła za nic!

      Usuń
  17. Mnie ostatnio prześladuje pewna sympatyczna skądinąd neofitka. Sama rzuciła niedawno i teraz próbuje mnie ,,zbawić'' przy każdej okazji. A ja wszelkich nawiedzonych neofitów się boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też przerażają
      i jeszcze osoby które uważają że każdy pijący alkohol jest alkoholikiem

      Usuń
    2. O tak, a wypicie jakiegokolwiek alkoholu w obecności nieletniego to jest demoralizacja!!! W związku z tym moje dzieci i wnuki to muszą być naprawdę zdemoralizowane i zdeprawowane do granic możliwości!!!
      Prawdę mówiąc, to nasze zloty muszą być przez niektórych odbierane jako zbiorowa orgia i pijaństwo i obżarstwo!!! :D :D :D

      Usuń
  18. Palacz, pijak, grubas, krzykacz ... można wymieniać. Tak sobie myślę, że jest taki typ człowieka, który nie tylko lubi, ale wręcz musi krytykować wszystkich, którzy są inni od nas, a więc "błądzą". Misja taka. Wewnętrzny przymus pouczania i wskazywania słusznej drogi. Jak babcie zaczepiające młode matki, bo dziecko nie ma czapeczki, albo gołe nóżki... Wiadomo, że jak mi palacz wypuści dym prosto w twarz, to mu zwrócę uwagę, ale wykład na temat szkodliwości nałogu sobie odpuszczę. Co mi do tego, że ktoś jest gruby, albo, że robi sobie zaczeskę na łysinie. Jego sprawa. Ja piję straszliwe ilości kawy, wiem, że to niezdrowe i co z tego? Na pewno żadne komentarze z boku tego nie zmienią, bo nałóg nie podlega żadnym racjonalnym wytłumaczeniom. Tak myślę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie porównywałabym palacza z osoba otyłą. Szczególnie, że otyłość może być spowodowana chorobą, lekami...Jednak w jednym jak i w drugim przykładzie, wytykanie, pouczanie jest nie na miejscu.
    Osobiście cieszę się, że to teraz palacze mają "pod górkę" w miejscach publicznych. Mniej wkoło śmierdzi :) Ale nigdy nikogo nie wyganiam z papierosem- mogą przy mnie palić.

    OdpowiedzUsuń
  20. To co się dzieje wokół palenia, nałogów, zakazów, nakazów, obostrzeń, tu wolno, tam nie wolno, tu z psem nie, ówdzie nawet bez e-papierosa - to wszystko jest elementem kolejnych etapów ubezwłasnowolnienia nas przez władze każdego typu. Przystawienie ciemnej flaszki do ust skutkuje nagłą napaścią na człowieka przez strażników albo policję, mandatem i stresem. Zapalenie na dworze (na polu?) w miejscu niedozwolonym, to samo!!! Teraz jeszcze baba poroni, będą ja ciągać po prokuratorach, policjach i komisjach lekarskich - jeszcze trochę to chyba będą liczniki zakładać, żeby nie było, że coś władzy umknie!!!
    Nie zorientuje się że jest w ciąży i nie zgłosi, zabierają becikowe (to od pani Kopacz!!!
    Przepisy odnośnie jeżdżenia na rowerze doszły do takiego absurdu, że strach wyjechać na drogę, nie mówiąc o wyjściu na chodnik!!!
    Ja mam od dawna dość tej paranoi i co chwila ulegam hm... irytacji!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś pracowałam w zakładzie gdzie prawie wszyscy palili,to było okropne,wracałam do domu uduszona dymem i śmierdząca,jeśli ktoś chce się truć niech się truje ale niech nie zatruwa życia innym,jeśli ktoś się obżera to robi krzywdę tylko sobie,natomiast palenie niestety śmierdzi i tyle.miki

    OdpowiedzUsuń
  22. Szybciej mi było rzucić palenie, niż zgubić kilogramy...dużo nadprogramowych kilogramów :P a palenie rzuciłam z dnia na dzień, paląc 30 papierochów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie z kilogramami nie jest tak łatwo...... bo palić przestać można, ale jeść trzeba....

      Usuń
  23. Ostatnio Daniel Passent w TOK FM mówił o brzydocie polskich plaż, że powinny sie odchudzić. Pomyślałam sobie wtedy, /przy całej sympatii dla pana Daniela/, co by powiedział, gdyby tak starszym jak on, zabroniono pokazywać się na plażach, bo szpecą ją swymi nieapetycznymi ciałami? Dodam jeszcze, że różnica między grubasami a palącymi jest taka, że ci ostatni potrafią skutecznie podtruwać otoczenie. Lubi pani, pani Klarko wsadzać kij w mrowisko, i dobrze:)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz