czwartek, 14 stycznia 2016

znów to zrobiłam

W wirtualnym świecie wszyscy albo prawie wszyscy są z sobą po imieniu bo tak jest wygodnie i szybko. Kilkoro czytelników zwraca się do mnie w mailach i komentarzach  "pani Klarko" i wiem, że czują rodzaj bariery trudnej do pokonania więc nie bardzo protestuję choć naprawdę wolę zwyczajnie "Klarko" i już. 
Ale mam tak samo. Piszę do różnych osób po imieniu a w pewnym momencie widzę, że jest to znana, powszechnie szanowana osoba i choć to ta sama Barbara, Agnieszka czy Zosia, czuję onieśmielenie i mam wrażenie, że robię coś niesłychanie niestosownego, że dla mnie to są za wysokie progi i nie powinnam być taka bezpośrednia. 
Kilka razy poczułam się wyjątkowo niezręcznie. Raz było takie szkolenie - kołcz zapodał, aby wszyscy mówili sobie po imieniu i przez cały czas tak się właśnie działo ale wśród nas były osoby z zarządu i zaraz po szkoleniu musieliśmy wrócić do formalnego "pani" "panie prezesie". Trochę mi to namieszało i mnie wkurzyło, przestałam się z nimi integrować bo raz wyciągają niewinnego człowieka na zwierzenia a potem zaraz udają że go nie znają. No to nie.  
Raz pracowałam z bliską krewną i zwracałam się do niej w pracy "pani kierowniczko". Uważam, że było to wyjątkowo głupie ale i tak miałam z tego uciechę bo przecież wystarczyłoby mówić sobie "Aniu", "Klaro" bez tych tytułów. Ale ja się lubię w środku śmiać więc mi to bardzo nie przeszkadzało. 
Natomiast zwracanie się do mnie w formie bezosobowej "zważy pół kilo", "przyjdzie jutro na dwunastą" uważam za brak kultury. 
Popełniłam dziś poważny nietakt przechodząc nagle z "ty" na "pani". Nie miałam złych intencji ale stało się. Przeprosiłam, głupio wyszło. 

96 komentarzy:

  1. Klarko. Jaki poważny nietakt? Jaki poważny? Nie masz większych zmartwień? Wiesz jakie nietakty ludzie potrafią popełniać? O matko kochana, ja wiem. Pracuję w rejestracji w szpitalu, przypominam. I nie mówię Boże mnie broń, że ludzie chorzy są nietaktowni. To my, pracownicy służby zdrowia, nie mamy taktu wpisanego w zawód. Jesteśmy górą. To tylko pacjent. I tak dalej. Ok, może przemawia teraz przeze mnie jakieś rozgoryczenie, ale jest to od dawna moją bolączką, przy innych, czasem równie ważnych.
    No i nie o tym miało być. Przeprosiłaś i to najważniejsze. Strasznie Cię lubię, od samego początku, jesteś Klarką i nią pozostaniesz. Kropka :-D Wybaczone nietakty :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie chorzy cierpią, mogą być smutni i niecierpliwi ale my o tym wiemy przecież,
      a wiesz jakie jazdy miewałam w handlu albo w gastronomii? Tam to klienci pokazują kto rządzi!

      Usuń
    2. Zapewniam Cię, że część pracowników uważa, że nie mogą być niecierpliwi, ooo to już na pewno nie, a że smutni i cierpią, no cóż, to szpital przecież jest. Straszne to, co piszę, ale rozgoryczona jestem. Handel i gastronomia to co innego. Potrafię sobie wyobrazić bo przecież jestem klientką i też różne rzeczy widzę :-) Czasem śmieszne, czasem straszne.

      Usuń
    3. W szpitalu, przy recepcji jest o tyle "jeszcze gorzej", że jesteś czasem numerkiem tylko. Czyli takim bezoosobowym nic.

      Usuń
    4. i co dziwne to im starszy człowiek to gorzej traktowany

      Usuń
    5. i jeszcze ten obrzydliwy szpitalny zwyczaj zwracania się do starszych pacjentów per "babciu, dziadku"...

      Usuń
  2. Rzeczywiście pracowe szkolenia, na których do dyrektora mówi się po imieniu, to sytuacja specyficzna. Po szkoleniu wraca się do formy panie dyrektorze, chyba, że już poza szkoleniem wyraźnie zaproponuje, żeby mówić sobie po imieniu.

    Mnie najbardziej drążni, gdy szef wymaga formy Pan-Pani, ale do pracowników, nawet równolatków i starszych, zwraca się po imieniu. To zwykły nietakt, a może nawet manipulacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nawet i chamstwo, masz rację Klarko.

      Usuń
    2. No fakt. I to dość powszechny. I to rzeczywiście brak elementarnej kultury.

      Usuń
  3. Mnie sie podoba w Kanadzie to, ze kazdy z kazdym jest na Ty... dlugo nie moglam sie do tego przyzwyczaic, a gdy sie przyzwyczailam, to dostalam po glowie startujac w Polsce do ludzi po imieniu w czasie kilku ostatnich wizyt... tutaj mozna rozpoznac, kto dopiero przyjechal do Kanady, gdy uzywa zamiast imienia sir albo madame...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wszystko w Kanadzie podoba. A na Mauritiusie jeszcze więcej :-D
      Pozdrawiam O depresji i nie tylko...

      Usuń
  4. Byłam pierwsza, byłam pierwsza, byłam pierwsza :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogu :-D
      Chciałabym być na Mauritiusie, nawet ostatnia :-D

      Usuń
  5. Czasem myślałam o tym Klarko, pisząc u Ciebie komentarz. Na blogu jakoś tak prościej się zwracać,ale gdybym Cię spotkała (o czym marzę) np.na Kleparzu, to na pewno witając się powiedziałabym Pani Klarko:)(jestem mniej więcej w wieku Ukasza)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet jak się spotkamy przypadkiem to ja Cię nie poznam bo skąd
      więc nic tylko mnie zaczep
      albo po prostu spotkajmy się tak jak się spotykam z innymi blogerami

      Usuń
    2. Klarko, masz jak w banku, że jak tylko Cię gdzieś wypatrzę to na pewno zaczepię :))
      Czasami sobie to nawet wizualizuję... tylko dziwnie będzie przedstawiać się nickiem :D
      Zatem do zobaczenia!

      Usuń
  6. No faktycznie taki problem to nie problem :) ja nie mam obiekcji żeby mówić do kogoś przez TY ale są osoby, które wybitnie tego sobie nie życzą - da się to wyczuć - więc wtedy mówię tak jak sobie życzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się zdarza przy konfliktach i sporach, zamiast rzeczowego argumentu pada zdanie "nie jesteśmy kolegami"

      Usuń
  7. A propos formy bezosobowej w zwracaniu się do ludzi starszych, korzystających z usług służby zdrowia, zaraz przypomina mi się scena z Danutą Szaflarską i jej na tą " bezosobowość " odpowiedź : niech mnie pocałuje w d...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Danuta w tej scence była cudowna - ale tak się zwracają na Mazurach ....

      Usuń
    2. to scena która na zawsze przejdzie do historii chyba..

      Usuń
    3. kiedyś rozmawiałam o tych formach z siostrą, a konkretnie o przełamaniu się kiedy trzeba zacząć mówić do teściowej mamo - i moja siostra nie miała problemu bo w domu jej męża do starszych mówiło się w liczbie mnogiej

      Usuń
    4. Hmm nie rzumiem, jak w liczbie mnogiej?

      Usuń
    5. zamiast "dokąd idziesz" "dokąd idziecie", zamiast "zjedz zupę" zjedzcie zupę"

      Usuń
  8. Po prawie 20 latach poza granicami głównie w środowisku anglosaskim mam ogromny kłopot w Polsce. Moje małe dziecko mówi do każdego po imieniu. Ja też mam ciągoty do przechodzenia na ty z każdym. Nie lubię tego Pan- pani. Wiem że nie słusznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkam poza krajem juz ponad 30 lat i mam to samo.Pan i Pani to jeszcze rozumiem, ale zwracanie sie do kogos ( poza praca) "Panie Dyrektorze" czy "Panie Prezesie" to juz nie tylko przesada, to po prostu smieszne .

      Usuń
    2. Urszulo - byłoby głupio - piszemy do siebie kilka lat a kiedy się spotykamy, zamiast się uściskać to zaczynamy od słów - jak miło Panią widzieć!

      Usuń
    3. Ale nasze spotkanie tak nie wygladalo,prawda?

      Usuń
    4. jesteś niezwykle ciepłą i otwartą osobą a do tego naturalną
      to wielka sztuka

      Usuń
    5. 30 lat, ho ho ho
      to duza różnica, bo wyjechałaś jak jeszcze w Polsce były czasy słusznie minione

      Usuń
    6. Dziekuje , Klarko, ale sama wiesz, ze nie ze wszystkimi to tak dziala.Po prostu jestesmy "kompatybilne".

      Usuń
  9. Nie lubię paniowania;D
    W pracy młodym też proponuję przejście na ty -dorośli ludzie przecież.Tylko jeden chłopak odmówił, bo jestem w wieku jego mamy i nie może mu przejść przez gardło;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczułaś się starutka? :D muszę kiedyś napisać o tym osobny post, chce człowiek rozmawiać jak z kolegą a tu nagle łup!

      Usuń
  10. Z tymi szkoleniami mam tak samo. W czasie szkolenia mogę mówić do trenera na ty, Ok. Ale gdy go spotkam jakiś czas po szkoleniu (gdy nie ma ustalenia że "ty" działa tylko w czasie szkolenia) - to jak mam się odezwać? Jeśli mnie nie pozna, co jest możliwe, to będzie mi głupio. Na pan? Też się może poczuć urażony.
    Miałam też kłopot jak Rybeńka, po kilku miesiącach spędzonych w Anglii pan/pani nie przechodziło mi przez gardło gdy się zwracałam do rówieśników. Minęło.
    Ale to fakt po "byciu na ty" - zwrot "pani" wieje chłodem.
    Jest OK, Klarko :)
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
  11. zamiast "Pani" zdecydowanie wolę "kobieto" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pracy, do podwładnej na przykład?;-)

      Usuń
    2. I ma odpowiedziec:" Slucham mezczyzno"?

      Usuń
    3. Można też gópku cholerny albo pasożycie społeczny

      Usuń
    4. w gronie przyjaciół wszystko dozwolone i bez obrazy :) najpiękniejsza kobieto na świecie :P

      Usuń
  12. A ja mam dość wszechobecnego tykania. Owszem, ale z ludźmi bliskimi, znanymi, lubianymi. Już mi nieraz przyszło żałować "tykacza" z pewnymi ludźmi. Więcej poufałości ak znaomości i tyle. No, ale my lubimy - jak to mawiał Pawlak - po amerykansku.
    Darek_lask

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem oglądam stare polskie filmy i tam widać sztuczność formy kiedy studenci mówią sobie "pan", "pani",
      tykania nauczyłam się w internecie ale to szybko przechodzi do realu, nie ma przecież podziału na dwa światy

      Usuń
  13. Młody zajechał klawiaturę i J wchodzi, albo i nie. Przepraszam. Darek_lask

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co, to od grania czy od czego?

      Usuń
  14. Forma ,,niech zrobi, niech poda'' jest wyjątkowo obrzydliwa! Z kolei powszechne ,,tykanie'' w miejscu pracy wciąż jeszcze mi się średnio podoba. Sama tego nie doświadczyłam, ale gdy do Małża (lat 65) dwudziestoparolatki w firmie mówią ,,Paweł'', widzę w tym jakąś niestosowność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spotkałam się z jeszcze paskudniejszą formą - "ona"
      użyte w mojej obecności - tak jakbym nie miała imienia, czyli - ona zrobi zakupy? ona pozmywa?

      Usuń
  15. Jako mały przedsiębiorca odwiedzam prawie codziennie pewną hurtownię. Lubię tam bywać i kupować, często po ciężkim dniu pracy udaje mi się odreagować stresy i prawie odpocząć! Wielu klientów jest na ty z pracownikami, podoba mi się to. Ja jednak od wielu już lat zachowuję lekki dystans. Nigdy z żadnym z pracowników, ani z właścicielem, nie przeszłam na formę mówienia sobie po imieniu, niezależnie od wieku (powiedzmy, że mój wiek jest "średni", jestem 2 lata młodsza od Ciebie, Klarko). Jednak zachowana przez nas forma pan/pani nie przeszkadza nam się lubić, żartować, niekiedy zwierzać. Zachowujemy wobec siebie szacunek, dyskrecję, sympatię. I spotykając się niekiedy w innym miejscu - na przykład w sklepie - zatrzymujemy się, gadamy i trudno nam się rozstać, bo lubimy się wzajemnie. Forma zwracania się do siebie niczego tu nie zmienia na niekorzyść. A nasze stosunki wciąż pozostają na najwyższym poziomie profesjonalizmu, co bardzo sobie cenię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Kleparzu tak jest - stoją obok siebie od kilkunastu lat, wiedzą o sobie prawe wszystko ale ciągle mówią sobie pan i pani

      Usuń
  16. W przeciwieństwie do męża, nie mam łatwości przeskakiwania na "tykanie", ale czasami rozsądek mówi,że to jest lepsze. Staram się więc z wyczuciem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem królową gaf q ten kwestii.
    A raz ,dawno temu moja koleżanka została moim kierownikiem, i nagle z Asi musiałam przejść na pani kierownik, na jej życzenie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czymże różni się niekiedy bardzo bliska relacja wirtualna od serdecznej pogaduchy w realu? No właśnie, tutaj zbieżność myśli stoi dużo wyżej nad metryką. Ale już np. w pracy tykanie nie zawsze mi przez gardło przechodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. często zdarz mi się zwrócić na TY, czasem szybko mozna wyczuć, że ktoś sobie tego nie życzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie zdziwienie w oczach, tak, czasem też to odbieram

      Usuń
  20. Pułkownik Pomiankowski, dowódca 9 Pułku Ułanów Małopolskich w latach dwudziestych zwykł był mawiać, że od słowa "ty" do słowa "durniu" bardzo niedaleka droga, tedy zważać trzeba z kim się bruderszaftów pije...:))
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. święte słowa, trzeba zważać z kim się pije
      i nie musi to być bruderszaft
      pozdrawiam:)

      Usuń
  21. Rodzeństwo mojego męża,wiekowo zbliżone było do moich rodziców i pamiętam ,że na początku miałam problemy,z mówieniem im na ty.Nie lubię też,gdy do rodziców zwraca się na ty.
    Wanda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli po imieniu zamiast mamo i tato?

      Usuń
    2. Do rodziców zawsze mamo i tato.
      Wanda

      Usuń
    3. strasznie mi się nie podoba mówienie po imieniu do rodziców, kolegów dzieciak może mieć 20 a matkę jedną

      Usuń
  22. Ha, ja ostatnio na FB doznałam awansu z "ty" na "panią". Zważywszy, że to osoba poznana kiedyś przez bloga, poprzez prywatne emilki, i to ona usilnie namawiała mnie na założenie FB- poczułam się dziwnie. Fakt, od dawna nie miałyśmy kontaktu, ale w kontaktach się miałyśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a pytałaś skąd ta zmiana?

      Usuń
    2. Nie, ale domyślam się, że może mnie nie kojarzy, albo nie chce, z powodu odmiennego zdania wyrażonego pod jej postem. Napisałam do niej prywatnie, odpisała, nawet przepraszając, ale dalej forma"pani".

      Usuń
  23. Moja była teściowa przez całe 4 lata narzeczeństwa i 7 lat małżeństwa mówiła do mnie i bezosobowo, nawet moje imię nie mogło jej przez gardło przejść...
    W a prasy miałam kiedyś szefa i jego żonę i ona w pracy nigdy, przenigdy nie powiedziała do niego inaczje niż panie prezesie, nie powiem śmieszyło nas to trochę, bo co innego kiedy ktoś z zewnątrz był u nas to zrozumiałe, czy przy pracownikach produkcji, ale w biurze było raptem 4-5 osób, wszyscy się dobrze znali a ona i tak prezesowała.
    Myślę, ze nietakt przeproszony zostaje wybaczony i trzeba zapomnieć i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. domyślam się, że małżonek (były) nie widział problemu?

      Usuń
  24. Klarko, ja pracuję w firmie włoskiej i rozmawiając z Włochami wszyscy sobie mówimy po imieniu (nawet jak to jest dyrektor czy właściciel firmy) ale już panie z księgowości to Polki i wszystkie sobie mówimy per Pani ...
    Ps. tutaj też zwracam się do Ciebie po imieniu a w realu pewnie bym się ugryzła w język.
    marucia

    OdpowiedzUsuń
  25. Myślę, że w tę stronę to nie jest nietakt, gorzej odwrotnie. Ktoś napisał- nie lubię powszechnego tykania. Ja też nie lubię.
    Mamy taką kulturę, w której funkcjonuje "pan", "pani" i odstępstwa od tego w miejscach publicznych, wskazują na, mimo wszystko, brak dystansu, a powiem dalej, zwyczajowego szacunku. Zresztą o tym można długo, bo każdy ma swoje argumenty za i przeciw.
    Nie lubię tego rodzaju spoufalania, kiedy ktoś do mnie mówi na Ty, a nie jest moim dobrym znajomym, przyjacielem itp. I to nie jest zadzieranie nosa. Nie lubię również, kiedy ktoś mówi do mnie- pani(tu moje imię). Do szału doprowadzają mnie telemarketerki, które sobie właśnie na tę formę pozwalają. Odbieram to jako łaszące się spoufalanie i zaraz leci w mojej głowie podtekst, dotyczący naciągania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telemarketing polega na naciąganiu...
      Moim zdaniem problem nie polega na "ty" czy "pan", tylko na okazywaniu rozmówcy choć minimum szacunku ( że zacytuję: "Panom to kury szczać prowadzać, a nie politykę robić").

      Usuń
    2. w miejscach publicznych to jest dość trudne bo np pielęgniarka musi zaprosić pacjentkę do gabinetu a jest ustawa o ochronie danych osobowych i absolutnie nie można użyć nazwiska

      Usuń
    3. Pani Jaskółko, ma Pani dużo wyczucia.Przechodzenie z ludźmi na TY burzy chroniące ich granice i powoduje liczne kłopoty, których ludzie nie potrafią sobie wytłumaczyć, bo są bardzo powierzchowni. Są to problemy natury duchowej, polegające na tym, że człowiek na niższym poziomie rozwoju zawsze ściąga wyżej rozwiniętego w dół, do swojego poziomu. Może to powodować gorsze samopoczucie. Na tamtym świecie granice są wytyczone, a na Ziemi żyją różni ludzie.
      Wielu będzie się z tego śmiało, bo o procesach niewidzialnych niewielu wie, ale proszę dla swojego dobra nie ulegać wszechobecnej modzie na tykanie, a uniknie Pani wielu kłopotów.

      Usuń
  26. W firmie pracuje ponad 200 osób, i większości przychodzącym proponuję od razu przejście na "ty", raczej niezależnie od wieku. Jedna pani oświadczyła, że sobie nie życzy więc jesteśmy na pan/pani; jednej młodej dziewczynie moje imię nie może przejść przez gardło, acz pozwoliła mi zwracać się do siebie po imieniu.
    Był też u nas przypadek, kiedy dziewczyna awansowana na szefa niewielkiego zespołu zrobiła zebranie i oznajmiła dotychczasowym koleżankom: Od dziś proszę się do mnie zwracać per Pani Kierowniczko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Twoje stanowisko nie ukrywajmy jest najważniejsze, nie wiem jak jest u Was ale u nas do panów na i wchodziło się z czapką w rękach :D

      Usuń
    2. Jakie tam najważniejsze... wręcz służebne...

      Usuń
  27. Pani Czarrr było mi niewymownie miło przejść z Panią na Ty aczkolwiek nie pamiętam tego momentu :D Buźka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stare dzieje:) jeszcze byłam Czarodziejką teraz stałam się Wiedźmą

      Usuń
  28. W kraju, w którym pracuję nie ma takiego problemu - przejście na ty jest bezbolesne i bezproblemowe. W Polsce jestem zadowolona, że dla niektórych jestem Panią:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mówię "pan"niektórym osobom bardzo, bardzo oficjalnie i tak chłodno, że mu krawat zamarza

      Usuń
  29. Nie lubię "tykania", chyba że ktoś zapyta o zgodę.:) I strasznie wkurza mnie takie: pani + imię.
    Ten temat poufałości poruszałyśmy dziś u Cesi na blogu i wymyśliłam taki przykład: student pierwszego roku podchodzi z wyciągniętą ręką do profesora Bralczyka i mówi: "Witam panie Jurku".

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam pewien problem z mówieniem sobie po imieniu, tak na dzień dobry. Najbardziej mnie wkurza jak przychodzi nowy pracownik i od progu wali mi po imieniu...brrrrr. Pracuję w dużym hotelu na recepcji i mamy taką zasadę, że przy gościach mówimy: pani dyrektor, pani kierownik itd. A tu przyłazi taki nieopierzony i wali: Cześć Kaśka! Aż czuję jak mi się scyzoryk w mojej przyciasnej, roboczej sukienusi otwiera.
    Ale być może moja awersja wynika ze złych doświadczeń... Od tej pory trzymam dystans i jestem panią Kasią. Pozwala to uniknąć sytuacji typu: Skoro juz jestesmy na ty, to chetnie to wykorzystam. Czy mozesz zrobic dla mnie (starego znajomego hehe) cośtam?
    Wtedy mam ochote powiedzieć: Idź w pizdu, albo oberwiesz w kłapak!
    Ale przecież jestem dobrze wychowana i nie wypada damie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tykaniem może być problem. W naszej firmie (malutkiej)wszyscy mówimy sobie po imieniu.
      Niedawno koleżanka rozmawiała przez telefon z klientem, miał poważny kłopot, prosił o radę i usłyszał - przekonsultuję z Dzidzią i oddzwonię :/ No cóż, Dzidzia to nasza Szefowa (nie poprawiać),Guru, Alfa i Omega, Autorytet
      tylko imię ma takie sobie.

      Usuń
  31. A co powiecie na formę "tykania pośredniego": weż pan, zrób pan, powiedz mi pani, podaj mi pani?
    Moim zdaniem to już szczyt prostactwa.
    Darek_lask

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spotkałam się z taką formą niedawno, urzędniczka tak się zwracała do klientów
      brzmiało arogancko i niegrzecznie

      Usuń
  32. Taka historia; na wakacjach spotkaliśmy się z rodzicami kolegi syna, przeszliśmy na ty, było miło, po powrocie okazuje się, że znów jesteśmy na pan, pani, bo..... to wakacje były! Wyobrażasz sobie?

    Ale;
    jesteśmy w Polsce, to nie jest takie proste;
    razi mnie, kiedy w telewizorze słyszę młodzika prowadzącego program i zwracającego się do starszego rozmówcy per Tadziu czy Stasiu, no nie i już. Taki wymóg programu, wiem, ale to sztuczne i niefajne. Jednak, jednak - niech ten Stasiu czy Tadziu sam zaproponuje przejście na ty, a, to wtedy jest OK.
    Forma pan/pani utrudnia czasem też bycie niegrzecznym, żeby nie powiedzieć chamskim, o co w dzisiejszych czasach nietrudno, niestety.
    Czasem wygodniej jest utrzymać dystans...
    Pamiętam, jak swego czasu mój ojciec oburzał się na nowego podwładnego, który ośmielił się do niego zwrócić "panie Andrzeju", no!
    :)

    Net to co innego.

    Nawiasem, wkurzam się, kiedy pan policjant legitymując mnie, pyta: "Dlaczego pani jechała tak szybko, pani Ewo?"
    Jaka ja dla niego pani Ewa?!
    :)

    A, jeszcze;
    2 osoba liczby mnogiej, czy to 'wy', to była forma grzecznościowa używana na wsi, dziś przestarzała, ale jeszcze spotykana.


    OdpowiedzUsuń
  33. Bedac w Anglii bardzo mi sie podobalo ze ludzie sie zwracaja do siebie per "ty". W Polsce to trzeba sobie paniowiac i szczerze mowiac drazni mnie to. Kiedy zwracasz sie do kogos po imieniu znikaja pewne bariery. Nie mowie o chamstwie i braku kultury. Mozna kogos wolac z imienia z calym szacunkiem do danej osoby. Jakos na zachodzie nie maja z tym problemu. Ja nawet do szefa mowilam po imieniu i dla niego bylo to calkiem normalne. I tak wiedzialam gdzie jest moje miejsce w szeregu. Ale zawsze latwiej bylo mi sie porozumiec z ludzmi. Sama lubie bardzo szybko przejsc na "ty". Jakos mi dziwnie jak mowia do mnie "prosze pani"

    OdpowiedzUsuń
  34. W mojej poprzedniej pracy (call center dużej firmy telekomunikacyjnej) powiedziano nam na szkoleniu, że panuje zwyczaj zwracania się do wszystkich współpracowników po imieniu.

    Okazało się, że wcale nie, bo do dyrektorów i innych takich trzeba było się zwracać po odpowiedniej randze albo po prostu pan/pani. Zdarzyło mi się, na początku, do dyrektorki naszego oddziału powiedzieć Basiu... Dostałam potem reprymendę od mojej bezpośredniej przełożonej ;)

    Obecnie jestem rejestratorką w małej przychodni, do wszystkich lekarzy mówię panie doktorze/pani doktor, muszę tak mówić przy pacjentach, jeśli nie ma pacjentów to mogę mówić pan/pani. Do pielęgniarek mówię po imieniu (jedna jest moją rówieśniczką, druga - z rocznika mojej mamy, ale nie mam z tym problemu).

    Wkurza mnie, jak moja babcia mówi o moim narzeczonym "on", ale już powoli przyzwyczaja się, żeby mówić po imieniu. Nie ma złych intencji, po prostu ma takie przyzwyczajenie z minionej epoki ;)

    Natomiast mój dziadek zwykł mawiać, że ja to w wojsku dupa, ale w sumie to nie wiem, co to oznacza ;)

    Pozdrawiam,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  35. nie lubię tykania.Internet - znajomości,ludzi ktorych lubię oczywiście jestesmy na ty;)))

    ALe ogólnie nie.Chcę dystansu - jako sprzedawca się tego trzymam,niezbędna granica szczególnie gdy klient w sposób oględnei mówiąc mało elegancki składa reklamacje...
    I nie znoszę jak kilku przedmówców formy per "pani matyldo" , złociutka,kochanie itepe.
    A!A!A!
    Dostaję białej gorączki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niuniu! Tylko siem nie nerwuj!!!! :P :P :P

      Usuń

Twój komentarz