czwartek, 16 kwietnia 2015

znów o tym szpitalu

taka ikonka bez związku

Nie chce mi się każdemu z osobna opowiadać przez telefon jak było i czy żyję to opiszę tu, będzie prościej. Najpierw - dobrze mi tak, mogłam napisać do czytelniczki M która już pacjentką tego szpitala była więc przetarła szlaki. Bym się wyspała w nocy a nie martwiła niepotrzebnie.

To zacznę od początku. Na fasadzie budynku zauważyłam tablicę pamiątkową, na której jest napisane - w tym szpitalu wtedy i wtedy zmarł Wincenty Witos. No i nie wiem co na to spece od marketingu ale na duchu mnie to nie podniosło. 

To, że szpital jest zabytkowy to nic takiego bo w Krakowie przeważnie wszystkie budynki są albo będą zabytkami. Jak w każdym tego rodzaju przybytku rządzi salowa i portier, jedna salowa już mnie opierniczyła bo wlazłam do świeżo sprzątniętej toalety no ale co miałam zrobić, sikać w korytarzu?
Lekarz zaprosił mnie do gabinetu punktualnie o wyznaczonej godzinie. Zbadał mnie, obejrzał przyniesione wyniki badań i spytał pielęgniarkę o najbliższy wolny termin na skróty  na zabieg. Okazało się, że nie ma na skróty tylko normalnie i dopiero w lipcu a kiedy zapytał mnie, czy mi to odpowiada, oparłam, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia choć życie z bólem za bardzo komfortowe nie jest. Nawet się w duszy ucieszyłam bo do lipca daleko i w tym czasie może bym doznała jakiegoś cudownego uzdrowienia albo coś w tym rodzaju, wiadomo to?

Lekarz jednak zawziął się i zaczął wertować kalendarz aż spytał pielęgniarki, czy nie może tu albo tu i to tu było w czerwcu a potem jeszcze bardziej się zawziął i powiedział - musi być tu - wskazując na maj. Bo ja nie mogę tak ciągle świecić oczyma przed pacjentami - dodał. i proszę mi buzi dać - zwrócił się do pielęgniarki, która cmoknęła go w policzek a potem wydrukowała stertę papierów z instrukcją dla mnie, jak mam się przygotować, jakie robić badania i co powypełniać. 
Powoli zaczynam myśleć, że nie ma się czego bać. 
Jeśli dziś nie zdążę to napiszę w nocy albo jutro na drugim blogu o słodkim krakowskim tramwaju. 
Miłego popołudnia!


68 komentarzy:

  1. Nie bój żaby. Witos tak czy siak by umarł, więc jego przykład niewiele tu znaczy. Może ja też się ośmielę:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. liczysz na cudowne ozdrowienie?

      Usuń
    2. z Witosem to pojechali, faktycznie :-)

      Usuń
  2. Czyli czeka Cię walka o zdrowie.
    Dobrze, że już tyle zrobiłaś, jak już jest termin zabiegu, to teraz będzie z górki.
    Powodzenia, uściski Klarko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, najtrudniej było podjąć decyzję

      Usuń
  3. to tam molestacja jakaś zachodzi chyba?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież to nie ja miałam cmokać, fajny doktór mówię Ci

      Usuń
    2. aaaa, czyli na brak molestancji narzeka? :pp

      Usuń
  4. Jasne, że nie ma się czego bać! Jeśli tylko nie podpadniesz żadnej salowej, nic złego Cię w szpitalu nie spotka. A piszę to ja, szpitalna weteranka: 11 pobytów na różnych zabiegach, w tym wycinanie guza z płuca, dwa zawały no i wycinanie woreczka pełnego kamieni też.
    Jak widzisz, żyje i dobrze się mam. Nie bój żaby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, jak się dama uprze żyć to medycyna jest bezsilna!

      Usuń
  5. Lekarz przy pacjentce poprosil pielegniarke o "buzi" i ona mu dala????
    Kryste, zyjemy naprawde w roznych swiatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przecież gdyby wszędzie było tak samo to umarlibyśmy z nudów

      Usuń
    2. Ja wierzę w to, że są tacy lekarze i taaaakieeee pielęgniarki. Chcieli pomóc

      Usuń
    3. Ja rozumiem, ze chcieli pomoc, ale buziakiem?????

      Usuń
    4. Star żeby było jeszcze egzotyczniej - to jest prywatny szpital należący do zakonu a ja jestem pacjentką leczoną wyłącznie na koszt państwa

      Usuń
  6. No faktycznie, ta tablica o Witosie jakaś niepoprawna politycznie :) Trzeba wieszać takie w stylu... tu wyzdrowiał ten albo ta wielki Polak lub Polka". No to bardzo dobra wiadomość jest. Im szybciej Cię ciachną, tym lepiej. Rach ciach i po bólu , oraz strachu przed i po:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślałam, że jak szpital katolicki to po korytarzach będą się snuć zakonnicy z kadzidłami a tu śmigają pielęgniarki w miniówach

      Usuń
    2. w miniówkach powiadasz... i jak tu takiej nie prosić o buzi:)

      Usuń
  7. Czytam: w tym szpitalu zmarł Wincenty Witos.
    Myślę: przecież Witkacy popełnił samobójstwo!

    Czytanie ze zrozumieniem to naprawdę przydatna umiejętność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że już za każdym razem będę się pod tą tablicą chichrać w środku z myślą "no, k.., pięknie, jeszcze się chwalą

      Usuń
  8. Dobrze, że TYLKO buzi mu przy Klarce dała!
    I pewnie specjalnie w tym celu termin odległy wybrała...
    Wycięcie woreczka to nic strasznego, a z kamieni korale sobie zrobisz... :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Buzia mi się rozjechała, dam dwie. :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. to ja byłam, ulach

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja tam wolałabym być leczona przez kochających lekarzy, a nie przez nadętego bufona, choć z tytułami, który mnie nie wysłuchał, a każdą rozmowę ucinał: ja wiem lepiej. W moim szpitalu NIE byłam właścicielką swego ciała i nie miałam nic do powiedzenia. Trzymaj się Klarka. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja Ci bardzo współczuję i podziwiam, że nie zwiałaś tak jak ja z pierwszego szpitala

      Usuń
  12. Fajny ten lekarz! Atmosfera całkiem przyjemna w tym szpitalu. Bądź dobrej mysli Klarko, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że wszystko pójdzie dobrze!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajny, delikatny, troskliwy, ma na fejsie zdjęcie maleńkiej wnuczki, jestem dobrej myśli

      Usuń
    2. To ważne, że wzbudził Twoje zaufanie, no i z tym buziakiem sympatycznie to odbieram :) Przynajmniej tak to opisałaś. :)
      Powodzenia, Klarko, będzie dobrze!

      Usuń
    3. tak się poczułam, całe napięcie spadło po wyjściu, to dobry znak

      Usuń
  13. No gdzieś ten Witos musiał umrzeć, lepiej w szpitalu niż na ulicy;)
    Na cud ozdrowienia nie licz, porządny ten lekarz, bo woreczek pełny kamieni grozi dwiema konsekwencjami - pęknięciem lub martwicą. Przy nich sam ból jest pestką, a każda z tych komplikacji grozi śmiercią lub kalectwem. Niestety to nie żart. Czy wiesz, że masz szansę teraz schudnąć? Bo jak się wciąż je coś cholernie dietetycznego to się jakoś na wadze spada.
    Trzymaj się, będzie dobrze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, i raczej nie tyle schudnąć co jak określała moja babcia"zbiednąć"
      przed chorobą jadłam chude mięso i ryby, ciemne pieczywo i dużo surowych warzyw i owoców i taka dieta mi odpowiadała, nie lubię diety wątrobowej ani lekkostrawnej, ohyda.

      Usuń
    2. Odstaw po prostu surowiznę, chude gotowane mięso możesz jeść i ciemne pieczywo zamień na ryżowe chrupki. Poza tym jedz zupy- są łatwiej przyswajalne. I wiesz- nie dopuszczaj do uczucia głodu, bo wtedy gdy się chce jeść wydziela się więcej żółci, której pęcherzyk nie może pomieścić bo ma kamienie.
      Wiesz, gdy już byłam po operacji, następnego wieczoru dyzur miał jakiś inny lekarz- nie zaglądał nam w karty, ale pytał się każdej jaką miała operację, więc powiedziałam: "wycięty woreczek żółciowy". Doktor spojrzał na mnie i powiedział - woreczek proszę pani to maja faceci, u pani to był pęcherzyk żółciowy.
      To był straszny zgrywus. Obejrzał kamień usunięty mojej
      sąsiadce (miał 3cm na 2 cm) i stwierdził, że to już prawdziwa biżuteria.
      Miłego, ;)

      Usuń
  14. Widzisz, jednak wszystko zależy od pielęgniarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie ten team to byłabym dalej ciężko przestraszona, a tak to sama widzisz, jest lżej

      Usuń
  15. Taka sympatyczna ekipa to dobry znak.Naprawdę w to wierze.Bedzie ok.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja Ci coś powiem (a wiesz, że życzę Ci jak najlepiej) odnośnie tej tablicy upamiętniającej Witosa i Twoich wątpliwości - złego diabli nie biorą więc nie masz się czego obawiać ;) kamienie rzecz nabyta, wytną! wyciągną wapno z żył, piasek z pęcherza, wodę z płuc i z kolan, dokupisz cement i masz materiał na chałupę! Zdróweczka Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to złego? toż ja anielskiej dobroci kobieta tylko mam nerwy słabe a siekierę w torebce noszę z przyzwyczajenia

      Usuń
  17. Decyzja zapadła, zatem trzymamy kciuki - i do przodu! Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Watrowisko prawdopodobnie znów mnie ominie

      Usuń
  18. Pozdrawiam, już tyle razy kasowałam komentarz, że w końcu nie wiem, co napisać.Trzymaj się i napisz, jeśli "cóś bedzie czeba", dietą się nie martw - chude mięso i chude ryby można będzie jeść, pieczywo na początek delikatne, ale potem lekki razowiec sobie też zjesz, może zrezygnować lub ograniczyć pełnoziarniste, problem tylko z surowymi owocami i warzywami - na pewno na początku lepiej gotowane, ale tak naprawdę to jeden mądry gastroenterolog powiedział mi niedawno, że kazdy ma inaczej i każdy po troszke wprowadzając kolejne produkty sprawdza, co mu będzie służyło, a co nie. A taka rygorystyczna dietka to tylko przez jakiś czas, aż sie tam wszystko zagoi /max 4 tyg, może mniej/
    Pozdrawiam, M.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz też jem mało i wszystko rozgotowane więc się zdążyłam przyzwyczaić, na przykład święta bez jajek i pieczonego schabu (a wyszedł mi pyszny) o serniku zapomniałam itd

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że będziesz wśród tej znakomitej większości pacjentów, która po wycięciu wredoty wraca do formy i wszystko je.
      Przepraszam, jeśli to moje pisanie wygląda jakbym się wymądrzała, ale naprawdę chcę tylko pomóc. Pozdrawiam, M.

      Usuń
  19. u mnie mija rok od pobytu na oddziale,
    co zapamiętałam najbardziej? rozmowę przed uśpieniem:
    - dziś dzień wszystkich świętych
    ja-, duże oczy zrobiłam:
    - jest kwiecień, co wy mówicie, nie straszcie mnie...
    - a bo dziś są imieniny szefów, Jerzy ordynator, Wojciech zabieg robi,
    dobrze, ze zasnęłam, nie wiem czy po imieninowym drinku byli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze że nie śpiewali "aaaa kotki dwa a śpij kochanie"..

      Usuń
    2. mnie pytali czy czuję pieczarki. Tak się zdziwiłam, że aż przestałam się bać :-) A wyjaśnili mi że niektórzy pacjenci przed narkozą twierdzą, że czują zapach pieczarek. Jak wrócisz to chcemy wiedzieć co poczułaś :-)

      Usuń
  20. Oczekiwanie na termin też nie jest miłe.Do tego czasu ,zajmij się szczególną troską kwiatkami i resztą ogrodu i jeszcze czymś,co pozwoli Ci na nie myślenie o zbliżającym się zabiegu.
    Wanda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam do pozałatwiania sporo spraw bieżących, jest co robić

      Usuń
  21. No tablica iść adekwatna ;-)
    Powodzenia przy zabiegach, ale fakt, teraz już z górki.
    Buziak mnie nie bulwersuje, chociaż pewnie bym w konsternacje wpadła P:-D
    Czekam na notkę o tramwaju :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tramwajarz na rozjezdzie17 kwietnia 2015 14:27

      Klarka czekala na tramwaj. Przyjechaly trzy: jeden skrecil w prawo, drugi w lewo a trzeci pojechal za nimi. Zgadnij, w ktory tramwaj Klarka wsiadla? Ktory opisze?

      Usuń
    2. tramwajarz, Ty nie pisz za mnie bo to się nigdy dobrze nie kończy, będzie kłótnia o prawa autorskie!

      Usuń
  22. Pamietaj. Bedzie dobrze. Musi byc! I tego sie trzymaj. Najgorsze jest oczekiwanie. Ja mam termin w Dzien Dziecka. A wcale nie jestem pewna czy moja operacja jest "przyjemniejsza". Szukam pozytywow i wychodzi, ze plusem bedzie minimum miesiac dodatkowych wakacji i moze lepsza jakosc zycia w przyszlosci. Ale czy aby na pewno(?) tego nie wie nikt. Przed uspieniem popros o replay z buziaka. :) 3maj sie. Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to długo jeszcze musisz czekać, mam nadzieję, że nie cierpisz?
      Jestem dobrej myśli widząc, jak w ciągu zaledwie siedmiu lat zmieniło się podejście do pacjenta i procedury też

      Usuń
  23. Witos i tak miał umrzeć, jeśli nie w tym szpitalu, to gdzie indziej. Gratuluje szczęścia w szybkim uzyskaniu terminu.
    Ja na rehabilitację kręgosłupa czekam pół roku:))


    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  24. jakoś nie moge spokojnie czytać o szpitalu jakimkolwiek.
    Zdrowia życzyć mi pozostaje .
    Będziesz jeden dzień czy więcej?
    jak więcej to życzę jeszcze MIŁYCH pań w pokoju i zepsutego telewizora...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wybieram się na długo to dam radę

      Usuń
    2. matyldo,czasem lepszy taki telewizor niż współtowarzyszki na sali,którym się geby nie zamykaja i opowiadają najczesciej o chorobach i róznych przypadkach,masakra.

      Usuń
    3. słuchawki w uszy, jedyna rada i rozkładanie rąk i "przepraszam, nie słyszę, mam słuchawki" :-D

      Usuń
  25. To ja myslalam, ze juz po zabiegu, a to dopiero zapowiedz!

    Bedzie dobrze! :* Wiem, wiem, latwo sie tak pociesza innych, a jakby to chodzilo o mnie, to w gacie bym popuszczala ze strachu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym nie uciekła ze szpitala przed świętami to już byłoby po krzyku

      Usuń
  26. Jeno buziaki wspierające przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  27. no ja też Cię wspieram Klarka i nie bój się ...
    Witos był stary ;-0

    OdpowiedzUsuń
  28. tak tak, dla Witosa i tak nie byłoby ratunku :-)
    a dla Ciebie Klarko i owszem, trzeba robić wiosenne porządki w organizmie i ogólnie o niego dbać. Czyli wywalać co niepotrzebne. I nie dać sobie w kaszę dmuchać w tym szpitalu ale i nie marudzić niepotrzebnie. Będzie dobrze. Czekamy tu wszyscy na posta pod tytułem "Dlaczego byłam taka głupia i tyle z tym czekałam a teraz nic mnie nie boli i jest fajnie". No.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  29. przypomniałas mi że musze mamę umówić na operację.

    OdpowiedzUsuń
  30. Trzymam kciuki, pewnie ze się boisz, ale jak byś napisała sobie na brzuchu "blogerka" to pomyśl jak by się doktorek bał?!
    A Witos co prawda bardzo stary nie był (71 bodajże), ale to jednak było 60 lat temu, a od tamtej pory medycyna ciut się jednak posunęła do przodu!

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz