sobota, 11 kwietnia 2015

wieczorne pisanie

Ptaki się drą jak opętane a kot od tego ptasiego darcia ma obłęd w oczach, znika na długie godziny a ja się bezustannie martwię. Częściej widuję wiewiórki niż tego łajzę, przychodzi nocą, wyżera wszystko a jak mu mało to wrzeszczy przy lodówce do skutku. Oczywiście że jest wykastrowany. Ta energia, którą miał na życie erotyczne poszła mu widocznie w polowanie. 
Ciekawe czy tak samo to działa na gatunek ludzki. 

Martwienie o kota jest tematem zastępczym bo kiedy tylko poinformowałam rodzinę, że zamierzam się pozbyć pewnej kłopotliwej dolegliwości, jestem bezustannie straszona. Za chwilę brzuch będzie bolał mnie nie tylko z powodu tego drobiazgu ale i od śmiechu. 
1. Mam iść do spowiedzi bo nie każdy się budzi po narkozie. 
2 Mam przyszykować odzież do trumny bo nie każdy wychodzi ze szpitala żywy. 
3. Mam komukolwiek dać hasło do blogów bo w sieci pełno blogów ludzi, którzy już nie żyją i można tam spamować oraz wypisywać bezeceństwa. 
Dobrze, że do blogów a nie do konta bankowego. 
Już raz rozdawałam swoje rzeczy, jak mnie łatwo wystraszyć!

Sami widzicie, pełne wsparcie. 

Bardzo mnie ta odzież do trumny zainteresowała. Tak się niestety stało, że przestałam się za bardzo przejmować tym, jak teraz wyglądam i noszę rzeczy bardziej wygodne niż ładne. Muszę po prostu nauczyć się to łączyć. Już wiem, że nie zawsze muszą być szpilki i sukienka. 
Skoro mi nie bardzo zależy jak wyglądam żywa to raczej nie będzie mnie obchodziło, jak będę wyglądać martwa. Mama Krzyśka twierdzi, że to nie chodzi o wygląd tylko o kłopot, żeby rodzina wiedziała co na nieboszczyka włożyć.

To wszystko jest dość głupie bo ja zamierzałam podjechać do szpitala ósemką a na drugi dzień wrócić z Krzyśkiem albo z Łukaszem a nie karawanem. A teraz do zabiegu daleko a opowieści strasznej treści coraz więcej. 
Jak macie ochotę to możecie opisać swoje doświadczenia pt "a jak ja byłam/byłem w szpitalu." 
  


89 komentarzy:

  1. A jak ja pojechałam do szpitala na operację jako Dama z pomalowanymi paznokciami u rąk i nóg to współtowarzyszki mąż przywoził mi o 5 rano zmywacz do paznokci.
    A co do karawanu to zapowiedziałam żeby żeby mnie nikt nie oglądał.
    A w co mnie mają ubrac to nie wiem bo zależy jaka moda będzie
    56 latka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ciekawe co robią damy z paznokciami zrobionymi lakierem hybrydowym

      Usuń
    2. Wtedy jeszcze nie było chyba takich lakierów. Życzę powodzenia i jak najszybszego powrotu do zdrowia.

      Usuń
  2. Biednaś, czarny humor się rodzince włączył.

    To ja Cię wesprę, głasku,głask.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, to pocieszenie marne w rodzinie masz...
    Ja jeszcze "aż takich" operacji nie miałam, żeby w narkozie odpłynąć, więc i nikt nie straszył. Trzymam za Ciebie kciuki, Klarko! Wrócisz tu do nasz po operacji szybciej niż myślisz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Narkoza to nie uśpienie, tym bardziej na wieki, tylko znieczulenie. Nic ci nie będzie. Będziesz potem sobie leżeć i jako rekonwalescentka rozpieszczać nas postami dwa razy dziennie ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uśpią jak kota, mówię Ci :(

      Usuń
    2. wiesz Klarko, teraz takie czasy że ty się lepiej pomódl, żeby Ci narkozę podali, bo jak się okaże, że pieniądze się już skończyły, to albo na żywca albo obuchem w... no po włosach
      A tak poważnie, to jestem pewna, ze wszystko będzie dobrze! Ty ich postrasz, ze wszystko kotom zapisałaś to przestaną Cię straszyć!

      Usuń
  5. Jakoś nie pomyślałam o tym w styczniu! Czyli nieprzygotowana byłam! Może dlatego że z marszu na stół ciepli, i dobrze: ) Basia hesed

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupełnie bardzo dobrze(przynajmniej w tej kwesti;))

      Usuń
  6. A testament napisany?:))

    A tak na serio Klarciu:) Mocno trzymam kciuki by wszystko poszło szybko i jak po maśle. Byś szybko pozbyła się "dolegliwości" i jeszcze szybciej zapomniała, że kiedyś była:) uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, a testamentu nie piszę bo nie mam majątku

      Usuń
    2. Mój testament z podobnych jak Twoje powodów byłby bardzo krótki. To co mam najcenniejsze do oddania to książki:)

      Usuń
  7. Chyba wolę Cię nie straszyć moimi doświadczeniami. Za to opowiem Ci, jak moją współlokatorkę z sali ciachnęli laparoskopowo w jeden dzień rano, poleżałyśmy do wieczora, a rano następnego dnia kazali się jej szykować do wyjścia. Dzisiaj czuje się dobrze, po pierwszych kilku tygodniach diety je normalnie, działa w zawodzie i społecznie.

    gdybyś potrzebowała zapytać o "sprawy organizacyjne", pisz, proszę.
    pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja siostra miała dokładnie tak samo, opowiada mi o szczegółach i odpowiada na pytania typu - a czy w majtkach czy bez majtek

      Usuń
  8. Hej, Klarko - nie daj się przede wszystkim czarnym myślom. Jesteśmy skazani na sukces!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wiesz, jak te czarne myśli wciągają

      Usuń
  9. A nie kazali Ci obejsc calej rodziny i prosic o odpuszczenie win??::))
    No wiesz w stylu " przebaczam i prosze o wybaczenie"::))
    No Klarka, uszy do gory i prosze zaraz przestac mi tu krakac humorzasto!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie, większe zainteresowanie sprawami materialnymi

      Usuń
  10. Klarko, ze mnie się co życzliwsi śmieją, że jak za szeroko otworzę dziób i powiem "aaa" to mi widać czubki butów, bo już tyle różnych rzeczy mam wyciętych. Nie mam już: wyrostka robaczkowego, jednego płata tarczycy, zgruzowanej łąkotki w stawie kolanowym a ostatnio mi wycieli pęcherzyk żółciowy. I za każdym razem pełna narkoza. I patrz- wciąż żyję - zapewne niektórym na złość.
    Przed tym szpitalem to zaszczep się p. żółtaczce wszczepiennej, po drugim szczepieniu już możesz się dać pokroić. Trzecie, ostatnie szczepienie zrobisz już po operacji. I nie bój się na zapas - bo co ma być to będzie.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam odporność, byłam szczepiona przed mammotomią

      Usuń
  11. Witam.
    Nie ma co o strasznych rzeczach rozmyślać.
    Pozdrawiam.
    Zapraszam do siebie:
    http://krzysiekpolcyn.blogspot.com
    Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
  12. TAKŻE TEGO
    każda sukienka, którą kupuje przechodzi casting, czy się do trumny nada
    tak mam od 3,5 roku
    a efekt uboczny gada jest taki, że żadna operacja mi nie straszna
    tak łatwo się nie umiera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a torebki też przymierzasz?
      dla zainteresowanych - rybeńka ma sześćset pięćdziesiąt osiem torebek, albo cos koło tego

      Usuń
  13. A ja do szpitala trafiłam nagle i niespodziewanie z paskudnym bólem. Po 8 dniowej głodówce (tak się leczy ostre zapalenie trzustki) zarządzono narkozę i laparoskopowe wydobycie pęcherzyka żółciowego. Niestety - nie udało się i obudziłam się radośnie z przerżniętą połową brzucha. Potem dostawałam (przeciwbólowo) morfinę, więc było dobrze, bo dalej smacznie spałam... Jednym słowem - nowe doznania, ale było fajnie...
    A ostatnie dyspozycje i testament to ja mam od lat spisany. Bo to wiadomo co, gdzie i kiedy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam co rozdawać, laptop już po gwarancji, kot wredny, parę książek mam to czym dysponować ;)

      Usuń
  14. Wiesz, ja nawet tych Twoich krewnych trochę rozumiem.
    Dokładnie w takich kategoriach myślę o swojej własnej operacji.
    Już raz spod noża im uciekłam, lecz nie da się tego odwlekać w nieskończoność.
    Twój przykład powinien zmotywować mnie do działania. Może wreszcie pozbędę się cykora:). Idź do szpitala i migiem z niego wracaj. Zdrowa i szczęśliwie uwolniona od kłopotliwej przypadłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miśka widzisz to! Nie ja jedna uciekam ze szpitala!

      Usuń
  15. Kazdemu, kto by mi kazal ubranie do trumny szykowac ,odpowiedzialabym, ze chce byc w tej trumnie gola.I hasla do blogow nie dam, bo bede pisac zza grobu .
    Trzymaj sie Klarko i nie sluchaj glupcow.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo się bałam tego usypiania. Jak to tak? Wciągnąć coś i spać? A jak się nie obudzę i nigdy już Milenki nie zobaczę? A potem rozluźniłam się, jak mi pani doktor kazałam, a potem... się obudziłam. "Halo, budzimy się!" zawołała pani pielęgniarka. "Już?" No, już" "Już po? "No już" ale drugi raz bym się też bała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia,a "głupiego Jasia"przed ci nie podali? ja przynajmniej szłam po tym jak cielę na rzeź;P

      Usuń
    2. raz dostałam coś w żyłę i poczułam się tak znakomicie, że poszłam ze szpitala prosto do tramwaju :D

      Usuń
    3. Basia, dali, ale tak się przejęłam, że chyba nie działał :P

      Usuń
  17. A ja wspominam mile pobyt w szpitalu. Miałam bardzo dużo obserwacji, o których mogłam potem pisać, he he :)
    Tylko żarcie było bardzo paskudne. Wciąż barszcz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czemu nie napisałaś, masz tak popularny blog, może by to komuś pomogło

      Usuń
  18. Nie wiem co to jest, ale to kolejny blog, na którym właśnie teraz pojawia się temat "ostateczny". U jednej z powodu piosenki, u drugiej z powodu starszej pani z niepamięcią, u trzeciej z jeszcze innego powodu, a u Ciebie z powodu szpitala. U mnie (ale nie na blogu) jest na tapecie powracający cyklicznie, często pod wpływem uczestnictwa w czyimś pogrzebie, albo jakiejś lektury. Śmierć- temat wstydliwy, a jeśli ktoś się przyzna, że się nad tym zastanawia od razu patrzą podejrzliwie, czy aby jest normalny. Czytam teraz piękną książkę Renaty Dziurdzikowskiej "Możesz odejść, bo cię kocham". Pozwala wiele spraw przemyśleć. O kurcze, to znaczy, że ja też umrę? I to może być nawet za chwilę, albo jutro??? No nie !!!! To niemożliwe :))) W szpitalu? Dlaczego akurat w szpitalu, skoro najwięcej wypadków przytrafia się w domu?
    Klarko Kochana, nic się nie bój, bo wszystko będzie ok. W szpitalu byłam dwa razy i było w porządku. Przy wybudzaniu z narkozy tylko musiałam coś głupiego gadać, bo potem mi pielęgniarka powiedziała, że mieli ze mnie niezły ubaw... Dobrze, że się nie słyszałam, a przynajmniej nie pamiętam. No i oczywiście opisałam szpital na blogu :)))

    P.S. A swoją drogą jakby facetom też szło w polowanie, to lodówka byłaby pełna non stop :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam czołowe zderzenie i nie było lekko ale to jest całkiem co innego bo wypadek samochodowy to jest trzask w połowie zdania, w połowie zadania, i zanim się ogarnęłam, zmartwiłam się o te wszystkie niedokończone sprawy, a leczenie planowane to mnie tak jakoś paskudnie nakręca najpierw jestem zuchowata ale i tak się boję a potem się boję na serio a po wszystkim mówię - po co ja się tak bałam

      Usuń
    2. Moja Babiśka zawsze mi mówiła - nie bój się na zapas :)

      Usuń
  19. całe szczęście, że nie wysyłają Cię Klarko na kolanach do Częstochowy, zapas nakolanników byłby potrzebny... Ciekawe czy jak powiesz rodzince, że zapisujesz im kota i jak się nim nie będą odpowiednio zajmować to będziesz ich straszyć, to wiara w Twoje ozdrowienie nagle wzrośnie.
    Karawanem nie wracaj, bardzo drogi w wynajęciu, drożej niż limuzyna, taniej jest taksówką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Arturowi P zapisuję folder pt "dziewczyny z czatu"

      Usuń
  20. Czy ja wiem, czy jest co opisywać... Byłem raz, nie spodobało mi się...:) Podobnież do trumny to najmodniejszy jest czarny:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już to sobie wyobrażam - ktoś spogląda na nieboszczkę i wzdycha z zazdrością - ach jaka ona szykowna

      Usuń
  21. Klarko, powiedz im, że masz masę kredytów, o których nie wiedza i lepiej dla nich byś wróciła na nogach niż nogami do przodu ;P
    zdrówka Ci życzę i nie bój żaby, miałam kilka narkoz i fajnie było, zwłaszcza po "głupim jasiu " :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie uwierzą, kto da kredyt bezrobotnej ;))

      Usuń
  22. Chłop mój w zeszłym roku nie miał narkozy, tylko sedację, czy jak to tam się nazywa. Nic nie pamięta, nie pamięta nawet momentu, kiedy zasnął, a potem obudził się na OIOM-ie i dni się mu pochrzaniły ;) Przywiązali mu lewą rękę i kazali podpisać jakieś tam zgody jeszcze, a on leworęczny, więc nic na czasie nie zyskali, bo musieli go oswobodzić ;)
    A dzisiaj w półmaratonie poznańskim biegnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracaj się szybko, Klarko z tego szpitala i obsmaruj wszystkich na blogu ;)

      Usuń
    2. i jak mężowi poszło? tzn jak się biegło?

      Usuń
    3. Bardzo dobrze :) życiówkę wykręcił, trochę ponad półtorej godziny wybiegał.
      Wrócił bardzo zadowolony z siebie i imprezy :)

      Usuń
  23. Ja przed operacją ( tętniaka mózgu) lakier z pazurów ( beżowy) zębami zrywałam, bo pan anestezjolog uznał, ze z kategorycznie musi być usuniety ( lakier , nie on).
    Nota bene, operacja przebiegła pomyślnie, choć później się dowiedziałam, że chirurdzy dawali 20% na przeżycie. A ja juz 20 lat po i w dodatku "przy umyśle".
    Pozdrawiam najserdeczniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak lakieru na paznokciach jest bardzo ważny, bo ponoć po tym się też poznaje stan pacjenta, ma to związek z krążeniem. Dowiedziałam się tego w szkole rodzenia, no bo każdy poród może się ewentualnie skończyć operacją.

      Usuń
    2. Teraz to ja też taka mundra!
      Pozdrawiam najserdeczniej. :)

      Usuń
    3. a moja kosmetyczka opowiadała, że często robi paznokcie paniom które wybierają się na porodówkę bo chcą wyglądać na zadbane i eleganckie, muszę jej to koniecznie powiedzieć

      Usuń
  24. wczoraj 4 godziny spędziłam na SORze - dostałam leki w żyłę (przez wenflon), potem spektakularnie zemdlałam, a na koniec dostałam leki i zalecenie do specjalisty, bo ...nie wiadomo co jest.
    Dziś okazało się, że na recepcie pani nie dała jakichś kodów i leki pełnopłatne, a jeden lek wypisała mniejszą dziesięciokrotnie dawkę , którą miałam na wypisie! (na szczęście wypis miałam przy sobie!)
    poza tym wszyscy byli mili i uprzejmi.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Ci współczuję tych przykrości

      Usuń
  25. Mogę Ci opisać wojskową komisję lekarską, może dojdziesz do takich samych wniosków jak ja i już nic Ci straszne nie będzie... :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opisz!
      tylko mi nie każ robić prawa jazdy na tiry! jeszcze raz gratuluję

      Usuń
    2. Miesięczny kurs prawa jazdy to małe piwo wobec czterogodzinnej komisji i dwutygodniowego oczekiwania na werdykt ;-)

      Usuń
  26. bardziej się bałam znieczulenia zzo niż narkozy :) na szczęście mogłam dostać jakieś prochy przed, coby nie uciekać przed tą mega-igłą ;) teraz mam poród w perspektywie i chyba numer z proszkami nie przejdzie, ale próbuję nie martwić się na zapas..
    a z narkozy same przyjemne wspomnienia: przystojny anestezjolog z krakowskiego Rydygiera sprawił, że przestało boleć! 8-) a potem obudził :) pozdrawiam doktora i Ciebie oczywiście też :)
    bogninka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się wybieram do Bonifratów
      no przy porodzie to o prochach nie masz co marzyć, dzieciak byłby od urodzenia nawalony ;))

      Usuń
    2. no i nie wierz, że najgorzej po narkozie! po narkozie jest fajnie, bo już jesteś "PO" i zostaje tylko wracać do zdrowia :)
      bogninka
      potomek mógłby pomyśleć, że niezłą imprezkę starzy zorganizowali na inaugurację ;)

      Usuń
  27. Nie martw się, ja miałam 4 razy narkozę i żyję, no ale jak to mówią "złego diabli nie biorą" więc jestem spokojna :)
    beczarna

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam jeden raz i też , bardzo się bałam ,chociaż mnie nikt nie straszył.
    Powodzenia, będzie dobrze.
    Wanda

    OdpowiedzUsuń
  29. żeby nie było: też swoje trzy grosze dorzucam. Czasem anestezjolog jest przystojny..... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy czytałaś, jak miałam usg tarczycy i chciałam zwiać z gabinetu bo taki był przystojniak, straszny wstyd

      Usuń
  30. A ja się polecam jako prywatna darmowa pielęgniarka.Wspomnij na oddziale, że jesteś znaną blogerka to będą skakać nad Tobą jak nad jakimś prawnikiem.Renia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blogerki uważane są (przeważnie słusznie) za przekleństwo i dopust, dlatego wolę się nie przyznawać a jeśli mnie ktoś rozpoznaje z gęby (pani mi kogoś przypomina) to mówię, że mam bardzo pospolity typ urody i ciągle mnie ludzie z kimś mylą

      Usuń
  31. Ja mam teorię,ze na wszelkie,ewentualne choroby jest czas po 80-,tudzież nieco później,I tego zamierzam się trzymać:)))
    Ale myslę,ze nie masz się czego bać,jak mus to mus..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i na pielgrzymki też po 80!

      Usuń
    2. Myślisz,że pielgrzymki sa tak samo uciążliwe jak choroby?:))) nie wiem,nie byłam.
      E.

      Usuń
  32. no miałam raz.Narkozę znaczy.Przyjechalam rano,po poludniu juz wio do domu.
    Bałam się.
    I po narkozie nie czułam się najlepiej i włosy mi wychodziły.
    Życzę zdrowia;)))
    A
    i niekotrzy gadaja rózne rzeczy przy wybudzaniu;>>>
    maja uciechę lekarze .
    ja milczałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez gadałam-jak mnie przekładali do łóżka, to powiedziałam, że czuję się jakby mnie kładli obok męża :-)))

      Usuń
  33. Klarka, makijaz permanentny, lakier na rekach i nogach, swieza fryzura, jakies tatoo.
    A jak sie nie wywiniesz...to trumny bedzie jak znalazl :D:D:D
    A to z golizna mi sie podoba najbardziej:)

    Dbaj o siebie, bedzie dobrze i piknie!

    Kiedys o mnie zapomnieli, bo bylam sama na sali, mialam swiety spokoj caly wieczor i noc, nawet sobie podreptalam pod prysznic i nikt sie nie czepial:)
    A rano: O, Pani tutaj?

    Jakie mile zaskoczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  34. ja w szpitalu byłam tylko z powodów dzieciowych, ale pamiętam jak mi prababcia pokazała schowane w szafie ciuchy do trumny tak na wszelki wypadek, bo już była w bardzo podeszłym wieku. Co do Ciebie to może jak ostatnie życzenie zamów sobie u dzieci trumnę w kształcie np. kota, jak umierać to z przytupem (widziałam taką w kształcie kajaka i nieboszczyk w niej siedział z wiosłami) ;) Zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak ja byłam w szpitalu, to pielęgniarka nakrzyczała na mnie gdy przyciskałam dzwoneczek. Powiedziała mi, że on nie jest do dzwonienia tylko trzeba wstać i przyjść (nawet jak masz kroplówkę, przytwierdzoną do stojaka bez kółek). To się nazywa dbanie o aktywność pacjenta;)
    Powodzenia, a wsparcie, które otrzymujesz jest godne...podziwu, ja bym na takie pomysły nie wpadła;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja się żegnałam przed narkozą ;-) najbardziej się bałam, ze się obudzę w trakcie zabiegu i nie będę mogła się ruszyć i dać znać, ze czuję :-D
    Do tego, co jakiś czas, namawiam Pragmatyka na spisanie testamentu i ciągle mu powtarzam, gdzie sa jakie dokumenty
    I patrz, odzieży do trumny nie przygotowałam sobie nigdy :-D

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam trzy razy pełną narkozę. Z ostatniej nie chciałam się obudzić, tak fajnie mi się spało :-) Narkoza nie jest najgorsza Klarko. Najgorsze jest po. A może to tylko ja taka wrażliwa.
    Będzie dobrze, nie żyjemy w średniowieczu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja miałam niedawno narkozę, bardzo lekko to przeszłam, po pół godziny lekkiego otępienia doszłam do siebie. Może dlatego, że się wcale nie bałam:)

    OdpowiedzUsuń
  39. A bo kiedys to baba miala jedna sukienke na codzien i jedna elegancka, wyciagana tylko na coniedzielna msze. W razie czego rodzina dylematow nie miala. Teraz nawet nieboszczykom przewraca sie w glowach... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata To święte słowa hehe podpisuje się pod nimi .:.D

      Usuń
  40. Półtora roku temu miałam laparoskopię,a dwa i pół miesiąca laparotomię.Najbardziej bałam się,że się nie obudzę,ale anestezjolog uspokoił mnie,że za niewybudzonych im nie płacą:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja bym proponowala wziac ze soba cos na zab operacji �� Obudzilam sie tak glodna, jak jeszcze w zyciu nie bylam! Operacje mialam w lutym tego roku, w sumie taki fajny sen, zartowalam z anestezjologiem o dupie marynie i film sie urwal �� A potem mnie obudzili (!!!) i pamietam, ze bylam zla jak diabli, bo dalej mi sie strasznie spac chcialo! Nic sie nie martw, bedzie dobrze ��

    OdpowiedzUsuń
  42. Klarko u siebie opisałam zabieg-jak dla mnie mogą mnie usypiać codziennie:-)))

    OdpowiedzUsuń
  43. A co to za pomysły z tymi ciuchami do trumny? Do jakiej trumny? Prosisz na końcu o opowieści o szpitalu... ja tam się nie będę rozpisywać, ale ... Byłam i wyszłam... z narkozy też ... i to było jedno z najprzyjemniejszych doświadczeń w moim życiu. Znaczy wychodzenie z narkozy a nie szpital. Magia pogranicza jawy, snu i nie wiadomo jeszcze czego. Tylko nie jedz za dużo przed narkozą, bo te, co się najadły zamiast krążyć po krainie elfów i doznawać ekstatycznych odlotów rzygały (sorki) na boki. A jak wrócisz to sobie kup najbardziej kolorową sukienkę i się w niej wybierz na romantyczny spacer albo na tańce.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz