piątek, 14 listopada 2014

nie dajmy się zastraszyć

Kilka lat temu zastraszona przez hejterów walnęłam siekierą w pniak po czereśni i obiecałam sobie, że już nigdy nie będę bać się pisać, niech się boją opisywani.

 Poznałam w sanatorium niezwykłą osobę. Była to starsza pani, uważna, delikatna, zawsze na jadalni elegancko ubrana. Pani Hanna codziennie dziarsko maszerowała z kijkami, na wycieczkach i spacerach była zawsze pierwsza, imponowała nam znajomością okolicznych tras. Miała niesamowitą kondycję, 10 km z kijkami pani Hanna pokonywała bez trudu.

Pewnego dnia ze smutkiem stwierdziła, że źle się czuje, ponieważ już kolejną noc zakłócają jej imprezowicze z sąsiedniego pokoju. Na nieśmiałe prośby o spokój nie reagują ani oni, ani recepcja. Pani Hanna boi się sąsiadów ponieważ byli agresywni, kiedy prosiła ich o zachowanie ciszy. Ja spaceruję sama i jeśliby taki chciał mnie uderzyć to już do ośrodka nie wrócę o własnych siłach, już dawno skończyłam siedemdziesiąt lat.

Pewnie żadnemu z pijaków nie chciałoby się iść za panią Hanną do lasu, ale przecież nie o to chodzi, tylko o ten niepokój.

Proszę się dłużej nie martwić, ja to załatwię – powiedziałam od razu. Mnie również przeszkadzały te pijackie wrzaski ale jakoś je do tamtej pory znosiłam.  
Wiem, że słowo pisane liczy się bardziej niż nieśmiała prośba przy recepcyjnym okienku, dlatego poszłam na górę i napisałam krótkiego, rzeczowego maila.
To było po obiedzie. Przed kolacją już nie było nawoływań na pierwszym piętrze. Po kolacji cisza.
Przy śniadaniu zobaczyłam uśmiechnięte oczy, poczułam delikatny uścisk na ramieniu i usłyszałam – dziękuję, jak ja się dziś wyspałam!


43 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Artek, to nic takiego, bardziej mnie dziwiło, że wielu osobom te imprezy przeszkadzały, dym z papierosów, krzyki, nawoływania itd, ale ludzie się bali zwrócić uwagę

      Usuń
    2. ja niestety w takich sytuacjach też się boję ale jednak próbuję...a wszystko przez to, że kiedyś bardzo ale to bardzo nieprzyjemnie się skończyła grzeczna prośba o spokój i ciszę...jednak łatwiej jest mi stanąć w czyjejś obronie niż w swojej własnej. mnie najbardziej dziwi to, że ludzie dorośli / dojrzali się tak chamsko zachowują na wyjazdach wszelakich i nie zważając na czyjeś prośby dalej drą pijane mordy. w takich sytuacjach po prostu nie lubię ludzi i już!

      Usuń
    3. Zielononoga, ja tego gatunku nie nazwala bym ludzmi.
      Nie wiem skad sie bierze takie chamstwo, ale czlowiek raczej tak nie postepuje, bydlo? moze i tak, nie bardzo sie znam na bydle, ale sie obawiam, ze ublizam bydletom.

      Usuń
  2. bardzo dobrze.Niestety,ale naprawdę ludzie boją się reagować nawet w swoich sprawach - typu przeszkadza mi ta pijacka balanga.A jak już ktoś sie podejmie,to ci narzekajacy nie pomogą bo a nuż i im sie dostanie ? (sprawa dozorczyni w bloku cos mi tam świta,pobita bo uciszała piajków i nikt z sąsiadów nie pomógl)
    I bulwersujące jednak że recepcja/zarządca sanatorium nie reaguje ! a przecież jest nacisk.Wywalamy z turnusu i płacisz,płacisz - jak sama pisałaś słono;).Wrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz Klarko, ja też miałam swoją nieprzyjemną "przygodę" związaną z byciem podglądaną przez kamerkę internetową. Poruszyłam ten wątek u siebie na blogu i na pewno do tego jeszcze wrócę. Agresorzy wszelkiej maści liczą na to, że człowiek się wystraszy, zawstydzi i będzie siedział cicho. A trzeba o tym pisać, ostrzegać ludzi i w ogóle - reagować. Bierna postawa to przyczynianie się do nieuczciwości, cwaniactwa i przemocy.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie wkurza, że słowo "pisane" jest starszakiem. Tak nie powinno być. Już po pierwszej słownej interwencji recepcja powinna ostro zareagować. Dopiero dowód na piśmie okazał się skuteczny, bo tu nie można nakłamać, że nikt niczego nie zgłaszał. Żałosne.

    Dobrze znasz życie i fajnie, że potrafisz te wiedzę wykorzystać do pomocy innym.
    :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i dobrze. Z chamstwem trzeba walczyć. Tym bardziej jeśli ma się dla kogo. Brawo Klarko :)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło przeczytać, że zadziałało i że Pani zadowolona,
    też lubię, gdy uda mi się coś poprawnie załatwić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to jest możliwe, że w instytucji zdrowia, czyli w sanatorium, utrzymywanego m.in. ze składek wszystkich podatników - bo w końcu dofinansowanie do wyjazdu z NFZ pokrywane jest z budżetu, tolerowane jest w ogóle picie alkoholu i nocne harce - to nie są wczasy w końcu. Jaki pożytek ma rehabilitacji dla skacowanych, niewyspanych pensjonariuszy? Ta trwająca od lat "świecka tradycja" powinna być po prostu ukrócona przez nadzorujących takie przybytki
    Osoby spożywające alkohol w czasie trwania turnusu powinny być wyrzucane z sanatorium i kropka. A nie grzaniec z czajnika do wody na herbatę pić. Ja bym z tym zrobiła porządek - gdybym była ministrem zdrowia :) Uściski, Psiara zw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odrobina wina nikomu nie zaszkodziła;))
      najradośniej wspominam pewien wieczór, kiedy to integrował się nowy turnus, było dość ciepło, niektóre okna uchylone. Na balkon na trzecim piętrze wyszły trzy dziewczyny i jedna z nich konspiracyjnym choć nieco "rozmytym" głosem zaczęła "powiem wam coś dziewczyny w tajemnicy". Sześć pięter słuchało opowieści o siedemnastoletnim kochanku, nawet brawa były;))

      Usuń
    2. Klarko, oczywiście że nie zaszkodzi odrobina wina dorosłym ludziom - ja też je piję czasem :) , ale jak wyegzekwować , że to ma być tylko "odrobina"? Alkomatem pewnie by nie mierzyli.
      Siedemnastoletni kochanek powiadasz, i sześć pięter ubawu:) Ciekawe czy miała kaca potem,
      Ja się nie nadaję do sanatorium - z wielu powodów, więc Ty dla mnie jesteś Wielka Klarka, bo to sztuka przystosować się i jeszcze coś z tego wynieść (nie miałam na myśli ręczniak z basen:))) :)

      Usuń
  8. i tak trzeba działać skutecznie acz dyplomatycznie, Moja ty dzielna Szefowo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W czyjejś sprawie jest nam jakoś łatwiej, niż we własnej. Wtedy zyskujemy siłę do efektywnego działania. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisane jednak nadal działa
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Cywilna odwaga i pomoc w potrzebie to naprawdę wielki wyczyn i godne najwyzszego uznania. Pozdrawiam serdecznie-;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No i dobrze zrobiłaś. Swoją drogą ja wólaśnie między innymi z tego powodu unikam wyjazdów...

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie nie wyobrażam sobie siebie w sanatorium:)))

    Co do odwagi cywilnej,to trzeba rozsądnym być i zdecydować,czy można się odezwać bez nieprzyjemnych konsekwencji.
    W tym przypadku karygodne jest lekceważenie zgłoszeń przez personel przybytku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Klarko - wiem, że jesteś bezczelna ale także wiem że tą bezczelność wykorzystujesz we właściwej sprawie i dlatego wbrew wszystkim pozostajesz moją miłością internetową nr. 1.
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta miłość to z wzajemnością ale to przecież oczywiste bo każdy, kto tu przychodzi, czyta, że dziś też go kocham;)
      serdeczności!

      Usuń
    2. Jak dwóch nocy nie prześpisz to Ci przejdzie! :P ;) :)

      Usuń
  15. Klarko, ja się przez Ciebie często wzruszam. Co rusz mam mokre to oczyska :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A bo czasami nie siłą, a sposobem trzeba zadziałać. Miło, że po Twojej interwencji te balangi się uspokoiły :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Klarko ja bym jednak napisała skargę na to sanatorium, bo to co opisujesz woła o pomstę. Sanatorium ma pomagać w powrocie do zdrowia, a to co tam się dzieje, to zwyczajny skandal. Personelowi jak widać jest całkiem obojętne, co wyczyniają "kuracjusze".
    Dobrze, ze pomogłaś miłej pani:-))

    OdpowiedzUsuń
  18. Podziwiam i oby więcej Takich Ludzi, którzy wprowadzają Normalność w tym kraju. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dumna z ciebie jestem że ho ho:)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Najczęstszy nasz grzech to zaniechanie - patrzymy przez palce na to, że ludzie albo wcale nie wykonują swych obowiązków albo wykonują je zle. A nie interweniując dajemy ciche przyzwolenie na to, by dalej działo się zle. Sanatorium, niezależnie od tego, czy przebywają tam kuracjusze NFZ-tu czy też komercyjni, jest placówką, która ma obowiązek dbania o ich dobrostan i bezpieczeństwo. Sanatorium to nie wczasowisko.
    Nie jest to miejsce na wesołe popijawy i rozróby, a posiłki muszą byc zróżnicowane pod względem dietetycznym.
    I dlatego trzeba zawsze głośno domagac się tego, co nam dana placówka ma zapewnic. Dobrze zrobiłaś, tak trzeba trzymac.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dodam, ze zaniechanie rowna sie przyzwoleniu. Jest ogolne przyzwolenie na picie, na przebywanie w stanie juz nie wskazujacym na spozycie, ale w stanie ledwie trzymajacym sie na czesto wszystkich konczynach i dlatego jest jak jest.
      Sanatorium powinno byc dla ludzi, ktorym jest nie tylko potrzebne dla zdrowia, ale dla takich, ktorzy potrafia z niego korzystac. Dla ludzi, ktorzy potrafia byc czlowiekiem w miejscu publicznym.
      Na szczescie mnie to wszystko nie dotyczy, ale teraz moze ktos zrozumie dlaczego bedac w mojej ostatniej podrozy po Polsce balam sie przebywac na ulicach o zmroku.
      Boje sie pijakow, boje sie chamstwa, po prostu sie boje, a teraz sie jeszcze okazuje, ze nawet sanatoria nie sa od tego wolne. Pieklo i szatani:))))))))))

      Usuń
    2. cały czas uważałam, że sanatorium przeznaczone jest dla ludzi, którzy z wielu powodów nie mogą rehabilitować się tak intensywnie w miejscu zamieszkania - nie mają dostępu do sprzętu, w domu za dużo pracują, nie mają spokoju i czasu. W moim wypadku taka intensywna rehabilitacja prawie od razu daje efekty, wstaję rano bez bólu i to jest dla mnie niezwykłe uczucie. Wiele ćwiczeń mogę robić w domu ale inne zabiegi muszą być przeprowadzane w specyficzny sposób i przez rehabilitanta. Poza tym sanatorium jest miejscem, gdzie się dużo spaceruje, dużo śpi, no i oddycha świeżym powietrzem. O Krakowie mówią, że to komora gazowa, mamy tu przez wiele dni w roku ciężki smog, są komunikaty, aby bez potrzeby nie wychodzić z domu. Nie stać mnie na klasyczny urlop, ponieważ utrzymujemy się z własnej działalności a przepisy dotyczące tej formy zatrudnienia są takie, że jeśli nie pracujemy to nie mamy pieniędzy ale i tak musimy odprowadzać za ten czas podatki i składki, tak samo z zasiłkami chorobowymi. Dlatego postarałam się o sanatorium, bo składki odprowadzam więc jeśli tylko lekarz uzna, że ta forma rehabilitacji jest mi potrzebna to mnie wysyła.

      Usuń
  21. Klarka ... co napisałaś ??? )))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś w stylu - w pokoju tym i tym awanturne pijaki się drą i nie można spać;))

      Usuń
  22. Klarko. Tak jest . Wydarzenia złe, niebezpieczne są BARDZIEJ MEDIALNE. Tego samego dnia w Warszawie był Maraton Niepodległości.I na czele ze mną nikt prawie o tym nie wiedział. Na Zachodzie też do tego dochodzi! Ostatnio właśnie jeszcze gorzej było w Belgi. Dużo gorzej. Ale to wcale nie oznacza, ze wszystko jest OK.

    W marcu tego roku byłem w Zakopanem. Dostałem fajny pokój. Co z tego jak w sąsiednim pokoju była balanga, narkotyki i spać nie dali. Tak po prostu "odpoczywa" wcale nie tak wąska grupa osób. Po prostu zmieniłem dom, w którym mieszkałem i miałem spokój.
    Pozdrawiam Klarkę
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  23. Jesteś wspaniała! Myślę, że uśmiech Pani Hanny był bezcenna nagrodą :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bo to strach niszczy piękne dusze. Bo spokój jest najważniejszy dla mnie, tylko dla mnie.
    Jesteś wielka Klarko!!!!!!
    Unikanie konfliktów za jakiś czas sprowokuje większe a człowiek przyzwyczajony do unikania, usiądzie w kąciku i będzie płakać. W pokornym milczeniu przyjmie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  25. Brawo. Kurcze strasznie to przykre, ze recepcja zignorowala skargi. Zreszta chyba maja jakis regulamin i sami powinni interweniowac.

    OdpowiedzUsuń
  26. Na Watrowisku dostaniesz domek jak najbardziej oddalony od Knezia, Wachmistrza, Opolskiego i Jozina - najlepiej w sąsiednim ośrodku harcerskim! :P :P :P I jeszcze zatyczek do uszu nie zapomnij, albo może już będą czekały!? :D :D :D No bo my bez chóralnych śpiewów, niekoniecznie do słuchania i na pewno potwornie fałszując, nie wytrzymamy! :D :D :D
    A jakby co, to będziemy jeszcze podchody z Watrą po krzakach robili, wiec strach będzie spacerować, tym bardziej że tam i po drzewach łazić można!!! Naprawdę nie wiem jak to się da przeżyć? Na dodatek recepcji żadnej nie ma! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie boję się
      Piotr Opolski nie da mnie prześladować, o!

      Usuń
    2. Ależ ja mówię, że to MY niebożątka będziemy się obawiać prześladowania! :D :D :D

      Usuń
    3. żebyś się nie zdziwił, ja będę śpiewać (najgłośniej z powodu zatyczek) i jak zawsze najwięcej pić choćbyś mi wmawiał, że to ocet

      Usuń
  27. Potęga Internetu:))))
    Za tzw. moich czasów trzeba by było w tym celu osobistej, fizycznej interwencji (oczywiście jeśli starczyłoby odwagi).

    Gratuluję skuteczności.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz