sobota, 18 października 2014

z pamiętnika kuracjuszki

Z jakiegoś powodu nie zakwaterowano mnie tam, gdzie miałam skierowanie, tylko w innym sanatorium. To dobrze, tu jest nowszy budynek, nawet się z tego ucieszyłam. Mieszkam w czteroosobowym pokoju, nie jest łatwo, może się nie pozabijamy.  Dobrze, że nie ma piętrowych łóżek.

Jadalnia jest podzielona tak, jak poprzednio na miejsca dla lepszych i gorszych kuracjuszy. Trafiłam na salę dla tych lepszych (bo na sali dla tych gorszych już nie było miejsca) z rygorystycznym zakazem zabierania czegokolwiek z komercyjnego stołu. Siedzę przy stoliku z niezwykle ciekawą osobą, mam nadzieję na długie rozmowy.
Jutro przy śniadaniu zamierzam bezczelnie iść i przekonać się, czy mnie zbiją, jeśli wezmę sobie z tego zakazanego stołu np. mleka. Dziś chciałam łyżeczkę marmolady na talerzyk ale pani kelnerka mi nie pozwoliła. Bardzo dobrze, przynajmniej mam o czym pisać. 

W budynku jest basen, z czego bardzo się cieszę. Mam skierowanie na gimnastykę w wodzie, masaże wodne, okłady borowinowe i przymusowe dyskoteki. No dobra, nie ma przymusu ale koleżanki z pokoju mnie namawiały. Muszę coś tu odszczekać. Do tej pory oburzałam się, gdy ktoś mówił, że w sanatorium prawie wszyscy piją i imprezują. Cóż, tu tak właśnie jest. Ale może to tylko w ramach integracji.

Jutro napiszę o Wysowej. Ładnie tu jest.
widok z okna

31 komentarzy:

  1. O, to zlote sandalki sie przydadza :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. złote sandałku zostały w domu

      Usuń
    2. No jakże!;-) A suknia bez plec jest? ;-)

      Usuń
    3. Pisz do domu, żeby Ci pilnie wysłali. Kurierem :D

      Usuń
  2. chłonę tę Twoją opowieść kuracjuszki
    mieszkając prawie 20 lat z daleka donosze, że sanatoria to rzecz mało spotykana po tej stronie Odry...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zupelnie nieznana po drugiej stronie oceanu:)))

      Usuń
  3. acha - najbardziej Ci zazdroszczę tej hydroterapii. Co to znaczy lepsze stoliki i gorsze?! rany boskie - w jakim świecie ta Polska żyje...czekam na tekst na ten temat z niecierpliwością...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kuracjusze dzielą się na tych, którzy zapłacili sobie za pobyt i takich jak ja, posiadających skierowanie od lekarza. Lepsi mają lepsze jakościowo jedzenie nie wydzielane tak jak my na talerzyku, mają tzw szwedzki bufet z którego nam nie wolno nic brać

      Usuń
    2. Czytam i nie wierze... toz to jak bajka z serii Braci Grimm.

      Usuń
    3. no. To może się odchudzisz? Nie żebym mówiła, że masz z czego, tylko dobrych stron szukam... :-)

      Usuń
    4. Wstydziłabyś się, Klarko, marmoladę bogaczom wyjadać i mleko wypijać!

      (cóż za dosłowny dowód na tezę, że żyjemy w społeczeństwie kastowym, ta stołówka, heh)

      Usuń
  4. Wszystko fajnie, ale 4 w jednym pokoju... Kurczaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Takich sandałków się nie zostawia w domu.....
    Kuruj się Klarko, kuracja czyni język jeszcze bardziej ciętym...

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłego pobytu i baw się dobrze! Miłych spacerów

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem konieczność takiego wyjazdu, gdy coś dolega. Ale oby mnie nigdy sanatoryjne ,,rozkosze'' nie spotkały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi o intensywną rehabilitację, w warunkach ambulatoryjnych nie ma na to szans

      Usuń
  8. Kuruj się i baw, ale bacznym okiem obserwuj i zapisuj, nie jesteś tam dla przyjemności! :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Klarko, Ty w czepku urodzona jesteś. Zakwaterowali w lepszym budynku, a nawet możesz z daleka popatrzeć na dobre jedzenie. A z okna widok - bezcenne. Za resztę możesz zapłacić kartą - chyba - nie jestem pewna :) Tylko złotych sandałków żal - a mówiłam, żeby je w plecaczek dodatkowy wziąć.
    Korzystaj z czego się da i baw się dobrze :) Dobrego kurowania, Psiara zw.

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie ładnie i ciekawie, na pewno będzie z tego fajna seria na bloga!

    OdpowiedzUsuń
  11. Klarko, czuję, że te relacje z sanatorium to będzie hit! Liczę na szczegółowe opisy fajfów czy jak to się tam teraz nazywa i wszystkich innych atrakcji :) no i baw się dobrze, a przy okazji zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
  12. No widzisz? Trzeba bylo zabrac te sandalki. W takich butach do kazdego stolu mozna podejsc bez obawy::))
    Odpoczywaj a przy okazji obserwuj , i zbieraj materialy na pisanie.:)

    OdpowiedzUsuń
  13. żebyś tylko bardziej chora nie wróciła:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawam rozmów z ciekawą osobą przy stole dla komercyjnych. Będzie hit!;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. A co Ty dostałaś do jedzenia, że dżemu nawet poskąpili???
    Widok z okna piękny! Wracaj do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  16. ... cała służba zdrowia: za kasę albo na kasę...
    Ciekawa jestem gdzie idą te pieniądze, które płacą kuracjusze (w przeciwieństwie tych, które płaci NFZ). To tylko takie retoryczne pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  17. nie mogłam doczekać się pierwszych relacji z sanatorium:)))
    najpierw zrobiłam się zielona z zazdrości a potem sina ze złości na te podziały,jak ktoś dobrze ujął-za kasę albo na kasę...
    Klarko,miłych wrażeń i dużo tematów na wpisy dla nas:***

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak się już dobrze w społeczeństwie kastowym osadzisz, to wrócisz jako braminka! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie podkradaj mleka bo chochlą od kucharki dostaniesz:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie była w sanatorium :-)
    Pisz , czytam z ciekawością :-)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Noo, jedną współlokatorkę to się da wychować, ale trzy? Będziesz krakać ;)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz