piątek, 5 września 2014

jak nie auto to piec

Jak to się człowiek szybko przyzwyczaja do dobrego. Brakuje mi ciepłej wody. Kilka dni temu nasz piec, służący do ogrzewania domu i podgrzewania wody zaczął trzeszczeć, rzęzić, wyć, huknął i zdechł. Nigdy go nie kochałam ale i tak chciało mi się płakać. Ale nie płakałam, zadzwoniłam do pana zajmującego się naprawami tych urządzeń. Przyjechał, obejrzał i postawił diagnozę – padła płyta główna. Czyli najdroższa część. Trudno. Krzysiek pojechał i kupił nowy piec, ale okazuje się, że fachowcy zajmujący się wymianą  są niezwykle zajęci. Z jednej strony dobrze bo to oznacza, że ludzie mają pracę ale dla mnie niedobrze, bo nie mam ciepłej wody, i chce mi się płakać. Bez porządnej kąpieli czuję się chora.
Dzień zaczynam od zagrzania garnka wody na mycie. Myję się prawie jak kot, płuczę z tej oto koneweczki.



Chodzi za mną paskudny temat z cyklu toaletowych. Ale ileż można pisać o kiblach, a do tego na weekend. 

30 komentarzy:

  1. O kiblach można pisać bez końca niestety.
    Dobrze że możesz tej koneweczki używać do polewania się w wannie, a nie dajmy na to w misce :-))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, był czas, gdy kąpałam się w wannie wystawionej do ogrodu i od tamtej pory marzę o ogrodowym jakuzzi

      Usuń
  2. ach te kłopoty;(.
    mam swój garb acz wolę nie powiększać rzeszy płaczek...

    Współczuję.Kiedyś padł nam podgrzewacz wody - wszystko mamy na prąd...tja...

    OdpowiedzUsuń
  3. i tak dobrze, że wpadłaś na pomysł z konewką do kąpieli, a wziełaś tak całkiem przykładu z kotów:) znaczy, jeszcze nie jest z Tobą źle;-P

    OdpowiedzUsuń
  4. potraktuj to, jak dzień dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. współczuję. dobrze, że to nie środek zimy

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale jak się będziesz cieszyć kiedy znów woda ciepła prosto z kranu na Twoje ciało popłynie :) Ten piec to koza po prostu :) Do miłego, jak mawiają lotnicy, Pa, Psiara zw.

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja poproszę o zdjęcia z używania tego pięknego, przenośnego prysznica:)))
    Fakt, jak już człek przywyknie do wygód to każda awaria wyprowadza go z równowagi i urasta do rangi dramatu - przynajmniej u mnie tak jest.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze można przyłączyć się do icebucket chellenge. Połączyć toaletę z pomaganiem.:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj nie wyobrażam sobie życia bez porządnego umycia...
    Współczuję Tobie...

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie zdycha pompa do pieca dwufunkcyjnnego. Okazuje się, że to 30% wartości nowego pieca. Widmo katastrofy wisi nade mną
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Swego czasu mialam na dzien jedno wiaderko wody... Nie bylo latwo, ale dalam rade /smiech/!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  12. Co Ty wiesz o myciu w misce ?!- spytała z nieukrywaną pogardą ta, która myła się w ten sposób przez miesiąc bez jednego dnia z powodu "...prac remontowych. Za niedogodności przepraszamy" ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Kible to nośny temat, dawaj!:)


    OdpowiedzUsuń
  14. Do dobrego czlek sie szybciutko przyzwyczaja.
    Ostatnio, kiedy Julian hulal (kiedy bylam na Hawaii) akurat musial sobie te pore roku wybrac, jakby nie czul, ze jestem tam po raz pierwszy w zyciu-dziad:)
    Przez tydzien nie bylo pradu- czyli nie bylo zycia.
    Rozdawali wode w duzych pojemnikach, kapiel w zimnych showerku to byla ochloda, owoce z drzewa- dalo rade zjesc.
    To taki survivall :)
    Z tego, co wiem, to w Polsce chlodniej, wiec zimna woda to zadna ochloda:)

    OdpowiedzUsuń
  15. są takie tematy, co "chodzą" mimo, ze czasem paskudne są

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas jak kran nie przecieka, to pies dostaje cieczki... :/

    OdpowiedzUsuń
  17. No faktycznie brak ciepłej wody to straszny kłopot. Nie zazdroszczę. Życzę, żeby Ci szybko ten piec zainstalowali. Mój padł też we wrześniu i w zeszłym roku musiałam całą kotłownię wymienić...
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale to jak z kupnem kozy, żywej. Potem sprzedajesz i masz luz :-) Przyzwyczaiłaś się do tego, że ciepła woda jest. Teraz jej nie ma i jak będzie znowu to będziesz wchodziła do łazienki i myślała - o jak dobrze że mam ciepłą wodę :-)) a kto z nas tak robi?
    Ja, jak wkładam naczynia do zmywarki to zawsze się cieszę, że ją mam. Brakuje mi prasowarki :-((

    OdpowiedzUsuń
  19. Klarko potraktuj to tak.. znowu mam naście lat...

    OdpowiedzUsuń
  20. witam w klubie, własnie grzeję wodę w garnku do mycia:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdało mi się, żem dawno już posłał namiaru na jegomości, co się tem trudnią...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, mam je, dzięki, na pewno skorzystam, jeśli do wtorku nic nie drgnie.

      Usuń
  22. Moja Babcia zawsze mówiła, jak to "teraz dzieci dobrze macie..." Ówczesny proces kąpieli: przydygaj wodę na plecach ze studni, napal w piecu coby ją zagrzać, nadwyręż kręgosłup przy tachaniu balii i.... już. A człowiek nie docenia tego co ma dopóki tego nie straci, nawet jeśli chodzi o tak niezauważalny na co dzień rarytas jak ciepła woda.... pozdrawiam :) i życzę dłuuuugiej gorącej kąpieli jak najprędzej!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta... dom, tak jak samochód - skarbonka bez dna.
    Życzę szybkiego usunięcia awarii.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz