wtorek, 9 września 2014

dziś piszą czytelnicy

Temat: Życie ma wartość, sens i cel.

48 komentarzy:

  1. Będę pierwsza po raz pierwszy :-)
    Ma sens i cel i ma wartość
    Muszę się pospieszyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a teraz poważnie
      każde życie, nie tylko ludzkie, ma wartość i sens. O celach nie czuję się na siłach wypowiadać, ale pewnie ma też i cel bo to jest nierozerwalnie związane. Nasze życie, moje, ma tym większą wartość, im więcej z siebie dam innym, im więcej rozmawiam z dziećmi i przytulam wnuczkę, mówię mężowi że go kocham, słucham mruczenia kotów na kolanach. Jeśli nie zapominam przy tym o wypoczynku to czuję się wtedy szczęśiwa i czuję, że to wszystko ma sens i cel. Jak jestem bardzo zmęczona, to się wtedy zaczynam nie wyrabiać i wątpię, ale tylko czasem i na krótko, w ten cel. Podświadomie zawsze wiem, że on jest, nawet cel mojej pracy, chociaż jest nie do przerobienia. Także NFZ sprawia, że ciężko mi wierzyć w sens i cel mojej pracy, jako że prawie nikt w nią nie wierzy, przede wszystkim pacjenci. Ale się staram, żeby miała sens. No i to wszystko, jako że moja rodzina, mój dom, moja praca, to wszystko nadaje mojemu życiu wartość.

      Usuń
  2. dziś dowiedziałąm się o samobójczej śmierci znanej mi, młodej osoby.To jeszcze bardziej mi uświadomiło, że życie ma wartość samo w sobie. Cel i sens nadajemy mu sami.Albo nie. I wtedy nie chce się żyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mając w życiu cel nasze życie nabiera sensu i staje się wartościowe po tysiąckroć i cieszy, cieszy...
    Dom, rodzina, wspomnienia, przyjaciele, czasami wkurzający kot, sprawiają że chce się żyć, szukać nowych wyzwań i nawet gdy jest się w dołku i ktoś mocno nas wk...i rzec "dam radę" i z uśmiechem spojrzeć na jutro...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie, ja tu przychodzę poczytać mądre teksty.
    Klarka, ale na końcu umieścisz swój tekst?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez pięć lat o tym pisze i chyba nic z tego nie wynika, bo niestety ale coraz częściej dostaję listy, w których czytelnicy za wszelką cenę usiłują przekonać mnie, że życie nie ma sensu, nic się nie da zmienić a mnie jest dobrze więc się wymądrzam. Strasznie mnie to dołuje więc dlatego poprosiłam Was o pisanie.

      Usuń
    2. chciałam zażartować, lubię Twoje teksty, zaglądam często, komentarze zostawiam rzadziej.
      Twoja odpowiedź mnie zaskoczyła. Twoje teksty tyle razy dawały mi kopa, kopiniaka. Do przodu. To, że i Ty masz gorszy dzień, potrzebujesz tych okruchów sympatii, życzliwości zaskoczyło mnie. Prawdziwe życie na tym blogu. Chyba tego też tu szukałam. Dziękuję, że piszesz. Czytać będę na pewno.
      Życie ma wartość, sens i cel
      chociaż dla każdego, znaczą te słowa co innego.
      A.

      Usuń
    3. tez usłyszałam takie opinie (życie nie ma sensu, nic się nie da zmienić a mnie jest dobrze więc się wymądrzam) więc może to mnie skłoniło do napisania dłuższego komentarza..........

      Usuń
  5. No toś wymyśliła!
    Jasne że życie ma wartość, sens i cel! Ale ja dzisiaj nic na ten temat nie opowiem bo moje życie, wartości i cele zawiesiłam na kołku do odwołania. Jaki tego sens? Ano taki że żyję z nadzieja że się wszystko samo poukłada, a ja idę z falą. Gdzie mnie poniesie tam będę, a jakmnie nie zaiesie tam gdzie chcę to też dobrze, wtedy się zacznę zastanawiać, bo zawsze jest jakiś sens, co nie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Cel musimy sobie ustalić sami. Sami, każdy osobno, musi taki cel znaleźć. Każdy będzie miał swój własny indywidualny cel. A wartość życia? tym większa, im bardziej zagrożone. Życie mamy jedno, należy je cenić i wykorzystać na maksa!

    OdpowiedzUsuń
  7. " Życie jest wspaniałym darem i nie można sobie pozwolić na bylejakość " to słowa Krzysztofa Zanussiego- tak jak zapamiętałam- z pewnego spotkania

    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. :)
    Jestem też za tym by pielęgnować marzenia ( i umiejętność marzenia )

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem...
    Jak umrę to się dowiem albo nie dowiem czy ma wartość i sens :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, życie to sztuka kompromisu, a udane życie nie polega na kompletowaniu sukcesów, ale wyciąganiu wniosków z porażek. Tylko prawie nikt o tym pamięta, bo cieszyć się bezmyślnie potrafi każdy, a z godnością wyłazić z bagna - mało kto.

    OdpowiedzUsuń
  11. "Nasze życie ma wartość proporcjonalną do naszych wysiłków."
    "Jeśli szczęście osobiste staje się jedynym celem życia, życie niebawem traci swój cel."
    "Z upływem lat życie nie staje się łatwiejsze, ale może się stać pełniejsze i piękniejsze."
    "Życie bez miłości jest jak akwarium bez wody."
    "Chociaż w życiu jest cierpień wiele życie to nie jest ciemną kartą. Są w życiu jeszcze piękne chwile dla których żyć i cierpieć warto."
    To tyle jeśli chodzi o internetowe znaleziska. A od siebie? No oczywiście dla mnie życie ma wartość przeogromną, niepodważalną i niezaprzeczalną, a co określimy jego mianem to sprawa indywidualna. Zwolennicy aborcji i eutanazji uwielbiają słowo "egzystencja", że niby w jakiejś określonej sytuacji to już tylko egzystencja i można ją przerwać. Dla mnie życie to życie, czy w łonie matki czy pod respiratorem, i jest wielkim darem. Zastanawiam się tylko, dlaczego niedoszłych samobójców, czyli zabijających samych siebie zamyka się w psychiatryku i leczy a zabójców bezbronnych istnień ludzkich głaszcze się po głowach? No, ale to tylko taka dygresja:) Jeśli chodzi o cel w życiu, to sami musimy go nadać, wtedy nadajemy mu również sens. Ja myślę, że z życiem to jak z kotem ;) jeśli dbasz o niego i go kochasz, ono kocha Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Tak łatwo szermuje się komunałami, jakoby życie było najwyższą wartością. Tymczasem szast, prast ...i po życiu. Aborcja na życzenie wydaje się być ucieleśnieniem marzeń "obrońców wolności życia".

      Usuń
    2. Errato mylisz chyba pojecia... nie wiem co Twoim zdaniem oznacza byc "obronca wolnosci zycia"?
      Moim zdaniem to okreslenie pasuje wyjatkowo do przeciwnikow aborcji, z podkresleniem KAZDEJ aborcji nawet w takich przypadkach jak ostatnia historia z prof. Chazanem. Nawiasem mowiac czy to dziecko zyje? rozwija sie? usmiecha sie? za dwa lata pojdzie do przedszkola? za 25 lat rodzice beda swietowac nowego prawnika lub moze doktora w rodzinie???
      Ja jestem obronca prawa do wyboru, konkretnie prawa kobiety do wyboru i stanowieniu i jej zyciu.
      Co wcale nie czyni mnie zwolenniczka aborcji a juz na pewno nie uwazam, ze aborcja jest ucielesnieniem moich marzen.
      Nie widze w aborcji nic pozytywnego, poza faktem, ze czasem bywa koniecznoscia.
      Widze wiele dobra w edukacji seksualnej dzieci i mlodziezy, widze wiele dobra w antykoncepcji a aborcje uwazam za zlo konieczne w przypadkach gwaltow, kazirodztwa czy tez zagrozenia zycia kobiety.
      A jaka wartoscia jest zycie blogoslawione na smierc?
      Mam tu konktretnie na mysli blogoslawienstwo zolniezy, sprzetu wojennego... czy ktos mi moze wytlumaczyc jak osoba uwazajaca zycie za swietosc moze blogoslawic zywa osobe wysylajac ja na smierc?
      Jak taka osoba moze blogoslawic sprzet wojenny wiedzac, ze sluzy on do niczego wiecej niz zabijanie?

      Usuń
    3. Przepraszam za literowki i kardynalny blad, oczywiscie powinno byc "zolnieRZy". Nie bede juz usuwac i poprawiac.

      Usuń
    4. No, tak; powinnam się domyślić, że mogę wywołać lawinę.
      Nie w tym rzecz. Może być tak, że wolność jednego człowieka zachodzi na obszar wolności innego. Sprzeczność interesów. To już kwestia sumienia, jak z naszej wolności korzystamy. Błogosławieństwo sprzętu wojennego przeznaczonego do napaści na inny kraj, to zbrodnia. Jak byśmy patrzyli na podobną procedurę w przypadku obrony? Osobiście nie przywiązuję zbytniej wagi do rytuałów. Chodzi o to, czy dana wojna jest moralna, czy nie jest. Być może żadna nie jest, ale trzeba się bronić i tyle.
      Co do dziecka, to nie żyje, bo nie rokowało. Jednak to wielka różnica, czy ktoś przyłożył, czy nie przyłożył się do jego śmierci. Tak, czy owak nie żyje.
      Mój szwagier od wczoraj wie o nieuleczalnym nowotworze. A przecież wcale nie lepiej by było, gdyby ktoś zdecydował w stadium embrionalnym o jego życiu. Przecież nie długość życia jest wyznacznikiem jego wartości. Każde życie ma wartość. Rodzice wcale nie muszą koniecznie mieć prawnika, czy doktora w rodzinie. Dziecko to osobny człowiek, nie żyje po to, by ktokolwiek, nawet jego rodzice czerpali profity z jego uzdolnień. Nawet, jeśli miałaby to być tylko duma z jego osiągnięć. Każdy musi mieć własny cel i sens życia, nie zaś upatrywać go w kimkolwiek.
      Za obszerny temat, jak na komentarz. W ogóle nie bardzo wiadomo, o co chodzi:)).

      Usuń
    5. Errato, moim zdaniem wojna powinna byc absolutnie niedopuszczalna dla wszelkich wyznawcow Boga. Skoro Bog jest milosierdziem i kocha wszystkich, a jedno z przykazan mowi wyraznie "Nie Zabijaj" to gdzie tu miejsce na wojne?
      No tak, zapomnialam, ze wiekszosc wojen w historii swiata to wlasnie wojny w imie boze. Jak to pogodzic, nie wiem, ale to nie moj problem, bo jestem niewierzaca. Nie wyslalam nigdy nikogo na wojne, jestem przeciwna wszelkim wojnom.
      Bog tez mowi, ze czlowiek ma wolna wole. Tylko nie przewidzial, ze z ta wolna wola bedzie az taki problem. Bo owszem jak przestepstwa dopusci sie kaplan (nie wazne jakiego wyznania) to jakos sie ta jego wolna wole tlumaczy slaboscia, zwykla ludzka slaboscia, bo "przeciez on jest tylko czlowiekiem".
      Kobiecie, nawet tej zgwalconej przez wlasnego ojca tej ludzkiej slabosci sie odmawia, dlaczego?
      Dlaczego ona nagle nie ma prawa do wolnej woli? Dlaczego wmawia jej sie, ze to dziecko bedzie w stanie pokochac i bedzie jej blogoslawienstwem?
      Czy gwalt tez jest blogoslawienstwem, bo myslac ta droga tak mi wychodzi.
      Co sie stalo z biskupem Wesolowskim?
      Ano nic, ot strzepnieto mu troche kurzu z czapeczki biskupiej i zyje sobie wolno. A czy to czego dokonal nie jest przestepstwem? Co z jego wolna wola, prawem do stanowienia o swoich czynach?
      O nic wiecej w moich pogladach nie chodzi tylko o obrone prawa czlowieka, doroslej jednostki o samostanowieniu.
      Jesli Ty wybralas swiadomie, ze jestes przeciwna aborcji to ja to szanuje i wiem, ze nawet w przypadku drastycznym masz prawo nie poddawac sie aborcji.
      Ale tez oczekuje od Ciebie, zebys skoro Tobie dano prawo wyboru, zebys Ty umiala uszanowac prawo wyboru innych, nawet wtedy gdy ono jest niezgodne z Twoim osobistym sumieniem. I nic wiecej.
      Jakos nikt nie grzmi z ambon o biskupie Wesolowskim, podobnie jak nikt nie grzmial z ambon o prof. Chazanie w czasach kiedy skrobal ile sie dalo.
      Jestem niewierzaca, ale czesto mam wrazenie, ze moje sumienie jest bardziej zgodne z tym czego oczekuje Bog od czlowieka.

      Usuń
    6. Zgadza się, przynajmniej z grubsza, bo jak też mam takie wrażenie. Że spełniasz Boże oczekiwania bardziej, niż ktokolwiek inny, w tej liczbie również ja. I za to właśnie m.in. bardzo Cię szanuję.
      Generalnie biorąc to ja szanuję cudzą wolność, no, może pod jednym warunkiem: aby nie wchodziła w obszar mojej własnej:))). Ale to już chyba wszyscy tak mamy.
      Mówiąc poważnie, szanuję cudze wybory, jestem w stanie zrozumieć nawet zabójcę. Co nie oznacza pochwały dla jego czynu.
      Nie bardzo wiem o tym księdzu, w wolnej chwili postaram się coś na jego temat znaleźć.
      Ach, może zamiast przepychanek u Klarki, powinnam napisać własny post. Może Klarka nam wybaczy:))).
      Kochamy Cię, Klarko, heloł! :)))***

      Usuń
    7. konstruktywna dyskusja pomiędzy czytelnikami jest dla blogera dowodem uznania, każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów ja tylko czuwam, by nikt nikogo nie obrażał, a czytam z wielkim zainteresowaniem

      Usuń
    8. Dzieki za blogoslawienstwo Klarko:)))

      Usuń
  12. No i ja się wpisałam, długo i ... nie opublikowało...

    OdpowiedzUsuń
  13. Patrzę na śpiącego Dziedzica, moje życie ma sens i wartość, z celem trochę gorzej, bo były nim starania, a po urodzeniu Dziedzica, paradoksalnie, celu brak. Tak wiem, teraz celem powinna być Jego przyszłość i gdzieś tak jest, jednak z drugiej strony jakąś pustkę czuję. I zrozum tu kobietę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale spróbuję powtórzyć. Gdy byłam małą i zbuntowaną dziewczynką, wygrażałam się w myślach: Niech no ja tylko dorosnę!- i tak zrobiłam!
    Wartości i cele życia; gdy po wakacjach podbiegają szkolne dzieci, przytulają mnie i mówią- jak ja się za Panią stęskniłe(a)m, to nieważne, że nie przespałam ileś tam nocy, liczę każą złotówkę, bo mam limit- liczą się te moje Kochane Dzieciaki... Gdy pojadę na weekend do Skarba- to mam to szczęście w domu... Warto żyć dla takiej chwili.. Życie mamy jedno! ja na swoje nie narzekam i nie marudzę, bo kocham Życie

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie ma. Dostrzegam jednak także inną perspektywę. Codziennie pracuję bowiem z ludźmi, którzy mocno w to powątpiewają. W tę wartość, sens i cel. Co ważniejsze, to inni, paradoksalnie - najbliższe im osoby, każdego dnia przekonują o czymś zupełnie przeciwnym. O tym, że wartości i sensu ich życie jednak nie posiada, i że z tym cudzym życiem, właściwie można sobie poczynać dowolnie... Gotowanie innym osobom (często zależnym) piekła na ziemi, jest niestety bardzo, ale to bardzo powszechne. Mówię o ludziach doznających przemocy domowej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Życie ma wartość dopiero wtedy gdy się ma cel !

    OdpowiedzUsuń
  17. celem i sensem życia jest rozmnażanie... powielanie... tak to wymyśliła natura ...

    a to jaki sens i cel nadajemy mu ( odnajdujemy w nim) my, ludzie to całkiem inna indywidualna dla każdego bajka.... i dla każdego jest on inny, zmienny w czasie i... ulotny jak ludzkie życie..;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie pchamy się świadomie na ten świat.Ale w pewnym stopniu możemy go dostosować do swoich pragnień ,oczekiwań...
    Cóż ludzie listy piszą
    im robi się lepiej ,ty dołujesz.
    ja ostatnio też mialam taki zjazd formy ale klientka podzieliła się swoim smutkiem,niczego nie chcąc w zamian...

    OdpowiedzUsuń
  19. Do pewnych spraw się dojrzewa, i dziś mogę powiedzieć, że sensem i wartością mojego życia są moje dzieci. Cudowne, kochane, w każdym aspekcie szczególne. Dziś celem jest ich wychowanie,wykształcenie i nauczenie brnięcia przez życie z podniesionym czołem. Mam nadzieję, że kiedyś wartości i sens zostaną, a cele ulegną reorganizacji, ale dla mnie moja rodzina to skarb bezcenny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś, w zasadzie całkiem jeszcze niedawno, nie widziałam żadnego sensu w życiu. Po co się rodzimy, jemy, pijemy, pracujemy w pocie czoła? Po co to wszystko, skoro i tak umrzemy? Mnie dodatkowo męczyły myśli, że nic po mnie nie zostanie, za sto lat nikt już nie będzie o mnie pamiętał. Kto mnie wspomni? przecież moje dzieci też nie będą wieczne.
    Nie mam żadnych talentów, umiem coś narysować, ale nie tak jak Van Gogh; coś tam zaśpiewam, ale nie jak Demarczyk. Aktorstwo? Owszem - gdy trzeba dopiec jakiejś wrednej małpie, ale tak, by dużo krwi wypić,a małą dziurę zrobić. Pióro u mnie też nie za lekkie... więc?
    W największym skrócie ( bo można by o tym pisać i pisać).
    Żyjemy chyba po to, by swoim życiem kształtować świat. Trochę patetycznie to brzmi, ale zastanówmy się jak wiele zależy od nas. Wychowujemy nasze dzieci. Decydujemy, co im przekazać, a czasami nie decydujemy i to też jest pokazywanie czegoś. Najzwyklejszy spacer pod słońcem, gdy idąc z drugą osobą po lesie podniesiemy butelkę po winie, a później wyrzucimy do śmietnika może być bardziej znaczący niż nam się wydaje. To, jak traktujemy innych, jak do nich mówimy, co robimy dla innych, czy potrafimy pomóc bezinteresownie. Doceńmy dobra techniki i korzystajmy z nich mądrze, ale doceńmy także Ziemię, po której chodzimy codziennie. Gdy człowiek otwiera lodówkę - obojętnie - biedny, czy bogaty -czy jest tam tylko kawałek masła i sera, czy szynka parmeńska i wino z francuskiej winnicy - to mamy to dzięki naturze i czyjejś ciężkiej pracy. Ciężkiej i przeważnie bardzo niepewnej, bo nigdy nie wiadomo, czy roślina wyda dobry plon, czy nie przyjdzie choroba, która wybije stado.
    Możemy żyć nie dbając o to, co będzie po naszej śmierci . Możemy żyć dbając o to. I jedni( niestety) i drudzy zostawią ślad. To, co zostawimy po sobie, nie musi mieć kształtu i nie musi wisieć w stu muzeach ( choć fajnie by było...)
    No i muszę kończyć, bo codzienne zajęcia wzywają... Dodam tylko, że chyba łatwiej jest dojrzeć sens w życiu, gdy żyje się na wsi. Wtedy od razu wiadomo np. po co są pory roku ...

    OdpowiedzUsuń
  21. Polecam film "Sens życia wg Monty Pythona" (The Meaning of Life)
    Odpowiedział mi on na wiele pytań.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Sens życia, cel życia? A co to właściwie znaczy? Dla mnie, na każdym etapie życia co innego jest ważne, co innego przykuwa moją uwagę, staje się priorytetem. Nie wyznaczam sobie celów. Na przykład od niedawna uczę się określać i spełniać własne potrzeby, minimalizując oczekiwania. To ciężka praca dla kogoś, który przez lata tak bardzo zatracił się w spełnianiu oczekiwań innych, że przestał umieć odpowiadać na pytanie samej siebie: a czego chcesz dla siebie? To mój teraźniejszy priorytet.
    Natomiast życie jest wartością samą w sobie. Zmierzalną, wymierną, konkretną i cenną.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja napiszę smutno. Moje życie w tej chwili straciło sens - ponad tydzień temu odeszła na zawsze moja Mama.
    Mimo, że mam już dużo lat, męża i córki - bardzo źle mi bez Mamy. Staram się "funkcjonować poprawnie" - chodzę do pracy, gotuję, piorę - dzieci muszą mieć obiad, czyste ubrania i pomoc w lekcjach, ale tak mi ciężko ...
    Dotarło do mnie, że śmierć Mamy była dla Niej wyzwoleniem z ciężkiej choroby, ale nie ma we mnie zgody na to odejście, ja chcę mieć Mamę przy sobie.
    Mam nadzieję, że czas łagodzi rany i jego upływem odnajdę znowu sens i radość życia.
    Przepraszam Klarko, że ja tak smuto i osobiście, ale niestety jestem na takim "zakręcie".
    Pozdrawiam serdecznie, Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  24. Jasne, ze ma wartosc. Sens tez. Ale cel to sobie trzeba samemu obrac! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Natura mówi: rozmnażajcie się. A Bóg: kochajcie się i rozmnażajcie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Życie ma wartośc, bo jest dla każdego tylko jedno, bez szans na poprawkę. Sens? Odnajduję go co dzień i gubię.Ale lubię szukać.
    Cel? Szukanie sensu...

    OdpowiedzUsuń
  27. W każdym kolejnym etapie życia co innego jest dla nas ważne. Patrząc wstecz aż chce się śmiać, jakie miało się "problemy" w wieku nastu lat. Dlatego tak często się mówi, że chciałoby się znów wrócić do wczesnej młodości, ale żeby mieć teraźniejszą wiedzę i doświadczenie.Też bym tak chciała...
    Ja swojego sensu życia jeszcze nie odkryłam, ale podskórnie czuję że już niedługo zostanę przez los oświecona ;-)
    Moja Babcia (78 lat) często powtarza, że bez sensu jest to wszystko urządzone: człowiek uczy się, do czegoś dochodzi i wtedy musi umrzeć....Ehhhh

    OdpowiedzUsuń
  28. Sens życia? Dla mnie samo życie ,zmaganie się z przeciwnościami ,tworzenie czegoś nowego jest sensem życia. Cele w tym życiu się zmieniają - w zależności od naszej determinacji i możliwości zrealizowania danych celów. I naszej dojrzałości.. My żyjemy tu na ziemi, i sensem naszego życia jest terażniejszość. jest właśnie to co my tu i teraz z tym naszym życiem zrobimy.
    Ktoś życie i sens życia podciągnął tu pod problem aborcji. .Obrońcom życia poczętego proponuje poobserwować naturę. Kotka gdy urodzi 5 kociąt np,i uważa ,że tego jednego najmniejszego i słabego nie wykarmi to go zwyczajnie zagryzie. Natura nas stworzyła takimi jakimi jesteśmy. Człowiek tylko podobno ma rozum ....więc tym rozumem nadaje swojemu życiu sens,cel i wartość. Reszta (natura znaczy się ) zostaje bez zmian....

    OdpowiedzUsuń
  29. Śmierć wyznacza wartość życia. Za życie mojego dziecka oddałabym swoje. A jednak nie mogłam. Życie to wartość sama w sobie dlatego nie da się zmierzyć czy ma sens czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  30. a ja chciałbym nadmienić, że już jest piątek i tytuł "dziś piszą czytelnicy" przestał być aktualny, więc może Ty byś coś już napisała? ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Klarko, może Ty napisz notkę, że nie jesteś poradnią wspierającą, ani żadnym słuchaczem dla frustratów.Czytanie bloga absolutnie nie jest obowiązkowe!!
    Ja bardzo lubię Twoje notki i od razu proszę -stęskniłam się za Ryśkiem - napisz coś;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! Klarko, co u Ryśka i Krysi? czyżbyś się na nich pogniewała ;) o Waldemarze i Blondynie też nie piszesz, o Pani Emerytce już w ogóle nie wspomnę!! Litości! Czy Ty wiesz ile osób wypatruje za nimi oczy? No, gdybyś pisała jakieś marne tekściny no to ok, ale Ty piszesz genialnie! Prosimy bardzo :))))))

      Usuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz