poniedziałek, 28 lipca 2014

kocham stare piosenki


Nie przerażajcie się ponurością piosenki. Musiałam ją wkleić bo bez niej nie będzie można zrozumieć, o czym piszę. (Jeszcze bardziej).
Żeby nie było-  pytałam się, kogo trzeba, czy mogę o tym napisać i mam pozwolenie, ha!

Ale to będzie ostatnia wakacyjna opowieść rodzinna, bo się mi w końcu dostanie.
Dobra, do brzegu.

Były wakacje i nasza siostra, mieszkająca na stancji, przyjechała do domu na dłużej niż kilka dni. Zakochał się w niej na zabój chłopak, którego ona nie chciała. Nie bo nie. Ale on był wytrwały i łaził za nią, włóczył za sobą gitarę i ciągle grał ten kawałek właśnie. Nasz ojciec słyszał to raz czy drugi ale nie lubił takich piosenek, bo tata to tylko "słodkie fijołki" albo "wiśniowy sad". I zapowiedział, żeby tego wycia w domu ani koło domu nie było.
 Pewnego wieczoru ten chłopak stał w drzwiach  znów z tą gitarą i zaczął wyć "czemu ty dręczysz mnie".. gdy tata cały w nerwach wszedł na ganek a chłopak dokończył "córko murarza" bo tata był budowlańcem.
Najgorsze było później ale nie ma co tak pisać, zresztą mała byłam to nie pamiętam, czy gitara poleciała do paryi, czy ten piosenkarz  poleciał  do paryi za gitarą, no, nie pamiętam i już.
Ale to nie koniec.
  Chłopak niezrażony klęską przytargał następnego wieczoru akordeon, a to był ulubiony instrument taty. I zagrał pod gankiem "Czemu ty dręczysz mnie..".


35 komentarzy:

  1. Hahahahahahahhahahahaha! Chciałabym zobaczyć te loty... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I co? czy Twoja siostra w końcu doceniła jego starania ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, ale długo nie mogła go odczepić

      Usuń
  3. no mnie śpiewał chórek męski pod drzwiami pokoju w akademiku.
    Ale cóż, nie pamiętam ci ja co to za piosnka była !
    acz na pewno mi się podobalo,to mile wspominam;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdziwy dramat dla kochającego bez wzajemności..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam podziwiam takiego wytrwalego kawalera. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. :-))))))
    Allle konsekwentyny chłopak :-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Paryja = rów lub też wąwóz
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
  8. oż matko, wart był chyba choć jednej randki, za takie poświęcenia i duszę romantyka....:)
    mnie tam nikt nie chce śpiewać , ani z gitarą ani bez:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahahahahaha:))))))))))))))))))))))ale się uśmiałam:)))))))))))))))))))korek115
    Nie wytrzymam:))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, wcięło komentarzyk, to powtórzę. :)

    Był jeszcze taki utworek potworek, "Horror blues".
    Z grubsza to leciało mniej więcej tak (fragment):
    Po wodzie pływa
    babcia nieżywa
    białe robaczki oczka jej żrą
    o horror blues
    pływa i już!
    refren:
    Biust, babci biust, babci biust...pływa i już
    :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne, biedny "trubadur"! Takich utalentowanych facetów to lepiej
    unikać - " artysta, niezależnie od specjalizacji na męża się nie nadaje"-
    tak mi zawsze wbijała do głowy moja babcia.
    A jak tata zareagował na akordeon?
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. facet miał bardziej wypasiony akordeon niż tatuś, i to był drugi błąd, ostatni;)))

      Usuń
  12. a tam z tymi miłościami...taki jeden wył mi"białego misia",męcząc się z gitarą,za chwilę śpiewał tą piosenkę innej,a dalej już nie wiem;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja współczuję twojej siostrze...no i tacie. artyście nie współczuję:)

    OdpowiedzUsuń
  14. akordeon, znałam jednego takiego... cudnie grał..

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie aż dwóch na gitarach kiedyś grało, a wyszłam za takiego co wiejskie przyśpiewki śpiewa. Dobrze chociaż, że głos ma dobry...

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja chyba wolę "Słodkie fijołki, słodsze niż wszystkie róże, calutkie wzgórze... itd...tra la la". Szkoda że nie umiem na gitarze, ani na akordeonie. Psiara zw

    OdpowiedzUsuń
  17. E tam, "Biały miś" to był hicior!
    ...Hej dziewczynoooo spójrz na misiaaaa
    on przypomni przypomni chłopca ci
    nieszczęśliwegooo białego misiaaaa
    który w oczach ma tylko szare łzy...

    A mnie to śpiewali w akademiku a najbardziej pamiętam to:
    "Nad Capulettich i Montekich domem
    spłukane deszczem, poruszane gromem
    łagodne oko błekitu....

    ....a ludzie mówią i mówią uczenie
    że to nie łzy są ale że kamienie
    i że nikt na nie nie czeka"

    A środek to sobie wygooglujcie. A jeden to tak cudnie grał "Schody do nieba"...

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie śpiewali: czemu ty dręczysz mnie córko lekarza i zmieniali tekst z lekka, żeby taki upiorny nie był...

    OdpowiedzUsuń
  19. Klarko - na czym grał Twój ??. Podejrzewam, że na tubie i ojciec natychmiast spasował !.
    Pozdro z Wisły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Ci zazdroszczę tej Wisły!
      odpozdrawiam
      mój nie grał na niczym bo był w wojsku

      Usuń
    2. .....to proste, wydał rozkaz i szlus !.
      Nie zazdrość, nogi czuję w łopatkach i forsa schodzi jak woda z wanny.

      Usuń
  20. Wytrwały.
    A córkę grabarza nuciło się oj nuciło.
    A może tylko darło ryja?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Wytrwały adorator! Kto dziś umie tak kochać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja Mili czasem śpiewam "Córko Stolarza" zamiast córko rybaka :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Moje dziecię nie odmówi sobie zagrania i zaśpiewania wspomnianego hitu na żadnym ognisku! A my ochoczo zawsze podchwycimy, bo przecież cóż to był za przebój...

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem fanem starych piosenek i w ogóle piosenek, śpiewanych pod oknem ukochanej, przy akompaniamencie dowolnego instrumentu:)))

    Pozdrowienia od Trupadura (to a propos tytułu załączonej piosenki):)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Akordeon, to cudowny instrument, szczególnie przy walczyksch paryskich:
    Elle est chanté, chanté, chanté, chanté,
    Chanté les jours et les nuits,
    Par la Seine c'est une amante
    Et son amant c'est Paris!"
    buziulki

    OdpowiedzUsuń
  26. upłakałam się!!! a swoją drogą co za słowa tej piosenki...wyję już na głos...a jestem sama...jak mąż wróci to mu puszczę jak nic:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj, przypomniałaś mi fajne chwile, "Córka grabarza" to piosenka mojej młodości. Tak długo tego nie słyszałam.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz