środa, 12 marca 2014

żonobijki, antygwałty i napadówki

Tytuł musi być chwytliwy;)

Jaka ja byłam głupia, chodząc całe życie na obcasach! No dobra, głupia,  ale elegancka i zgrabna. Śmiać mi się chce z wczorajszego doświadczenia. Miałam na stopach sportowe buty, w których nie umiem chodzić i szłam w nich tak, jak się chodzi na szpilkach, drobnym kroczkiem „tuptuptup” tup głowa do góry, pierś do przodu, brzuch wciągnięty, ręce przy sobie. I tak po dwóch kilometrach nagle mi się wszystko przestawiło, krok wydłużył, pięta nie opierała się na fantomie obcasa, szło mi się znakomicie.

Nie mówię, że całkiem zrezygnuję ze szpilek ale rozejrzę się za butami, w których nie trzeba chodzić ”tuptuptup”.  Wiecie, że zdarzało mi się spędzać cały dzień na 12 cm szpilkach a nawet biegać w nich po peronach i dworcowych schodach? Jaka ja byłam głupia! I seksowna, to chyba oczywiste.

Nigdy nie miałam glanów ani butów trekkingowych. O, przepraszam, w butach trekkingowych stałam przy taśmie kilka lat, sprawdzały się znakomicie, chodziło o grubą podeszwę, przez którą nie przebiło się szkło. Ale żeby po mieście w takich chodzić?  Bez sensu.

To dorzucę jeszcze parę drobiazgów, które uważałam za bardzo niekobiece. Celowo użyłam czasu przeszłego, bo już się waham, czy to naprawdę ma znaczenie. Mam nadzieję, że mi napiszecie, co o nich myślicie i dorzucicie swoje typy.

Antygwałty czyli napadówki. Takie cieliste podkolanówki zakładane pod spodnie albo jeszcze gorzej do spódnicy zwanej „zemsta katechetki”. Ta spódnica to dopiero koszmar, długość do połowy łydki, dość szeroka, kolor brązowy albo zgniłozielony.

Szarawary i  alladynki. Jeśli dziewczyna jest piękna, to takie spodnie można jej wybaczyć. Raz. Może miała zły dzień.

Bojówek również nigdy nie miałam ponieważ nie lubię militarnych wzorów tak samo, jak panterek. Aniu z Emodii, wybacz. I tak Was kocham za te zielenie, seledyny i koty na koszulkach.

A na koniec coś o panach. Hit nad hity! ŻONOBIJKA! Żonobijka noszona z dresem, nie do wiary, ale można to jeszcze zobaczyć. To taka siatkowa, biała koszulka bez rękawów, gdyby ktoś nie wiedział. Ja nie wiedziałam. Na Kleparzu się dowiedziałam. Kiedy jedna pani krzyknęła „dziewczyny, patrzcie, facet kupuje żonobijkę” facet koszulki nie kupił, sprzedawca koszulek się wściekł a pół placu śmiało się z tego cały dzień.

Od paru dni chodzę w grubym, cudownie ciepłym swetrze, robionym na drutach. Całkowicie nieseksownym. Myślę jednak, że seksapil jest stanem umysłu i tego nie można tak całkiem stracić. Chyba, że się chce.

Ewa mi wrzuciła link, jak nie należy chodzić na obcasach, dziękuję!



75 komentarzy:

  1. Co się uśmiałam przed snem to moje - Klarko niesamowita. Na antygwałtach wręcz łóżko zatrzeszczało w posadach. Sama je noszę do spodni na 3/4 lub innych, gdy mam założyć lżejsze obuwie, choć nienawidzę ich całym sercem. Dziękuję Klarko. :) Aniutka81

    OdpowiedzUsuń
  2. Klarko jesteś typem kobiety, że nawet w worku na ziemniaki wyglądałabyś seksi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kocham płaskie obuwie, większość mojego życia przechodziłam w zamszakach (tzw."welurkach), adidasach, trampkach i sandałach. Wysokie obcasy zakładałam tylko kilka razy do roku, na wyjątkowe okazje. Przedkładałam wygodę nad seksowność, ale nie żałuję. Prawdopodobnie dzięki swoim upodobaniom, mimo prawie 60 na karku nie wiem co to ból kręgosłupa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara. Ja pomimo płaskiego obuwia aż za dobrze wiem, co to za ból. Ale z drugiej strony, gdyby nie ono, może wcale nie byłabym w stanie chodzić. Pozdrawiam "60 na karku":-))).

      Usuń
    2. całkiem płaskie nie jest wskazane przy dolegliwościach kręgosłupa, jestem po operacji. W życiu używałam już wszystkich typów obuwia ale obcasów obecnie już nie mogę :-(

      Usuń
  4. Ja tez, jak Ela, przedkładam wygodę nad seksowność. A poza tym nawet jak próbowałam chodzic na obcasach, to po prostu nie umiałam i czułam sie strasznie. Ale podziwiam kobiety, które to potrafią i jest to dla nich naturalne.Takie lekkie i zwiewne zdaja sie być. Nierealne, zmysłowe czarodziejki ubarwiajace siermiężną codzienność.
    Nazewnictwo niesamowite i bardzo adekwatne - zwłąszcza żonkobijki i antygwałty!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich wcale nie podziwiam. Tylko współczuję.

      Usuń
  5. Z tymi szpilkami to bardzo dobrze Cię rozumiem, bo dotąd mam tak samo. Uwielbiam szpilki i świetnie się w nich czuje. Od wczoraj jednak rozglądam się za niższymi obcasami. Na początek tylko trochę niższymi, zeby się przyzwyczajać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka lat temu kupiłam sobie tzw pielgrzymkowe sandały ale nie chodziłam w nich, w zeszłym roku usiłowałam chodzić w balerinkach, cos nieprawdopodobnego, jak bolały mnie w nich nogi, nikt mi nie wierzył, że nie bolą mnie nogi w szpilkach a w nich owszem

      Usuń
    2. bo się nie znają, o!!... w zeszłym roku córka namówiła mnie na taką dłuuuuga zwiewną spódnicę, taką do samej ziemi no i stwierdziła, że do niej najlepsze będą sandałki, na płaskim (podeszwa i dwa paseczki..) ... jesooooo, myślałam, ze przy pierwszym wyjściu zęby wybiję.... nigdy więcej tych sandałów nie założyłam, chodziłam w koturnach (na porządnym obcasie, a jakże...)... jedyna płaskie buty to adidasy, na siłownię :)...

      Usuń
  6. lubię chodzić w butach na obcasach.ALe powiedzmy że do 10 cm.
    Cóż....jak takie włożę to jestem PONAD a co dopiero jak jeszcze wyższe szpilki...
    Nie zapomnę jak na jakimś weselu bywszy było - panie kółeczko,panowie kółeczko wokół i kręcimy się w przeciwne strony...
    A teraz pan łapie panią ktora stoi na wprost niego...
    A!A!A!
    I tancujemy...

    O matko...
    goście nie powiem mieli ubaw po pachi...

    Pan mial głowę na poziomie mej piersi prawdaż....
    Czerwoniutki na twarzy szybko zwinął sie z tego tańca;DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślałam, że pan dostał obcasem i się rozwrzeszczał

      Usuń
  7. Dlaczego żonobijki?, I co to są napadówki?
    Kobieta która potrafi chodzić w pantoflach na obcasie wygląda zwiewnie i eterycznie. Ja nie potrafię. Jak chodzę to "walę kopytami"wg określenia kolegi:-).
    Wydaje mi się, że seksowność to stan umysłu. Jeśli się taka nie czujesz, to i szpilki nie pomogą. Ot co .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napadówki to te same skarpetki tylko krótsze, a czemu żonobijki to nie wiem

      Usuń
    2. Ach, to są te napadówki:-))). Nie wiedziałam. Więc to moje ulubione całoroczne akcesoria do spodni. Spodnie bowiem noszę na okrągło.

      Usuń
  8. Lubię obcasy i jak zaczęłam chodzić na płaskim to nie wiedziałam jak to się robi :-)))
    A tak całe zycie na szpilkach...
    Teraz już umiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Seksapil to stan umyslu. Sylwetka, postawa, sposob chodzenia jest niesamowicie istotny. Czasem osoba zupelnie przecietna z wygladu ma to cos co sie podoba i na odwrot. Niby nie szata zdobi czlowieka, a jednak ... Ilez to kobiet i mezczyzn, szpeci sie na wlasne zyczenie. W mojej glowie od wielu lat siedzi pewna scena. Malzenstwo z corka. Poteznej budowy zona w futrze. Mocno zbudowana corka w kozuszku. A chudzinka malzonek w kurtce z olbrzymim napisem na plecach "Los Angeles". Typowo gornicza rodzina na spacerze niedzielnym jakies 25 lat temu. W tym okresie byly modne zonobijki. Sama takie nosilam. Zakladalo sie ja na t-shirt. Czasem komplet byl jedno a czasem rozno kolorowy. I bylo sie zaje... Moda. Nie wiedzialam, ze tak uroczo sie nazywaja. Od dluzszego czasu stawiam na komfort. Choc istnieja eleganckie buty na wysokich obacach i dobrze wyprofilowane, ze mozna w nich "biegac" caly dzien. Tylko partner nie moze byc nizszy niz ja. I tu lezy pies pogrzebany... Wybieram wygode :) Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. może dlatego, że tak się kiedyś kojarzył taki "pan", w siateczce, pijany, ze szlugiem w zębach, co to na żonę rękę podnosi?...

      Usuń
  11. JA też chodzę w obcasach codziennie. Kapcie mam też na podwyższeniu. W butach sportowych i na płaskim obcasie czuję się tak jakbym piętę miała co najmniej 5 cm pod ziemią.

    (po 50)

    OdpowiedzUsuń
  12. Raz do roku jest organizowany w Polkowicach "Bieg na obcasach" - w dwóch kategoriach: wysokość obcasa do 8 cm i powyżej - trzeba przebiec 160 metrów - miałabyś Klarko szansę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym dała chyba radę, bo dość często zdarza mi się biegać na obcasach - spóźnialska jestem!

      Usuń
  13. Antygwałtki to dla mnie numer jeden ubraniowej żenady
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego napadówki ?, ot mam zagwozdkę :)))
    Z żonobijkami poszło rozszyfrowanie lepiej - otóż gdy byłam dzieciakiem, była w naszym domu rodzina, gdzie pan mąż postury określiłabym beczułkowatej, gustował w tych siateczkowych koszulkach. W gorące dni było to praktyczne dla panów pracujących na budowach, bo nie gorszyli gołym torsem, a było przewiewne . No ale do brzegu ...
    Otóż ten nasz sąsiad, zanim przyszedł po pracy do domu, wstępował do baru na solidną porcję zupy chmielowej, no a potem, to już mu nie smakowała ta przez żonę ugotowana, bo oczywiście była "za słona " ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zniechęcające napastnika

      Usuń
    2. Że też na to nie wpadłam :))) , aaaa, to już wiem, dlaczego nie miewam przygód z napastnikami :D
      Balerinek też nie lubię, bo za płasko pod piętą, a potem bolą łydki.
      Wiele lat temu, nie było zbyt dużego wyboru w sklepach z obuwiem. Jak już "rzucili" sandałki, to na szpilach wysokaśnych. Do letnich sukienek pasowały świetnie i świetnie w nich się biegało, ale tylko po twardym podłożu; na łąkę, to lepiej na bosaka :)))

      Usuń
  15. ostatnie zdanie kwintesencją jest!!
    ja tam i antygwałtki i alladynki i bojówki i buty trekingowe "naszam" ( oczywiscie antygwałtki nie do bojówek...) taką mam pracę, że mi się ten strój sprawdza... i mam gdzieś oceny innych...
    drzewiej i na 12cm szpilach chadzałam, zwłaszcza, że tego chadzania nie było za wiele- głównie siedzenie na konferencjach...
    generalnie w tej chwili moda mi za wiele w życiu nie przeszkadza...
    a żonobijki super! nie znałam, przywłaszczam sobie ;-))

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam, musiałam usunąć. Przez 14 lat "na okrągło" spędzałam calutkie dnie na wysokich szpilkach. Wyjątek stanowiły wypady w góry i do lasu. Potem już szpilki były tylko "okazjonalnie" stosowane. Od wielu lat noszę "zdrowotne" butki, obcas nie przekracza 3 cm wysokości.I koniecznie z regulowaną objętością.
    Dla mnie kobieta nie powinna nigdzie chodzić z nieświeżymi, przetłuszczonymi włosami - reszta obleci i jest sprawą osobistego gustu, a o gustach się nie dyskutuje wszak. Ale jest co obgadać wtedy:)))
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. he he he, żonibijka! nie miałam pojęcia co to..
    ja też biegam w szpilkach prawie cały dzień, ale popołudniu z dzieciakami zakładam trampki w czerwoną kratkę :-) aha i miałam za młodu glany :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nazwy znakomite! O żonobijce nie słyszałam, ale o gaciach antygwałtach to owszem, nie o podkolanówkach. :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  19. Antygwałty nie? A co ubieracie do spodni i eleganckich czółenek? Z gołą stopą byłoby mi zimno. Ciekawa jestem...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic, zwłaszcza, że mam prawie wszystkie z tzw. dziurką na duży palec

      Usuń
  20. Obcasik, choć niewielki zawsze dodaje szyku i nóżka zgrabniej wygląda, szczególnie do spódniczki.Jak na sportowo to zawsze trampki, nigdy adidasy, nie wiem dlaczego ale strasznie obciachowo się w nich czuję. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Moj tata mowil, ze sa kobiety, ktore we wszystkim /nawet w woku/ wygladaja znakomicie... I Ty do takich nalezysz!!! Z obsasem lub na bosaka...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  22. żonobijka?? czyli,że koszulka służąca do bicia żony?:)))
    troszke bez sensu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, może fetysz, nie? facet zakłada taką koszulkę i wstępuje w niego zwierzę;)

      Usuń
    2. Hmmm mnie ta koszulka kojarzy się raczej z wielkim brzuchem wiecznego bezrobotnego z piwem w ręku. Ochyda. Dyby mój mąż coś takiego założył wymeldowałabym go z sypialni. Brrr straszne to jest. Ale że nazywa się żonobijka nie widziałam. Antygwałtek nie noszę ale wiem co to :) Z takich rzeczy, których bym nie założyła to ciuch moro i panterki, oceloty, tyrgysy i inne zwierzęce wzory.

      Usuń
  23. Antygwałty to moje ulubione skarpetki :-) Przynajmniej czuję się bezpieczna :-)
    Buty trekkingowe owszem mam, ale służa do tego do czego są przeznaczone - do łażenia po górach. Po mieście zazwyczaj na obcasach, niewielkich aby wygodnie było, ale być muszą. Wysokie szpile tylko na specjalną okazję. A, i jeszcze po raz pierwszy kupiłam sobie koturny - jaka w NICH jestem wielka!

    OdpowiedzUsuń
  24. nie, po prostu się wstydził...;)))Widząc jaki ubaw maja z niego pozostali goście.
    No i do konca wesela ŻADEN obcy pan mnie nie poprosił do tańca...
    Cóż...X-men musiał często wstawać od stołu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam , znam małżeństwo, gdzie ona kobita 190(na płaskim) , i nie sucha tyka, ani otyta, tylko piękna w proporcjach i mająca czym oddychać, a jej małżonek głowę niższy, z wdziękiem w tańcu wtula buzię w te jej cyce . O!, To się chyba nazywa spójnością związku ?
      :)))

      Usuń
  25. a balerinek nie lubię ,trampki dla mnie też problem bo ZA PŁASKIE.
    Na rower biorę,ale chodzenie po płaskim w plaskim bucie porażka.
    No musi być niewielkie podwyższenie chociaż.
    Niektóre sportowe tak mają.

    I bardzo dobrze rozumiem cię Klarko z tym bólem nóg.Mialam tak samo!

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię wysokie obcasy. Nawet bardzo wysokie. Potrafię w nich prowadzić samochód i biegać. Ale kiedyś ktoś powiedział mi, że mam pewien dar, za który 100 lat temu kobiety oddałyby połowę życia. Choćbym miała na sobie łachmany i była boso, to i tak wyglądam jak dama. Z tym trzeba się urodzić i najpiękniejsze szpilki nie pomogą jak ktoś nie ma tego czegoś :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiedziałam, że taka siatkowa podkoszulka nazywa się żonobijką. Dzięki, uśmiałam się setnie. Idę podać to określenie dalej. Antygwałty oczywiście są mi znane. Pod spodnie w sam raz (choć ja wolę wersję skarpetkową, bo nie uciska), lecz pod "katechetkową" spódnicę wprost zabójcze.
    Teraz o szpilkach. NIGDY i w żadnej sytuacji czegoś takiego na nogach nie miałam i tak zostanie. W żadnym razie seksowności mi to nie odbiera, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Z upodobaniem natomiast noszę glany i wszelkie obuwie w takiej stylistyce. Ale na ogól po prostu fajne buciki na trzycentymetrowym obcasie. Płaskich balerinek bowiem też nie cierpię. Są po prostu niewygodne.

    OdpowiedzUsuń
  28. Popłakałam się !!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Podziwiam panie,które ładnie chodzą w wysokich szpilkach,bo to też jest sztuka.Mi na samą myśl o wysokich obcasach bolą nogi.,ja od wielu lat chodzę w spodniach ,pończoszniczych skarpetkach i obuwiu na niskim obcasie ,dodać jeszcze fason moich majtek cała jestem antygwałtem.
    Wanda z W

    OdpowiedzUsuń
  30. Przeciętna kobieta ponoć chodzi w szpilkach ok.30 lat,bo tyle pracuje:)Ale przecież nie wszystkie panie muszą do pracy nosić szpilki.
    Wygodne obcasy,dobrze wyprofilowany but nie czyni szkody ;) ,a jak ładnie się w nim wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Całe zycie chodze na płaskim i dobrze mi z tym
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Antygwałtki - znam :D ale reszta jest dla mnie nowością :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Nienawidze chodzic w butach na obcasie. Nawet butki na wesela czy inne przyjecia musza miec obcasik jak najmniejszy. :)
    Co nie znaczy, ze nie lubie patrzec na inne kobiety noszace szpileczki. Bo lubie. Ale tylko na te, ktore UMIEJA w niche chodzic. Nieraz dusze sie ze smiechu obserwujac panie idace do kosciola w slicznych butkach na obacasach, ale nogi chwieja im sie na wszystkie strony i potykaja sie co 3 kroki. Jasnym jest, ze ubieraja szpilki tylko od swieta. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wanda do Agata -zgadzam się ,dużo dziewczyn i pań nie umie chodzić w bucikach na wysokiej szpilce.,np:mają zgięte nogi w kolanach co mi kojarzy się z pająkiem,albo rozstawione nogi.Jestem wstrętna z taką krytyką,proszę mi wybaczyć.
    Wanda z W.

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj tak seksapil jest stanem ducha i umysłu, też się dopiero niedawno o tym przekonałam... ;)
    PS żyję, miałam problem z komputerem złym :)
    jeanette

    OdpowiedzUsuń
  36. A gdyby kobieta ubrała żonobijkę. to też nazwa się liczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, może nazwałabym ją "siatobójczynią" ?
      No i widzę oczyma wyobraźni, też te siaty przez nią targane :)))

      Usuń
    2. Kobieta w żonobijce i na obcasach - to dopiero szczyt seksapilu :-) przecież żonobijka ma duże dziury...

      Usuń
  37. a ja właśnie postanowiłam kupić sobie pierwsze w życiu seksowne szpile!!!
    obawiam się tylko o swoje siekacze :):)

    OdpowiedzUsuń
  38. Żonobijki to znaczy, że facet w koszulce z dziurkami to ofiara przemocy żony. :) ... te dziury to po strzałach, razach narzędziem ostrym lub rozdarte przez samego faceta ... z rozpaczy?
    A na Kleparzu to kiedyś słyszało się: Rajtki-rajtuzy- rajtuzy-rajtki! (na starym Kleparzu)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widły :) też należą do narzędzi ostrych :). Mąż czuje się jak złapany w sieci lub ma wyobrażenie przeciśniętego przez sito (kandydatów) ...
      Takie koszulki powinny nosić blogerki :) na dowód, że obecne zawsze w sieci :D. (albo chociaż w sweterkach ażurnowych).
      A koszulki te są niezastąpione w upalne dni pod koszulę ... no może jednak nie do dresów :).

      Usuń
  39. Ty to chyba jaką Czarownico jesteś żeby 12 cm po domu nosić, a po schodach ruchomych toż to się można orła wywinąć albo też i nogę stracić, a właśnie że i sweter rozciągnięty może być sexi :) zależy co komu :)
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ruchome to jest lajcik i bajka, ja po normalnych zasuwałam, do przejścia podziemnego, potem tunelem, potem znów w górę, a najgorzej, jak pociąg odjeżdża z innego peronu, wtedy to jest galop!

      Usuń
  40. nosze antygwałty, nosze sportowe buty, nosiłam bojówki, alladynkom mówię nie - stanowcze nie.
    żonobijkom też :p choc nazwa zacna :-D

    OdpowiedzUsuń
  41. Hmm. To ja chyba jestem mało kobieca. Uwielbiam spodnie nieco przypominające alladynki, kocham tenisówki / trampki, a szpilki tylko od święta :) Nad antygwałtki przekładam bawełnę (wszak do trampek pasuje)! Mam buty trekkingowe - kolejną już parę - i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Służą zgodnie z przeznaczeniem - nie chadzam w nich po mieście.
    Przypomniałam sobie koleżankę, która do trekkingowych butów zakładała antygwałtki albo napadówki... tak, to zadziwiło mnie bardziej niż wszystkie wymienione a poście hity razem wzięte ;)

    A już niedługo u mnie na blogu będzie o trendach na wiosnę :D
    Pozdrawia Ania z Emodii.

    OdpowiedzUsuń
  42. Szpilki i wąskie czuby= płaskostopie poprzeczne. U mnie:))) Lubię i glany i balerinki, najgorsze to teraz te szpilki,chyba że tak do auta i z auta. Bojówki też mogą być ale o żonobijce to nie słyszałam nigdy, choć opisaną część ubioru męskiego kojarzę. Z Jasiem Himilsbachem najbardziej............

    OdpowiedzUsuń
  43. zemsta katechetki :))) cudo! podam dalej!

    OdpowiedzUsuń
  44. Uwielbiam bojówki, aczkolwiek obecnie z powodu rozmiaru juz w nich nie chodzę. Rozmiaru mojego, nie bojówek. Buty trapery na zimę niezastąpione. I strasznie zawsze chciałam mieć glany. Widziałam takie cudowne martensy w drobne kwiatuszki. Kiedyś, jak mogłabym w nich chodzić, to ich nie było. Teraz są ale kiedy i do czego mogłabym je założyć? I gdzie, zapomniałam dodać. Chociaż marzenia powinno się spełniać, w końcu kto powiedział, ze do ogródka nie można chodzić w glanach? W kwiatki, to pasuje nawet :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ zawsze można kupić i mieć, kto powiedział, żeby od razu w nich chodzić, ja mam kilka par takich "niechodzonych" butów.

      Usuń
  45. NIgdy nie nosiłam szpilek, co najwyżej dość wysokie koturny. Od lat jeśli obcas, to do 5 cm maksimum. I nagle, kilka dni temu, Małż się spytał, dlaczego nie noszę wysokich obcasów? No, mrowie po plecach przeszło... Teraz mam nosić, gdy za parę tygodni 60-tka?!

    OdpowiedzUsuń
  46. Klarko 12 cm !!!!!!!! hesssoss w życiu bym nie ustała ))))))))))))
    choć się staram czasami)
    za to glany proszę bardzo )) a kobieca jestem jak cholera jasna )))))))))

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie miałam pojęcia, że jedna z posiadanych spódnic to "zemsta katechetki" :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  48. Najbardziej seksowne są osoby, które same czują się dobrze we własnej skórze! Nie mam zupełnie poczucia, że glany odbierają mi kobiecość. Za to w szpilkach czułabym się jak maszt antenowy, bo szczęśliwie wzrostu sobie przydawać nie muszę :) Nie oznacza to, że biegam w nich non stop. Jak już muszę przywdziać na siebie jakiś kościołowy, niedzielny komplet, to i buty zmieniam na pasujące. No i tryb życia ma chyba znaczenie. Adekwatność stroju do sytuacji jest jednak kluczowa. Moja praca i szpilki - to grube nieporozumienie! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Żonobijki - straszne! Żaden mężczyzna nie może w tym wyglądać dobrze. Tak samo jak w zwykłym podkoszulku (albo zwykłej podkoszulce, co kto woli).

    Bojówki - najwyżej takie do kolan na jakiś spacer, żeby mieć gdzie schować paczkę chusteczek czy inne przypory higieniczne, mieć wolne ręce i plecy (bo się nie ma torebki ani plecak) i nie mieć wypchanych kieszeni dżinsów...

    Szpilki... nigdy jeszcze nie trafiłam na wygodne. Od czterech lat mam zimowe buty na płaskiej podeszwie, sznurowane, do połowy łydki, skórzane i ocieplane. Nie wiem, jak mogłam kiedyś chodzić zimą w kozakach na szpilce?

    Szarawary czy alladynki pasują tylko niektórym, bardzo zgrabnym i konsekwentnym w stylu ubierania się dziewczynom i kobietom.

    Podkolanówkom typu antygwałty mówię zaś stanowcze nie! Po pierwsze, uciskają naczynia krwionośne i mogą się przyczyniać do powstawania problemów z żyłami (pracuję jako rejestratorka w przychodni u pewnego Chirurga Naczyniowego, to wiem, co mówię!), a po drugie... są chyba gorsze, niż białe skarpetki do czarnych spodni i czarnych butów ;)

    Jeśli zaś chodzi o buty do spacerów - równie prosto, kobieco i wygodnie może być w jakichś miękkich baletkach/czółenkach, które mają niewielkie podwyższenie pod piętą, zamiast płaskiej, jak kapeć, podeszwy.

    Pozdrawiam,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  50. śmiech słyszalny w tle jest dla mnie o wiele gorszą żenadą...

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz