czwartek, 2 stycznia 2014

a na jutro nie będzie już nic

Kilkuletni chłopczyk znalazł się w rodzinie zastępczej po tym, jak jego ojciec trafił za złodziejstwo do więzienia a matka usiłowała ułożyć sobie życie osobiste krążąc niczym puchar przechodni od spodni do spodni.  Chłopczyk był najmłodszym z rodzeństwa, te starsze dzieci od dawna już były w placówkach wychowawczych. Ja nie umiem używać tych poprawnych terminów łagodzących faktyczny stan, dlatego napiszę wprost – ojciec dzieci jest złodziejem, matka szmatą a obydwoje są alkoholikami.

Ale nie o nich najwięcej tu będzie tylko o chłopczyku. W rodzinie zastępczej niespodziewanie szybko przeszedł te trudne dla wszystkich etapy, z początkowego okresu mama zastępcza pamięta jego zapobiegliwość – uważał, aby nie smarować chleba jeśli jest serek albo wędlina, bo jak to? - dziś się zje i masło,  i serek i kiełbaskę a na jutro zostanie sam chleb?

Był dość zaniedbany fizycznie, bezustannie bolały go zęby, potrzebował okularów, ale z wielką cierpliwością a nawet ciekawością przeszedł przez wędrówkę od gabinetu do gabinetu.
Po roku umiał się bawić z innymi dziećmi, nauczył się pływać,  jeździć na rowerze i na rolkach – to, co dla zwyczajnego dziecka jest naturalnym etapem rozwoju, dla tego malca było  gwiazdką.

Ojciec odsiedział wyrok i wrócił do bardzo zaniedbanego mieszkania i jeszcze bardziej zaniedbanej żony. W pudle odżył trochę, podleczył się i odtruł. Zorientował się, że wkrótce nie będą mieć gdzie mieszkać, bo czynsz od dawna nie płacony i grozi im eksmisja. Od czego jednak są różne pomocowe instytucje. Najpierw żoneczka dostała po łbie na otrzeźwienie a jak otrzeźwiała i się pogodzili a nawet sobie przebaczyli, postanowili działać.

Kobieta przypomniała sobie, że jest matką i postanowiła odzyskać chłopczyka. Zgłosiła się na dobrowolne leczenie i była raz czy dwa na terapii, przy okazji opowiadając, jak jej ciężko bez dziecka odebranego przez bezdusznych ludzi dla pieniędzy. Wszak gdyby jej dać te środki, też by sobie poradziła znakomicie z wychowaniem. O starszym rodzeństwie jakoś nie wspominała. W tym czasie tatuś odwiedził chłopczyka i nawet mu przyniósł czekoladę.

Opowiedział dziecku, że był w pracy za granicą ale teraz to już go na pewno zabierze do mamusi kochanej i będą żyli  szczęśliwi bo teraz są nieszczęśliwi bardzo, tęskniąc za swoim syneczkiem.
Mamusia się jeszcze nie kontaktowała bo miała za krótkie przerwy w niepiciu, tłumaczyła się, że nie odwiedza dziecka bo nie ma pieniędzy na bilet.


Rodzinie trzeba dać szansę – tak postanowił sąd i pewnego dnia chłopczyk zabrał swoje rzeczy i wrócił na łono rodziny. Matka wróciła do picia a ojciec do okradania ludzi. Najpierw jednak okradł chłopczyka, sprzedając jego zabawki, kurtkę i buty. Nie martwcie się, chłopczyk teraz już nie jest mały, da sobie radę, a czas spędzony w rodzinie zastępczej był dla niego jak dwa lata wakacji. 
do przeczytania klik

46 komentarzy:

  1. Ja bym napisala co mysle o takim sk****** ale obawiam sie ze to same inwektywy by byly!! A ta rodzina zastepcza nie moze jakos sie starac o chlopczyka? Nie znam sie na prawnej stronie takich spraw, dlatego pytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam trafiają dzieci na "przeczekanie", nie są rodziną adopcyjną

      Usuń
    2. To jest skurwysyństwo (nie boje się tego słowa, bo to prawda) w czystej postaci, ale może chociaż nikt z nich dziecka nie bił? Może "tylko" będzie przykrym doświadczeniem z dzieciństwa i "nauczy" go zapobiegliwości... Może... Bo co powiecie o takim bydlaka, który razem z matką i babką zakatuje 4-letnie dziecko??? Albo 3-miesięczne niemowlę pobije do nieprzytomności. Tu już mój zasób słów się kończy. Nawet tych powszechnie uważanych za wulgarne.

      Usuń
    3. bicie dziecka to nie wszystko o wiele gorsze jest znęcanie psychiczne i brak poczucia bezpieczeństwa. Ten uraz pozostaje do końca życia i może potem procentować w przyszłości na swojej rodzinie.

      Usuń
  2. Klarko ile ten chlopczyk ma lat? Moze nie powinnam pytac, ale jesli ta rodzina na 'przeczekanie' chciala i mogla go adoptowac, to jest cos takiego jak adopcja ze wskazaniem - znam kogos kto takiej adopcji sie podjal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprawowanie opieki zastępczej nie jest tożsame z adopcją, to jest rodzaj rodzinnego domu dziecka, gdzie nieletni przebywają jakiś czas ale nie umieszcza się ich tam na stałe

      Usuń
  3. Domy / rodziny zastępcze często są posądzane o li tylko czerpanie korzyści finansowych, bo i takie przypadki przykre się trafiają.
    Mój szkolny kolega wraz ze swoją żoną, podjął się opieki nad dwójką rodzeństwa, gdy chłopcy byli w wieku 4 i 5 lat, a ich dzieci wyfrunęły już z gniazda rodzicielskiego na studia.
    Postronne osoby posądzały ich o dodatkowy zarobek, nie widziały jednak zaangażowania i trudu jaki był włożony, by dzieci te odnalazły spokój w "normalnej" rodzinie.
    Mój kolega ma wiele pasji, a wśród nich głębokie zainteresowanie historią kraju, jak i też spędzanie wolnego czasu na biwakach i wędkowaniu. Jego żona, to prawdziwa niania i mistrzyni w kuchni , czarująca z niczego coś pysznego.
    Chłopcy są dziś wartościowymi nastolatkami, mają kontakt z biologiczną rodziną, lecz najlepiej czują się w rodzinie, która dała im szansę na inne - dobre życie.
    Było i nadal jest też mnóstwo problemów z popieprzoną biurokracją, że nie wspomnę o chorym systemie służb socjalnych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moi znajomi są rodziną zastępczą i z tego co mówią, to na szczęście sądy nie szafują tak łatwo takimi wyrokami. Poza regularnym kontaktem, zaświadczeniem o terapii nałogów, potrzebna byłaby jeszcze stała praca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu, Klarko! Milczałaś o Świąt przez to ciuchro i teraz wyjeżdżasz z takim horrorem? Litości. Taż wystarczy tego na onecie, wp, tvn24 (niepotrzebne skreślić). Przegoń wreszcie to ciuchro do końca i napisz coś pozytywnego. Pozdrawiam, Janusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarko, nie nierwuj się. Osoby pokroju Janusza odeślij do Pudelka , albo do czytania Faktu - tam nie brak rozrywek.

      Napisałaś o problemie, który jest coraz bardziej codziennością w realiach ludzi pogubionych i nie radzących sobie z odpowiedzialnością nie tylko za siebie, ale też za swoje dzieci, a wręcz wykorzystujących je jako kartę przetargową.
      Zastępcze rodziny próbują dać tym kruszynkom odrobinę normalności, lecz system prawny w naszym kraju , nadal jest po stronie biologicznej rodziny.
      Kto nie otarł się o temat bezpośrednio, tak jak Twoi Klarko znajomi, to będzie pisał bzdurne komentarze w stylu : "Taż wystarczy tego na onecie, wp, tvn24 " - taaa, z zamieszczanych tam informacji będzie miał pełny obraz problemu.

      Usuń
    2. Janusz chyba pomyliłeś blogi

      Usuń
    3. @Artek i Majka. Kochani, ja nie należę do ludzi, którzy chcą czytać o cudzym łajdactwie po to aby podbijać swoje poczucie wartości "bo ja tak nie robię". Zanim skomentujecie cudzy wpis to przeczytajcie go proszę ze zrozumieniem. Słowo "pozytywny" nie oznacza śmieszny ani dowcipny. Dla mnie pozytywna byłaby np, informacja o tym, że sędziemu, który podjął tak debilną decyzję odebrano prawo wykonywania zawodu. A bloga Klarki czytam chyba dłużej niż Wy. A tak BTW: co to jest ten "Pudelek", bo jakoś dotąd nie zmieścił się w obszarze moich zainteresowań. Wy pewnie wiecie? Pozdrawiam, Janusz

      Usuń
    4. masz dziwną definicją słowa "pozytywny". Utrata prawa wykonywania zawodu nie poprawi sytuacji tego dziecka, jedynie pozytywne mogłoby być by maluch mógł spokojnie wrócić do zastępczej rodziny i to nawet po decyzji tego samego Sądu. A co to "pudelek" wystarczą google

      Usuń
    5. Januszu, moje krytyczne uwagi pod Twoim adresem pisałam bezpośrednio po komentarzu Klarki, który wg mnie niesłusznie usunęła, bowiem wyjaśniłby moje po nim uwagi / wnioskuję, że nawet tego nie zauważyłeś/.
      Niemniej, nie zmienia to nadal intencji w treści mojego komentarza, bowiem trudno wykrzesać coś pozytywnego, gdy tuż obok dzieje się krzywda dziecku !
      Nie każdy post Klarki prowokuje do chachania.
      Moim zdaniem miał sprowokować do wypowiedzenia się , jaką posiadamy wiedzę na temat rodzin zastępczych i jak je postrzegamy.

      Usuń
    6. majka wiem, powinnam postawić na swoim dokładnie tak, jak napisałaś, tylko wiem również po wielu latach, że to nigdy się dobrze nie kończy bo prowokuje dalszy hejt a ja nie mam sił na przepychanki

      Usuń
    7. Też coś! A to niby dlaczego Klarka by miała o tym nie pisać!?! To bardzo dobry temat. Człowieku - Januszu, nie ośmieszaj się przed ludźmi.

      Usuń
    8. errato - daj spokój, nie prowokuj, daj odpocząć Klarce .

      Usuń
    9. Odpocząć? To nie wiesz, gdzie dopiero będzie można "odpocząć"? Toż to kobitka na chodzie jeszcze, gdzie jej tam odpoczynek w głowie:-)).

      Usuń
  6. No i media szaleją! Na Fb sa wklejane zdjęcia UDOSTĘPNIJ, że tylko w Polsce odbiera się dzieci kiedy rodzice nie mają pieniędzy, oddaje się te dzieci rodzinie zastępczej i im płaci kasę za opiekę, zamiast dać biednym rodzicom wrrrr. Nie wytrzymałam i zapytałam, moją koleżankę, czy wie jak wygląda procedura "odbierania" dzieci, czy wie co to FAS i CHAD. I czy zdaje sobie sprawę, że JEDNA wizyta "kochającego" rodzica w roku, odbiera dziecku szansę na adopcję. I czy zastanowiła się, dlaczego tego faktu media nie nagłaśniają. Oczywiście nie wiedziała, bo i po co takie rzeczy wiedzieć. Zaproponowałam jej odwiedziny bloga kuratora sądowego-mocna rzecz, ale jej wrrr wrażliwość nie skorzystała z tej okazji. Jeśli się zgodzisz Klarko, wkleję linka do tego wpisu. Ale może lepiej sama najpierw przeczytaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://margineszycia.blogspot.com/- tylko ostrzegam, ze mocne bardzo jest.

      Usuń
  7. Nienawidzę takich historii.Ale to prawdziwe dramaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S.Cieszę się że wróciłaś:)

      Usuń
  8. Nie znam się na prawie rodzinnym, ale uważam, że samo niepicie i podjęcie pracy nie powinno być jedynym warunkiem oddania dzieci. Przede wszystkim stosunek do dziecka, postawa w toku całej sprawy i wychowawcza wydolność, bo niektórzy już samo myślenie mają patologicznie poprzestawiane, a tego się nie skoryguje tak po prostu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wierzę, że tak własnie było. Krzywda dzieci boli mnie wielokrotnie mocniej. Dzieci nie rozumieją co się dzieje, dlaczego...
    Okropny jest ten świat :(

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas są durne przepisy. Bo to przecież wszystko wedle prawa. A to są bardzo trudne sprawy, a dobro dziecka jak widać bywa różnie interpretowane.
    W mojej wsi była taka rodzina, której zabrano dzieci do różnych placówek. Z powodu braku pracy i pijaństwa rodziców. Dzieci mogły odwiedzać dom rodzinny w ferie, święta i wakacje...I paradoksalnie były wtedy bardzo szczęśliwe. Dziś są już dorosłe i radzą sobie w życiu...

    OdpowiedzUsuń
  11. A sprawa dziecka niejakiej Samusionek??? niektorzy celebryci niczym się nie rożnią od tzw.patologii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedne dziecko ,a historia wkurzająca...
    Dlaczego te sądy tak łatwo oddają dzieci na pastwę losu ?!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Biedne te dzieci które mają takie życie. A pomimo to czasem i z takich rodzin wyrastają dobrzy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ma dnia żeby nie zadziwiły mnie sądy rodzinne

    OdpowiedzUsuń
  15. Klarko dokładnie do tego samego bloga chciałam wkleić link. Muszę przyznać, że bardzo łagodnie opisałaś tę patologię. Choć może to z przyzwyczajenia do stylu z bloga kuratora? Nie to jednak nie przyzwyczajenie. Zapomniałaś chyba dodać, że ów chłopczyk był upośledzony, ponieważ wnioskując po odebranych starczych dzieciach, matka chlała na umór nie od dziś i w czasie ciąży również sobie nie żałowała. Dziecko urodziło się z FAS - takie uszkodzenie mózgu i narządów wewnętrznych wywołane "nawadnianiem" się matki różnego rodzaju najtańszymi napojami procentowymi, lub jak to woli tanim wińskiem i wódą.
    Kiedyś na samym początku podstawówki, w małym miasteczku, mieliśmy w klasie dziewczynę, Aśka niech ma na imię. I Aśka bardzo szybko została posadzona w osobnej ławce, bo jej poziom intelektualny był o wiele niższy niż całej reszty dzieci oraz regularnie przychodziła do szkoły brudna. Gdy my uczyliśmy się pisać pierwsze literki i czytać proste wierszyki, Aśka uczyła się co to są kredki, co to jest ołówek i co to jest kolorowanka. Po jakichś dwóch miesiącach (nie pamiętam już dokładnie, miałam wtedy 7 lat...), Aśka została przeniesiona do szkoły specjalnej. Gdy trochę podrosłam i chodziłam z ciężkim plecakiem do liceum, to widziałam Aśkę jak chodzi, ale z wózkiem z dzieckiem - swoim własnym dzieckiem. Mam nadzieję, że chociaż jej dziecko nie było opóźnione w rozwoju.
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze na obydwu blogach opisuję najłagodniej jak mogę nie chcąc ranić, przerażać i straszyć. Czasem nie da się łagodniej.

      Usuń
    2. A może czasem warto napisać tak jak jest? Może czasem warto czytelników trochę przerazić i na niektóre kwestie otwierać im oczy? Życie się nie upiększa i nie bawi w niestraszenie, tylko wali nam w twarz z wielką siłą... Ale to jest tylko moje zdanie, a Twój blog :)
      Pozdrawiam,
      Natalia

      Usuń
    3. nie, bo i tak zawsze obrywa się mnie a nie tym, którzy skrzywdzili bohaterów
      nie chcę epatować okrucieństwem, i tak każdy widzi to, co chce zobaczyć

      Usuń
    4. taki jest niestety minus prowadzenia popularnego bloga. Co do obrywania: regularnie czytam blog kuratora sądowego i gdy opisuje, np. swoje obrzydzenie gdy musi mieć kontakt z żulem, który z toalety nie korzysta, a wody i mydła również nie używa, to znajdą się tacy czytelnicy, którzy zarzucają mu brak szacunku dla ludzi (sic!), którym ma pomagać. Nie wiem jak tym krzykaczom, ale chyba każdemu normalnemu człowiekowi przeszkadza rasowy kloszard w komunikacji miejskiej, a co dopiero wejść na melinę takiego kloszarda...
      Pozdrawiam,
      Natalia

      Usuń
    5. Klarka,ty piszesz po prostu PRAWDĘ.
      A że prawda czasami boli,takie życie....

      Usuń
    6. Ja też (z upodobaniem) czytuję blog kuratora sądowego. Tylko nieodmiennie nurtuje mnie, skąd wśród komentatorów taki wysyp "Anonimowych":-))).
      Kurator jest zajebisty!!!

      Usuń
  16. To nie jest tak że sądy są głupie to czułostkowość ludzi w togach jest głupia. Bo nie faktami się kierują ale czułostkowym wzdychaniem. Nie widzą zła i bezmyślności na twarzach, słyszą słowa puste pozbawione treści słowa.
    Powiem coś co może i oburzy, uważam że kobiety z takich rodzin należy sterylizować, świadomie im to proponować. Straszne prawda? Jedynie mądre posunięcie, mają wtedy seksu tyle ile pragną i nie przysparzają społeczeństwu opieki na swoimi dziećmi które najczęściej rodzą się upośledzone bez własnej woli i uzależnione od alkoholu. Gdy lat temu ze 30 lekarze w Stanach wykonali sterylizację kobiecie z Harlemu, rodzącą 4 dziecko, medialny wrzask był potężny, argumentacja typu 4 dzieci w tym jedno zagryzione przez szczury na ulicy, bo tam zostawiono niemowlę, nie trafiły w "czułe" serca. Ech panie Żeleński pańskie marzenie o świadomym macierzyństwie o uświadamianiu o Łatwym dostępie do środków zapobiegania ciąży, długo jeszcze pozostanie marzeniem. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  17. Większość działań podjętych przez Sąd Rodzinny stawia mi na baczność resztkę moich marnych włosów na głowie. Ich celność to przysłowiowe trafianie kulą w płot.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wakacje, to tylko wakacje. I teraz może być jeszcze gorzej. Dlaczego sądy podejmują takie złe decyzje. Pewnie dlatego, że brakuje odpowiednich ludzi. Także tam, gdzie decyzje ustawodawcze zapadają.
    Swoją drogą, jeśliby zamiast do rodzin zastępczych, pieniądze trafiały do tych biologicznych, nie byłoby tylu patologicznych przypadków. Moja uwaga nie dotyczy jednak opisanej rodziny. I właśnie na tym polega umiejętność rozeznania.

    OdpowiedzUsuń
  19. I cóż tu komentować ? Najlepszy nawet system pomocy nie zastąpi kochającej rodziny ...

    OdpowiedzUsuń
  20. I taka jest prawda niestety.
    Bolesna prawda. Szkoda, że nie boli sprawców tylko ofiary

    OdpowiedzUsuń
  21. tiaaa jak niedawna historia biednej matki osmiorga (bodajze) dzieci (z tego siedmoro zabrano a najmlodsze w domu po wielu telewizyjnych bojach) ktora zostala wysterylizowana w trakcie cesraskiego ciecia dumnym glosem oglaszajaca ze ja "skrzywdzono i chce odszkodowania"...

    wpis kuratora bardzo trafny ale ze wzgledu na kolorystyke bloga czytac sie go nie da, przykro mi

    ja sie Klarko tlumacze ze sie nie dozywam ale najpierw przeboje zwiazane ze zmiana mieszkania a teraz poprostu duzo zajec i permamentny brak wolnego czasu, ale czytam cie regularnie tylko poprostu sie nie komentuje ale i tak kocham twoje koty ;)
    pozdrawiam z Yorkshire

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co bloga kuratora. Mnie również przeszkadza w czytaniu kolorystyka, ale zaznaczam czytany tekst i już jest mniejszy kontrast i tak nie męczy oczu :)

      Usuń

Twój komentarz