poniedziałek, 28 października 2013

a pogoda jak w lecie

Dziękuję Wam za urodzinowe życzenia, miałam wyjątkowo miłe urodziny. Piękny dzień, dużo życzeń, miłych, dobrych słów. Muszę się pochwalić, że od ukochanych dzieci dostałam bon do salonu kosmetycznego i na pewno opiszę, co to się będzie wyczyniało. A od Krzyśka dostałam hmm podwiózł mnie pod ulubioną galerię i zapowiedział, że jak sobie nic nie kupię to mnie nie zabierze do domu. Kupiłam więc. Pięć toreb, wszystko dla mnie!

A dziś jechałam na pocztę a po drodze było tak.
Pani Marysia wsiadała wraz ze mną i skasowała bilet. Mieszkamy w drugiej strefie i bulimy za bilet cztery złote, obojętnie, czy jedziemy do miasta czy tylko kilometr. Na kolejnym przystanku wsiadła pani Kasia i już podchodziła do kasownika, gdy pani Marysia machnęła na nią – ty, nie kasuj, ja zaraz wysiadam to dam ci swój bilet. Nie skasowała. I zanim autobus podjechał do przystanku, z tyłu rozległo się -
dzień dobry państwu, proszę przygotować bileciki do kontroli.
Nie wiem jak wy się czujecie w takiej chwili, ja zawsze, mimo, że dzierżę w ręce skasowany i dwa razy sprawdzony, czy dobrze skasowałam, bilet, to i tak zrywam się jak oparzona a jakbym coś miała w gębie to bym się na pewno udławiła. I przeszywa mnie dreszcz!

Ciekawa jestem, czy dzisiejszy dzień był końcem przyjaźni Marysi z Kasią, Marysia chciała dobrze, Kasia się zgodziła, a skończyło się płaczem, kłótnią i mandatem.

33 komentarze:

  1. Nawiązując do poprzedniego postu 100 lat życia Klarcia, męza masz fajnego. dziecko udane to jedyne co Ci życzyć to dużo zdrowia (a no i kasy, cobyś wreszcie miała ten ogromniasty dom, który w większości pewnie zamieszkają koty, a Tobie zostanie jeden pokój i kuchnia ;).
    Raz dostałam mandat za brak skasowanego biletu, bo tak się zaczytałam, że wsiadłam i zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a z tego starego zrobię na blogu rozdawajkę!

      Usuń
  2. Wszystkiego dobrego....A bilety to ja wolę kasować sama...

    OdpowiedzUsuń
  3. No pierwszy raz slysze o takim prezencie jak ten od twego meza :) I to ta jego zacheto-pogrozka wywolala u mnie smiech ! Chyba zna cie na wskros :)
    Co do biletow, to tez wole sobie swoje kasowac sama.. Roznie w zyciu bywa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ja coraz częściej mówię - nic mi nie trzeba, nie chcę, po co mi to itd

      Usuń
  4. Cóż - chytry dwa razy traci... A Tobie zdrówka i nieustającej miłości:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło, że tak przyjemnie spędziłaś urodziny, no i Krzysiek oraz dzieci się sprawdziły w tym ważnym dniu.
    Też drżę jadąc bez biletu, czasem nie miałam jak kupić.
    Gdybym musiała znów przeważnie jeździć środkami komunikacji, kupiłabym z pewnością 3-miesięczny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięć toreb! Wow! Zazdraszczam :-))))
    Należało się Tobie Klarko :-)
    Oby każdy dzień był tak szczęśliwy i miły jak wczorajszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, to nie takie torby jak w Ikea, po prostu każda rzecz w osobnej;)

      Usuń
  7. Mandat to nie koniec świata. Zaden powód do płaczu. Zdarza sie najlepszym;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę dużo takich miłych dni jak ten urodzinowy.
    Z tym biletem to się kobitki zakręciły,tak bywa.Niedawno stanełąm autem na zakazie,na takim zadoopiu.Nigdy czegoś takiego nie robiłam,ale właśnie tego dnia byłam nieźle zakręcona,wielki pośpiech takie tam.No i strażnik gminny zostawił mi zaproszenie za wycieraczką.A że był przemiły a ja sama siebie nie posądzałam o tyle uroku osobistego,to skończyło się na pogawędce.O mało nie zapłaciłąm swojego pierwszego mandatu w życiu,a jeżdżę za kierownicą ponad 27 lat.Ale bez biletu to bym chyba na zawał zeszła,gdybym nie miała.

    OdpowiedzUsuń
  9. no to nieprzyjemna sytuacja...
    Dobrze, że to nie Ty i nie w Twoje urodziny!! a męża to Ty masz... no i dzieciaki też ( pozdrowienia dla Joasi;)).
    Ja kiedys miałam z biletem niesamowitą sytuację: w studenckich nie za bogatych czasach przemieszczalismy się z moim małżonkiem długą trasą, w kieszeni miałam plik skasowanycjh starych biletów, jalkos tak wyjęłam dwa i trzymałam w ręku... zastanawiając sie czy skasować świeże czy nie... i wtedy: "bileciki do kontroli" rozległo się nad moją głową... spojrzałam na męża on z rezygnacją na mnie, podałm kanarowi bilety próbując wykrztusić : "one są nie.... " pan spojrzał powiedział dziękuję i mi oddał, przesuwając sie do kolejnych osób.... bylismy w szoku.... do dziś opowiadamy to jako niemalże cud... aż sprawdziłam, czy one aby na pewno złe... no były złe....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie Ci patrzył w oczy a nie na bilet;)) teraz sprawdzają skanerem

      Usuń
  10. Wszystkiego dobrego Klarko!
    ***
    Hm... Jak widać nieuczciwość nie popłaca, tak samo jak kłamstwo miewa krótkie nogi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pozazdraczam Krzyśkowego gestu.

    A z przygód biletowych miałam kilka.
    Jedna zakończyła się desperackim rozpruciem podszewki w kurtce, gdy gorączkowo poszukiwałam biletu. Okazało się, że ten dziurawą kieszenią wlazł głębiej , Nooożż !
    Innym razem w wielką ulewę namówiłam ówczesną sympatię i koleżankę, aby podjechać tylko dwa przystanki. Bez biletów, bo akurat autobus podjechał, a kiosk był dużo dalej. Kasę na mandaty miałam, uiściłam za całą naszą trójkę ( każdy z nas był już zarabiający). Koleżanka na drugi dzień oddała, chłopak nie, bo jak twierdził, to była moja wina ? :) , no i tak przestał być już moją miłością .
    Innym razem chciałam podjechać tylko jeden przystanek.Wyjęłam bilet, skasowałam, a za plecami czułam jakieś przepychanki. No cóż , dopiero w sklepie, gdzie jechałam ten jeden przystanek, odkryłam powód autobusowego tłoku - brak w torbie portfela z zawartością dopiero co odebranej miesięcznej pensji i kartek na zakup mięsa i innych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  12. to się nazywa prezent :-) zobaczymy zawartość choć jednej torby ?

    jak ja wpadam na podobne, jak Marysia, pomysły, mąż mówi o mnie diabeł. ma rację.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo zabawne, ja też miałam niedawno urodziny i dostałam od syna bon na kosmetyki, a mój mąż wziął specjalnie wolne i pojechał ze mną do ulubionej galerii, i też wyszłam z czterema torbami. Kupiłam spodnie, bluzkę, czapę i szal:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dojeżdżałam do liceum, miałam nawyk wsadzania skasowanych biletów do kieszeni i zostawiania ich tam. Wyrzucałam, jak już się przesypywało, ot młode to i głupie. Któregoś razu kanar poprosił o bilet, a ja... Wyjęłam z kieszeni dwie garście papierków i powiedziałam, żeby sobie wybrał właściwy... Jego mina była bezcenna, ale nie szukał i poszedł dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Klarko, wiedział Twój mąż co robi - też zawsze kupuję sobie prezenty sama - przecież ja najlepiej wiem co mi się podoba, jaki rozmiar, kolor itp. Taki sposób robienia prezentów bardzo lubię i pochwalam. Przynajmniej nigdy nie jestem wtedy rozczarowana i nie muszę udawać,że mi się podoba.:))) Bon do salonu kosmetycznego - też bardzo dobry prezent. Już czekam na sprawozdanie. Uświadomiłam sobie, że już ogromnie dawno nie widziałam w jakimkolwiek środku lokomocji "kanara".Wiesz, z tym biletem to tak trochę "przysłowiowo" - dobrymi chęciami droga do piekieł wybrukowana.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Spoznione Zyczenia Urodzinowe!

    My sobie od kilku lat (czyli prawie od zawsze) kupujemy prezenty sami! :) Jak kiedys musialam meza prowadzic za raczke, zeby zamowil mi TO, z TEJ strony internetowej, za TA cene, to stwierdzilam, ze rownie dobrze moge to zamowic sama. :) I tak juz zostalo.

    OdpowiedzUsuń
  17. No cóż, panie.... hm.... zapamiętają ten dzień długo. Lepiej nie kombinować z biletami, bo to niefajnie. Jedni płacą, a inni oszukują:( Pomysł z wyborem przez się prezentu jest trafiony:) Pewnie ładne te torby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. torby jak torby, ciekwość mnie zżera jaką miały zawartość:-)

      Usuń
  18. Wszyskiego najlepszego 100lat!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. mnie złapali dwa razy bez biletu, ale ani razu nie dostałam mandatu. ma się ten urok :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W zdecydowanie młodszym wieku, wybierałam się do teatru : obcas 12 cm, rozporek w spódnicy 60, 7 kolorów na oku, kapelusz na głowie - dama.Podjeżdżałyśmy z koleżanką 1 przystanek. Na gapę. Usłyszałam - bilecik proszę. Wyciągnęłam dowód - minimum honoru trzeba mieć. Kanar zmierzył mnie od góry do dołu: ma Pani bilet ? Proszę skasować! Już nigdy więcej nie jechałam na gapę !!! Jeszcze dzisiaj mam czerwone uszy.

    OdpowiedzUsuń
  21. widze policjanta - czuje sie winna
    widze kanara - czuje sie winna
    widze pismo z urzedu - czuje sie winna

    mieszkajac tu i teraz od 16 lat
    to nasza polska spuścizna po czasach, kiedy wszystko było wywrócone do góry nogami
    moi znajomi, którzy zawsze żyli w zachodnim świecie tak nie mają!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak jest kontrola, to robię minę, jakbym nie miał biletu, kontroler do mnie, a ja szukam i szukam, wszędzie tam gdzie go nie mam ... i gdy już kategorycznie chce dowodu i pisze mandat, to wyciągam z triumfem bilet... mam na to przeznaczoną kieszeń. Gapowicze naturalnie uciekają w międzyczasie :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Klarko - spóźnione, ale najserdeczniejsze życzenia urodzinowe ślę, zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy, żebyś miała co upychać w tych pięciu torebkach :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki;) wyszło na to, ze kupiłam 5 torebek? nieeee, 5 rzeczy a kazda zapakowana osobno

      Usuń
  24. Wszystkiego naj naj naj :)
    Też tak mam że jak jest kontrola to mam obawy :)
    jeanette

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja tu pierwsze o Urodzinach słyszę! W takim razie, chociaż spóźnione, niewątpliwie szczere. Ciekawam tych toreb wielce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sukienka, tunika, buty, legginsy, kilka par skarpetek, jakieś majtki i tyle, szału nie ma!

      Usuń

Twój komentarz