środa, 12 czerwca 2013

u nas nic nowego

piwonie ukochane
Krzysiek rozładowuje towar a ja siedzę na ławeczce, oglądam piwonie  i  zagaduję go. Bo my nie mamy za dużo czasu by pogadać to wykorzystuję każdą okazję. Wreszcie pytam - pomóc ci? I zaraz dodaję - pytanie było kurtuazyjne, wiem, że sobie sam poradzisz.
Bo tak szczerze to mi się nie chce nosić tych zgrzewek.
Gadamy chwilę o wyprawie dzieci na Bałkany, imponującej jak dla nas, bo  oni zamierzają przejechać 4,5 tys km w dwa tygodnie i zwiedzić kilka krajów a nam się nie chce jechać na Kryspinów!
Ale co innego pracować od ósmej do szesnastej a co innego od piątej do osiemnastej - podsumowuję i dodaję - a gdybyś został nauczycielem to już byłbyś emerytem.
- Coś ty, byłbym kryminalistą, w tym zawodzie na pewno nie doczekałbym emerytury.
Nie pytam za co poszedłby siedzieć  bo się domyślam, choć z ręką na sercu - nie znam ani jednego dziecka, które nie lubi Krzyśka, przeciwnie - wolą pogadać z nim niż ze mną bo on ma więcej cierpliwości i  wiedzy, taka chodząca Wikipedia z niego.
Wreszcie towar rozładowany. Pod wiatą siedzą koty czekające nie wiadomo na co. Krzysiek wydobywa spod przedniego siedzenia foliową torebkę, koty podnoszą się i biegną do niego. Wątróbka, i wszystko jasne.
Chcesz trochę? - pytanie kieruje do mnie, i zaraz dodaje - tak tylko kurtuazyjnie spytałem, wiem, że nie lubisz.

42 komentarze:

  1. Czasem w tym Kryspinowie może być fajniej niź na Bałkanach. Wszystko zależy z kim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem pełna podziwu bo ta wyprawa jest naprawdę imponująca a młodzi wyjeżdżają od wielu lat w sprawdzonym składzie. Nam się nie chce ruszać bo jesteśmy fizycznie spracowani.

      Usuń
  2. Grzeczne koty; przecież z daleka poczuły wątróbkę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a już nieraz zapominał o tych prezentach i wiesz, latem wystarczy parę godzin i smród niesamowity

      Usuń
  3. Ty to powinnaś zatytulować wzroowe małzeństwo czy sielanka rodzinna;)
    Wiesz co, to dobrze ze nic nowego dobrze jest jak jest, nioe trzeba psuć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma tak lekko, my lenie jesteśmy i dlatego się nie kłócimy, nie chce nam się;)

      Usuń
  4. Czy Wasze kotki uwielbaja łupiny z bobu - nasza Baśka szalała..żadna wątróbka ni mięsko...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A toś Piotrze bobu zapodał :D

      Usuń
    2. koty są jak grymaśne dzieci, raz za czymś przepada a za chwilę się tego nie tknie, na szczęście mam jedną metodę - otwieram szeroko drzwi i wio na pole

      Usuń
    3. Święte słowa Klarko, ja zabieram miche daje na przeczekanie.

      Usuń
  5. Kocham piwonie - wątróbki ble ohyda nie cierpię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. planuję dosadzić więcej bo mam tylko jeden krzak a to potem latami samo rośnie
      a córce dajesz? e głupoty piszę, ona za mała

      Usuń
    2. Nieee... a piwonie tez mieliśmy, w babcinym starym ogródku i umarły :(

      Usuń
  6. No i znowu o tych kotach :)
    Krzysiek nauczycielem byłby świetnym, a będąc już emerytem, mielibyście więcej czasu na rozmowy .
    No ale kto zabawiałby świetnym dowcipem na Kleparzu ?
    ( uchchałam się kiedyś spadającym helikopterem:) )
    Klarko, no coś ty, - wątróbki są mniamuśne przecież !

    Moja młoda, mała kota, to zbójca się zrobił, i pies na wróble. Już nie nadążam odbierać, tych co przeżyły zabawy z Tośką / hihi, z pierwotnego imienia "Tasiemka", jakie ma wpisane w papierach adopcyjnych, przełożyłam na dwusylabowe :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też to przeraża, one się bawią tymi nieszczęsnymi stworzeniami bo przecież głodne nie są.
      Krzyśkowi dziecka skakałyby po głowie, nic autorytetu i posłuchu;)

      Usuń
    2. Krzyśkowi zatem, pozostała luka w nazewnictwie etatu jeszcze nie wykorzystanego : będzie super dziadkiem ! O !

      Usuń
  7. A moje koty kochaja najbardziej chyba bita smietane.
    Pozdrawiam
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ubijasz śmietankę dla kotów? noooo, pięknie:D

      Usuń
  8. Klarko - takie rozmowy przy robocie są najfajniejsze :)
    Mój kot jest jakiś dziwny, bo nie przepada za wątróbką ani w ogóle surowym mięsem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasz Kiciulek też nie bardzo, mam spiskową teorię - może się cholery za młodu uzależniły od kocich chrupek?

      Usuń
  9. :))) a wątróbki to tylko na surowo nie lubisz? :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi nadal marza sie takie wyprawy jak Waszych dzieci! Niestety, teraz to juz moge sobie TYLKO pomarzyc... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie tylko Ryśki ale i Krzyśki to fajne miśki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w domu i to i to i urwanie głowy z nimi;)))
      Basia

      Usuń
  12. Moje też nie lubią wątróbki. To znaczy Migusia wszystko wmłóci, nawet dżdżownicę, ale Tiggy to francuski piesek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fizyczną niechęć do wyprawy można pokonać, wystarczy kilka dni wypoczynku, ale w pewnym okresie życia już się po prostu nie tęskni za nowym otoczeniem, za nowymi wrażeniami wzrokowymi i innymi. Przyłapałam się na tym, że sama myśl o wyjezdzie gdzieś daleko, w nieznane miejsce przyprawia mnie o niechęć. Teoretycznie chciałabym pojechać jeszcze raz do Wenecji ale natychmiast gdzieś z tyłu głowy kołacze się myśl- a po co??? Bałkany ładne, będą im się podobały.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Annabel,byłaś tu i tam,a my co nie byłyśmy to byśmy z rozkoszą pojechały i tu i tam:) I nic mnie nie przekona że nie warto.Basia

      Usuń
    2. Basiu, warto, ale ja ostatnio jestem jakoś na bakier ze zdrowiem i wszystko widzę w czarnych kolorach. Uważam,że naprawdę warto podróżować,bo prawdą jest, że podróże kształcą. Jest naprawdę bardzo wiele pięknych miejsc na świecie a to co w czasie podróży zobaczy się , tego nikt nam nie odbierze- zostanie z nami na zawsze.
      Miłego, ;)

      Usuń
    3. Annabell,życzę ci żeby kłopoty ze zdrowiem minęły i wszystko nabrało kolorów.
      B.

      Usuń
  14. Ja wątróbkę lubię ale nie drobiową. Córce nie dawałam bo jakoś okazji nie było, ale chyba nie polubi, bo wątróbka ma dość specyficzny smak.
    Udana z Was para najwayraźniej, skoro nadal potraficie ze sobą gadać godzinami. Oby tak dalej :) Wyjazdu na Błakany zazdroszczę, sama pewnie bym się nie zdecydowała, więc tym bardziej podziwiam. A jakim środkiem lokomocji będą sie przemieszczali? Własnym autem czy pociągiem? A może na studenta czyli autostopem? Chociaż teraz to chyba na stopa to już nikt nie zabiera, a może się mylę?

    OdpowiedzUsuń
  15. Taaaaaaaaaaaaa własny biznes i praca nauczyciela. Zaznałam pracy nauczyciela i mam sklep- zamiast zgrzewek nosimy paczki po 10 kilo kaszy. I też się dziwię, że uniknęłam kryminału, Z dwojga złego wole pracę we własnym sklepie. Kotów nie mam, a pies uwielbia biały ser:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ale fajny obrazek! Wyobraziłam Was sobie i bardzo mi się to spodobało :) Fajna z Was rodzinka :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dobrze znam te kwiaty z ogródka Dziadka - uwielbiam je, pachną tak cudnie, ale dopiero jakieś dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że to piwonie - w mojej rodzinie od zawsze mówi się na nie "bujony" :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też bym chyba emerytury, bakałarzem będąc, nie doczekał...:) I wiem, cóż ma małżonek na myśli...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  19. to Krzysiek z pewnością dzieliłby celę ze mną :) pod warunkiem, że i ja wybrałabym ten ekstremalny zawód jakim jest nauczyciel :)

    OdpowiedzUsuń
  20. "tylko kurtuazyjnie pytałem" - cudne :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fil nie spojrzy na wątróbkę, ale za fileta z kurczaka by się dał pokroić ;-)

    A podróż? Zapewne cudna będzie, kawał świata zwiedzą. Mi się marzy podróż koleją transsyberyjską. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ahahahahahahahahahhahaa! Chcesz trochę? Poległam... :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wątróbka to jeden z moich kulinarnych koszmarów...paskudztwo. Jak i inne podroby. A piwonie przypominają mi dzieciństwo i ogródek przed domem dziadków. Był, pełen piwonii i malw i aksamitek.

    OdpowiedzUsuń
  24. U mojej babci były piwonie i floksy. Tęsknię za babcią w ogóle. Jakaś ostatnio melancholia mnie dopadła. Proszę o kotach, bo depresja majaczy na horyzoncie. Muszę ze swoim mężem częściej rozmawiać, chociaż piwonii nie mam. Piszę przy świadkach. Pozdrawiam Klarko.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz