poniedziałek, 14 stycznia 2013

jakość byle jaka


Sprzęt AGD powinien służyć długie lata i dlatego należy go wybierać rozważnie.

Myślałam, że w tym zdaniu nie ma nic złego. Myliłam się. To nasze pokolenie i pokolenie naszych rodziców tak myślało. Mam w pamięci słowa mojego teścia – pamiętajcie, co jest tanie to jest drogie! Wydaje się, że to absurd, ale po przeanalizowaniu kilku przykładów wychodzi, że teść miał rację. Wtedy. Teraz żyjemy już w innej bajce.

Moim teściom pralka służyła trzydzieści lat. Kiedy wreszcie coś się w niej zepsuło, teść zawiózł ją do punktu napraw, tam ją naprawili i znów chodziła jak złoto aż przyszedł czas na pralki automatyczne, wtedy poczciwa „frania” wylądowała w garażu i tam się w niej prało robocze ciuchy.

Mam w domu meble – kolubryny, których nie wymieniam bo się przyzwyczaiłam to raz, a po drugie – są dębowe i takie ciężkie, że trudno je ruszyć z miejsca. Ale – wszystkie półki i drzwiczki są na miejscu tak, jak były od nowości, nic się nie rozkleja, nie odpada, po prostu stoją i koniec. Czasem przetrę ścierką i tyle.
Natomiast kilka lat temu kupiłam badziewne, byle jakie meble do kuchni i już się rozlatują.
W tym wypadku teść miał rację, choć wolałabym jednak mieć bardziej nowoczesne meble niż te ciężkie regały.

Nosiło się buty do szewca, odzież do krawca do przeróbki a nawet rajstopy do repasacji, to ostanie napisałam jako ciekawostkę dla młodzieży, w punkcie repasacji pończoch siedziała pani i łapała oczka w rajstopach. 

Szukałam ostatnio maty bąbelkowej bo mi się podarła i na ścianie wisi silnik z rurą do czynienia bąbelków a maty nie ma. Gdzie tam, osobnych mat nie można kupić i koniec. Może chodzi o to, że nie można dokupić części do różnego rodzaju urządzeń bo bardziej opłaca się sprzedać całe urządzenie, tak myślę.

Z ogromnym trudem udało mi się znaleźć w okolicy pana naprawiającego piece gazowe. Piec do ogrzewania psuje się przeważnie zimą, więc sprawa nagląca. Pan otwarcie stwierdził, że w tych czasach nie ma fachowców bo nikomu nie opłaca się naprawiać, lepiej jest kupić nowy sprzęt bo koszt naprawy jest wysoki a piec i tak prawdopodobnie niedługo znów się popsuje. Kto miał zakład to zlikwidował i najął się u producenta za serwisanta.

Trochę przeraża mnie wizja wymiany telewizora, pralki czy lodówki co pięć lat ale już wiem, że nie mogę zawołać tak jak mama mojego męża – Edziu, zajrzyj do pralki bo nie pierze!

35 komentarzy:

  1. To prawda kiedyś sprzęt AGD był na lata,sama mam lodówkę która chodzi 18 lat i ani razu nie była popsuta,tylko pojemniki na warzywa się połamały,to poszłam do sklepu gospodarstwa domowego,kupiłam dwa koszyki plastikowe i jest dobrze,teraz dłużej niż 5 lat sprzęt nie wytrzyma,części są bardzo drogie,do tego nie ma poszczególnych części tylko całe podzespoły.Taniej jest kupić nowe,tyle że to nowe zaraz po wygaśnięciu gwarancji się popsuje. miki

    OdpowiedzUsuń
  2. A moja 30-letnia sokowirówka nadal działa tylko głośno pracuje, pralka zepsuła się raz na gwarancji, od kilkunastu lat pierze bez zarzutu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O..o..właśnie...mam taką wiekową i głośną sokowirówkę,może twoja też Katarzyna się nazywa?:)
      A najbardziej żal mi pierwszej pralki,kilkanaście lat prała niemal codzień.Basia.

      Usuń
  3. To jest celowa polityka producentów sprzętu. Robi się urządzenia obliczone na pewien określony czas działania, zależny od częstotliwości używania. Przykładowo samochód powinien zacząć się psuć po 5 latach, lub przejechaniu 300 000 km. Bo wtedy klient powinien zacząć myśleć o wymianie na nowszy model.

    Sprzęt AGD, który przecież nie jest używany bardzo często ma określony czas działania jeszcze krótszy. Te plastikowe łożyska, niewymienne uszczelki, czy zatrzaski zamiast śrubek, pękające przy drugim rozłożeniu to działanie celowe.

    Pomyśl jak by stało Gillette czy Wilkinson, gdyby mężczyźni do dziś golili się brzytwą. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, dziś trwałość sprzętu AGD obliczona jest na max.10 lat, potem psuje się, jakby to było zaprogramowane. Naprawić się nie da, trzeba kupić nowe, by firmy kwitły. A góry śmieci rosną, co mnie szczególnie wkurza, bo na sprawy środowiska jestem szczególnie wyczulona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać różnicę
    między sprzętem sprzed 20 lat a teraz.
    kiedyś dało się naprawić a teraz nie.
    I zaśmiecamy pięknie nasz ten glob
    jak w tym moim wpisie o człowieku...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach... tylko ręce opadają.
    Szukam niepotrzebnej działającej pralki z odwirówką - ma ktoś? :)
    I kuchenki na prąd :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cos w tym rzeczywiscie jest. Mam suszarke, ktora smiga pod 20 lat (ponad) i jest caly czas tak samo dzialjaca;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi się właśnie przed świętami zepsuł taki mój doskonały pomocnik domowy - ja to nazywam "łapą" a jest to bardzo przydatny blender. Na gwarancji jeszcze a zgubiłam paragon i co teraz? Bez niego jak bez ręki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Recykling stanowi proces, w którym odzyskuje się energię zużytą na wytworzenie części z tworzyw sztucznych. Z energetycznym recyklingiem odpadów z tworzyw sztucznych wiąże się nadzieje na globalne rozwiązanie problemu przetwarzania odpadów, które nie mogą być poddane innym metodom recyklingu. Recyklingowi energetycznemu mogą być poddawane wszystkie rodzaje tworzyw sztucznych, stosowane np. w budowie samochodu, niezależnie od rodzaju zastosowanego polimeru, użytych wypełniaczy i dodatków oraz charakteru i postaci odpadu. Dlatego nie zachodzi potrzeba ani wstępnej segregacji odpadów, ani też ich mycia i usuwania elementów z innych substancji (uszczelek gumowych, tkanin itp.). Prócz energii uzyskuje się także gaz syntezowy. Jak widzisz są już metody pozbywanie sie odpadów a kupowanie co kilka lat nowych sprzętów zapobiega bezrobociu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wybij okno, szklarz będzie miał pracę, pobudzisz gospodarkę"? :) Niestety, to nie jest takie piękne. Bezroboci to nie zapobiega. Gdyby rynek nasycił się produktami, których nie trzeba wyrzucać, mielibyśmy od groma fachowców, którzy naprawiają sprzęty. Poszlibyśmy w usługi, nie w produkcję, która zużywa nam zasoby nieodnawialne. Przeciętna osoba wymieniałaby sprzęt wtedy, gdy odczuje taką potrzebę (nowszy model np.). Obecnie grom elektrośmieci ląduje na wysypiskach w krajach trzeciego świata i nikt za bardzo się tym nie przejmuje. Nie są istotne materiały odzyskiwane, a produkowanych jest ogrom. Nie wszyscy producenci są fair. Nowoczesne metody recyklingu - jak najbardziej, ale bez zaprogramowanej przydatności do zużycia.

      Usuń
  10. Znaczy, co nie jesteś na bieżąco z rzeczywistością. Już od dobrych kilkunastu lat producenci obliczają (jeszcze na etapie projektowania) na ile lat ma ten sprzęt wystarczyć, by jego produkcja była opłacalna dla danego zakładu. Zalecana średnia to pięć lat, czasem trzy lata. Po tym czasie sprzęt ma obowiązek się zepsuć, a naprawa ma być nieopłacalna. Przecież jeśli producent wyprodukuje towar niemal niezniszczalny, to po nasyceniu rynku danym produktem nie będzie miał co produkować. A wiadomo,że do produkcji części zamiennych nikomu nie jest potrzebna ogromna fabryka.I co wtedy zrobić z tą powierzchnią i ludzmi??? Czasami mam wrażenie, że niektóre produkty mają wmontowane "czujniki czasu użyteczności", aby przypadkiem za długo nie działały. Moje meble kuchenne mają już dobrze ponad 20 lat i poważnie się zastanawiam czy warto je zmieniać, chyba tylko okleję fronty i zmienię blaty na nowe.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pralka straciła drzwiczki już po pół roku, ale to akurat nie jest objęte gwarancją - i już 6 rok z takimi połamanymi się użeram, bo nie ma nigdzie na wymianę, a programator zaraz po gwarancji - raz naprawiony, zepsuł się znowu i już na dobre... Sprzedawcy, który twierdził, że starczy na 10 lat... do dziś wysyłam "7 błogosławieństw" przy każdym usiłowaniu prania :)

      Usuń
  11. Teraz większość sprzętów, jest produkowana tak, by działała, do póki jest gwarancja, po gwarancji trafia je przysłowiowy szlag, a naprawa jest nieopłacalna. W końcu małe, chinskie dzieci musząś w jakiś posob zarobić na ryż, sklep musi utrzymać się ze sprzedaży sprzętu, który wytrzymuje góra 2-5 lat (miałam 30 letniego Neptuna,m wymieniłam na nowy telewizor, który wytrzymał ledwie 5 lat), stą też niskie ceny...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nowa pralka to istny komputer. A jak się zawiesi to nie wiadomo czy wołać mechanika czy informatyka.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawiać jak ruskie radio - z kopa.

      Usuń
  13. Kurcze a ja sie nie moge doczekac zeby sie zepsula lodowka. Wtedy moglabym zadzwonic do gospodarzy, zeby nabyli nowa, a ta wariatka sie nie psuje;/
    A tak mi sie chce nowej lodowki...
    Sprzety kuchenne kupuje drogie i sa firmy, na ktore naprawde warto wydac pieniadze. Nie stac mnie kiedys bylo zeby sobie kupic porzadny mikser Kitchen Aid, taki duzy stojacy to kupilam tej samej firmy reczny. Ma juz ponad 20 lat, jest uzywany bardzo czesto. A reczny blender taki co to moge wlozyc do garnka z goraca zupa i zmiksowac calosc zaraz po ugotowaniu, tej samej firmy tez ma juz ponad 20 lat, uzywam codziennie bo robie shakes i ciagle dziala bez zarzutu. Kilka lat temu wreszcie zakupilam ten duzy stojacy model. Ale sprzety KA ludzie tutaj maja przez pokolenia, to naprawde jedyna firma, na ktora warto wydac pieniadze. Moja znajoma ma mikser KA, ktory dostala w spadku od mamy, bo mama juz nie potrzebuje a sama dostala go od swojej mamy. Czyli moja znajoma jest trzecim pokoleniem. Mikser nie do zabicia:)))
    To moze niech sie ktos pomodli zeby ta moja lodowke trafilo:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przypomniało mi się takie zdjęcie z sieci. Dziadziuś i babcia idą przed siebie trzymając się za rączki. I podpis pod zdjęciem (z pamięci powtarzam, więc nie dosłownie)
    - Jak to zrobiliście, że przez tyle lat jesteście wciąż razem?
    - Bo my jesteśmy z czasów, gdy to, co popsute się naprawiało a nie wyrzucało.

    Żyjemy w świecie jednorazówek. I dotyczy to nie tylko przedmiotów. Łatwość wymiany czegokolwiek na "lepszy model" to znak naszych czasów.
    Pozdrawiam Cię Klarko. Dzięki za słowa wsparcia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę,że wszystkie mamy takie doświadczenia.Gdy wychodziłam za mąż 22 lata temu,dostałam używaną lodówkę po mamie,radziecką,pralkę paroletnia po babci,bo te wszystkie produkty zostały wymienione na nowe a,że działały nikt z rodziny nie ośmielił się je wyrzucić.Więc je zaadoptowałam i okazało sie,że mi służyły a po 10 latach,gdy sie wyprowadziłam na swoje pracowały dla tej osoby,która zamieszkała w moim mieszkaniu.Ja miałąm tę przyjemność kupienia sobie NOWIUTKIEGO SUPER FIRMOWEGO sprzętu.Po 5 latach padła lodówka,przyszedł majster(znawca!)popatrzył,popatrzył i stwierdził eeee 5 lat?To już stara,powninna Pani nową kupić.Bez komentarza poprosiłam o naprawę...nie udało się jemu i 3 innym....Kupiłam nową,po dwóch latach padła płyta ceramiczna,w zeszłym roku piekarnik.Po drodze zmywarka.Mąż patrzył na mnie z wyrzutem,że nie szanuję,że nie dbam....do czasu jak kolejny majster złota rączka powiedział nam o tym co piszą dziewczyny wyżej w komentarzach.To polityka firm AGD.I wiesz co?Jedyne co działa po tylu latach to pralka.A mam trójkę dzieci i często piorę:)))A zmywarki nie kupiłam nowej,mam dość:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja mama mawiała -za biedna jestem żeby kupować tanio.
    W domyśle -trzeba było kupić coś porządnego, co gwarantowało długowieczność.
    Ja kupiłam juz drugi mikser, który zepsuł się chwile po gwarancji;( Nie mam pieniędzy,żeby kupić porządny, więc...na razie nie kupuję;)
    Ostatnio murzynka robiłam ręcznie...

    OdpowiedzUsuń
  17. mnie podczas jakiejś awarii prądu poszedł w diabły elektryczny piekarnik. to znaczy piekarnik działa, ale nie wiadomo w jakiej temperaturze. to znaczy teraz wiadomo, bo kupiliśmy termometr. w środku +270 stopni. nie da sie ustawić inaczej. okazało się, że wymiana tego ustrojstwa będzie kosztowała prawie tyle co cała kuchenka.
    no to kupiłam sobie prodiż.o!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś nie było dużego wyboru TV Rubin lub Neptun odstany w kolejce. Ciasta piekło się w Prodiżu Pralka tez albo frania albo automat zapomniałem nazwy itd itd szlo sie do zurtu i n naprawili za grosze a teraz wszystko sterowane komputerowo wymieniają płytkę i juz. Chyba ze miał ktoś dewizy. A fakt warto dać parę groszy więcej:)i ubezpieczyć na 5 lat i spokój.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe kiedy u nas zacznie się sypać? Z drugiej strony jak ma sprzęt działać tak jak kiedyś, skoro jest stosunkowo tańszy niż kiedyś. Skoro tańszy to wiadomo, ze złożony z bubli. Jak szukaliśmy sprzętu to głowa aż bolała, ze telewizor tej firmy, zmywarka tej, a pralka tamtej. Jeszcze 7 lat temu kupiliśmy wszystko jednej i odpukać działa, chociaż pralka zaczyna huczeć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nasza lodówka chodzi już ze 30 lat i ciągle jest sprawna, chociaż trochę poobijana w środku. Jak się zepsuje i trzeba będzie kupić nową, to najbardziej będzie mi żal... kolekcji naklejek na drzwiach! Chyba każde dziecko naklejało na lodówkę obrazeczki, które dostawało u lekarza?! :)

    Lodóka, która stała w mieszkaniu mojej śp. Babci chodziła u Niej przez dwadzieścia kilka lat, a teraz od kilku służy dalej Matce Rodzicielce w pracy, więc też będzie ze trzy dyszki.

    A rodzice koleżanki wymieniają swoją kilkuletnią lodówkę już trzeci raz, bo cały czas coś jest nie tak... :D

    OdpowiedzUsuń
  21. az się boję...powinnam juz wymienić pralke bo zaczyna swirowac i jak długo pociągnie nowa-stara?)) dwuletnia lodówka spłacona??

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój tata mówi, że to wina elektroniki, którą wszystko jest naszpikowane. Kiedyś wszystko działało mechanicznie, elektrycznie, jak coś się spaliło, wystarczyło kabelki wymienić i chodziło dalej, teraz wszechobecne mikroprocesory, komputery komplikują sprawę.

    Ja tam się na tym nie znam, ale korzystam z robota kuchennego, który jest starszy ode mnie i jedyne, czego chcę w posagu to ten właśnie robot. Zwykły na dwa rodzaje mieszadeł + końcówka do kruszenia/miksowania na papkę. Niezawodny, daje radę wszystkiemu. (bo nowy blender połamałam... A taki "amerykancki" był...).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Obejrzyjcie sobie ten film, to wszystko stanie się jasne.

    http://www.youtube.com/watch?v=QPPW8KM7eEU

    Spisek żarówkowy - nieznana historia zaplanowanej nieprzydatności......
    To wszystko jest zaplanowane....

    OdpowiedzUsuń
  24. Tani mikser - trzy razy i nie ma.Podczas odchudzania kupiłam sobie wagę elektroniczną -nośność 150kg:).Popsuła się-oddałam do sklepu,dali nową/i tu już mogłam się zastanowić/-stanęłam 2 razy -żle-może słaba bateria ,kupiłam nową baterię,ale gdy waga pokazała 3,5kg-to aż tyle nie chciałam się odchudzić -mikser i waga do punktu skupu dziadostw,płacą 1zł za 1szt.maria I

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja Ciocia wymieniala meble co kilka lat... nie dlatego ze sie rozlatywaly, ale chciala zmian...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  26. Ha!, meble meblami, sprzęt sprzętem a ja miałam dylemat z podłogą. Bo solidna, sosnowa, z sękami, ale i ze szparami, bo kładziona ponad 20 lat temu własnym sumptem. Cyklinować czy pokryć panelami? A w międzyczasie kładłam panele w wiejskim domu rodziców i się zachwycałam jak to pięknie wygląda, i dzwoniłam do OM, że kupujemy panele, już natychmiast. Po czym wracałam do domu, patrzyłam na sęki i, podziwiałam moje zniszczone dechy. Jak mi z oczu zeszły i widziałam panele, znowu miałam ochotę je zakładać. Wycyklinowałam jednak i nie żałuję!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Bo oni tak robią. 6 lat to już bardzo długo. Interes musi się przecież kręcić! Nie ukrywam,że mnie też przeraża taki stan rzeczy. 5 lat - to przecież jeszcze nowy sprzęt!

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie też to przerażą ale:
    pralkę musiałam wymienić po 3 latach, lodówkę po 7 czy ośmiu.....
    denerwujące..
    a pralka u mamy kupiona 20 lat temu, włoska z suszarką ciągle sprawna jak nowa.

    OdpowiedzUsuń
  29. U mnie w rodzinie to samo: pralka automatyczna POLAR chodziła ponad 25 lat i można ją było naprawić niemal "samemu" jeśli ktoś odrobinę "znał się na elektryce" (tak się mówiło).
    Ale dla rozweselenia trochę z innej beczki:
    Przynoszę do punktu napraw radiomagnetofon EMILIA taka mniejsza wersja popularnego "gruźlika" , sorry, Grundiga", pamiętacie je? - ja mówię, a pan pisze w karcie usterkę do naprawienia: "nie nagryfa". Chyba do dziś mam gdzieś w rodzinnym domu ten formularz!
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  30. Tylko czekam aż mi wyłączą tv, ale strata niewielka, dekodera nie kupie, nie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Za to samochód służbowy - klasa l
    Ps jak to jest, że przed burzą te same adr?Instynkt.
    Ps1 amortyzacja-pytania.do ksiegowej.
    IzaR

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz