poniedziałek, 26 listopada 2012

dobry dzień


W naszym wioskowym autobusie wreszcie zainstalowano automaty biletowe. Dotychczas kupowaliśmy bilety u kierowcy, co wiązało się z koniecznością posiadania odliczonej kwoty. Nie wiem, jak Wy, ale mnie się prawie nigdy nie udaje za pierwszym razem skorzystać prawidłowo z nowego urządzenia. Bo na przykład taki wpłatomat – weź i wrzuć do dziury dziesięć tysięcy! A jak zeżre? Chyba by mnie jasny szlag na miejscu trafił – dzwoń na infolinię czy coś! A dziesięć tysięcy zeżarte!
Najgorszy jest pierwszy raz. Ale nie o mnie mam pisać. Zaobserwowałam dziś bowiem miłą scenę i o niej będzie. Do autobusu wsiadł starszy mężczyzna i stanął bezradnie koło automatu. W pojeździe siedziało kilka pań w średnim wieku i młody chłopak - kaptur na głowie, słuchawki, przymknięte oczy. Starszy człowiek rozejrzał się i już bez wahania podszedł do tego chłopca prosząc go o pomoc przy kupieniu biletu. Ten zerwał się, sprawnie zrobił co należało, spytał, czy skasować bilet, skasował i wręczył temu panu. Oczywiście napiszę jak zwykle – bo u nas są dobre dzieci, a co!
A teraz będzie troszkę tłumaczenia skierowanego do młodych ludzi. Nie każdy w średnim wieku i starszy jest niepozbierany i ograniczony intelektualnie i nie potrafi sobie kupić głupiego biletu w automacie. Czasem rzeczywiście tak jest, ale częściej jest to jeszcze bardziej skomplikowane niż się wydaje.
Bo tak – trzeba to robić w czasie ruszenia autobusu i jazdy. Czyli trzymać się i balansować, aby nikogo nie potrącić, wybrać odpowiednią opcję, wrzucić pieniądze, odebrać resztę i bilet. Jeśli człowiek używa okularów do czytania to już sobie nie poradzi tylko musi ich poszukać. Bo na wszelki wypadek trzeba sprawdzić, czy się kupiło dobry bilet.
Trzymanie się jedną ręką i jednoczesne wykonywanie czynności związanych z obsługą automatu dla mnie na przykład jest trudne z kilku powodów – jak autobus szarpnie albo podskoczy to mnie tak dźgnie w kręgosłupie, że się nie wyprostuję. Jak się o coś opieram i trzymam to daję radę. Starsi ludzie często cierpią na tego rodzaju schorzenia, młodsi zresztą również.
Dlatego w imieniu tych wszystkich nieporadnych i niepozbieranych bardzo dziękuję młodym sympatycznym ludziom za pomoc.
P.S. Tym, co nie wierzą, że można załatwić szybko i legalnie skierowanie na rehabilitację sanatoryjną melduję, że moje skierowanie dziś wylądowało na dzienniku podawczym.

37 komentarzy:

  1. Grzeczna dziewczynka!;)
    Chciałabym mieć dziesięć tysięcy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby mi zapisywało na moim koncie to mogę nawet do Warty:)

      Usuń
    2. to właśnie jest ten element niepewności - zapisze czy nie

      Usuń
  2. Niektórzy są tak ostrożni, że kont nie mają, a Ty tu o wpłatomatach:))
    Ja też się gubię w komunikacji miejskiej bo raczej samochodem, ale czasem jeden przystanek do centrum nie warto. Taki teraz jest zwyczaj, że jak chcesz wysiąść to musisz wcisnąć guzik, dziwne, kiedyś kierowca sam na przystankach drzwi otwierał.....
    Przuważyłam ten zielony guzik i teraz już wiem przynajmniej gdzie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się gubię w windach zwłaszcza jak są jakieś poziomy zerowe i minusowe to nigdy nie wiem jak jest oznaczony parter

      Usuń
  3. jednak wolę automat niż zakup biletów u kierowcy, dla którego to zawsze stanowiło problem i robił wielką łaskę..
    a sama skrzyneczka działa bardzo intuicyjnie i po pierwszym rozgryzieniu nie sprawia kłopotów, wystarczą trzy ruchy.
    choć przyznaję, że w godzinach szczytu i w pełnym autobusie jest to problematyczne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja najbardziej z tego złego lubię kartę;)

      Usuń
  4. a ja najlepiej wolę kiosk ruchu. bilet sobie kupię a skasuje w kasowniku. gdybym musiała (no nie teraz, kiedyś) kupic we wpłatoczyms tam, to na gapę bym jeździła. serio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas w kioskach biletów nie uświadczysz, ponoć się nie opłaca, te automaty nie są złe, tym bardziej, że są również zainstalowane na ulicach, tylko wiesz, tu wieś to już amen, kiosku nie uświadczysz i koniec.

      Usuń
    2. no tak, ja zapomniałam, że też na wsi mieszkam. tu nawet autobusu nie uświadczysz....

      Usuń
  5. A w życiu. Wpłatomaty to złoooooooo :p. Starszemu panu się nie dziwię. Znajomość obsługi wielu rzeczy przychodzi z czasem i doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widziałam dziś salon obuwia "Martek" i od razu mi się przypomniałaś:)

      Usuń
  6. Niedługo nie będzie miał kto pomagać kasować-jesteśmy na 209 miejscu w dzietności razem z mikropaństewkiem Neuru,
    które oczywiście nie wiem ,gdzie leży/tak,więc należy ćwiczyć kasowanie zawczasu:))
    Co do szybkiego i legalnego skierowania na rehabilitację sanatoryjną,to złożenie skierowania ,a wyjazd na rehabilitację ,to wiesz Klarko,że ho,ho:))maria I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie sobie policzyłam - nas jest sześć i mamy siedemnaścioro dzieci 32 lata najstarsze z nich, w tym tylko czworo jest nieletnich i niestety, nasza mama ma tylko dwoje prawnuków

      Usuń
  7. Kasia-ta-od-podróżującego-kota26 listopada 2012 19:11

    Do wpłatomatu nie da ready za jednym razem 10.000 bo przyjmuje maksymalnie 30 banknotów (przynajmniej w moim banku) więc możesz maks 6.000 :P

    A ja, totalnie zmotoryzowana osoba przed 40, musiałam niedawno poprosić o pomoc w zakupie biletu SKM. To był dopiero wstyd :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takich wynalazków u nas nie ma,
    u nas są karty i jak źle machniesz przed automatem,
    to nie masz biletu albo zapłacisz 2 razy :-)))
    Nie wiem co lepsze :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jazda tramwajem lub autobusem w Polsce zawsze mnie stresuje, nie nadążam za zmianami po prostu. A najbardziej dziwi mnie zaś tempo wzrostu cen biletów komunikacji miejskiej. Sprzedawcy biletów muszą miec ze mnie niezły ubaw bo zawsze dopytuję się jak długo moge jechać na tym bilecie i czy na pewno on jest właściwy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z wpłatomatu korzystam tylko w sytuacjach podbramkowych i jeśli większa gotówka, to wpłacam na kilka razy, że jak zeżre, to nie wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wykupiłam sobie roczny bilet. Miałam tylko problem z odnalezieniem miejsca, gdzie go mogę nabyć i ze znalezieniem swej podobizny, którą na nim należało umieścić. Wszędzie bilety miejskiej komunikacji drogie jak piorun.U córki zawsze wydaję na nie majątek, a wcale dużo nie jeżdżę po mieście. Nie korzystałam jeszcze z wpłatomatu. A co do automatów jako takich - nic mnie tak nie wnerwia jak parkomat przy wjezdzie na parking, bo żeby do niego dosięgnąć muszę się rozpiąć z pasów i niemal uklęknąć na siedzeniu - nie mam ręki jak szympans, mała jestem.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Póki co jeżdżę głównie samochodem, ale należę do tej grupy, która nie potrafi wielu rzeczy zrobić dopóki sama nie zobaczy, jak to należy zrobić. Znaczy się nawet obrazkowa instrukcja obsługi do mnie nie przemawia.
    Szału natomiast dostałam, jak zajechałam kiedyś do mojego ulubionego miasta, a tam zmienili parkomaty, do których trzeba, aby dostać bilet, podać dane dodatkowe, takie jak numer rejestracyjny auta - a skąd ja mam go znać? olśniło mnie, że może w dowodzie rejestracyjnym go znajdę - na szczęście był ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. A u mnie jeszcze bilety u kierowcy. Jak wprowadzą te nowości to sobie poradzę a młodziaki poratują starsze osoby. Bo o dziwo młodzież chętna jest do pomocy, czego nieraz byłam świadkiem jadąc autobusem. Serdeczności Klarko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie automaty na bilety zauważyłam w Gdańsku, ustawili przed Euro, automatów w tramwaju nie widziałam ostatnio (w wakacje). Na szczęście na mojej wsi jeszcze ich nie ma, kierowcy znajomi, mili, nawet zatrzymają się poza przystankiem, jeśli ktoś jest w potrzebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znowu tyle dobrego jest w Twoich słowach, ze aż pójdę spać w lepszym humorze. Fajnie jest znać ludzi, co nie lubią narzekać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasy samoobsługowe w Tesco też są przeurocze :)
    Zwłaszcza miejsce wrzucania monet - przypomina raczej funkcję odwrotną, czyli wydawanie. Jest to bowiem szeroka rynna - trochę nie pogubiłem na początku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze to miło przeczytać o uczynnej młodzieży :)
    Myślę, że ich jest więcej, tylko trzeba czasem odpowiednio zwrócić uwagę czy poprosić, a nie zaczynać wykład na temat tego, jaka ta młodzież nieuczynna itepe.
    Bardzo pouczająca notka dla młodych ludzi Klarko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tez nie poradzilabym sobie pewnie z takim automatem. Kazda nowosc poczatkowo paralizuje mi szare komorki. A jeszcze jak inni pasazerowie patrzyliby sie co robie, to w ogole wolalabym chyba jechac na gape! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wbrew pozorom, tych fajnych, kulturalnych mlodych jesto sporo - tylko o nich glosno sie nie mowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ha to ja pochwalę sie, a co! Moje 15letnie dzieciatko czekało na sanatorium tylko 24 dni. 29.10 nadalam u siebie w miescie, a 7.11 listopada juz byla decyzja o wyjezdzie na turnus 24.11 - NFZ cuda tez czyni :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Co tak automaty na bilety.Mnie co innego nurtuje. Kiedy jedziesz do sanatorium?? I plisam, napisz,że nas nie osierocisz i będziesz miała tam dostęp do neta :) Bo jak nie, to wiesz... będziesz miała czytaczy na sumieniu.Ty się będziesz relaksować a my tutaj usychać.

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas w tarmawajach są takie automaty i dawniej kiedy jeździłam po mojego siostrzeńca do żłobka to z nich korzystałam. Za pierwszym razem wcisnęłam zamiast guzika z biletem "normalny" to .... rysunek tego guzika na instrukcji. Natomiast mój sistrzeniec zawsze wciskała mi dopłatę do biletu do Zgierza (do tego guzika sięgał) zanim udało mi się wcisnąć właściwy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Najzabawniej jest jak wracam z zakupami autobusem. Siaty większe ode mnie, torebka, telefon, słuchawki, trzęsący i szarpiący autobus i kupuj tu bilet człowieku! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja jak mieszkałam w mieście to kupiłam sobie miesięczny bo kosztował taniej i nie było tyle papierków które ciągle się gubiły i autobusy mnie woziły wszędzie do uczelni, do sklepu z fajnymi kurteczkami i do clubu i do MiauKotka...a do MiauKotka mnie nie chciały wozić, fajny krajobraz masz Klareczko na zdjęciu na pierwszym blogu Ekstra! Moje klimaty.
    MiauKotka

    OdpowiedzUsuń
  25. Do automatu tez podszedłem z pewną nieufnością po raz pierwszy. Z niejaką trudnością, dokonałem zakupu, bo okulary do czytania miałem w kieszeni.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. macie bardzo skomplikowane urządzenia...
    jeanette

    OdpowiedzUsuń
  27. Niezwykle mi miło. Tym razem prowadził Kabaret Starszych Panów. I na Prokuraturę i do Sądu w towarzystwie bardzo miłego Sędziego z Francji. Było mi niezmiernie miło odczuc wsparcie. Dziękuję i oczekuje dalszej współpracy.
    Pozdrawiam starszych panó z linni "Bitwy warszawskiej"- już jest po kardiologii, czego Z. Religa nie doczekał.
    Już jestem w stanie skasować te.... cudze dziury i wskazać tych, którzy te dziury pomylili wraz z adresem. Trzeb abyć nieźle skończonym by pomylić adr. i wylądować w łózku ofiary a nie własnej żony. Dozobaczenia.
    PS Tj już pokłosie a dzieciaczki co odważniejsze na Czedżu umykają? Do wuja?
    Dostrzeżona.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz