poniedziałek, 15 października 2012

nie czyń drugiemu..


Mam w domu stosik kulinarnych książek. Od czasu do czasu sięgam po którąś i czytam a czyta się znakomicie bo przecież można otworzyć byle gdzie a i tak wiadomo, o co chodzi. Dokładnie tak samo jak w „Mistrzu i Małgorzacie”.

W książce „Śniadania” wydanej w 1985 r trafiłam na taki przepis
10 dag margaryny, pół śledzia solonego – śledzia rozetrzeć na gładką masę wraz z margaryną. Podawać jako dodatek do pieczywa.
Autorce gratuluję pomysłowości, ciekawa jestem, czy jadła te rarytasy.

Oglądam też programy kulinarne i porównuję – czy pamięta ktoś, jak gotował Maciek Kuroń? A jak przy tym opowiadał! Siostra Aniela gotuje znakomicie ale nie opowiada prawie wcale, do tego została wpakowana z tym gotowaniem do jakiejś piwnicy czy lochu i widać, że się tam męczy. Szkoda, przez loch, ciasnotę (czyja to taka wizja kuchni klasztornej?) i skrępowanie program bardzo traci.
„Kuchennych rewolucji” nie lubię bo nie lubię, jak ktoś się bawi ludźmi a mam wrażenie, że Magda Gessler tak właśnie czyni. Podziwiam ją i bardzo cenię za gotowanie z produktów naturalnych i lokalnych, za wyrzucenie z kuchni ulepszaczy i utrwalaczy, zup w proszku, margaryn, zagęstników i innej chemii. Wiem też doskonale, jak wygląda praca w kuchni i co mówi szef albo właściciel, gdy się cokolwiek zmarnuje. W zwyczajnej knajpie nastawionej na zysk  tego, co propaguje pani Gessler nie da się pogodzić z interesem właścicieli.
To co mi się nie podoba? Doprowadzanie ludzi do płaczu, zabawa w psychologa i dekoratorkę. Jak kucharz pisze przy gotowaniu to z tego wychodzi kuchenna literatura, sami widzicie.

MasterChef jest programem na licencji więc nie ma co oczekiwać fajerwerków bo wszędzie jest prawie to samo. Wczoraj jednak zaskoczył mnie jeden z uczestników.  Napiszę w skrócie bo przecież nie wszyscy oglądają. Konkurencja polegała na ugotowaniu wegetariańskiej potrawy. Jeden z uczestników gotował zupę grzybową i ta zupa mu nie wyszła, była za rzadka, więc w ostatniej chwili dorzucił do niej garść surowych, nieumytych pieczarek i wszystko razem zmiksował na krem.
Zobaczcie, co może kucharz, jeśli jest nieuczciwy. Jaką może zrobić podłość. Przecież surowymi, brudnymi grzybami można się ciężko zatruć. Musiał o tym wiedzieć. Obawiam się, że ten człowiek może tak samo bezwzględnie postąpić w każdej dziedzinie – czy będzie kucharzem, czy też nie, najważniejszy będzie jego interes.   I tu brawo dla Magdy Gessler. Kazała mu tę zupę zjeść.

Dopisałam  po 13 komentarzach, widząc, że mam tu wielu amatorów surowych pieczarek. Są zawody, od których zależy ludzkie życie i zdrowie i tam nie ma miejsca na bylejakość. Wy lubicie surowe pieczarki, mnie by po nich czyściło i to jest kwestia upodobań i wyboru. Nie chodziło mi o przepis kulinarny tylko o gest. Wrzucenie brudnych, surowych pieczarek do zupy w tym konkretnym przypadku nie było kreatywnym pomysłem na udoskonalenie przepisu lecz ratowaniem tyłka. Za to zresztą uczestnik programu wyleciał.

Czy sprawdzacie czasem spam na blogach? Bo moje komentarze pisane u Was nie wiedzieć czemu często wrzuca do spamu. A ja się zastanawiam, czy jestem niemile widziana czy coś.

45 komentarzy:

  1. Nie mam tv w domu więc nie oglądam, ale ciekawa jestem czy on to zjadł? ze smakiem?
    hihih:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zjadł kilka łyżek i twierdził, że dobra

      Usuń
    2. Może mu naprawdę smakowało? Może w domu też tak gotuje? :)

      Każdy lubi co innego i ma inny żołądek. Nie bronię tego faceta, zwłaszcza że nie oglądałam programu, ale osobiście nie widzę niczego złego w dorzuceniu paru surowych pieczarek do potrawy, bo sama tak jadam. Nie zrobiłabym tego złośliwie, potraktowałabym to jako fortel, sposób ratowania tyłka właśnie, kiedy ważą się losy mojej potrawy w programie, ale nie byłoby to dla mnie pójście na łatwiznę - nie miałabym na myśli absolutnie niczego złego :)

      A zapytam jeszcze tak: w jaki sposób zupa grzybowa wyszła temu facetowi za rzadka? Znaczy, gdzie mogę znaleźć wytyczne dotyczące rzadkości zupy czy sosu? :D Bo zupa mojej Babci, Cioci i Mamy jest właśnie... rzadka, jak to zupa, chyba że robimy KREM, to wtedy pewna gęstość jest jednak porządana... :) Czy aby Magda Gessler nie znalazła kolejnego punktu do bezsensownej przyczepki? Teoretycznie pytam, jak mówiłam - nie oglądałam programu ;)

      Usuń
  2. program z pania Gesler widzialam tylko raz i tez mi sie nie spodobal. tych pozostalych nie znam. a co do zachowania uczestnika to.. umyc te pieczarki to a i owszem ale ja jem surowe pieczraki-no moze nie w ilosciach przemyslowych ale zjem nawet chetnie i nigdy problemow nie mialam.
    a na swieta zamowilam sobie u swietego mikolaja ksiazke kucharska o skandynawskiej kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie miała być zupa z surowymi pieczarkami

      Usuń
  3. Oglądam Master Chef z moją Olą, zaczęło się przypadkiem i zostałyśmy... Mikołaj R. był naszym faworytem, bo pechowiec, bo wciąż coś knocił (łącznie z polszczyzną), bo był taki bezradny na tle pozostałych uczestników. Wzruszał mnie tym i rozczulał i szczerze mu kibicowałam, choć szans wielkich nie miał. Szczerze mówiąc nie zauważyłam, że nie umył pieczarek, pewnie sama wyszłam na chwile coś umyć. Natomiast mówię z ręką na sercu, że surowe pieczarki nie trują. Wiem, bo jadam czasem pokrojone w plasterki na kanapce. Pycha.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu do czasu zaglądam do spamu i coś tam znajduję...
    Raz się uwzięło na Alison :-)))

    Oglądam Masterchefa czasami,
    Dobrze ,że ten facet odpadł ,
    jakoś mi nie pasował w ogóle na kucharza...
    Pieczarki jadam na surowo,
    ale czy w połączeniu z gotowanymi,
    to nie zrobiłoby rewolucji w brzuchu?
    Myślę ,że tak...
    I jeszcze jak je nie umył...

    Lubię Kuchenne rewolucje i Magdę Gessler.
    Program jest nagrywany i pewnie cięty,
    dlatego to tak wszystko wygląda.
    Ma przynieść dużą oglądalność
    to i taki jest jaki jest...
    Pokazywane emocje, emocje...

    OdpowiedzUsuń
  5. surowe (umyte!!!)pieczarki są smaczne na kanapce ze świeżego chlebka z masłem. brudne, surowe w zupie to niekoniecznie. programów z magdą gessler nie oglądam, bo jej samej nie trawię. a o żołądek należy dbać:)zraziłam się do niej w poprzednim programie i tak mi zostało.

    OdpowiedzUsuń
  6. :) ja jestem nałogowym oglądaczem i czytaczem... kuchnia to "mój rewir" :) Od mężona na rocznicę dostałam kolejną książkę kucharską ;) Mam ich stertę i uwielnbiam szczególnie stareńką Ćwierczakiewiczową :D

    OdpowiedzUsuń
  7. pan Mikołaj odpadł wczoraj już po raz drugi... i dobrze, nie zasłużył na te drugą szansę... a co do przepisu ze śledziem... co to Klarko, pasty rybnej nie lubisz? ha ha... miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Surowe pieczarki uwielbiam :) Gotowane,
    smażone, duszone, pieczone, faszerowane,
    marynowane także - ale zawsze muszą być
    wcześniej oczyszczone!

    Co do pasty z margaryny i śledzia...
    Hm, ludzie potrafią wymyślić niezłe głupoty :P
    A po przepisy na śledzia zapraszam do mnie :))))
    To jedna z moich ulubionych rybek, można
    wyczarować z niej cuda :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na tę zabawę ludźmi zwróciłem właśnie wczoraj uwagę.
    Mierzi mnie to.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam kiedyś w restauracji Magdy Gessler. Jedzenie kiepskie, podane zimne i w ogóle czystość lokalu pozostawiająca dużo do życzenia. Następnym razem nie skorzystam na pewno... Wystrój wnętrza optycznie dość przyciągający...

    (po 50)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było zrobić raban, taki sam jak robi Gesslerowa :) Ciekawa byłabym jej miny :)

      Usuń
  11. Kto pisał, że jabłek i malin się kiedyś nie myło i nie szkodziły? :D
    No dobra - ze sprawdzonego źródła - pieczarki ewentualnie też z własnej łąki...
    Surowe w zupie chyba są po prostu mdłe, ale czy szkodzą?
    Do sałatek się używa.

    Pani Gesler - no cóż, im dramatyczniej, tym lepiej się program sprzedaje, choć nie wierzę specjalnie w skutki finansowe tych rewolucji, sama reklama w jednym odcinku nie pomoże, zwłaszcza na jakimś za przeproszeniem zadupiu - kto tam pojedzie z drugiego końca Polski, tylko dlatego, ze Gessler poleciła?
    Formuły jednak się nie czepiam - taką ma. Ale te włosy, którymi majta nad żarciem... niby zaczęła w końcu wiązać, ale na takie kudły to chyba są czepki? Piękne, ale nie w kuchni!
    Blech.
    Kuronia słabo pamiętam, lubię czasem posłuchać specyficznej gadki Makłowicza, choć też czasem warunki ma do gotowania, gorzej jak ja w Drzymałówku i to jakoś nie zachęca :D
    Reszty nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makłowicz był kiedys w moim miescie z programem,całe menu przygotowala mu restauracja ,on robił tylko dobrą minę, dużo gadał i mieszał potrawy.Od tych ,którzy mieli z nim do czynienia podczas nagrania,słyszałam ,ze nie jest to taki fajny i miły facet ,na jakiego wygląda.
      Magia ekranu:)))

      Usuń
    2. W takim razie, cieszę się, że na niego mają właśnie taki projekt :) Bo przyjemnie posłuchać tego gadania.

      Co do magii ekranu - bardzo ciekawe są programy Boso przez świat - i gdybym na youtube nie obejrzała kilku filmików z dyskusji przeprowadzanych przez tego samego autora, nie wiedziałabym, że potrafi być takim chamem, prostakiem, użyłabym nawet słowa moherem - choć nie w znaczeniu religijnym. Kompletny brak kultury dyskusji...

      No i tak to jest.

      Usuń
  12. Dlatego unikam jedzenia poza domem. Kiedyś w Krakowie blisko centrum była taka jadłodajnia prowadzona przez Krisznowców. Ależ tam dobre jedzenie dawali!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś oglądałam Gesslerową z zapartym tchem. Teraz nie oglądam już wcale. Drażni mnie. Rzuca talerzami, ludzi wyzywa od idiotów. To nie jest fajne. Czasem zadaje pytania jakby mieszkała na księżycu. Wiadomo, że ludzie wzywają ją, bo potrzebują pomocy, a potrzebują pomocy, bo nie mają kasy. A ta wymyśla nie wiadomo co, pogłębiając koszty. 99% tych restauracji, których nie udało jej się uratować, padło właśnie z tego powodu, ale ona jakby tego nie zauważała, czuje się niewinna, a tak naprawdę, to ona im dokopała tak, że padli prędzej.
    Spam sprawdzony. Nie ma Cię tam. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Surowe pieczarki to mały problem w porównaniu do np "czystości" panującej w kuchniach wielu restauracji. Widać to chyba w każdym odcinku "Rewolucji". Niestety, człowiek zje wszystko, z tym że pewne potrawy wyłącznie raz.

    OdpowiedzUsuń
  15. metoda czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, jest stosowana wszędzie.. niestety

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja do tej pory nawet nie wiedzialam, ze mam cos takiego, jak skrzynke spamowa. Wstyd! Teraz dopiero zajrzalam i nawet cos tam znalazlam, na szczescie tylko prawdziwy spam, zadnych Twoich komentarzy. Ufff...

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam surowe pieczarki - ale umyte i obrane z tej takiej skórki. Pokrojone w plasterki są świetnym dodatkiem do kanapki z szynką czy tostów :) Nie miałam pojęcia, że surowa pieczarka może komuś zaszkodzić, ale jednego jestem pewna - nigdy nie odważyłabym się zjeść pieczarki nieumytej, no i z tą cieniutką warstewką skórki na kapeluszu. Nie dlatego, że to grzyb, po prostu taką mam zasadę. Czasami oglądając programy kulinarne zaczynam się bać tego, co dostaję na talerzu w restauracji... :(

    Mnie do skrzynki spamowej wrzuca tylko komentarze reklamowe, samo wrzuca, ja nic nie ustawiałam i nic z tym nie robię, czasem tylko zaglądam, klik i wyrzucone :)


    PS. Polecam do obejrzenia na TVN Player 'Piekielny Hotel Gordona Ramseya' - Gordon zabrał się za ratowanie upadłych hoteli w Ameryce i muszę przyznać, że program jest fajny (na zasadzie Piekielnych Kuchni), ale to, co widzę czasem na ekranie - przeraża... a w polskich hotelach wcale nie jest lepiej, niestety... :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Magda Gessler chce być jak Gordon Ramsey, ale niestety nie dorównuje mu nawet w 1/10. Gordona wręcz uwielbiam, u niego takie rzeczy (czy to śledź z margaryną czy nieumyte pieczarki) wogole nie miałby racji bytu, wywaliłby takiego kucharza jeszcze zanim tamten by dokończył swoje "dzieło".

    Książki kucharskie uwielbiam... czytać, mam ich kilka - nigdy nic z nich nie ugotowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem fanką Magdy Gessler. Jestem fanką wszelki programów kulinarnych.

    OdpowiedzUsuń
  20. Na temat tej pani parę razy się wypowiadałem - generalnie nie umie gotować, nie szanuje ludzi, nie stosuje zasad które narzuca innym - zwykły pretensjonalny garkotłuk - żenada. Szkoda czasu na oglądanie, komentowanie i zajmowanie się jakiekolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  21. Margaryna ,cukier i kakao, taki był skład masy do przekładania wafli,czy ogólnie tortów.Masło było be i bardzo niezdrowe:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja w tej chwili jem tylko to co sama ugotowalam, ale pieczarek w zyciu nie wrzucilabym do zupy surowych.
    Za to jestem na etapie zajadania sie pieczarkami sezamowymi, niebo w gebie :-)
    Jesli idzie o nowe przepisy - to szukam na YouTube i mam zalinkowanych kilka blogow kulinarnych i to mi w zupelnosci do szczescia wystarcza :-)
    A jak sie sprawdza spam? bo nigdzie nie moge znalezc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie tez się zastanawiałam nad tym spamem?
      to sprawdzę.
      a Gesler mi działa na nerwy swoim sposobem bycia i nie mogę jej oglądać, choć niewątpliwie jest fachowcem.

      teatralna

      Usuń
  23. Pamietam Macka Kuronia, za dzieciaka ogladalam go jak jakas glupia.
    Teraz programow kulinarnych nie ogladam, wole przepisy w sieci wyszukiwac.
    To komentarze zalogowanego uzytkownia tez moga wyladowac w miejscu spamu? :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą. I nawet nie wiadomo dlaczego - u mnie tak przejściowo lądowała Klarka, a potem jeszcze parę innych osób... Jedna autorka nawet sama u siebie lądowała w spamie :)

      Usuń
  24. Nie oglądam tych zjadaczy czasu, choć wiem jak program wygląda, czasem TV jako podkład przy robocie leci. Te programy są robione wg. scenariusza i tak ma być, że są krzyki, płacze ot taka konwencja, żeby się sprzedało. W restauracjach P. Gesler żadna rewelacja,a rachunki słone.

    OdpowiedzUsuń
  25. no widziałemjak te grzyby dorzucił, chciał się ratować siedxząc na gałęzi którą sam sobie podcioł i to po raż drugi, ponieważ wrócił do programu w miejsce uczesrtniczki, która zrezgnowała. Tak sobie myślę, że w tym MaserChefie to śą może ze cztery osoby, którew mają jakieśtam pojęcie co z czym, a reśzta to tylko pozoranci, co jasię tu mądrze! połowy z tychdań bym nie ugotował!
    a co do Pani M.G mój tato twierdzi, żę by jej za swoje gary nie wpuścił
    mądrości przedstawił
    rafał vel lipton_ER

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubie programy kulinarne, ale wybrane... Nie lubie margaryny i sledzi!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  27. Pani Ge. pomiata ludźmi, a ja tego nie lubię, więc nie oglądam.
    W spamie Cię u mnie nie ma:-))

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie oglądam zbyt wielu programów, ale lubię Kuchenne rewolucje za pewien klimat programu. Z kulinarnych to pamiętam jeszcze Kuronia i Podróże Makłowicza. Teraz wolę korzystać z blogów z przepisami niż programów tv. A surowych pieczarek nie lubię.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jakos ostatnio telewizji nie ogladam. Teraz mysle, ze chetnie obejrzalabym jakis program o gotowaniu (najlepiej zeby odcinki byly pozniej dostepne online) - tylko zeby to ca tam gotuja nadawalo sie dla osob, ktore nie maja czasu spedzac pol dnia w kuchni (a moze by i chcialy;-)).

    OdpowiedzUsuń
  30. Surowe pieczarki nie są trujące, tyle tylko,że powinny być umyte. A kucharz gapa, mógł zupę zagęścić odrobiną mąki kartoflanej lub skrobią kukurydzianą. Staram się nie jeść w restauracjach, bo zbyt dobrze wiem, że nie da się pogodzić uczciwości wykonania z ekonomiką. Mam znajomego cukiernika - dzięki niemu nigdy nie kupuję np. gotowego keksa i wiem jak zrobić dżem pomarańczowy bez grama pomarańczy, tudzież skórkę pomarańczową z marchewki.A dzięki innemu wiem jak przywrócić surowemu mięsu kolor, gdy już się utleniło, bo zbyt długo leżało.
    I jak w 3 dni zapeklować mięso by miało smak takiego, jak peklowane 30 dni. Cały dowcip w tym, że to gotowanie na ekranie to tylko pokaz, nikt tak nie gotuje w restauracji, bo by z torbami poszedł.
    Miłego, ;)
    P.S.
    Jesli to był sledz wymoczony odpowiednio długo w wodzie, to był nawet z ta margaryna jadalny, zapewne.:)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Na tle knajp goniących za maksymalizacją zysku bardzo pozytywnie wyróżnia się Mc Donalds - oczywiście żadnego tam wykwintu, oczywiście mrożona jest nawet sałata i nie mam pojęcia z czego te plackowate twory zwane hamburgerem są robione (zapewne z przedniej ćwiartki starej krowy, bo tania), ale dbałość o higienę jest na tyle duża, że Sanepid bardzo rzadko ma zastrzeżenia. Za podanie brudnego jedzenia wylatuje się z pracy, a straty nie są rozliczane, żeby nie tworzyć nacisku na oszczędności kosztem klienta. Za sprzedanie wystygłego dania można być ukaranym, a kontrole są incognito i zawsze z zaskoczenia, chyba że dotyczą całego punktu. Wiem, bo 3 osoby z rodziny tam pracuje i słyszę rozmowy na ten temat.
    Nie zmienia to oczywiście mojej opinii o typie tego jedzenia i całym marketingu tworzonym w reklamach, jednak zaufanie można mieć większe niż w normalnej knajpie.
    Co do dania z tej sieci, to wszyscy pracownicy prywatnie polecają znajomym wieśmaka :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja tam lubie surowe pieczarki. :) Tyle, ze umyte...
    Sprawdzilam swoj spam (przyznaje, ze nigdy tego nie robie), ale zadnego komentarza od Klarki nie znalazlam. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeśli chodzi o przepisu, to preferuję "słowo drukowane". Książki kulinarne zbieram, korzystam też z przepisów na blogach kulinarnych. Takie przepisy mogę gotując ogarnąć jednym okiem. Filmików z przepisami nie oglądam, bo za długo się to ciągnie. Z tej samej przyczyny rzadko oglądam programy kulinarne. Czasaem program Makłowicza, bo ciekawie opowiada ale nigdy nie ugotowałam żadnego dania z jego programu. Mogłabym takie programy nagrywać ale i tak nie korzystała bym z nich z przyczyny podanej wyżej. A z zapamiętywania składników i sposobu przyrządzania dań nic nie wychodzi chociaż ogólnie pamięć mam dobrą. Tak w ogóle to nie przepadam za gotowaniem chociaż gotuję często i staram się wykorzystywać ciekawe przepisy. W naszym domu bardzo lubimy kuchnie wschodu z orientalnymi przyprawami, które często kupuję i mam na stałe w domu.
    Tylko sushi nam jakoś nie smakuje.
    Programów typu "Kulinarne rewolucje" lub relacji z konkursów gotowania i t.p. nie oglądam, bo nie są programy kulinarne tylko zwykły show. Nic na nich nie zyskuję i nudzą mnie śmiertelnie.
    Pozdrawiam wszystkich lubiących korzystać z przepisów prezentowanych tradycyjnie, t zn. z książek kucharskich.

    OdpowiedzUsuń
  34. Kiedys czytalam, ze pieczarek sie nie myje, tylko oczyszcza paperem z resztek ziemi... bo inaczej traca aromat :). Skorki tez nie powinno sie zdejmowac. No wiec nie myje pieczarek i nie obieram. I sa pyszne. Takze surowe w salatece z vinegrette.
    I bardzo czesto wzucam posiekane pieczarki do zupy z wczoraj ;) by ja ulepszyc - pod sam koniec gotowania, wtedy sa takie chrupkie jeszcze...
    Oczywiscie uwielbiam tosty z pieczarkami, pomidorem, cebulka i serem, mniam! :)
    Pozdrawiam pieczarkowo!

    OdpowiedzUsuń
  35. Klarko, u mnie nie trafiają do spamu, ale poczta na gmailu w ogóle mi maile gubi (usuwa sama? ) Ja nie moderuję komentarzy, wszystkie mile widziane :*

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie przepadam za programami kulinarnymi ale jako że Masterchef jest czymś nowym, postanowiłam raz go ogladnąc i na jednym razie się nie skończylo. Nie wiem, co spowodowało, że mnie wciagnał, ale masz rację czasem warto zobaczyc jakie przykre tajniki kucharze potrafia zastosowac. Nie mniej jednak polecam blog kwestia smaku, można tam znaleźć ciekwawe przepisy. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz