sobota, 8 września 2012

kochać

Czytałam rano paskudny, tendencyjny tekst szkalujący współczesnych młodych mężczyzn. Że nic nie potrafią robić w domu, że są brudasami żerującymi na matce a potem na żonie i generalnie z artykułu wynikało, że kobiety samotne są najszczęśliwsze, aczkolwiek z jakiegoś powodu lubią się umartwiać i zamiast się biczować i chodzić w worku po ziemniakach wybierają zamążpójście, czyli większe zło.

Aż mi się zrobiło przykro i od razu miałam ochotę tych młodych ludzi przepraszać i zapewniać, że wcale tak nie myślimy a patologia  trafia się wszędzie i obok można zamieścić podobny w tonie artykuł o niechlujnych, leniwych dziewczynach.

Ja też pewnie napiszę tendencyjnie, bo sama mam syna i świadomość, że to my wychowaliśmy młodych 20+ więc jeśli narzekamy, to narzekajmy raczej na siebie, ale ja nie narzekam. Widzę te dzieci pracowite, odpowiedzialne, mające mnóstwo obowiązków i myślę, że mają trudniej niż my. Bo my mieliśmy materialnie biednie ale mogliśmy sobie ufać. Sobie, to znaczy nawet obcym. Nie było rywalizacji tylko współpraca, nie było tyle wrogości, zawiści, podłości. 
Była rywalizacja pokoleniowa – matka bezustannie krytykowała córkę, wytykała błędy synowej bo sama miała źle więc czemu młoda miała mieć lepiej. Nie rozumiały potrzeby akceptacji, nie umiały mówić „kocham cię córeczko”. Tu też należy zaznaczyć – nie wszystkie matki tak postępowały, ale ta surowość i oschłość była dość powszechna.

Nasze pokolenie to zrozumiało. Akceptujemy działania dzieci i cieszmy się z ich sukcesów. Nie jest prawdą, że młodzi przerzucają się obowiązkami. Widzę, jak młodzi ojcowie potrafią fantastycznie opiekować się swoim potomstwem, widzę bo ich znam osobiście i to nie jest zmyślone na użytek bloga. Widzę, jak dziewczyna mojego syna prasuje mu koszulki a on robi jej kanapki i nie są to żadne działania na pokaz, oni o siebie dbają i nie zastanawiają się, kto co ma robić.

Nie widziałam nigdy w życiu mojego taty wieszającego firanki, tak samo jak nie widziałam mojego męża myjącego podłogi a obydwaj są ludźmi bardzo pracowitymi. Chodzi o to, że ja wolę myć podłogę i wieszać firanki niż szarpać się z kosiarką czy dźwigać kartony z towarem. Poza tym powiem Wam coś – ktoś wymyślił nie wiem na czyj użytek tekst mówiący o tym, że mężczyzna nie potrafiący nic zrobić w domu jest kaleką. To bzdura, wystarczy tydzień i facet poradzi sobie sam, jeśli tylko będzie chciał. Wcale nie jesteśmy potrzebne w charakterze sprzątaczek i służących.

Jeśli  miałabym bezustannie lamentować na męża – bałaganiarza i robić z siebie ofiarę to chyba  jednak wolałabym ten pejcz i worek pokutny. 


Zdjęcia w drugiej części  oddają przesłanie piosenki

57 komentarzy:

  1. Mądry tekst Klarko!!;)
    Sołtys nie myje okien, ale wstaje w nocy do Grześka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiek wstaje do kota! wygrałam?:D

      Usuń
    2. Przez kilka minut trzyma mu butelkę z mlekiem??;D

      Usuń
  2. Od dawna wkurzają mnie ludzie, którzy ciągle narzekają na młodzież, młodych mężczyzn i młode kobiety. To takie nadęte wykorzystywanie monopolu na bycie starszym i idącym za tym przeświadczeniem, że i mądrzejszym, lepszym. Bzdura. Młode pokolenie nie jest ani gorsze, ani lepsze od tych starszych.
    Świetnie opisałaś Twoje relacje i prace w domu. Ja też wolę myć garnki niż kosić trawnik. A odkurzaniem zajmuje się Jaskół i wieszaniem firanek też, jak ma czas. I w ogóle większość prac wykonujemy razem. Kwestia dogadania się i chęci współpracy.
    Młodym wystarczy pokazać, jak coś robi i sami sobie dalej poradzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młode pokolenie jest inne bo świat jest inny, nie ma się co nadymać i obrażać (ileż osób przekonywałam do założenia konta w banku czy choćby podstaw obsługi komputera) to nie, bo nie i koniec. Bo nowe to zło, czyli młode to samo zło.

      Usuń
  3. Podział obowiązków w rodzinie musi być, jedno robi to drugie tamto...
    Ja mam 2 synów i uważam ,że pełnią swoją rolę bardzo dobrze.
    Tak samo synowe wykonują swoje obowiązki
    i jest ok. ...
    Nie można generalizować,
    wśród kobiet i mężczyzn znajdą się bałaganiarze i niechluje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście jest wiele udogodnień i prowadzenie domu nie jest tak czasochłonne

      Usuń
  4. Ja mam dalekosiężne plany - znajdę sobie męża, który będzie gotować, zmywać naczynia i myć kibel, bo ja gotować nie umiem, a na myśl o naczyniach i kiblu robi mi się gorzej. Nie z obrzydzenia, tylko po prostu nienawidzę zmywać i myć toalety. Mogę za to odkurzać, prać i prasować, jak mój mąż będzie zmywał po obiedzie, to ja mogę skosić trawnik, tylko najpierw musimy mieć dom z trawnikiem, bo w bloku to ciężko kosić cokolwiek. Podział obowiązków musi być, niekoniecznie standardowy - co kto lubi i umie, to robi i basta! :)

    Aha, najpierw muszę jeszcze znaleźć faceta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja to bym polowała na takiego z naprawdę dużym.. kontem, żebyśmy mogli sobie wynająć Iwonkę do sprzątania!

      Usuń
    2. Tak tak, duże KONTO to bardzo ważna rzecz Pani Klarko, nahaha :D

      Usuń
  5. Aaa! Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze!

    Właśnie dla mnie tylko taki mężczyzna, który nie wstydzi się swoich łez jest prawdziwym facetem i twardzielem. Bo łzy to oznaka słabości i bezradności, a każdy człowiek ma prawo do tego, choćby trwało tylko chwileczkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - twardziel nie wstydzi się łez

      Usuń
    2. Łzy mogą być także oznaką wzruszenia, albo w ogóle wrażliwości, co - gdybym był kobietą - najbardziej bym sobie w mężczyźnie cenił :)

      Usuń
    3. Bo łzy to oznaka uczuć, inaczej mówiąc, jak zauważył Michał, wrażliwości.
      To właśnie niewrażliwi faceci są niemęscy, moim zdaniem.

      Fajny temat poruszyłaś Klarko, dzięki :)

      Usuń
  6. Prowadzanie gospodarstwa dziś dobrze i nowocześnie urządzonym mieszkaniu nie ma co nawet porównywać z tam tym gdzie pod kuchnią najpierw trzeba palić a potem dopiero gotować. To samo tyczy prania a jak jest zmywarka to jeszcze i zmywanie garów. Ja to wszystko jeszcze pamiętam, i nie wiem o co teraz młode kobiety jeszcze się kłócą. Do podłogi są ułatwiające pracę mopy i nawet ręki do wody wkładać nie potrzeba. Pampersów za moich czasów też nie było ani z początków automatów, i pamiętam jeszcze tarkę ,i gotowanie w kotle bieliznę i potem to żmudne krochmalenia, maglowania i prasowania. A skarpet teraz także już nikt nie ceruje. Nie rozumiem więc to całe narzekanie młodych . Mam koło siebie aż 3 młode rodziny. Nawet nie wiedzą jak dobrze teraz mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jeszcze stałam przy pralce wirnikowej, gotowałam tetrowe pieluchy w kotle, nosiłam wodę i węgiel,gotowałam obiady na blasze, te czynności zajmowały bardzo dużo czasu i sił.

      Usuń
    2. A Sołtys płukał pieluchy w zimnej wodzie i od tego dostał astmy (tak twierdzi teściowa:))

      Usuń
    3. Miśka, ale Ty byłaś nieczuła... Sama powinnaś płukać pieluchy w zimnej wodzie i zamiast Sołtysa, sama astmę dostać. Pewnie teściowa byłaby szczęśliwsza ;)

      Pieluchy tetrowe, pralka wirnikowa... to też moje czasy. O ile bardziej się teraz docenia dzisiejsze udogodnienia, mając porównanie z tamtym.

      Usuń
    4. Jasne - nam jest teraz łatwiej, niż Wam za czasów, które opisujecie, ale to nie jest tak, że my wszystko mamy podane na tacy :) Nawet w całkowicie zautomatyzowanym gospodarstwie domowym może być ciężko i nie wiadomo czasami w co pierwsze ręce włożyć. My niby wszystko mamy ułatwione i zmechanizowane, ale wszystkiego musimy uczyć się tak samo - jaki proszek do takich ubrań, jaki do takich, czy to jest do jasnego prania, czy do kolorowego, czy lepiej zmywać w takiej wodzie, czy takiej, ile dolać płynu żeby się podłoga nie kleiła... Nie jest nam super łatwo tylko dlatego, że zamiast tary i pralki Frani mamy whirlpoola i zmywarkę do naczyń, naprawdę! ;)

      Usuń
    5. Dopóki wszystkiego się 'na swoim' nie nauczymy i nie zorganizujemy tak, żeby nie tracić niepotrzebnie czasu, tylko go optymalnie wykorzystać, jest trudno, nawet bardzo. Ale o tym ciężko pamiętać, kiedy samemu ma się swoją rodzinę już x lat i dawno dawno temu wyfrunęło się z rodzinnego gniazda, gdzie większość żeby robiła się sama rękami mamy i taty.

      W sumie to kobiety z prehistorii też mogłyby powiedzieć, że Wy to miałyście dobrze, bo one musiały same zapolować na obiad, albo dobić i oskórować to, co raczył upolować Głowa Rodziny pokryty futrem...


      Ech, przykro mi się zrobiło :(

      Usuń
    6. Kasia, to samo przychodzi, nie trzeba iść na swoje tylko w domu mieć pulę obowiązków, tak jest jeszcze lepiej bo wszystko jest pod kontrolą i nie robisz eksperymentów tylko pytasz raz, drugi, za trzecim umiesz śpiewająco

      Usuń
    7. Ale w domu to mimo wszystko jest jednak co innego. W domu umiem zrobić to i tamto, jak mi coś wybitnie nie idzie, to podpytam Matkę Karmicielkę i dostanę stosowne instrukcje, a jak wyjeżdżam albo mieszkam na krzywy ryj tu czy tam, to nie jest już tak kolorowo.

      Nie jest łatwo być panią domu i nikt mi nie wmówi, że automatyczna pralka, mikser i zmywarka robi wszystko za mnie, bo tak nie jest. Nie jest łatwo być młodym na swoim. Ogólnie nie jest łatwo. Łatwo jest tylko mówić, jak się coś umie, bo robi się to x czasu i weszło w krew. Ja umiem świetnie pisać na klawiaturze bez patrzenia i wszystkimi palcami, a moja mama nie, i nie powiem jej - jest łatwo, bo to komputer, a nie maszyna do pisania. A mama umie sprzątać na błysk w mgnieniu oka, świetnie gotować i jeszcze wszystko sprawnie ogarnąć, i też mi nie powie - jest łatwo, bo masz parowego mopa, a nie ścierę i wiaderko...

      Usuń
  7. Ktoś tych nieudaczników wychowywał i wychował - musi nie za dobrze, jak teraz narzeka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a do tego - czy młoda kobieta, wychodząca za mąż za takiego nieudacznika, brudasa i lenia liczy, że on jak się tylko ożeni to się odmieni? Na lepsze oczywiście.

      Usuń
  8. Potwierdzam, że to bzdura. Mój 20+ robi wiele, a teraz przejął również moje "obowiązki". Może sekret tkwi w tym, żeby nie oczekiwać, nie dopominać się. Kiedy prosisz od dwóch tygodni żeby coś zrobił, a on na to że zrobi i nic, widzisz w nim lenia, nieroba, pasożyta, nie ucieszysz się nawet jak po takim czasie w końcu wykona zadanie, bo czemu tak długo(?!), ale kiedy nie oczekujesz, możesz dostrzec ile robi z własnej woli, dla Ciebie, dla Was, żeby było przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój sprząta, robi zakupy, wszelkie rzeczy wymagające siły lub sięgania najwyższych półek, przynosi do domu pieniądze, czasem ugotuje, czy zmyje naczynia.
      Porównywanie pokoleń nie ma sensu, bo każde kolejne żyje w innym już świecie. Kto wie, jakby zachowało się dzisiejsze pokolenie w czasach wojny np.???

      Usuń
    2. nie ma co porównywać bo przecież żyjemy tu i teraz i to jest całkiem inny świat. Wojna też byłaby..nie wiem jaka i wolę nie wiedzieć.

      Usuń
  9. A jakie sa Kobiety? Nie wszystkie sprzataja,prasuja bo nie lubia... Kazdy, jesli chce wszystkiego moze sie nauczyc,i czy lubi czu nie lubi, jak trzeba to zrobi..., ale nie zawsze trzeba robic wszystko!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - rzadko się trafia na taki luksus, że sobie można wybrać i robić to, co się lubi. Każdy robi, kiedy ma czas i co jest najpilniejsze do zrobienia.

      Usuń
  10. Primo - uwielbiam mego zięcia!Nie mam poczucia,że zabrał mi dziecko, ale czuję się tak, jakbym teraz miała dwoje dzieci.Ponieważ oboje bardzo dużo pracują dzielą się obowiązkami domowymi. Córka często musi wyjeżdżać z domu (pracuje te drobne 600 km od miejsca zamieszkania), więc wtedy on przez kilka dni jest sam z dziećmi (3,5 i 1,5 roku)-odwozi je do żłobka i przedszkola,odbiera stamtąd,i robi przy nich wszystko co potrzeba. Gdy on wyjeżdża, ona musi sama sobie dawać radę. Nie mniej jest prawdą,że wielu polskich chłopaków niechętnie zajmuje się dziećmi i pracami domowymi.Bo taki wzór wynieśli z rodzinnego domu. Ale mimo wszystko nie można generalizować - nie wszyscy są tacy. Tak nawiasem mówiąc mój zięć nie jest naszym rodakiem. Ale wszyscy jego koledzy, których znam, są właśnie tacy jak on - pomagają w domu i potrafią wszystko w domu zrobić, łącznie z pieczeniem ciasta. I nie są to absolwenci
    szkół gastronomicznych , są inżynierami, informatykami.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja też uwielbiam Twojego zięcia! I bardzo się cieszę, że o nim tak pięknie napisałaś.

      Usuń
    2. Moi synowie i mój zięć są bardzo podobni do zięcia Anabell. No to się też trochę pochwaliłam.he he Moi synowie to Ślązacy, a zięć jest rodowitym polakiem.

      Usuń
    3. i bardzo dobrze, jak zasługują to trzeba chwalić.

      Usuń
    4. Anabell, jeśli Twój zięć ma wolnych braci, to poproszę jednego do Wrocławia! ;)

      Usuń
  11. Ano właśnie.Nigdy bym nie mogłabym z czystym sumieniem nazwać mego leniem i obibokiem, chociaż jest leniem i obibokiem w domu:) Przecież robi wiele poza domem i wokół domu. Kosi trawę, wyrywa chwasty. Ja się do tego nie dotykam.Tylko on zajmuje się kominkiem w zimne dni.Rąbie drewno, podkłada ogień.Do niego należy tankowanie, mycie i przeglądy samochodu. Ma też, jak wiesz, wiele cierpliwości do odnawiania staroci i godzinami potrafi nad tym ślęczeć.
    Dzięki niemu nie muszę się brać za tak zwane męskie zajęcia, chociaż potrafię zrobić wszystko to co robi on. Tylko po co? Skoro jest jakiś podział obowiązków. Pewnie,że robię więcej, bo pracy w domu jest więcej niż poza domem. Ale za to ta poza jest cięższa. Niesprawiedliwe jest ocenianie kogoś na podstawie jednego wycinka rzeczywistości,tylko domowej.Życie to nie tylko dom.
    mła Klarciu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nas dwie - trzymam się z daleka od kosiarki i od auta, lubię za to myć podjazd i schody karcherem;)dawniej się tak szarpałam ze wszystkim bo chciałam pokazać, że dam radę ale bez przesady, nie brałam się za tynkowanie ścian czy montaż pralki. Miłego dnia!

      Usuń
  12. Ech, życie... Świat się zmienia (rozwija?), sądzę jednak, że my, ludzie, wciąż pozostajemy tacy sami. Czyli zawsze, w historii ludzkości, byli tacy i owacy. Zawsze były jakieś konflikty, na przykład te zwane konfliktami pokoleń, wynikające może z tego, że młodzi łatwiej chwytają te właśnie zmiany w otaczającym nas świecie. Też nie cierpię generalizowania, czyli skrzywiania rzeczywistości na podstawie czegoś jednostkowego, czy marginalnego. Za to uwielbiam do Ciebie zaglądać, Klarko, bo wyrażasz tu zdrowe, babskie myślenie i potrafisz wywołać ciekawą dyskusję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)
      Poruszyłeś ważny wątek - niechęć do nauki nowego - jak niewiele starszych osób chce się czegoś nauczyć mówiąc, że im to niepotrzebne. Bojąc się nieznanego tracą wspólną płaszczyznę z młodszym pokoleniem. Nie można cały czas i we wszystkim być mistrzem.

      Usuń
  13. Mój mąż mówi, że każdy mężczyzna po wykonaniu swoich obowiązków, typowo męskich czynności domowych jak zmiana firanek, odkurzenie i umycie kuchenki chciałby usłyszeć pieśń religijną. ("Dzięki, p panie, składamy dzięki...."). Pieśń jest żartem, ale obowiązki nie. AJ też mam swoje.
    Ale mąż mojej koleżanki nie pomyślałby nigdy o odkurzaczu, karniszu ani kuchence, bo ona ma dom, a on ma gospodarstwo, ciągniki, nasiona, nawozy, terminy i skupy.
    A poza tym myślę, że rodzice przeceniają swoją rolę w tym jakie dzieci się stają. Wiem jak mało zależało od moich Rodziców. Ale jeśli będzie mi dane być rodzicem, to pewnie też taka będę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziecko chłonie jak gąbka, a poza tym pewne rzeczy stają się rutyną - w moich teściów zawsze w niedzielę teść obiera ziemniaki, tylko w niedzielę, jeśli ktoś nauczy się ścielić łóżko zaraz po wstaniu czy segregować brudną odzież to będzie to robił odruchowo itd.

      Usuń
  14. No to napiszę wam anegdotkę/real/: prowadzę domy dla bezdomnych. Koedukacyjne, oczywiście. Kiedyś wnerwili mnie chłopcy i wrzasnęłam na podwórku: "Jaka szkoda, że nie wstąpiłam do karmelitanek! Przynajmniej nie miałabym z chłopami problemu!" Panowie się obruszyli, bo męską dumę naruszyłam. Po kilku minutach wsiadam do samochodu i...zapomniawszy o kamieniu, który od zawsze leżał pod bramą, zawisłam podwoziem. Lecę do domu. Najsprytniejszy, taki od samochodów gość, Jacek, brał prysznic. Walę do drzwi, wołam "Jaaacek!". Co się stało? pyta spod wody. No to mówię. A on/dowcipas był/- "Idź do karmelu, to cię ściągną!" Historia ta jasno pokazuje, że Pan Bóg stworzył 2 płcie, żeby sobie wzajemnie swoimi darami służyły i uzupełniały. Jasne, że chłopaki ściągnęły samochód migiem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wychowałam się w domu, gdzie prawie wszystko musiały robić kobiety - tata przyjeżdżał raz w tygodniu a dziadek był przeważnie "na zarobku", w domu była mama, babcia i nas sześć dziewczynek, było naprawdę ciężko z powodu biedy i prymitywnych warunków, brak wody, kuchnia wyłącznie opalana drewnem, a mimo tego mama pilnowała, abyśmy nie pracowały ponad siły i w warunkach niebezpiecznych. Miała konkretne argumenty - chcecie z dziecka kalekę zrobić? To jest robota dla silnego chłopa!
      Dziękuję za odwiedziny, to dla mnie wielkie wyróżnienie.

      Usuń
  15. Uwazam, ze wlasnie teraz pod tym wzgledem jest duzo lepiej.Mlodzi mezczyzni robia duzo wiecej w domu , niz dawniej.I nie wstydza sie tego.Oczywiscie jak zawsze i wszedzie ludzie sa rozni, takze mlodzi. I uogolniac nie mozna.Ajesli ktos nieroba wychowal, to na kogo teraz narzeka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale powiedz coś mamusi, która karmi pięciolatka, ubiera go, myje i sprząta jego zabawki. Od tego się zaczyna.

      Usuń
  16. Klarko!
    Każdy ma inne doświadczenia. Ja w domu myję okna, robię zakupy, sprzątam w kuchni i w łazience. I ścielę łóżka. Tak nas wychowano. Było nas 4 dzieci i trudno, żeby matka sama to robiła. I mimo, że mięliśmy gosposię a mama zawodowo nie pracowała to musieliśmy pomóc. Najwyżej się pokłóciliśmy DLACZEGO JA???
    Niestety mój 18 to letni syn tego nie robi. I jak w pracy rozmawiam to jest tak samo z dziećmi pracowników jak z moim synem.
    Tak tu się przyznaję. Poniosłem klęskę wychowawczą.
    Pozdrawiam po zrobieniu kuchni na błysk za pomocą mleczka Cif z wybielaczem oraz AJAX KUCHNIA :):):)
    A rodzinka sobie smacznie śpi......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. vojtek - masz odpowiedź w swej wypowiedzi - byłeś od dziecka do tego przyzwyczajony i WIDZISZ, co trzeba na bieżąco zrobić. Osoby nie nauczone dbania o swoje otoczenie nie widzą brudnych okien czy zalanej kuchenki

      Usuń
  17. Ten tydzień, jaki wystarczy facetowi, żeby opanował sytuację w domu, jest nieszczęśliwy dla kobiety. Facet nagle zauważa, że te wszystkie czynności, na jakie kobieta tak narzekała i biadoliła podczas ich wykonywania, wcale takie trudne i ciężkie nie są. Ponadto można je wykonac zupełnie inaczej, ergonomiczniej i sprawniej. Zajmują niewiele czasu. I facet po tym tygodniu praktyki zadaje sobie pytanie - po co mi w domu kobieta potrzebna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo kobieta zadaje sobie pytanie - po co ja to wszystko robiłam? i nareszcie zajmuje się wszystkim tym, co lubi!

      Usuń
  18. Witaj
    Podpisuję się obiema rekami pod Twoim mądrym tekstem Klarko :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój tato też nie imał się babskich zajęć, z mamą nas kobiet było w domu pięć, nie było potrzeby miał inną ciężką pracę w obejściu i etat. Dodatkowo ciągle coś majsterkował, ale za to robił zakupy i mama tylko listę dawała co trzeba.O i upychał ogórki w słoiki w czasie kiszenia, obierał gruszki i jabłka do weków i kapustę kisił. Mnie mąż pomaga, myje okna, zmywa, nawet prasuje i sprząta. Podłogi też on.....A jakby była jakaś męska wątpliwość, co kobieta robi przez cały dzień w domu nawet jak nie pracuje to odsyłam do wpisu na blogu Belli, http://bellaiblizniaki.blogspot.com/2012/09/odpocznijmy-sobieddd.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Hmmmm... Mój Tata nie żyje od 16 lat, zmarł mając 70 lat, ale chyba był wyjątkowym mężczyzną. Pracował, jak to na wsi - na roli, i zawodowo - również fizycznie. Pamiętam jednak jak mył podłogę, zawieszał firanki, gotował. I to On nas dzieci przytulał i mówił, że nas kocha. Był ciepłym człowiekiem. Na podobieństwo swojego Taty znalazłam sobie męża.

    (po 50)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dodam jeszcze. Na podobieństwo Dziadka i Taty córki znalazły sobie mężów.

      (po 50)

      Usuń
  21. A mój mąż odkurza i zmywa podłogi bo nie mamy trawnika i kosiarki ;)) A i firankę wiesza w jednym pokoju bo ja ... za niska jestem :D Żelazka nie lubimy obydwoje ale to ja się z nim męczę, nie wierzę że mąż na pewno wyjmie wszystkie czarne skarpetki z białego prania, więc to też ja i gotuję lepiej :D Za to on mi robi kanapki do pracy. Ciągła współpraca barterowa. Opłaca się ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochać to dawać wolność, uczyć a nie zamykać- rozwijać.
    Chyba coś tematy sie splątały....Kompleks barw? A jeśli ktoś nie dostrzega /nie obchodzi go skóra a wnętrze? Do tego nie doszli?
    dostrzeżona (JR)

    PS Można doznać szoku kim jest kobieta w kulturze.Szczególnie jak się pochodzi z serca Europy. I jest się kochaną to na bezmiłość nigdy nie przystanie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie. Ja też podziwiam tych młodych, mądrych odpowiedzialnych ludzi. I absolutnie nie podzielam opinii tych, którzy nieustannie gderają, jak to teraz młodym łatwo.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz