piątek, 14 września 2012

coś słodkiego

dwie zjadłam
Łatwiej się nie da - wystarczy wymieszać suche składniki  z mokrymi, wrzucić do tego trochę pokrojonych w kostkę jabłek i upiec. 
Trzymam zawsze w zamrażalniku kawałeczek  kruchego ciasta na posypkę, żeby było pod ręką i  jest gotowa kruszonka do drożdżówek czy muffinek.
Czy jeszcze piecze ktoś wielowarstwowe ciasta z masą maślaną, budyniową, z czekoladową polewą? Ostatnie takie ciasto zrobiłam dziadkom na 50 lecie ślubu, okazja poważna to i ciasto konkretne. Czasem widuję przepisy  u Morgany a pod spodem czyli w komentarzach krytyka, że to kaloryczne,  niezdrowe i nikomu niepotrzebne.
Moja siostra zawsze piecze takie smakowite placki i jeszcze nikt od nich nie umarł. Jęczymy przy stole z zachwytu nad pysznościami (bo w domu takich nie ma) każdy zjada kawałeczek bez rozczulania się nad wątrobą, cellulitem na czole i boczkami nad paskiem.  Nikt przecież nie zeżre pół placka, w którym jest dwie kostki masła i pół kilograma cukru, o jajach od Danki nie wspomnę. Wiem, Danka nie znosi jajek tylko jej kury. 
Zmieniają się nawyki żywieniowe i świadomość. Już nikogo nie zachwyca tłuste dziecko i nikt dzieci nie tuczy, nikt nie mówi  grubemu człowieku, że dobrze wygląda. Nie używamy smalcu, nie smarujemy pieczywa, jemy muffinki jakby to nie były zwyczajne słodkie bułeczki tylko jakiś rarytas  i jedzenie powoli staje się..zakazane. 
Kiedy byłam dzieckiem, wstydziłam się jeść przy ludziach. Nie wiem, dlaczego tak było, musiałabym o tym poczytać albo popytać. Nie chodzi tu o zaburzenia żywienia. Mama czasem przypominała, gdy do kogoś szliśmy - żebyście nie jadły jakby żadna nie widziała jedzenia. Więc jadłyśmy malutko. Jeszcze inaczej wychowany był mój mąż, u nich zawsze należało najpierw odmówić i podziękować a  pani domu nakłaniała i dokładała. Pusty talerz nie miał prawa stać przed gościem. U nas było inaczej - nie to nie i tego się trzymam do dziś, dlatego u siostry widząc talerz z ciastem nie mówię - nie, dziękuję, bo wiem, że takie ciasta piecze  się tylko na specjalną okazję.
Gdzie się podziały karpatki, wuzetki, ambasadory i serniki? Można upiec, ale kto to będzie jadł.

88 komentarzy:

  1. Chodzą za mną muffiny, a takie pyszne domowe ciasto jadłam miesiąc temu w domu. Na szczęście za ciastami z masą (ambasador ? nie znam )nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ambasador - na biszkopcie masa z orzechami i czekoladą, na tym znów biszkopt, na tym masa z owocami z puszki, np ananas,na to galaretka

      Usuń
  2. i jak tu trzymać się wytycznych żywieniowych... idę po muffiny:)
    Melavien

    OdpowiedzUsuń
  3. Karpatki, wuzetki, ambasadory - nie, ale sernik? Jestem na tak. I piekę. Z tego co mówi moja córka - żywieniowiec sernik mogą jeść nawet cukrzycy. Co prawda ja nie cukrzyk, ale trzymam się tego. Ser co prawda chudy, 4 jaja na kg. sera i do żarła. ;D

    po 50

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jest bardzo dobry argument - zrobię sernik na niedzielę, ha!

      Usuń
  4. Karpatkę czasem zrobię ale przeważnie piekę ciasta z owoców sezonowych.Z posypką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dajesz czasem pianę na owoce? Ja tak czasem robię, i na to kruszonkę, pycha.

      Usuń
    2. właśnie takie coś upiekłam na jutro(jedziemy na wykopki), ale kusiło bardzo i właśnie z mężem próbujemy czy się udało...;-)

      Usuń
  5. Przynajmniej raz na tydzień robię niemal takie same muffinki co je zwę szarlotkowe:) Sama zjadam najwyżej cztery z 24 sztuk.
    Lubię mieć coś słodkiego w zapasie, żeby mieć co podać niezapowiedzianym gościom do kawki i herbatki:)

    Dzisiaj też robię:)
    mła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a do mnie czasem goście przyjeżdżają z ciachem albo z odpustowymi cukierami, potem od tych cukierów (takie malinowe) mam czerwony jęzor

      Usuń
    2. Moi goście, sobie wyobraź, najczęściej przywożą coś dla Kazika:)

      Usuń
  6. schedę pieczeniową po babci przejęła ciotka, a po nie kuzynki i one, ku mojej radości i zachwytowi, trzepią karpatki, serniki i inne kaloryczne
    to sobie raz w roku na święta pojem jak człowiek!!!
    pozdrawiam z rana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w górach tak mówią "pojydz se jak człowiek"

      Usuń
  7. A to dobry pomysł, że też wcześniej o tym nie pomyślałam, do tej pory mroziłam tylko kupne mufinki, ha, teraz to napiekę i namrożę ile się da! Ale z sernikami to już Klarko przesadziłas. Przesadziłaś. Przecież sernik to podstawa bytu, nie da się bez niego obejść :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak są zamrożone to bardziej kuszą, tak to upieczesz, zjesz i spokój, a świadomość , że tam są w zamrażalniku,kusi, kusi..

      Usuń
  8. Przypomniało mi się coś, co miało być karpatką, a wyszła himalajka. Że też to się zmieściło w piekarniku....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. himalajka? nieźle, raz robiłam z tego ciasta łabędzie a wyszły mi purchawki

      Usuń
    2. O, ja też robiłam łabędzie, ale moje wyszły ładne, miały piękne, smukłe szyje... To była jednak mordercza praca, wolę upiec zwykłe muffinki z jakimiś owocami albo placek drożdżowy ze śliwkami! A za sernikiem nie przepadam, a mój mąż wręcz nie lubi, więc piekę go bardzo rzadko.

      Usuń
  9. Ja do dziś mam opory, żeby jeść przy ludziach, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że to głupota i pokonuję sama siebie. U mnie chyba wynika to z kompleksów, bo jestem gruba i myślę, że jak ktoś zobaczy, że jem, to zaraz powie - gruba jak krowa i jeszcze wpierdziela! A słodkie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aleś wymyśliła! Nie wiem, czy jesteś gruba czy nie, ale myślisz, że ludzie uważają, że gruby nie powinien jeść tylko co? wywalić się i umrzeć z głodu? chyba tylko jakieś pustaki tak myślą.

      Usuń
  10. Muffiny ! Jej, dziś chyba sobie zrobię :) Albo serniczek.. Tak raczej serniczek. Z brzoskwiniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i co w końcu zrobiłeś? i czy się udało?

      Usuń
  11. Ja najczesciej pieke:
    http://swiattodzungla.blogspot.com/2012/09/naprawde-szybkie-ciasto.html
    bo szybko idzie robota, a smaczne, ze ho ho!
    Musze pomyslec o mufinkach, zrobilas mi smaka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Klarka ja tam kocham karpatki, wuzetki a sernik to obowiązkowo nie tylko w Święta robię :) Fakt, że torty z kremem maślanym przeszły do lamusa, chociaż marzy mi się żeby ostatni raz moja babcia zrobiła taki prawdziwy, wielowarstwowy tort, z dżemem wiśniowym (koniecznie!) i prawdziwym kremem. Tylko czy gdyby już ten tort był, czy nadal smakowałby mi tak jak to pamiętam z dzieciństwa...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MiłośniczkaKotówBezKota14 września 2012 13:32

      Moja mama nadal robi torty z kremem maślanym - kawowym i orzechowym, takie warstwowe na biszkopcie, koniecznie z domowym dzemem z czarnej pożeczki albo z lesnych, czerwonych borowek. Najbliższy już za miesiąc na imieniny! :)

      Usuń
    2. Biszkopt nasączny ponczem - oczywiście własnej roboty (z rozpuszczonych landrynek - bez anyżkowych, cytryny, spirytu, wody i zapachu do ciasta)?

      Usuń
    3. dziewczyny, bo mnie kusicie! ale dawno takiego nie robiłam, a czarne porzeczki w piwnicy są..może zrobię na urodziny

      Usuń
  13. Ja tam jadam wszystko czym mnie poczęstują,
    lubię kuchnię szwagierek,
    bo podają te ciasta ze starych przepisów,
    a nie nowomodne nie wiadomo z czym i z czego.
    nie przepadam za mufinkami, które udają ,że są chude :-)))
    Gości miewam takich,że też wszystko zjedzą,
    spróbowaliby nie zjeść :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie dobrze gotujesz więc jedzą z przyjemnością, takich gości właśnie lubię

      Usuń
  14. Ojej, Klarko, jem żeby przeżyć, coraz mniej niestety, bo i mało ruchu i przemiana materii już nie ta.
    Ale gdybym mogła tak bezkarnie (bez pozostałości w postaci tłuszczyku), jadłabym wszystkie te pyszności domowej roboty!
    Niestety nie każda przyjemność ma miłe konsekwencje :)
    Mimo to wszystkim życzę smacznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta Twoja żelazna konsekwencja, podziwiam:) choć przyznaję, mierzenie ciuszków w rozmiarze 38 też jest bardzo przyjemne, chyba przyjemniejsze niż jedzenie

      Usuń
  15. a ja piekę (choć nie często, żeby się nie przejadło) i karpatkę, i serniki, i muffinki w rożnej wersji, i robię jabłecznik bez pieczenia ale za to z bitą śmietaną... i zawsze po kawałku zjem, a co tam, raz człowiek żyje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, biegasz codziennie 20 km i przepływasz 20 razy basen czy co?! Zdradź nam!

      Usuń
    2. Klarko, jak ja bym miała tyle przebiec to bym chyba padła, a nie pływam, bo "się o fryzurę boję" jak mawia moja rodzina... mylą się oczywiście :)

      Usuń
  16. ja dzis wlasnie zrobilam takie kaloryczne ciasto-ale to na powitanie rodzinki. a muffinki uwielbiam-ja nazywam je ciastem po ktorym dluzej sie zmywa niz sie je robi ;) a wariacjii znam mnostwo. a co do przepisow to ja czesto korzystam z bloga "moje wypieki" mniaaam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę zapamiętać ten tekst o zmywaniu, sama prawda, porównaj np z sernikiem

      Usuń
  17. ja też piokę dziś z mamką bo jak patrzę na te Twoje nabki to mi ślinka cieknie :) a monitora lizać nie bdę :)
    lipton_ER

    OdpowiedzUsuń
  18. Karpatka - żeby ktoś dał, to bym pożarła całą! Ale nikt już nie umie robić, czy jak? :D Ja na pewno nie umiem. W moim domu jeszcze sie nikt kaloriami nie przejmuje, jemy słodkie ile wlezie, acz z wiekiem gust się zmienia i ja już robię kremy budyniowe z połową cukru, a śmietanowe całkiem bez :) wystarcza mi, że ciasto lub polewa słodkie. Dzieci w sumie też lubią bez - przynajmniej zęby się trzymają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty sobie kup porządny piekarnik i sama zrobisz, nie cuda, jak nie masz przyzwoitego piekarnika to karpatki nie będzie. Ale za to przynajmniej rozmiar spodni przyzwoity.

      Usuń
  19. Sernik z dobrego sera i inne ciacha , w których masła i jaj sporo - pycha , uwielbiam smakować, ale piekę na specjalne okazje, a dwa razy w roku, na święta, to już kilka rodzajów koniecznie :)
    Od dłuższego czasu nie piekę już tortu makowego, ten mak teraz w sprzedaży to już zupełnie inny, jakieś takie drobne plewy tylko .
    Czy może ktoś z was wie, gdzie można kupić ten dobry, który zalany wrzątkiem pęczniał i kiełkował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wiem - nie wolno uprawiać maku, robią to tylko osoby posiadające zezwolenie i mogą uprawiać tylko specjalne odmiany

      Usuń
    2. Klarko, wiem, że w ogródkach zakazane, w naszym też były makówki podcinane( na mleczko opiowe : ) ) :-( , bo teren blisko miasta itd...
      Będę aż do znudzenia w Twoim blogu pisać o smaku maku, bo moje dzieci pamiętają ten dawny smak , a ja też chciałabym przekazać wnukowi.
      Zapytaj na placu, potrzebuję na święta ok 1 kg + :).
      Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
  20. Klarko Kochana

    Zwyczaj panujący w domu Twojego męża znam!
    Moi rodzice pochodzący zza Buga, też to pielęgnowali: gość POWINIEN odmówić, a gospodarze MUSIELI tak zachęcać, aby jednak się poczęstował.
    Najgorszą obrazą dla gospodarzy było stwierdzenie: "No i cóż, ze stół się uginał od wszelkiego dobra, skoro ZACHĘTY NIE BYŁO".
    A co do domowych wypieków, i nie tylko, ja tam nie odmawiam:)
    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich tu czytających, ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu bardzo Ci dziękuję za wyjaśnienie, to by się zgadzało bo mąż pochodzi spod Siedlec. No to teraz rozumiem biedaka, kiedyś, gdy jeszcze byłam panną, przyjechał do nas i mama zaprosiła go na obiad, taki zwyczajny, codzienny, a mąż (wówczas jeszcze nie-mąż)odmówił. Mamie zrobiło się przykro bo pomyślała, że pogardził tym zwykłym obiadem a jego bolała z głodu głowa. Co za głupota!

      Usuń
    2. hihehhh, no musiałam się wtrącić, ale mam podobne wspomnienia; głodna/ny , skrępowa/na/ny - a flaki skręcają się na widok smakowitości serwowanych przez nie mniej skrępowanych gospodarzy :)))

      Usuń
  21. karpatka, szarlotka, muffiny - lubię i piekę. Sernik mi nie wyszedł kilka razy, więc sie na niego obraziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś wkleję jakiś dziecinnie prosty przepis na sernik, ludzie mówią, że wychodzi mi dobry

      Usuń
  22. Nie cierpie muffinek:)) A przeciez od 28 lat mieszkam w kraju, gdzie muffinki sa na kazdym kroku, nie kreca mnie. Nigdy w zyciu nie upieklam i raczej nie upieke, zjadlam moze ze trzy i to wystarczy.
    Pieke ciasta, co prawda 4-5 razy w roku, ale to wlasnie ma byc sernik czy tez przekladany masa maslana tort. I podkresle slowo "maslana", bo nie uznaje zadnych mragaryn, nigdy nie uznawalam podobnie jak muffinek.
    Ot, taki moj prywatny "protest song":)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to mi ulżyło, że nie ja jedna tak stanowczo bronię masła, nie uznaję bitej śmietany w spreju ani sosow a proszku. A do muffinek przekonałam się niedawno i piekę od czasu do czasu, kupnych nie jadłam nigdy to nie wiem jak smakują

      Usuń
    2. Klarko, ja tez nie jadlam kupowanych muffinek, jak bym miala kupic muffinke to na 100% wybralabym tiramisu:)))
      Oj bita smietana w sprayu? Bleee przeciez smietane mozna ubic w ciagu 5 min, wiec po co jesc swinstwo chemiczne;)) Tez je uzywam zadnych produktow w proszku, oprocz galaretek czyli w sumie zelatyny. Wiec bardzo chetnie stworze z Toba klub:)))

      Usuń
  23. Ależ oczywiście, że piekę :) Co sobotę, a czasem nawet i w tygodniu. Rodzina pochłonie wszystko, i nikt sobie nie odmawia, bo jak tu się oprzeć, gdy taaakie dobre. ;)

    A kaloriami nikt się nie przejmuje, tylko raczej tym, żeby 'zdążyć' na swoją porcję. I tu jawna niesprawiedliwość dziejowa; ja się nauwijam, napiekę, najczeęciej dwa, bo jeden to tylko świśnie i już same okruszki, a często nie 'zdążę'.

    Joanna od Kreski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę Ci, ja nie piekę bo się tych kalorii wszyscy boimy, bo one siedzą w szafach i zwężają nam ubrania!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. To te moje chyba się mutują;/

      Usuń
  24. uwielbiam serniki :-) poza tym ciasto ze śliwkami jesienią, z rabarbarem wiosną i szarlotkę bez ograniczeń. grudzień makowcem stoi (koniecznie strucla). muffiny polecam na śniadanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakie bylo moje zdziwienie gdy zobaczylam, jak siostry, ksieza lubia ciasto!!! U mnie w domu ciasto bylo od wielkiego swieta i jeszcze nie mial kto go zjesc do konca. Na 100% bylam pewna, ze mezczyzni nie jedza wcale zadnego ciasta! Cukru w rodzinnym domu nie uzywano ani do herbaty, a tym bardziej do kawy... i pozostalo mi to nie slodzenie zycia!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawniej panował taki stereotyp - prawdziwy mężczyzna nie lubi słodyczy, przypomniała mi się w związku z tym rodzinna anegdotka - chłopcy chodzący do dziewcząt "na kawalerkę" przynosili czekolady, i kiedy jedna z moich sióstr zdecydowanie pogoniła adoratora, ten rozżalony rzekł do kolegi - kupiłem dla niej czekoladę ale jej nie dam, chodź, zjemy sobie na pół!

      Usuń
  26. uwielbiam karpatkę, serniki i napoleonka! gdyby ktoś upiekł, jak kiedyś piekła moja babcia, potrafiłabym naprawdę sporo zjeść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie mieszkasz? ja mogę piec ale nie mam dla kogo

      Usuń
  27. Kate, do Świąt Bożego Narodzenia to nie aż tak odległy czas, a mnie się marzy dobry smak maku w makiełkach i kutii.
    Kiedyś wysiewano na poletkach ogrodowych, pamiętam też wakacje u cioci w przemyskim, gdzie głowy makowe zrywałam, a z nich sypało smakiem, że ho ho ...
    Gdzie teraz taki kupić ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak masz jakies nadprogramowe ciasto to ja chętnie sie nim zajmę. Uwielbiam domowe ciasta, każde, zawsze i wszędzie!

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam 700 m od domu wspaniałą piekarnię i raz w tygodniu kupuję w niej przepyszne ciasto drożdżowe.I robią pyszne (niestety) babeczki kruche, nadziewane wiśniami, więc czasem grzeszę i się tymi pysznościami pasę.Szanuję zdanie moich gości - jeśli chce to niech je, jeśli nie- to nie. Nigdy nie namawiam, na samym początku mówię,że jest samoobsługa i samemu trzeba zadbać o pełny talerz. I złości mnie, gdy ja mówię,że dziękuję, ale nie chcę a ktoś mnie namawia. Lubię muffiny, te wytrawne z serem pleśniowym też.A i tak najważniejsza jest łatwość wykonania.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kruche babeczki - i do tego nadziewane wiśniami - kto by się nie skusił, dawno stwierdziłam, że jedzenie jest dużo trudniej rzucić niż palenie

      Usuń
  30. Czytam wszystko co piszesz,nawet prosiłam Grzesia o interwencję,bo co napiszę to "nie wchodzi"-pewnie dlatego ,że bzdety piszę:))Ciągłe zapraszanie do poczęstowania się doprowadza mnie do nerwów-tym bardziej,że widzą,że nie powinni mi w ogóle jeść dawać,żebym jak tako wyglądała.Nigdy nawet nie próbowałam upiec tortu,bo w moim wykonaniu byłaby to porażka-natomiast robię:drożdżowe,szarlotkę,piernik,rogaliki,ciasto z jabłkami jak wyżej, a ostatnio kruche ciasteczka wykrawane foremkami-z 1kg mąki jest 12 blach i przesyłka Pocztą Polską wędruje jedna do W-wy i Młody na ma drugi dzień,a druga do Krakowa kurierem/jednego razu/-za tydzień:))Pozdrawiam.maria I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmień raz kierunek na Poznań;)))Buźka

      Usuń
    2. Mario, Miśka to nawet dzwoniła w tej sprawie, ale ja nie mam wielkiego pojęcia o edycji a admin mnie opuścił na zawsze i nie miałam się od kogo dowiedzieć co to się może wyczyniać z tymi komentarzami. Wiem na pewno, że kto jak kto ale Ty mając stąd odejść z jakiegoś powodu na pewno byś napisała, co się stało.
      Z częstowaniem robię tak - biorę kawałek mniejszy co najmniej o połowę.
      To Ty też masz w szafie te wstrętne kalorie, które ukradkiem zwężają nam ubrania?

      Usuń
  31. e tam :) ja tam mogłabym sernik jeść kilogramami :) uwielbiam ^^ na szczęście (dla lustra i szafy xD) nie mam ku temu za wielu okazji, więc i z figurą u mnie ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczekaj poczekaj zobaczymy co powiesz za lat 20.. a może wtedy będzie moda na rozmiar xl!

      Usuń
  32. No wiesz co! Kurcze która to godzina a ja muffiny z jabcami popełniłam, siedzą w piecyku właśnie :) Wszystko przez Klarkę ;)

    Ja piec ciasta uwielbiam, ostatnio jednak robię takie bez pieczenia - hit się z niego zrobił :) Przekładaniec herbatnkowo krakersowo budyniowo śmietanowy. I masło mus do tego najprawdziwsze. Torty robiłam własnoręcznie na urodziny dziecka jak małe było. Potem się rozleniwiłam ;). Ostatnią karpatkę popełniłam chyba z 10 lat temu, nie zupełnie wyszła bo mi koty budyń zeżarły :) Niestety oprócz pieczenia lubię też te ciasta jeść... :(

    Olena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. budyń to nic, to ciasto jest dość trudne, jak wyszło to jesteś mistrz!

      Usuń
    2. Karpatka trudna???? W którym miejscu? Pierwsze robiłam jak byłam w podstawówce...

      Olena

      Usuń
  33. "Czy jeszcze piecze ktoś wielowarstwowe ciasta z masą maślaną, budyniową, z czekoladową polewą? Ostatnie takie ciasto zrobiłam dziadkom na 50 lecie ślubu, okazja poważna to i ciasto konkretne. Czasem widuję przepisy u Morgany a pod spodem czyli w komentarzach krytyka, że to kaloryczne, niezdrowe i nikomu niepotrzebne."

    Eeeee tam... ludzie nie znają się na życiu i nie wiedzą, co dobre. Kaloryczne... phi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jubilaci zjedli po kawałku, a w ich wieku to już człowiek nie ma prawa (według dietetyków) nawet dziabnąć takiego ciacha

      Usuń
  34. Mój mąż chętnie zje. Dla niego kalorie nie istnieją. Oczywiście jest szczuplutki (bez ćwiczeń, przy siedzącej pracy) "Nienawidzę" go za to :) Ja mam wrażenie, że każda kaloria, którą wkładam do buzi mnoży się tam x100, ehhh ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, pamiętam o tej konstrukcji z masy krówkowej:D:D

      Usuń
  35. Ja nie lubię jeść przy ludziach, gdy idę ulicą. Mam tak od dziecka. Gdy mama kupowała mi czasem coś dobrego (czyt. słodkiego), wymyśliłam sobie, że gdy to zacznę jeść będzie mnie mijało inne dziecko, któremu będzie żal patrząc na mnie, bo np. jego mama nie ma pieniędzy na zbytki albo po prostu jest głodne. Mam tak do tej pory. Czasem skuszę się na loda w większe upały, ale wtedy schodzę dzieciom z drogi. Ot, takie dziwactwo...
    fidelia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również nie jem na ulicy z prostego powodu - nie ma jak umyć rąk a po drugie można się tym jedzeniem w drodze upaprać

      Usuń
  36. Hej Klarko!
    Smacznego! Najbardziej mi się podoba początek. ŁATWIEJ SIĘ NIE DA.
    Lubię słodycze. Nie ukrywam. Szczególnie w weekend.
    A ja nie żartowałem. Wracam z Amsterdamu a tu mieszkanie rozwalone, wszystko poprzestawiane, boazerii nie ma, zamówione meble dla syna za 5000 zł.
    No wkurzyłem się!
    Remont to poważna sprawa, na wiele lat i się bez konsultacji nie powinno robić!
    I to bez konsultacji właściciela mieszkania.
    No i mieliśmy bardzo poważną kłótnię nie ukrywam.
    Otylia za tydzień przedstawi swój punkt na SPRAWY AMSTERDAMSKIE.
    I to będzie wszystko. No prawie wszystko, ale pewnych rzeczy tu nie opiszę, nie opiszemy.
    Pozdrawiam, pozdrawiamy Klarkę.
    Vojtek jako Vojtek i w zastępstwie chorej TurboOtylii

    OdpowiedzUsuń
  37. nie gniewaj się, ja patrzę na to całkiem obiektywnie mając świadomość, że każde małżeństwo jest inne, masz rację, remont powinien być robiony razem bo to jednak nie rozrywka, wymaga wysiłku, niewygód, użerania się z fachowcami i właśnie dlatego do jego zrobienia potrzebny jest w domu facet, zazwyczaj jest odwrotnie - kobieta z dziećmi wyjeżdża a facet się męczy z remontem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że się wtrącę:))co potrafi robić facet,gdy się okaże ,że RANY BOSKIE bez uzgodnienia z NIM rozpoczęło się remont,to trudno sobie wyobrazić.Na 20 rocznicę ślubu !!!!zerwaliśmy z synem boazerię w łazience,bo może kiedyś była piękna-modrzewiowa,ale po tylu latach była okropna.Myślałam ,że ze względu na okoliczność mi się po prostu "ślizgnie"-upiekłam karpatkę i czekałam....Mąż jest niezwykle spokojnym człowiekiem,ale co się działo,to głowa mała.Już nigdy więcej....nie upiekłam karpatki.maria I

      Usuń
  38. A ja sie śmieję, że ze wszystkich słodkości najbardziej lubię śledzie. Zawsze mam problem jak jestem u kogoś kto serwuje swoje wypieki, bo nie wypada odmówić i trzeba chociaż po kawałecku spróbować chociaż się takich rzeczy nie lubi.No bo co powiedzieć? Nie jadam? Nie lubię? Chyba wynisłam to z domu, bo moja Mama piekła tylko ciasto drożdżowe i tylko na uroczystości typu święta czy imieniny. Ciasto było tylko z rodzynkami i prawdziwą wanilią bez lukrów i kruszonek za to ogromnie kaloryczne z dużą ilością jaj, cukru i prawdziwego masła. Wszyscy goście się tym ciastem zajadali i nie zostawiali nawet okruszka chociaż inne wypieki były na stole (robiła je sistra Mamy). Ja niestety takiego ciasta zrobić nie potrafię chociaż chętnie Mamie pomagałam. Nie pamiętam proporcji a tu diabeł tkwił w szczególach. W moim domu też jakoś za słodkimi wypiekami nie tęskni. Jak mają ochotę na coś słodkiego (bardzo rzadko) to zjedzą kawałek czekolady i już.
    Piszesz, Klarko, że nikt już nie używa smalcu. Używa, używa. Moja znajoma jest kierowniczką sklepu mięsnego. i zamawia taki zwykły smalec bez dodatków u prywatnego wytwórcy. Sprzedaje na wagę i ludzie kupują chętnie po 10, 15 deko. Ja sama smalcu używam bardzo rzadko ale kotlety mielone na oleju lub oliwie nikomu z moich nie smakują.
    Ciebie pozdrawiam, Twoje koty głaszczę wirtualnie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ciasto piaskowe:) - pycha....Czekoladzie mogłabym zrobić krzywdę wydłubując jej udział,ale podstawę rzeczywiście podejrzewam o udział w moim DNA;)

    Też przewertowałam te wielowarstwowce i nie zgubić dobrego
    smaku w takiej ilości czasem bardzo odległych tonów - to mało wykonalne.
    Torty, które musza współgrać warstwami są mistrzostwem ale w codzienniku to przypomina Antoninę Marię.
    Kirsten Dunst cudnie odzwierciedliła tamtą epokę.
    PS Mniej znaczy więcej , choćby przez dobór ulubionego i niestandardową oprawę. Jest czego gratulować. Szczególnie jak się ma te kilka lat ....(Master Chief Junior) i wykazuje się takim poziomem.
    jr (dostrzeżona)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz