piątek, 17 sierpnia 2012

za pracą panie, za pracą


Proszę bardzo, jakich to mamy w Krakowie dobroczyńców! Przeglądam pilnie ogłoszenia pracodawców i swoim pięknym oczom nie wierzę – jak to się naród poprawił, jaki to się świat biznesu,  krwiopijców i wyzyskiwaczy zrobił pełen empatii, jak to wychodzi z pomocą najbardziej potrzebującym.

 Oferty pracy kierowane są prawie wyłącznie do osób niepełnosprawnych, do studentów i do uczniów. I tu się państwu należą brawa, trzeba tym ludziom  pomóc choćby dając im pracę. Nie wierzę w rzucane kalumnie i oszczerstwa, tu na pewno nie chodzi o te składki na zus i inne przywileje, wszak normalny człowiek chętny do pracy o takie rzeczy nie śmie się upominać. Zdrowy człowiek nie mający statusu studenta ani orzeczenia o stopniu niepełnosprawności z pewnością będzie miał takie same szanse w staraniu się o to stanowisko, prawda?

Gratuluję również pracodawcom poszukującym niani. Zwłaszcza tatusiowi szukającemu niani do kilkumiesięcznych bliźniąt, oferującemu uwaga – 5 zł za godzinę. Proszę pana, za 5 zł to przy bliźniętach można posiedzieć i patrzeć, jak śpią. Ewentualnie można im jeszcze mruczeć „aaa kotki dwa” ale kiedy tylko zaczną się ruszać, to nic tylko brać torebkę i w nogi! Czy rodzice nie boją się narażać życia i zdrowia swoich dzieci za taką stawkę? Trzeba jeszcze pamiętać, że dzieci przywiązują się do opiekunek a niania z taką stawką będzie cały czas szukać lepszej pracy i nie zdziwcie się, kiedy zostawi was z dnia na dzień. Wcześniej czy później traficie na taką, która poi dzieci melisą lub zamyka je w ciemnej łazience.

Jest jeszcze jedna kategoria dobrodziejów – oferują pokój w zamian za niańczenie. Ludzki pan, za całodobową gotowość dach nad głową a jak nie to fora ze dwora.

Bezpłatne praktyki i staże. Pytam się – odkąd to za towar się nie płaci? Szanowna pani właścicielko sklepu, to ja też sobie będę  robiła przez tydzień codzienne zakupy nie płacąc za nie a gdy mi się spodoba to zostanę stałym klientem i zacznę dopiero wtedy płacić a jak nie to sobie pójdę do następnego sklepu. Jak to kradzież to jest? Naprawdę? A praca nie jest towarem?  Każesz dziewczynie zasuwać za darmo kilka dni i kiedy masz już ładnie wszystko poukładane, mówisz jej, że się nie nadaje i bierzesz na próbę następną. To nie jest kradzież? Mówisz, że sama praca wzbogaca? To wśród niewolników byliby sami milionerzy.

 Biura i firmy. Znów ludzki pan, dobrze jeszcze, że nie każe sobie  nowym pracownikom płacić za pierwsze trzy miesiące - wszak za podłej komuny uczniowie mieli za praktykę płacone -  a po co, przecież taki młody człowiek nie potrzebuje pieniędzy, może dojeżdżać na gapę albo na rowerze i urządzić sobie na ten czas oczyszczającą głodówkę. 

Nie wiem jak to wygląda w innych regionach. W Krakowie   na drzwiach   przeważnie tych samych sklepów, pubów i w restauracjach widuję ogłoszenia – przyjmę do pracy. Posłuchałabym chętnie obu stron - czemu to taka straszna rotacja w tych samych miejscach a w innych pracownicy ci sami od kilku lat.

PS. Znam osobiście właścicieli firmy, którzy zatrudniają UCZCIWIE osoby niepełnosprawne intelektualnie pomagając im w ten sposób w integracji ze społeczeństwem i im należą się słowa pełne szacunku i uznania, co niniejszym czynię.

70 komentarzy:

  1. Ostatnio słyszę -masz szczęście,że mieszkasz blisko Poznania,bo łatwiej o pracę...wcale nie łatwiej! Nie jesteśmy młodzi(po czterdziestce to już starość),"z grupą" itd...
    Niestety przypuszczam,że w wielu miejscach jest tak jak opisałaś!
    ... A żłobek u nas (jedyny) kosztuje 980 zł na miesiąc!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to liczymy - samotna matka chce sobie dać radę sama, wynajmuje mieszkanie, dziecko idzie do żłobka a ona do pracy. Powiedzmy, że zarabia 3 tys i dostaje na dziecko 500 zł alimentów. Mieszkanie - 1200, żłobek - 1000, opłaty stałe - 300, dojazdy - 100. Wystarczy, że dziecko zachoruje i będzie musiała kupić leki. O ciuchach i kosmetykach niech zapomni. O rozrywkach też. To tyle jak mi ktoś powie, że młoda kobieta może sobie sama radzić.

      Usuń
    2. 3 tysiaki???? kurna - naukowiec w Krakowie w instytucie badawczym 1 600 na reke... prawie doktor - a Ty o 3 kawalkach gadasz....

      Usuń
    3. ale ja bym chciała, żebyśmy tyle zarabiały a nie 1200:( a poza tym może to jest jakaś wyjątkowa specjalistka?

      Usuń
    4. no chyba ze specjalistka... ;) buziaki... czytam od jakiegos czasu ;) robert

      Usuń
  2. Samo życie - wszędzie jest tak samo - świetny artykuł - pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To żeby mniej pesymistycznie, u nas staże z Urzędu Pracy są płatne (Unia finansuje), pewnie wielu pracodawców bierze takich stażystów jako po prostu darmowego pracwnika na 6 mies. (stażyście płaci Urząd Pracy) ale osobiście znam przypadek, gdzie zatrudnienie stażysty wiąże się dla niego z przyuczeniem i późniejszym zatrudnieniem.
    A nianię za 5 zł to może o elektroniczną chodzi? Taka wiesz - kładzesz przy łóżeczku nadajnik a ze sobą bierzesz odbiornik ;) Pożartować można ale to wyzysk w biały dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie kolega jest na takim stażu z UP, zobaczymy, czy zostanie

      Usuń
  4. Jak to jest w innych rejonach kraju..tak samo Klarciu. Nawet myślę, ze u nas na Lubelszczyźnie jest z tym jeszcze gorzej.Znam temat, bo wciąż szukam normalnej pracy na etat i póki co muszę zadowolić się robotą na zlecenie i chałturzeniem.Z tego co się zorientowałam jestem za stara, a przecież nie mam jeszcze czterdziestu lat.Szlak trafić może.:( Coraz częściej myślę o wyjeździe, ale to ostateczność. Za bardzo bym tęskniła za swoimi i domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czterdziestki są najlepszymi pracownikami, stabilizacja, doświadczenie życiowe w wielu dziedzinach,dyspozycyjność;) dopisz to sobie do cv

      Usuń
  5. A no właśnie ciężko ogarnąć pracę. Z nowym rokiem akademickim skończy mi się status studenta, pech chce ze niepełnosprawności żadnej na karku nie mam, poza ciążą, która przez pracodawców wszelkich uważana jest za niezdolność do pracy i upośledzenie w stopniu głębokim zarazem. Pracowałam za 6zł/godzinę straszna stawka (policzcie sobie, żeby zarobić marną pęsję powiedzmy 1200zł, to jest 200godzin, to z kolei odliczając weekendy jest praca dzień w dzień po 10 godzin, bez prawa do urlopu. W praktyce natomiast tyrałam dzień po dniu po 14 godzin, po kilku dniach przerwa i znów. 24h - 14 zostaje 10 - 2 na dojazdy to akurat 8 na sen, wracałam ok 24/1 żeby najpóźniej o 7 zebrać się z łóżka i o 8 gnać do pracy. A gdzie taka praca? W monopolu. W pubie też pracowałam za tyle, ale tam to tylko dorobić sobie można, utrzymać się nie da. To już lepiej zabijać się w markecie, lepiej płacą, szacunku do człowieka też żadnego, ale można się uodpornić-przerabiałam). Dla mnie cudowne były właśnie praktyki. Bezpłatne oczywiście, przez trzy miesiące robiłam za panią wszystko, badałam dzieciaki, robiłam interpretacje, pisałam opinie, a ona się tylko podpisywała. Gdyby nie fakt że mieliśmy problem z czego zapłacić czynsz, to mogłabym tak pracować. Mi się jeszcze nie zdarzyło znaleźć normalnej pracy, bez wyzysku, z rozsądną stawką i konkretnym zakresem obowiązków. Może inni mają lepsze doświadczenia. ...wciąż szukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzy miesiące BEZPŁATNEJ pracy, to po prostu skandal!

      Usuń
  6. Sama za kilka dni zaczynam staż... Mam dość poniewierki, lekceważącego stosunku pracodawców, tułania się z miejsca na miejsce. W moim wieku, powinnam być już jako tako ustatkowana a tu co? Ano nic. Już nie wiem, który raz zaczynam wszystko od początku. Czy to sprawiedliwe? Czy to moja wina? Czy jestem mało zaradna?
    Czasem, wierz mi kochana, że czuję się życiowym nieudacznikiem...

    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiem co napisać bo jak napiszę, że mi przykro, to słowa w takiej sytuacji nie znaczą nic, ech, i nie wiadomo, co robić, by Cię jakoś wesprzeć, może ten staż jednak zaowocuje etatem, oby tak się własnie stało

      Usuń
  7. Jest jeszcze inna kwestia zatrudniania niepełnosprawnych. Otóż wielu pracodawców szuka pracownika z orzeczeniem "na papierze", natomiast kandydat musi być w pełni sprawny. Po usłyszeniu co "klientowi" dolega bez słowa odkładają słuchawkę i ...."a teraz pan może pana majstra".... itd ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba Ci jedynemu nie odpowiedziałam? Przepraszam! Z ciekawości zadzwoniłam pytając po co potrzebne to orzeczenie - a facet mi odpowiedział - jak pani nie ma to nie szkoda naszego czasu. I wszystko jasne.

      Usuń
  8. Niestety Klarko chyba wszędzie tak jest, dlatego ja sie ciesze, ze mam pracę jaką mam i ze nie zwolnili mnie z niej mimo ze pracowdawca do sądu do innego miasta na sprawy musiał jeździc jak sie z zusem procesowałam...
    nie wiem co by było gdybym teraz misiałą sobie szukać innej pracy, nie wyobrażam sobie tego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze możesz czasem zabrać maleństwo do pracy:)aż się kiedyś uśmiechałam, czytając o tym u Ciebie

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu w cieszyńskiem jest praca. I to nawet sporo.Jednak o etacie- zapomnij! Jest też sporo skurkojadów, co zatrudniają tylko na czarno i wożą się jaśniepaństwo po ludziach okropnie. Ja już na normalną pracę nie mam szans.Akademickie koterie mają się dobrze i otoczyły się szczelnym kordonem. Żal mi córki (po filozofii), która od "właściciela" do "właściciela" od lady, do lady. I mimo, że lubiła pracę ekspedientki, nie zniosła wyzysku i chamstwa.

      Usuń
    2. Jaskółko - z całym szacunkiem, ale ja się dziwię ludziom wybierającym nierealne kierunki, jak choćby filozofię i później dziwiącym się, że pracy znaleźć nie mogą. Owszem, sam w sobie kierunek może ciekawy, ale wiadomo, że chleba z tego nie będzie i jeśli ktoś nie ma innego fachu lub zabezpieczenia, to nie wiem, na co liczy obierając taką drogę? Idzie młody człowiek na filozofię i spodziewa się że potem co - w urzędzie miasta nagle etat filozofa mu stworzą?

      Usuń
    3. Anonimowy - a jakie kierunki są rentowne? Jak jakiś jest rentowny w momencie podejmowania studiów, za te 3-5 lat sytuacja może wyglądać diametralnie inaczej... A nie wszyscy mogą być informatykami, czy lekarzami...

      Usuń
    4. a nikt już nie może studiować czegoś z zamiłowania tylko wszystko musi być dla pieniędzy? ech!

      Usuń
    5. Może, oczywiście że może, przecież o tym piszę, tylko niech nie oczekuje, że pracodawcy się później do tych "zamiłowań" dostosują i jeszcze za nie zapłacą. Oczywiście są szczęśliwcy, którym się to udaje i mają 2 w 1- praca zgodna z wykształceniem jest ich pasją, no ale nie każdemu to dane i jeśli ktoś przy wyborze studiów kieruję się tylko pasją, to niestety... Klarko,Ty też pewnie chętnie postudiowałabyś wiedzę o kotach, ale wiedziałaś, że poza pasją liczy się konkretny fach. I o to realnym w życiu niestety chodzi - jak nie masz co do gara włożyć, to wielka miłość i pasje jakoś bledną, a kiedy choćby podstawowe potrzeby bytowe są zaspokojone - można rozwijać pasje (i rozpieszczać koty, albo studiować filozofię :))

      Usuń
  10. Nie jest łatwo na rynku pracy...
    Albo za mało kwalifikacji albo za dużo...

    OdpowiedzUsuń
  11. Klarko, pewna jesteś co do tej uczciwości przy zatrudnianiu niepełnosprawnych intelektualnie? Dofinansowanie do zatrudnienia takiej osoby w okresie od 1 lipca do 31 grudnia 2012 roku wynosi 2526,48 zł miesięcznie...Pewnie o tym nie wiedziałaś? Nawet jeśli tyle miesięcznie zarabia taki niepełnosprawny (w co szczerze wątpię), to i tak pracodawca ma darmowego pracownika. Także te słowa szacunku penie trochę na wyrost.
    Olka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż mi się zrobiło smutno, ja to całe życie wierzę w ludzi i zawsze na końcu się okazuje, że najlepiej się zająć tymi kotami:(

      Usuń
    2. bo ja w swej naiwności nie wiedziałam o tej dotacji tylko myślałam, że to z szlachetności. To tak jak ktoś mówi np że pracuje w fundacji i szeroko opowiada o swej działalności na rzecz skrzywdzonych przez los ale nie napomknie, że pracuje na etacie. To jednak inaczej brzmi. Albo jestem przewrażliwiona.

      Usuń
    3. Czasem niedomówienia są potrzebne -szwagier nie chciał wiedzieć nic więcej, niż to,że operacja zastawek konieczna(dopiero teraz wie,że jedna wisiała na włosku i było niebezpiecznie)
      Ale czasem ktoś powie ,że ukradł sznurek, ale zapomina dodać,że do sznurka była przywiązana krowa!;/

      Usuń
    4. Niby tu wszystko zgodne z prawem, ale powiedzcie, jakie to prawo jest? O jakiej wydajności jako pracownika można mówić w stosunku do osoby z I grupą inwalidzką na dodatek niepełnosprawną intelektualnie? W dobie takiego bezrobocia chyba lepiej byłoby takiej osobie z tej kwoty dać jakąś rentę, a miejsca pracy przeznaczyć dla tych, którzy są w stanie swoje wynagrodzenie wypracować.
      Olka

      Usuń
  12. Wiem, o czym piszesz Klarko, niestety! Kocur pracuje niby w zakładzie pracy chronionej, który zatrudnia niepełnosprawnych. Szkoda, że chodzi tylko o ulgi dla pracodawcy. Kocur od czterech miesięcy nie może się doprosić o umowę i tak jest u nas w większości firm !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wyjaśnij tu czytelniczkom, które uważają, że to marginalny przypadek a nie powszechna praktyka, ech..

      Usuń
    2. Niestety, ciężko się postawić, bo na miejsce jest dużo chętnych, którzy chętnie popracują na czarno byle mieć pracę :(

      Usuń
  13. A tutaj coś w temacie. Wklejam link do facebooka bo innego nie umiem.
    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=412688735445573&set=a.151494091565040.28987.151492171565232&type=1&theater

    OdpowiedzUsuń
  14. badzmy szczerzy my mamy poprostu za duzo ludzi po studiach! i tyle a moze az tyle. skonczylam fizyke (wow kierunek techniczny itp itd) razem ze mna skonczylo 28 osob z tego 5 poszlo na studia doktoranckie a jedna pracuje w w sanepidzie. reszta nie pracuje i nigdy nie pracowala w zawodzie a co do warunkow pracy to nie wiem jakie sa w polsce ale wszedzie sie pogarszaja niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znajomy poszedł na fizykę wyłącznie dlatego, że były wolne miejsca..

      Usuń
  15. I dlatego chocbym chciała wrocic do Polski to jednak tego nie zrobie. Na Wyspie nie jest idealnie, tez trzeba ciezko pracowac, ale mimo "pewnego" wieku nie byłam tu bezrobotna ani jednego dnia. Nikt nawet nie wymaga wpisywania daty urodzenia do cv.
    Przeraza mnie to co czytam o rynku pracy w Polsce - myslalam, ze bedzie coraz lepiej a jest gorzej z kazdym rokiem. To jest bandytyzm w biały dzien i z pełnym przyzwoleniem. Skoro wszyscy o tym wiedza, jak i gdzie łamane są prawa pracownika, to gdzie jest PIP?!
    Straszny temat Klarko, az ciarki chodza po plecach : (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ktoś przez wiele miesięcy szukał pracy i wreszcie ją ma to nie ogląda się na przepisy ani nawet na mobbing albo tak jak wielu - wyjeżdża rozgoryczony z kraju

      Usuń
  16. Firma, w której pracuję zatrudnia na 3-miesięczne, bardzo symbolicznie płatne staże studentów uczelni technicznej. Dla nas prawdziwym bonusem jest to, że uczelnia w zamian robi dla nas różne badania z preferencyjną stawką. Jeżeli chodzi o studentów to w 9 przypadkach na 10 jest to katastrofa. Żenująco niski poziom wiedzy i zaskakująco wysokie mniemanie o sobie oraz wymagania. Brak szacunku do pracy, niechęć do uczenia się. Dodam, że staż w specjalistycznym laboratorium to przepustka do zdobycia pracy po studiach, czego ci ludzie w żaden sposób nie doceniają. Dla pracodawcy w żadnym wypadku nie jest to pełnowartościowy pracownik, a nawet osoba, do której pilnowania trzeba przeznaczyć czas takiego pełnowartościowego pracownika.
    Kwestia niepełnosprawnych jest podobna: ze względów prawnych i ograniczeń zdrowotnych ci ludzie nie mają takiej samej wydajności jak osoby zdrowe. Co więcej dodatkowym wydatkiem dla pracodawcy jest konieczność stworzenia specjalnych warunków pracy. Np znajoma firma zatrudnia osobę niewidomą, która nie może pracować w systemie 8. godzinnym, a dodatkowo należało stworzyć dla niej specjalne stanowisko pracy i sanepid przyjeżdżał badać jego doświetlenie (sic!). W tej sytuacji obniżne składki są dla pracodawcy pokryciem tych dodatkowych kosztów wynikających z przepisów.
    Jak widać z punktu widzenia pracodawcy, nie zawsze przynajmniej, jest to tylko wyzysk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że to napisałaś dla równowagi. Tylko ja naprawdę nie rozumiem wobec tego, czemu w ogłoszeniach pracodawcy żądają orzeczenia o niepełnosprawności skoro to taki kłopot. Nie lepiej przyjąć mu zdrowego pracownika?

      Usuń
    2. W przypadku, który opisałam chodzi o testowanie specjalistycznych usług dla osób niedowidzących i niewidomych, więc ten pan jest zatrudnionych jako specjalista i zarabia sporo powyżej średniej krajowej.

      A Ci niepełnosprawni umysłowo zatrudnieni przez Twojego znajomego. Co w tym złego, że Państwo dopłaca do ich pensji albo ją pokrywa? Firmy nie prowadzą działalności charytatywnej i muszą zarabiać. Gdyby te osoby nie pracowały, wydatki Państwa byłyby pewnie podobne lub wyższe z tytułu renty i innych świadczeń. Ci ludzie nie są wyzyskiwani, zarabiają na swoje utrzymanie, praca daje im też poczucie samodzielności i pełnoprawnego udziału w życiu społecznym. Może nam trudno to docenić, ale to naprawdę ważne. Ten Twój znajomy myśli ekonomicznie, ale jest też porządnym człowiekiem, bo daje pracę ludziom wykluczonym społecznie.
      Czytałam kiedyś o firmie w Polsce, która zatrudnia więźniów za bodajże 300PLN za miesiąc i świetnie na tym zarabia. Wyzysk? Zapytaj o to tych ludzi, którzy są szczęśliwi, że mogą pracować, bo to oznacza wyjście do ludzi.

      Czasem jest jeszcze tak, jak napisał Tom66, że chodzi o "papier", ale... z drugiej strony Ci, który mają tylko "papier" to oszuści, żyjący z naszych wspólnych pieniędzy, więc chyba trafił swój na swego.

      Usuń
    3. absolutnie nie ma w tym nic złego, widziałam tych ludzi na zdjęciach w pracy, są uśmiechnięci i zadowoleni, tak jak pisałam - mają swoją szansę

      Usuń
    4. Szkoda tylko, że tym samym nie mają szansy ci tzw.normalni. Osoby niepełnosprawne intelektualnie mogłyby być równie szczęśliwie spotykając się w jakichś świetlicach czy ośrodkach.Kasiu, z tym "pełnoprawnym udziałem w życiu społecznym" chyba nieco przesadzasz- miałaś kontakt z osobą upośledzoną umysłowo? Chyba nie...
      Inny temat -więźniowie: może ja się mylę, ale w wyroku i odbywaniu kary jakby nie chodzi o to, by skazanych uszczęśliwiać. Owszem, on jest szczęśliwy bo- jak piszesz - "wyszedł do ludzi"- no cudownie, zarobki nie są dla niego ważne bo ma zapewnione mieszkanie, wyżywienie, tv, salę ćwiczeń, opiekę lekarską, psychologa...Ale tym samym tej pracy nie ma ktoś, kto musi za to wszystko zapłacić i na dodatek nic złego nie zrobił. Nadal uważasz, że to ok?
      Olka

      Usuń
  17. 5x9h (8h w pracy + dojazd) x20 dni = 900zł. Chyba Klarko sobie sama odpowiedziałaś dlaczego ktoś szuka niani za 5 PLN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na dojazd to chyba należy odjąć koszt a nie dodawać zysk?

      Usuń
    2. Chodzi o to na ile godzin zatrudnia się tą nianię, skoro rodzice pracują 8godzin i potrzebują 1godzinę na dojazdy, to pewnie niania potrzebna jest na 9 godzin.
      900zł to dla wielu osób bardzo dużo, a alternatywą jest żłobek, albo rezygnacja z pracy jednego z rodziców.
      Z drugiej strony ta niania często ma w pakiecie pełne wyżywienie, o tym też warto pamiętać, a dla wielu starszych pań na emeryturze te 900zł to wcale nie jest tak mało.

      Usuń
    3. nie lubię się kłócić o rację więc nie odpiszę

      Usuń
  18. no tak, i tym się nasi ustawodawcy nie zajmą, ale za to debatują w te i nazad, czy ma być 26 czy mże 20 dni urlopu, czy wykorzystać do marca, lipca, września.. szlag mnie jasny trafia jak to czytam.. cały czas zastępcze tematy... ale co się dziwić, żeby zająć się poważnymi sprawami trzeba się znać, a patrząc na naszych posłów... no coment..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sami na siebie sznura nie ukręcą

      Usuń
    2. ja jako pacyfistka mam ochotę "mordować", a to już nie jest dobrze...

      Usuń
  19. lepiej się zająć tymi kotami .... jednak ;-/

    OdpowiedzUsuń
  20. Powstala nowa klasa spoleczna nowobogackich.Czesto sa to ludzie bez wyksztalcenia ,powiedzmy "niezbyt inteligentni", za to kochajacy pieniadze.I to oni sa pracodawcami .Sa przekonani, ze skoro maja pieniadze ,to wszystko im wolno , ze sa ponad prawem i wszystkimi,ktorzy tych pieniedzy maja mniej.
    Brak im przede wszystkim szacunku dla innego czlowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem mam wrażenie, że im się nie wydaje tylko rzeczywiście tak jest, koronnym argumentem pracodawcy jest - zawsze możesz się zwolnić, dodam, że zjawisko, o którym piszę, dotyczy głównie pracowników fizycznych zarabiających najmniej często nie znających swoich praw albo nie wierzących, że jakiekolwiek działanie coś zmieni na lepsze

      Usuń
    2. Ja mam takie samo wrazenie.Ale mnie juz nic nie jest w stanie zdziwic , co sie w tym kraju dzieje.

      Usuń
  21. Czyżby trendy się zmieniły ? Gdy nasze dzieci były małe, opiekunki do dzieci usypiały maluchy gazem (z kuchenki). No (chyba)nie nasze, ale znam takie przypadki (pewnie też za mało zarabiały ;o))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buduje się inaczej, kuchnie są elektryczne;)

      Usuń
  22. Napisałem tekst o pozostającym w kontrze do siebie świecie wartości i świecie wolności. To widać rówież i tu. "Co nie jest prawnie zabronione, jest dozwolone" - nieprawdaż? Wolność dla przedsiębiorcy nie oznacza wolności dla poszukującego pracy, bo towarzyszy jej wyzysk i inne patologie występujące na styku tych dwóch światów.
    Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najbardziej przeraża zjawisko powolnego przechodzenia patologii w normalny stan rzeczy.
      Dziękuję za zaproszenie. Miłego weekendu!

      Usuń
  23. Zachodnia Polska, miasto wojewódzkie. Od 2 lat nie znalazłam żadnej pracy która gwarantowała by mi umowę i najniższą krajową. Ostatnio na rozmowie na stanowisko sprzedawcy pani mi ujawniła że przyszło 1000+ CV.
    Mimizu

    OdpowiedzUsuń
  24. Mieszkałam 341 lat w Krakowie i znam te klimaty; w łódzkim podobnie; zgroza!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 31 miało być :D; dzięki Bogu, nie jestem aż tak stara, żeby mieszkać gdziekolwiek ponad 300 lat :D

      Usuń
  25. Ostatnio miałam okazję przekonać się jak wyglądają te bezpłatne praktyki. Moje dziecię zgodziło się na takowe, miesięczne, potrzebne na studia.Pierwszy dzień w pracy, od 9:00 rano do 19:00, o której to łaskawie kazano mu iść do domu. Na drugi dzień podsunięto mu umowę do podpisania, w której było napisane, że jak nie dokończy praktyk lub jego praca "nie sprosta wymaganiom" będzie płacił 500 zł kary umownej. Podziękował i wyszedł. Poparłam decyzję. Mogłabym mu "załatwić" te praktyki, ale chciałam, żeby było uczciwie. Na szczęście za chwilkę, znalazł i pracę i dodatkowo praktyki, które wykonuje zdalnie (taki fach). Trzeba tępić wykorzystywaczy, fakt, że często ludzie godzą się na fatalne warunki i stawki, jak nie ma z czego żyć.

    OdpowiedzUsuń
  26. Rzadko czytam ogłoszenia, ale czasem osoby poszukujące pracy piszą o tym. Nie zazdroszczę tym osobom, bo warunki pracy są często koszmarne, pracy żąda się praktycznie za darmo itp. Trzeba wiele szacunku dla siebie, żeby wybrać właściwie spośród takich ofert.
    Na szczęście sama siebie zatrudniam, bo też bym się zmagała z takim rynkiem pracy.
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  27. Na krakowskim rynku, w "sezonie budkowym" widziałam kiedyś niedużą figurkę mnicha, trzymającego tabliczkę ze słowami: BOŻE CHROŃ SZEFA. Ja miałam to szczęście i po latach znalazłam swoją przystań, a szef ma w październiku urodziny i jak najbardziej należy mu się taka figurka.
    fidelia

    OdpowiedzUsuń
  28. Klarko, wiem temat już nieaktualny, ale ja słówka chciałam. W Trójmieście tak jak wszędzie trudno z pracą. W moim wieku mogę zapomnieć o pracy na etacie. Z czegoś musiałam się utrzymać, dlatego zaczęłam sprzątać domy bogatych ludzi. Uwierz mi, było mi bardzo ciężko. Jeszcze bywają dni kiedy się szarpię, przeważnie kiedy wracam zmęczona po pracy, kiedy myję podłogę na kolanach, albo ściągam ciężkie dywany. Stawka godzinowa wynosi 10 zł. Mam takie trzy domy po 7 czasami 8 godzin. Niedawno dałam ogłoszenie na stronę "pomoc domowa" i wiesz co mnie spotkało. Zadzwonił pan o młodym miłym głosie i zaproponował sponsoring- 2 tys na miesiąc. Coś takiego spotyka mnie nie po raz pierwszy. Kiedyś dałam ogłoszenie do Anonsów, dzwonili i owszem z taka samą propozycją. Nie skarżę się, jestem po urlopie pozytywnie nastawiona, czasami jedynie martwię co się stanie jak zabraknie mi siły do sprzątania.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz