piątek, 31 sierpnia 2012

o karach i prezentach

Najpierw napiszę o kocie, albo nie, bo nie od kota się zaczęło.
Wieczory spędzamy w jednym pokoju bo tylko wieczorem mamy czas dla siebie. Drzwi jeszcze są pootwierane bo kocie życie towarzyskie o tej porze kwitnie więc co jakiś czas któryś kot sprawdza, czy już można zaczynać nocne jęki. Jak nie śpimy to się zazwyczaj nie drą. 
Siedzimy w tym pokoju i Krzysiek opowiada, że na placu znów była skarbówka gnębić handlujących. Wszyscy są wkurzeni bo to bardzo przeszkadza w pracy, zamiast handlować trzeba tłumaczyć się, pokazywać papiery, pilnować, aby wszędzie były poprzyklejane ceny, bo się czepiają naprawdę wszystkiego a mandat za byle co - 200 zł. Pani handlująca warzywami tyle właśnie dostała, bo nie miała wpisane w książce, że była wczoraj w pracy bo nie była. Kontrolujący zażyczyli sobie, aby nieobecność potwierdzać u prezesa spółki, co jest absurdem, co komu do tego, kiedy ja handluję a kiedy nie. Jak handluję to wpisuję od rana i tyle. 
Pewnie namieszałam i nikt nie wie o co chodzi, generalnie chodzi o czepianie się i utrudnianie ludziom pracy, i to uczciwym, tym, którzy płacą podatki, bo jeśli ktoś handluje na czarno to widząc skarbówkę zwija się i wraca, gdy ich nie ma.
No i tak się z tym Krzyśkiem martwimy, bo jest naprawdę coraz ciężej i niedługo nie da się z tego handlu wyżyć a kątem oka dostrzegam dziwny ruch. 
- Krzysiu, zobacz, kot chodzi zygzakiem po kuchni.
W kuchni światło zgaszone bo oszczędzamy prąd oczywiście i widać tylko jak ten kot tak przemieszcza się niczym pijak na drodze. Już się wystraszyłam, że coś mu się stało. Mało to razy koty przychodziły ledwo żywe? Tym razem ledwo żywa była mysz. Nie na tyle jednak martwa, aby nie zwiać temu niedorajdzie, czyli kotu, nie Krzyśkowi. Bo kot umył się i poszedł spać na poduszkę a Krzysiek mysz upolował i wyrzucił za siatkę w pokrzywy tam, gdzie stale wyrzucamy kocie zdobycze. Musi być tam niezłe składowisko, brr.

Śmieję się, że jestem szczęściarą i mam gwiazdkę na okrągło. Dostałam wczoraj od czytelniczki tusz do rzęs i kota do przypięcia, a miesiąc wcześniej od innej lakier do paznokci (już kończę, tak lubię) i piękny notatnik, a jeszcze wcześniej komplecik biżuterii, który noszę prawie cały czas. Jestem jak dziecko, cieszę się z tych drobiazgów i się od razu wszystkim chwalę i to dosłownie wszystkim, bo jak już nawet schowam a ktoś przyjdzie to lecę, wyciągam i pokazuję - zobacz, co dostałam!





45 komentarzy:

  1. Brrrr... mam nadzieję, ze nastąpiła utylizacja myszy już dawno... :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie wiem o tam w tych pokrzywach za murem, za skarby świata bym tam nie wlazła

      Usuń
  2. a juz myslałam, że kot moze jakieś śliwóweczki popróbował czy coś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat piłam porto i się zastanawiałam, czy nie jestem zalana widząc tego kota chodzącego zygzakiem

      Usuń
  3. Łatwo przyczepić się do tych, co uczciwie stoją i handlują;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko jak potem spojrzeć w lustro - powie sobie - taka praca?

      Usuń
  4. kurczę zamiast gnębić korporacje które dzięki prawnikom omijają płacenie naprawdę dużych podatków to się przydzwaniają do drobnych ciułaczy :/ Miłe są takie dowody sympatii, kiedy nawet za bardzo kogoś nie znasz a znajdujesz w skrzynce drobiazg :) Też się zawsze cieszę :) Kocie prezenty już mniej sympatyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam osobiście osób, o których pisałam, tylko z bloga, tym bardziej to miłe

      Usuń
  5. Ech, no własnie skarbówka na ściganiu, utrudnianiu skupia najwięcej sił. Szkoda tylko, że tych co to niewiele mają, ciężko pracują, a ich jakieś nieociągnięcia nie mają wpływu na uczciwą pracę.
    No, bo jak kraść, oszukiwać to miliony, wtedy mają klapki na oczach...
    Się wkurzyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najłatwiej dokopać najsłabszemu, taka pinda co sprawdza babcie na placu do Amber Gold przecież by nie podskoczyła, a babci może pokazać kto tu rządzi

      Usuń
  6. Też tak mam:) Jak coś od kogoś dostanę to się chwalę na lewo i prawo:)Przede wszystkim po to ,żeby zrobić przyjemność temu kto mi zrobił prezent:)

    A historie koto-myszowe i dla nas typowe. Kozik do domu wnosi, a potem Marek poluje:)Dzisiaj ja wynosiłam martwą biedaczynkę:)

    udanego weekendu Klarciu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę o tym pomyśleć bo ja czasem zabraniam mówić ludziom, ze coś ode mnie dostali. Miłego!

      Usuń
  7. Ja też się tak cieszę z takich prezentów, jak dziecko, chodzę, dotykam, podziwiam, przesyłam całusy tym przedmiotom, które dostałam:))
    A co do myszy... ciekawe co byś zrobiła, gdybys akurat była sama w domu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszłabym do szopy, znalazła łopatę, zabrała po drodze szczotkę ulicówkę i mysz na łopatę, przydusić szczotką i w pokrzywy za mur, mam to opanowane :]

      Usuń
    2. Nienawidzę myszy - serio, nigdy się ich nie bałam, aż do czasu kiedy dziadek dał mnie i siostrze po wielkiej miotle, zabrał na spichrz, odsunął takie wielkie beczki na ziarno a zza nich wyleciało z milion myszy - nie trudno się domyśleć, że zamiast walić te myszy miotłą, zwiałam zanim zdążyły do mnie podbiec ;)

      Usuń
    3. ja też i dlatego te podchody z narzędziami bo mają długie trzonki i można trzymać daleko od siebie

      Usuń
  8. Chyba głównym zadaniem skarbówki jest czepianie się byle czego.

    OdpowiedzUsuń
  9. To jak sobie pozwolisz to i ja kolczyki zrobię dla Ciebie :) Tylko adres skrobnij na maila i napisz jaki kolor lubisz :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. każdy lubi prezenty)))
    ale ja najbardziej lubię sobie sama je robić ;-)oraz dawać innym uwielbiam

    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale jak sobie samej dajesz prezent? taki rodzaj dnia dobroci dla t?

      Usuń
  11. Mnie również spotyka wiele miłego, o choćby to , że zechciałaś podzielić się daliami. Całkiem niedawno dostałam od Niki sukienki. Oj dużo mogłabym wymieniać. Skarbówka, ma to do siebie, ze robi naloty na tych zwykłych ciułaczy, im dowalić najprościej. Pracuje na czarno, oszukuję państwo, ale wierz mi nie z własnego wyboru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nic wielkiego, po prostu nadwyżki z ogrodu

      Usuń
  12. Matko, w tych pokrzywach musi być istne cmentarzysko mysie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ptaki, jaszczurki, kawałki kiełbasy z sąsiedzkiego grilla, krowy..dobra, z krowami przesadziłam

      Usuń
  13. Moja Mama kocie prezenty i zdobycze wyrzuca do wychodka. Wszędzie indziej koty znalazłyby ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Następna mysz poślij (anonimowo) skarbówce !:)

    OdpowiedzUsuń
  15. A kocim prezentem to się nie pochwaliłaś ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Myszki są ładne tylko ten ich zapach. Dobrze, że koty pająków do domu nie przynoszą brrr. Mnie ciągle skarbówka potrąca ze zwrotu podatku za zaległe mandaty, bo z zasady nie płacę. Nie da rady 3 miesiące latem, z reguły tydzień w tydzień, jeździć po 400 km i nie przekroczyć prędkości. bo Panowie Policjanci mają taką ładną czarną skodę bez oznakowań i łapią, aż dym idzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to uważaj bo Cię komornik zdybie, miałam tak raz, nie było żadnego upomnienia tylko od razu przyszedł komornik, za głupie 200 zł

      Usuń
    2. oddam mu telewizor, bo mnie denerwuje:)))))

      Usuń
  17. Eeee tam takie prezenty. Ja to bym chciał dostawać codziennie płytę, albo dwie, a najlepiej trzy ;o))

    OdpowiedzUsuń
  18. Pies ma tę zaletę, że nie przynosi, tylko konsumuje. Co nie zawsze mu wychodzi na zdrowie. Prezenty dostawać i dawać kocham!

    OdpowiedzUsuń
  19. nie wiem jak Twoja Era ale miałam psa, który jeśli znalazł coś wyjątkowo cuchnącego to się w tym tarzał, potem śmierdział jak skunks!

    OdpowiedzUsuń
  20. A jeszcze nikt Cie nie skrzyczał, że się myszki poparzą o te pokrzywy? :D

    OdpowiedzUsuń
  21. O udawaniu urzędniczych uprawnień- bo i swego czasy uisciłam drobna sumkę...ale US nie otrzymał jej , a ja rachunek mam jako dowód i.....co teraz?
    Przyszła drobna staruszka, narobiła rabanu z rosłym chłopiskiem , wspólniczka wystwaiła alibi....a ja nadal za darmoszkę....realizowałam pomysłna zatrudnienie bezpomysłowej a przynajmniej niechętnej samodzielności.
    Było- świsnęło. Fiszyzm.
    A dostaję coś na co czekam od lat. Ludzi wyczekanych ....odczuwalnych na pewno. A pokazuje sie - figę z makiem ;) - dziecięcym przedrzeźniaczem.
    Już kiedyś pokazałam namiastkę tego - co mieć można- stado hien rozdeptało....Uczę się..na błędach. I nie karmię się poklaskiem.
    Czyż to nie jest Hymn Miłości świętego....
    Pobożne z Targu.Pytajnik.
    PS Są dla mnie:)
    jr (dostrzeżona)

    OdpowiedzUsuń
  22. Poza tym robię za gwiazdkę- też za "free".POdobno podziwianie jest za darmo ale urąganie talentowi? Zazdrośniczka?
    PSWłasnie : prezenty dla ludzi chcących tylko brać. A co z tymi chomikującymi z zawstydzeniem bo....czy ja mogę/czy wypada czy to już czas?
    jr

    OdpowiedzUsuń
  23. To ciekawe że US taki aktywny na targowiskach, sprawdza taksówkarzy, kioskarzy i babcie toaletowe czy aby na pewno wydają paragony. A dostał ktoś kiedyś paragon u lekarza lub prawnika?
    A jeśli chodzi o kocie prezenty to nasze przynoszą oprócz myszek,kretów i ptaszków również jaszczurki a zimą leżał pod drzwiami młody zajączek... wychodowałam sobie stado morderców...

    OdpowiedzUsuń
  24. Sorry nie chciałam być anonimowa tylko nie wiem co mam wybrać aniaf

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz