poniedziałek, 25 czerwca 2012

nowa


Najpierw napiszę o nowym głodomorze. Dzika, zwinna kotka przychodziła wraz z  Trójkolorową, być może to było jej dziecko. Trójkolorowej nie ma od kilku tygodni a ta mała przychodzi sama. Dzikus jeden jeszcze dwa tygodnie  temu uciekał jak zając na widok człowieka albo domowego kota, teraz już się łaskawie pozwala głaskać.  Jest zdrowa, myje się ale jest przeraźliwie chuda, głaszcząc ją czuję każdą drobniutką kosteczkę, kiedy schyla się nad miseczką widać wyraźnie wystające łopatki i żebra. Czuję, że to będzie miłość od pierwszego mruczenia. Jeszcze mi nie zamruczała. Kiciulek natomiast mocno zaniepokojony, bo ja poświęcam czas innemu kotu a on ojeju jeju samotny? Aby udowodnić mi, że kolejny kot wcale nie jest potrzebny, przytargał mysz i położył mi ją w przedsionku. Mam zdjęcie trupka ale Wam oszczędzę tego widoku. Wątpię, czy ją upolował, może biedna miała depresję i zdechła ze smutku, nie było na niej żadnych śladów kociej przemocy.
Nie panuję nad sobą w kłótniach o koty. Czuję frustrację, bezsilność i chce mi się na końcu płakać bo wiem, że moje argumenty to groch o ścianę. Proszę o niewiele, najpierw o to, by kota nie przygarniać bo to odpowiedzialność, koszty  i obowiązki na 15 lat, potem o sterylizację, o kocie jedzenie, o nieprzypisywanie im ludzkich wad.
Ludzie  przynoszą do domu  kota i się go pozbywają  po kilku dniach  bo kot miał umieć korzystać z kuwety a nie umie tylko sika na dywanik. Sika i miauczy całą noc pod drzwiami. Kot  nie znający nowego otoczenia, wystraszony, potrzebujący przytulenia, odrobiny poczucia bezpieczeństwa.  Skąd ma wiedzieć, że nie wolno sikać ze strachu, z samotności i że kiedyś może  być lepiej?
Wyobraźcie sobie, że Waszą małą córeczkę ktoś Wam zabiera a potem trzyma ją w zamknięciu, nie zwraca uwagi na jej płacz i wreszcie porzuca ją, bo nie spełnia oczekiwań, co prawda jest śliczna ale sprawia kłopoty. Napiszecie – nie porównuj ludzkich dzieci do dzieci kocich! A czemu nie? Kocie dzieci bierze się do worka i topi, z ludzkimi tak się nie robi, może dlatego?
Kłócę się z ludźmi o parę złotych, czyli o głupią tabletkę na robaki, kosztującą tyle, co paczka papierosów. Zwierzak odrobaczony całkiem inaczej wygląda, drogie zarozumiałe paniusie, trzymające koty na podwórku, nie opowiadajcie mi, że wasze koty są tłuste bo dostają wiejskie mleko. W lecie żaden kot wychodzący nie jest tłusty. Te okrągłe brzuszki są pełne pasożytów, dlatego te koty i psy  kaszlą! Nie wpuszczacie go do domu mówiąc, że sra gdzie popadnie? Ciekawe czy wy nie nasracie w majtki mając biegunkę, gdy nie ma ubikacji. Kot po tłustym mleku i jedzeniu resztek z ludzkich talerzy dostaje biegunki, ojej, ale nowina. To po co pije mleko jak mu szkodzi? Bo jest głodny, bo mu się chce pić, bo to kot wreszcie, dajesz mu to pije.
Kłócę się o sterylizację i kastrację i tu też przegrywam, bo się ludziom jawi  krzywda, jaką  chcę wyrządzić biednym zwierzakom, pozbawiając ich chodzenia w rui,  bezustannych ciąż a także tych ran, jakie sobie zadają w walkach o samicę -  ran, oberwanych uszu i wyłupanych oczu, o chorobach nabytych tą drogą nie wspomnę. O pozbywaniu się kociąt tym bardziej nie wspomnę. Można to porównać do beztroskiego postępowania ludzi, którzy nie zwracając uwagi na to, czy mają warunki do wychowywania dzieci nie starają się ich nie mieć, wprost przeciwnie, płodzą je i rodzą nie zastanawiając się nawet przez chwilę, gdzie, jak i za co te dzieci wychowają. Znów ludzi do kotów? A tak – kotka jak ma kocięta to widząc zagrożenie złapie je za kark  i przeniesie w bezpieczne miejsce, ludzka matka nie zawsze.
Jeśli już kot czy pies Was pokocha a Wy odwzajemnicie to uczucie i zaakceptujecie ciężar  odpowiedzialności ,  nigdy się nie zawiedziecie, będzie to miłość na całe życie.  Dlatego się kłócę o lepsze życie dla nich. Z miłości.

60 komentarzy:

  1. W stu procentach sie z toba zgadzam: ludzie powinni obowiazkowo przechodzic jakies szkolenie, zanim mogliby kupic sobie zwierzaka. najlepiej zakonczone trudnym egzaminem, zeby zostali tylko ci, ktorym sie chce i autentycznie zalezy.
    Co prawda to samo mozna powiedziec o posiadaniu dzieci: tez nie wszyscy nadaja sie na rodzicow, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro za granicą dało się jakoś te sprawy uregulować to mam nadzieję, ze w Polsce też się da, może ja nie doczekam, ale następne pokolenie już tak

      Usuń
  2. Racja w całości. Niestety na wsi prawie nikt o koty nie dba, są to są, zdechną to zdechną, nie problem zawsze można nowego przytargać :-/
    Mam nadzieję, że sana tak nie sfiksuję i mając kota na wsi będę go traktować jak członka rodziny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i nie daj sobie wmówić, że jak jest bieda, to się najpierw dba o swoje potrzeby, bo to nie chodzi o potrzeby, tylko o trochę empatii

      Usuń
  3. Czy to coś nowego, gdy napiszę,że nasz stosunek do zwierząt świadczy o naszym człowieczeństwie?
    Jak czasem myślę o ogromie okrucieństwa, to aż źle się czuję z bezsilności:(
    Jedyne co mogę to uczulać własne dzieci,że nie wolno krzywdzić,a najlepiej robić choć tyle dobrego,ile można!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to najważniejsze - serce do zwierząt wynosi się z domu, wyobraź sobie, jakby się poczuła Twoja starsza córeczka, gdybyś przed urodzeniem Grzesia pozbyła się Muszki? A ludzie dokładnie tak robią. Ech. Od razu tu napiszę o Trojkolorowej - ona zawsze była wolna, przeżyła kilkanaście lat, w tym kilka ostatnich całkiem nieźle, myślę, że nie wróci

      Usuń
    2. A wiesz,że moja teściowa jak była teraz trzy razy mówiła Sołtysowi,żeby Muszkę sprzedać!!
      Mi się nie ośmieliła, bo nie byłam miła, gdy wcześniej kazała mi oddać Muszkę do schroniska!!

      Usuń
  4. Znam sytuację kiedy mężczyzna w pewnej wsi przygarnął do siebie bezdomnego psa. Wszystko było świetnie dopóki mężczyzna nie spostrzegł, że pies tak naprawdę jest suką. Wtedy po prostu przestał się nim opiekować - karmić itd. Przez długi czas biedulka przesiadywała pod jego domem, bo widocznie uważała, że to nadal jej właściciel i musi go pilnować. Aż serce bolało kiedy widziało się tą scenę. Dlatego nie rozumiem postępowania ludzi i ich myślenia, że zwierzęta w ogóle nie mają uczuć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pies kocha z całego serca i nie ucieknie nawet od oprawcy, to mnie zawsze przeraża, te koty co mam to zwiewają do mnie bo czują "lepszy dom", żaden pies nie ucieknie dla miski lepszego jedzenia

      Usuń
  5. Ja też się zgadzam. A na fali niedawnych doniesień jestem w stanie inaczej dokończyć to zdanie: A tak – kotka jak ma kocięta to widząc zagrożenie złapie je za kark i przeniesie w bezpieczne miejsce, ludzka matka nie zawsze.

    Ludzka matka nie musi widzieć zagrożenia, ona po prostu kupuje śliski kocyk albo idzie na spacerek nad staw...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i potem tańczy na rurze, nie powinnam, ale musiałam to napisać

      Usuń
    2. zdaje się,że tam też jej nie chcieli

      Usuń
    3. Miśka:D:D to mi było potrzebne, orobiłam się dziś jak jaki osioł z porzeczkami ale przynajmniej mam na blacie rząd słoików, czyli pracuję sama dla siebie i nikt mnie nie wywali z roboty, ej, jaki ten świat jest pokręcony

      Usuń
  6. To co napisałaś mnie poruszyło. Prawdą oczywistą jest, że za to co oswoisz jesteś odpowiedzialny, tyle że w rzeczywistości nie zawsze ma zastosowanie. I szlag trafia, i jak grochem o ścianę. Po co jeden z drugim przygarnia, kupuje gdy potem jak się znudzi, zachoruje lub tak bez żadnej przyczyny nie dba, należycie się nie opiekuje...Kazał mu ktoś? No nie, więc nie rozumiem...Gdy widzę, też nie mogę milcząco, no nie da się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślą, że kotek będzie mruczał, sprzątał po sobie i się przytulał, oraz czasem na pokaz - rasowe mają nieco lepiej bo jak się w nie zainwestowało kilkaset złotych to szkoda zmarnować, te za darmo nie mają szans

      Usuń
  7. Martwię się Trójkolorową;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię czytać Twoje wpisy o kotach. Zawsze przypomina mi się mój pierwszy i ostatni chyba w życiu kot, z którym spędziłam dzieciństwo. Też lubił pić wodę z akwarium, był czarno biały i przynosił nam do domu różne prezenty, często żywe ;) jak czytam o twoich kotach to mi się przypomina jak Sylwek mruczał albo jak spał na moim plecaku .To były piękne czasy, nawet go z siostrą karmiłyśmy kiełbaską ze święconki, żeby był zdrowy, a jak wracałyśmy z kolonii to w prezencie przywoziłyśmy mu kocie jedzenie w puszce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale masz uśmiechnięte wspomnienia, czytam z radością takie komentarze

      Usuń
  9. No to im wszystkim pojechałaś! Wszystko to święta prawda, Klarko, jestem z tobą całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz sama, jak jest, choć tam, gdzie mieszkasz, jest już inaczej

      Usuń
  10. :)) czytam od godziny to co piszesz tu i tam - dobrze mi się czyta -, i dopiero teraz zauważyłam na parapecie Rudą z "prezentem", nie może miauczeć więc jej nie słyszałam, bidulka bardzo się ostatnio stara, zwłaszcza po tym jak przesiedziała dwa dni w domu, bo młode wróble wylatywały... wracając do tematu zwierzęta to ogromna odpowiedzialność, sama przygarnęłam trzy psy bezwzględnie porzucone przez poprzednich właścicieli, pierwszy z nich przez kilka lat nie mógł się otrząsnąć po tym co się stało, teraz jest już stary ale i tak nie do końca normalny; drugi to najgłupszy pies jakiego kiedykolwiek znałam ale w życiu nie wpadłabym na pomysł, że można się ich pozbyć jak gumy do żucia,która nie ma już smaku; cały trud i cierpliwość wynagrodził mi ten trzeci, który po prostu do mnie przyszedł i po tym jak spędził cztery dni pod bramą został zaproszony do rodziny, to z kolei najmądrzejszy i najbardziej ułożony czworonóg; koty też przyszły same, tak jakby ktoś im podszepnął, że można... cały ten zwierzyniec sporo mnie kosztuje, bo są szczepienia, trzeba odrobaczywiać, a w sezonie podawać preparaty na pchły i kleszcze, do tego jedzenie, a przecież trafiają się i choroby; nie wiem jak ale należałoby dobitnie wytłumaczyć ludziom, którzy chcą mieć zwierzę jaki to obowiązek i zobowiązanie i to nie na kilka miesięcy tylko na kilkanaście lat;
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś tu zrobię konkurs na najgłupsze wyczyny zwierzaka, jakie to szczęście, że są ludzie, którzy potrafią się śmiać z tych gap, serdecznie ppozdrawiam.

      Usuń
  11. Ech, jak czytam takie teksty to zawsze przechodza mnie ciarki. Ale niestety wiem i z innych opowiadan jak traktuje sie zwierzeta na wsi.
    Tutaj sterylizacja i kastracja to norma, ludzie dziwnie sie patrza jak ktos mowi, ze tego nie zrobil. A nasza wlasna suczka jest ciezko chora, bedzie na lekarstwach do konca zycia (a ma dopiero 4 lata) i co? Mam ja z tego powodu oddac? W zyciu! To jest czlonek rodziny i to najmniej interesowny. :)
    A biedny Kiciulek zazdrosny... Nie moge uwierzyc, ze nawet mysz przyniosl, nawet jesli sam jej nie zlapal. Liczy sie gest! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, mam nadzieję, że następne pokolenie w Polsce doczeka już tego, że zacznie się o zwierzęta dbać bardziej, ja bym zaczęła od dowalenia podatku - zawsze to hamulec już przy zakupie, a potem o obowiązkowej rejestracji. A co się dzieje z Waszą sunią?

      Usuń
    2. Nasza Belka cierpi na wrodzona krystalizacje miesni szczeki. Po krotce, zaciska jej sie szczeka i juz nie mozna jej otworzyc, nawet pod narkoza. Kiedy ja poraz pierwszy zlapalo, przez kilka dni musielismy poic ja strzykawka, zeby nie zdechla z pragnienia zanim lekarstwa zaczely dzialac. Nawet koniuszka jezyka nie mogla wysunac. Na szczescie sterydy bardzo dobrze utrzymuja chorobe w ryzach, ale bedzie musiala je przyjmowac do konca zycia, bo ma pecha i nawroty choroby jak tylko przestanie je brac. Taka nasza ruda kupa nieszczescia. :)

      Usuń
    3. biedactwo, a Ciebie przytulam za serce dla psiny

      Usuń
  12. A jaki jest procent tych, którzy nie popukają się w głowę z mruknięciem - kocia wariatka, a wezmą sobie do serca to wszystko?
    Kot jest zwierzęciem, którego się nie szanuje, dopóki się samemu nie pokocha. Dopóki sam kot nie sprawi, że człowiek go pokocha. A potrafią to - udało się z moim tatą i później z moim mężem. Ale kot musiał ich wybrać i okazać, że należy wyłącznie do nich i muszą wziąć za niego odpowiedzialność :D
    Co ciekawe oba te przełomowe koty były czarne. Diabliki.

    Co do wynoszenia kociąt - kotka, którą mamy obecnie, raz w życiu miała kocięta. Po urodzeniu przywlokła je jeden po drugim pod nasze drzwi (jeszcze nie do końca należała do nas, tylko się dokarmiała) i tak zostawiła. Nie chciała się nimi opiekować. A przecież na takim etapie to człowiek nawet jakby chciał nie utrzyma kociaka przy życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko 30% ludzi lubi koty.
      Może ta kotka nie miała pokarmu albo..a nie wiem, co ja będę za koty myśleć;)

      Usuń
  13. Adam Sam mam dwa koty - kocięta z piwnicy. Zabrałem je do domu z pełną świadomością obowiązków. Są odrobaczone, odpchlone, wysterylizowane, zaszczepione i jak dzieci mają swoje książeczki zdrowia, do tego porządna i wcale niedroga karma, a nie ludzkie jedzenie. Mieszkam w bloku więc też mam osiatkowany balkon. Dzięki temu mam dwa piękne i zdrowe koty.
    Widzę tylko dwie możliwości: karać, ścigać, zgłaszać na policję, zawstydzać i edukować, zachęcać, tłumaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. walczę z jednym czytelnikiem o osiatkowanie balkonu i przegrywam. A szkoda, bo ma piękną kotkę i może się zdarzyć, że mała spadnie i się połamie. Adamie,serdeczności przesyłam.

      Usuń
    2. Dobry wieczór
      Proponuję podesłać czytelnikowi wątki z kocich stron:
      http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=7883249
      http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=43073
      http://kocia_stronka.republika.pl/upadki.html
      http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=2366228
      i wiele innych
      koszty leczenia idące w tysiące złotych.
      Koszt profesjonalnego osiatkowania dużego balkonu metalową siatką 2200 zł, siatka ma 25 letnia gwarancję. Adam

      Usuń
  14. Klarko z tymi myszami to trzeba uważać. Ja przez myszę straciłam jednego kiciulka :( Prawdopodobnie złapał i zjadł mysz, która już była nafaszerowana trutką. Teraz takie "humanitarne" trutki robią, które myszy dopiero po 3 dniach zabijają...
    A pod całą resztą podpisuję się "rencami i nogami" i moje 4 sierści bezjajeczne też!

    Olena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o masz, nigdy nie miałam czterech legalnych. Z tą trutka tutaj to myślę, że nie ma się czego bać bo ludzie nie wysypują trutki mając koty, o to się kłóciłam też, bo tu panuje przekonanie, że jak kot najedzony w domu to mu się nie chce łapać myszy

      Usuń
    2. Jakby mi ktoś powiedział jeszcze z 5 lat temu, że będę miała 5 kotów w domu to bym go odesłała do wariatkowa ;). Ale jak byłam na wakacjach na Peloponezie przyplątał się do nas ok. 3 tygodniowy koteczek, pierwotnie szary jak go doprowadziłam do "używalności" okazał się biało-rudy, jakieś 95% tureckiego vana (nawet pływać lubił!). Wiem, że są setki tysięcy naszych "krajowych sierot" ale nie mogłam go tam zostawić... i mieliśmy przygodę życia - przemyt kociaka przez 6 granic ;). Kot jak na prawdziwego Greka dostał imię Zorba, był naszym trzecim legalnym. Tylko charakter miał też grecki - przyprowadzał wszystkie biedy z okolicy, chyba na zasadzie: "chodź kumpel, u mnie zawsze się pełna miska znajdzie". I w bardzo krótkim czasie zrobiło się 5 legalnych (+ 2 dokarmiane w porywach). Niestety to Zorbuś trafił na mysz z trutką w środku... i stado przestało się powiększać chociaż wśród sąsiadów chyba uchodzę za wariatkę bo wyłapuję koty w okolicy i kastruję ;)
      Widzisz Klarko, ja o kotach to w kółko mogę ;))

      Olena

      Usuń
  15. Klarka, nie od dziś żyjesz-przecież zawsze ludzie mieli dziwny i podły stosunek do zwierząt, o ile nie były to zwierzęta dające "pożytek". A takie jak my, kochające i dbające o psy i koty uważają za wariatki. Bo tylko wariatki sterylizują sunie i kociczki(czyli pozbawiają je kobiecości, o czym przekonywał mnie pewien pan z cenzusem naukowym), kupują specjalny pokarm , chodzą do weterynarza ze zdrowym zwierzakiem na szczepienia, na jakieś odrobaczania i nie wiadomo po co kupują im zabawki i do nich przemawiają. Niestety z tępotą ludzką nie wygrasz. Gdy słyszę gadkę z gatunku "przecież to tylko zwierzę, nie ma duszy" to najchętniej dałabym kopa i dobrze czymś twardym przywaliła w łeb. I Olena ma rację - teraz są trutki na gryzonie działające z opóznieniem i wiele kotów ginie przez to.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obserwuję zmiany, już mężowie mniej biją żony (boją się policji) już dzieci nie dostają pasem na oczach sąsiadów (to samo) to może i wobec zwierząt się cokolwiek zmieni, muszą wymrzeć ze dwa pokolenia

      Usuń
  16. "ludzkich dzieci się nie topi" ... a co z chłopcem z Cieszyna, który wcale nie był z Cieszyna i małej Madzi??? Wiem, że skala jest zupełnie inna, ale też wiem sporo o kotach bo wiele przeszło przez me ręce i nie wyobrażam sobie kotki, która sama skazałaby swoje kocięta na zagładę.

    Dzień dobry, po raz pierwszy na Twoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj, rozgość się, miło Cię widzieć.

      Usuń
  17. Klarko, podziwiam cię za upór i pasję. Szkoda, że tak mało jest ludzi podobnych do ciebie. Tu na Wyspie koty i psy są sterylizowane dla ich własnego dobra, to normalna procedura w każdym schronisku dla zwierząt. Nikt się nie dziwi i nie wymyśla durnych wymówek. Może dzięki takim ludziom jak ty wkrótce i w Polsce to się stanie normą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to niewiele mogę, tyle, co wokół siebie i tu, na blogach, ale mam nadzieję, że skoro przejmujemy z zachodu tyle czasem dziwnych i śmiesznych zwyczajów to i zwierzętom może być lepiej, jeśli weźmiemy przykład, o którym piszesz

      Usuń
  18. Calym sercem z Toba Klarko !

    OdpowiedzUsuń
  19. Klarko, człowieka można poznać po jego stosunku do zwierząt... Nie lubi psa, kota - z dala od takiego, bo jak się noga podwinie człowiekowi, też pomocy nie udzieli.

    (po 50)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż ciarki chodzą po plecach ale choć długo nie chciało mi się w to wierzyć, to niestety, doświadczyłam tego. Kto kopnie kota, kopnie i człowieka.

      Usuń
  20. Świetnie napisane - ze wszystkim się zgadzam - nie umiałabym lepiej tego wyrazić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję i miło Cię tu widzieć, mamy kilka wspólnych ulubionych blogów

      Usuń
  21. Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś oburącz:)Człeku bądź odpowiedzialny za stworzenie, które oswoiłeś i które Cię pokochało.buziaki kocia mamciu:)

    OdpowiedzUsuń
  22. zawsze jak czytam tego typu rzeczy to myślę o dzieciństwie mojej ukochanej psinki (ma niecałe 4 lata więc w sumie wspomnienia całkiem świeże :)). ileż ona szkód narobiła u nas w domu! była wyjątkowo kręconym i nadpobudliwym psem. kiedyś u weterynarza zapytaliśmy się, czy pies może mieć ADHD. weterynarz powiedział "patrząc na nią myślę, że chyba może". no i to jest cały jej obraz. do dzisiaj jej powtarzamy, że gdybyśmy jej nie zabrali do siebie, to u tego właściciela u którego miała zostać, miałaby przekichane, bo on na bank by się nie zgodził na taki ogrom zniszczeń i koniec końców pewnie by wylądowała na ulicy. ale swoją miłością i przywiązaniem wszystko nadrabia :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jeszce na temat Nowej.jakbym siebie widziala w tej samej sytuacji dwa lata temu...Maly chudy kociak,przestraszony do garnic mozliwosci.Robil podchody na jedzonko ale nie bylo mowy o zadnym kontakcie .Piecimetrowa strefa bezpieczenswa inaczej wial gdzie pieprz rosnie.I dla nas ten sam co u Ciebie dylemat .W domu juz dwa koty,14 letnia stara kocica hrabina(charakterek ze nie daj Boze:)i 4 letni kochany kocurek latwy w obsludze:)Wiec po co nam trzeci kot????Chyba kompletnie wariujemy na stare lata-twierdzil moj maz.Ale jak tu sie oprzec takiemu futerkowemu nieszczesciu na czterech lapach?.Trojka dzieci ,jedno juz na szczesci wyfrunelo z domu::))po co nam trzeci kot?Jeden wiecej jeden mniej, damy rade stwierdzilismy i na serio ruszyly postepowania adopcyjne.rezultat po dwoch latach:Najukochanszy miziak pod sloncem,moge go sobie owinac wokol szyi.Kladziemy sie czasem z kotkiem na lezaku on mi wtula glowe w szyje, ja go glaszcze on mruczy a moj maz juz wie ze sa to swiete momenty "kocioterapii" i tylko na nas z zazdroscia patrzy::)).
    p.S z reszta "rodzenstwa"uklada mu sie bardzo dobrze
    pozdrawiam
    malgosiaK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to masz klasyczną miłość za wzięcie:)

      Usuń
  24. Zdecydowanie nie każdy zdaje sobie sprawę że zwierzak to odpowiedzialność. A co do kotów to są zazdrosne. Ja mam kota i psa, u mnie to pies zazdrosny jest o kota. Jeśli chodzi o mnie został mi już jeden egzamin, nie składam broni:) Pozdrawiam Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze!!! Tak trzeba. Głośno i zdecydowanie. Jako właścicielka dwóch zwierząt z odzysku, bo się poprzednim kretynom znudziły, mam czasami wrażenie,że walczę z wiatrakami. Nie mówiąc już, że część sąsiadów się do nas nie odzywa, bo: a- zwracam im uwagę,że zwierzęta się karmi,b- wypuszcza na smyczy i w nocy trzyma w domu. Grochem o ścianę. Przekonanie, że kot wyżywi się sam pokutuje nie tylko w Polsce, również w Irlandii. Okrucieństwo i całkowity brak wyobrażni.
    Pozdrawiam i nie poddawaj się, ktoś musi mówić w ich imieniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do mnie się odzywają - anonimowo i z nienawiścią

      Usuń
  26. Dobrze, że o tym piszesz, nigdy za mało uświadamiania, ludzie są tak bezduszni i nieodpowiedzialni, może Ciebie posłuchają.
    pozdrowienia, bardzo mądry post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. iw - nie posłuchają, ale i tak będę się wykłócać w tej sprawie

      Usuń
  27. a ja myślę że porównanie z zwierząt do dzieci jest całkiem trafne - gdyby to ode mnie zależało za okrucieństwo wobec zwierząt karała bym tak samo jak za ludzi!
    przecież jeśli taki zwyrodnialec jest w stanie znęcać się nad zwierzęciem to dokładnie to samo byłby w stanie zrobić z człowiekiem - co go powstrzymuje? - boi się tylko i wyłącznie odpowiedzialności - bo człowiek może się poskarżyć bo za człowieka trafi do więzienia - zwierzę? mała szkodliwość społeczna - bzdura, małe dzieci też można było bić bezkarnie - bo taka metoda wychowawcza była dopuszczalna - a ja mocne razy dostawało dziecko to już kwestia gustu rodzica - kiedyś zapytałam matkę jak ona mogła dawac mi "klapsy" bo ja sobie nie wyobrażam jak mogła bym udarzyć swoje dziecko - usłyszałam, że czasem doprowadzałam ją do szału - więc pytam czy nigdy nikt dorosły jej nie doprowadził do takiego szału - oczywiście że tak - więc dlaczego jego nie uderzyła? - nie wie dlaczego - ja wiem - bo dorosły by jej oddał... chyba tak samo to działa ze zwierzętami - zwierzę może ugryźć ale nikt nie potraktuje tego jako obronę konieczną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre określenie - zwyrodnialec i do tego tchórz, dziecko zbije, kota kopnie ale do sobie równego nie podskoczy, na pierwszy blogu typ się chełpi, że wsadził kota do worka i utopił, przeraziło mnie to chełpienie się tym czynem, bandyta i tyle

      Usuń
  28. Kurde, u mnie na wsi jest podobnie...Po co kota karmić myszy ma łapać, bo po to jest :( po co sterylizacja, urodzą się kociaki to się potopi, może najładniejszy zostanie ( i niech też ma kociaki albo je płodzi). Moi sąsiedzi się dziwili, a po co ty swojego kota chcesz wykastrować , przecież to facet...Ano po to,żebyście nie musieli małych topić. Mo kot jest wolny, chce wyjść to wychodzi ( żałuję, że mu pozwoliłam i pokazałam jaki świat jest piękny i ciekawy...Gdyby tylko w domu siedział, nie bałabym się, że wpadnie pod samochód czy inne nieszczęście mu się przytrafi). Większość psów na stałe przywiązana do budy, w czasie szczepień istne szaleństwo- raz na rok taki biedak na świat wychodzi i głupieje. Moje psy biegają po całej posesji ( zadepczą warzywa, posikają krzewy...e tam nic to) ale i tak codziennie wychodzimy na spacer do lasu,na łąkę ...I tylko kilka osób we wsi oprócz nas robi to samo
    buziaki Wanilia

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz