poniedziałek, 14 maja 2012

byle jak za byle co

zanim powstanie post

Na popularnym portalu ogłoszeniowym ukazało się ogłoszenie:
Witam, poszukujemy osoby do prowadzenie bloga o tematyce: moda, uroda, zdrowie, kosmetyki. Wymagania: - 3 posty tygodniowo - utrzymywanie kontaktu z innymi blogami Oferujemy 50 zł za miesiąc.
O pieniądzach tu pisać nie będę, bo dla mnie 50 zł to jest dużo. Na raz. Czyli kupuję butelkę martini i wesoło spędzam  popołudnie i to jest właśnie to dużo bo uwielbiam wesołe babskie pogaduchy. No ale ludzie kochani, tyrać miesiąc na butelkę martini? I mi tu nie piszcie, że niektórym się przewraca we łbie bo za to można kupić 3 butelki wina i się nabawić bólu głowy na tydzień. Nie o to chodzi.

W warunkach podanych w ogłoszeniu jest bowiem utrzymywanie kontaktu z innymi blogami. Napisanie dłuższej notki zajmuje mi przeważnie godzinę, chyba, że chodzi za mną opowiadanie i mam atak grafomański to piszę dłużej a do tego mam to pisanie cały czas w głowie i nie mogę się skupić na czym innym. Czasem piszę felieton zawierający konkretne informacje i to wymaga więcej pracy bo muszę je sprawdzić, aby czytelników nie wprowadzić w błąd, choć i tak mi przeważnie nikt nie wierzy to i tak to robię.

Ale tam by trzeba o modzie, urodzie, zdrowiu, kosmetykach – to musiałabym się naprawdę starać, chodzić po galeriach, salonach piękności, gabinetach kosmetycznych, dużo czytać na ten temat. Jak trzeba to trzeba, nie takie rzeczy robiłam dla pieniędzy. Chyba lepiej dać się masować i czesać niż zakładać na myjkę konwie z mleka i myć dekle ryżową szczotką.
Najgorzej z tymi kontaktami z innymi blogami. Pamiętam, jak trudno mi było zaistnieć w blogosferze, jak mnie spławiali blogerzy, jak musiałam uważać na każde słowo. Przez pierwsze pół roku blogowania byłam traktowana jak wróg, nie dało się wcisnąć do żadnego kółka wzajemnej adoracji. Dlatego teraz mam taką długą listę blogów w linkach bo wiem, jak trudno nowemu się przebić.
Trzeba by więc pamiętać, że te kontakty to trzy lata ciężkiej pracy, czytanie tysięcy komentarzy, odpisywanie na kilkadziesiąt maili dziennie a przede wszystkim – poważne traktowanie każdego czytelnika, bo nigdy nie wiadomo, czy list pisany jest z rozpaczy czy dla żartów i miej potem człowieku na sumieniu kogoś, kto liczył choćby na parę słów wsparcia a został lekką ręką wrzucony do kosza.
O wrogach nie wspomnę, bo chcesz mieć wroga – pisz bloga – to stare indiańskie przysłowie każdy zna.
I to wszystko warte jest pięćdziesiąt złotych miesięcznie bo towar jest wart tyle, ile ktoś chce za niego zapłacić. Chyba, że nie dla wszystkich ważne są pieniądze. (Przeliczane na martini!)

64 komentarze:

  1. Zatkało mnie.Nie z tego powodu,że za bloga na tematy modowo-urodowe ktoś ( pewnie jakaś bidna firma) chce komuś zapłacić 50 złotych miesięcznie.Chociaż dla mnie to marna cena za sprzedanie się, bowiem mam podejrzenia, że chodzi o blog sponsorowany,promujący konkretne artykuły.Zacukałam się z innego powodu.Ty Klarko traktowana byłaś na blogosferze jak persona non grata? Serio? Nie mogę uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo mnie onet nie wiadomo dlaczego bardzo szybko wypromował i to się ludziom nie podobało, taki byle jaki blog i nagle ciągle gwiazdki i pierwsza strona, tak, jakbym była protegowaną

      Usuń
    2. Teraz rozumiem co miałaś na myśli.Popularni i polecani blogoludzie rzczywiście mieli pod górkę, wbrew pozorom.Blogosfera onetowa to dziwne miejsce.Mam do niej sentyment TYLKO dlatego, że poznałam tam wspaniałych ludzi.Jednak nie żałuję, że zmieniłam miejsce blogowania, bowiem na onecie panowała bardzo niezdrowa atmosfera. Trolle, dziwne praktyki onetu napuszczania na siebie blogowiczów, chora rywalizacja o czytelnika. Bezsensowne animozje.Tu jest jakoś tak przytulniej i przyjaźniej:)

      Usuń
  2. Witaj
    Mnie pisanie, oprócz sprawiania przyjemności, także zajmuje sporo czasu, jakże cennego, bo rodzina, bo wiosna, bo spacery. No i praca zawodowa.
    Pozdrawiam ciepło na spokojny tydzień :)
    Nie za wszelką cenę zarobek.
    Wieczorkiem odp. na e-mail :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morgano - bo Ty bardzo dbasz o merytorykę i styl, a ja to przeważnie piszę co mi tam wejdzie do głowy, a że nam to sprawia przyjemność to całe szczęście!

      Usuń
  3. Prowadzenie bloga zajmuje sporo czasu jak się zaczyna.
    Później jest łatwiej,
    ale masz rację pół roku co najmniej,
    żeby połapać się w tym wszystkim.

    Aby profesjonalnie prowadzić tego bloga,
    a tego pewnie by chcieli ,
    to trzeba potraktować jak pracę,
    a to wtedy za inną sumę ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze zależy o czy się pisze, o kwiatkach i kotkach to nie cuda, ale kto by za to płacił;)

      Usuń
  4. Melduję że w ostatni weekend piłem nieco tańsze wino i głowa nie bolała. Być może to kwestia treningu. Ale uważam że te pół stówy to skandal.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antoni - mój syn, będąc jeszcze uczniem liceum widział, że kupujemy wino za 16 złotych był oburzony na naszą rozrzutność - jak to tanie? 16 to zł tanie?! A my je do dziś lubimy i masz rację, głowa nie boli pod warunkiem, że wypija się butelkę na dwoje przez cały wieczór.

      Usuń
    2. W tym przedziale cenowym do 20 zł,- można rzeczywiście coś wybrać. I wiem z doświadczenia, że pewne wina przyprawiają o ból głowy nawet po dwóch kieliszkach. Inne zaś można pić rozrzutnie i to bez konsekwencji.
      Miłego wieczoru

      Usuń
  5. 50 zł to po prostu śmieszne jest. A może to "literówka" i 500 zł miało być? ;) Bo to aż trudne do uwierzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukają spamerów, to chyba o to chodzi, opisuje jakąś rzecz a potem lata po blogach i wkleja swój link z tą rzeczą

      Usuń
  6. Nastolatki nie liczą na dużą kasę, po drogeriach i tak latają, resztę czasu spędzają w necie - myślę, że to do nich oferta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wymienią się komciami na słitaśnych blogaskach i gotowe!

      Usuń
  7. Prawda, początki nie są łatwe;):D

    Ważne jest zaufanie!Jak przeczytam na blogach, które lubię o czymś ciekawym to mogę spróbować, czy i dla mnie będzie dobre.Czy to ciekawa książka, czy fajne miejsce na odpoczynek, czy nawet coś sprawdzonego na ząbkowanie!
    Blog pisany specjalnie dla reklamy "wyniucham" na odległość i ominę szerokim lukiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są blogi kulinarne, na których blogerki zarabiają, i ja tam czasem zaglądam, bo są rzetelne, na modowe nie chodzę ale znam dziewczyny które je prowadzą, i uwierz mi, to naprawdę jest ich sposób na życie, one nieźle zarabiają, ale pracują na okrągło na swoją markę, to się nie da tak napisać byle co, wkleić byle co i gotowe

      Usuń
    2. Ja miałam na myśli takie jak odpowiedziałaś Babie;)

      Usuń
  8. Podobnie jak Nika też jestem zaskoczona tą wrogością.
    Ja Cię Klarko pamiętam od początku mojego pisania, bo jak widać właściwie razem zaczynałyśmy.
    Ale z kolei ja miałam wrażenie, że jesteś taka popularna, a teksty tak dobre, że mojego komentarza w gąszczu pod polecanymi postami pewnie nawet nie zauważysz :)
    Dlatego zaczęłam Cię komentować dopiero jakoś trochę później, ale jak się okazało, że fajna z Ciebie baba, to zostałam :)
    Z tym prowadzeniem bloga o takiej tematyce za całe 50 zeta miesięcznie to ktoś chyba szuka jelenia, przecież to naprawdę wymaga czasu, orientacji itd.
    A już z kontaktami z innymi blogami - jeszcze więcej.
    No ale ludzie sprzedają się za różne sumy, chociaż jakoś nie wyobrażam sobie ciekawego bloga sponsorowanego za taką sumę :)
    pozdrowienia z poniedziałku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. iw - a ja się wstydziłam na początku u Ciebie komentować bo myślałam, że co napiszę, to będzie z błędami i nie na temat. Ale nie bałam się, jak wchodzę na cudzy blog trochę się czuję jak u kogoś w domu - u jednych od razu siadam i czuję się znakomicie, gdzie indziej czuję się niepewnie a jeszcze u innych od razu wiem, że nie mam czego szukać.
      A z tym zarabianiem to podobnie jak z Twoją pracą - szukają jelenia i najlepiej na czarno, a ciekawe,co byłoby gdyby tłumacz był nieuczciwy i tłumaczył byle jak, bo na czarno i za grosze to po co się wysilać?

      Usuń
    2. "wstydziłam na początku u Ciebie komentować bo myślałam, że co napiszę, to będzie z błędami i nie na temat." No coś Ty! :))
      Czy ja taka groźna jestem!!!?

      Usuń
  9. A ja Cie czytam też już długo, a na pewno zaczęłam od postów o kiciulach. Ostatnio zniknęlam z Twoich linków blogowych ale czytać i tak Cię będę i o kotach i nie tylko.
    No lubie Cie i już;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpisałam Ci u Ciebie co z tym linkiem, muszę znaleźć kogoś mądrego, kto mi pomoże zrobić tam porządek, dobrze, że napisałaś.

      Usuń
  10. To takie udawanie przyjaźni. Ktoś zakłada bloga nie po to, by poznać przyjaciół, ale by zarobić. A poznawani ludzie traktowani są jak potencjalni klienci a nie przyjaciele.
    Prowadziłam kiedyś bloga i poznałam wtedy mnóstwo nowych osób, niektóre z nich poznałam potem osobiście i mamy z sobą kontakt do dziś (a to było z sześć lat temu!). Na blogach naprawdę rodzą się przyjaźnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że na początku wirtualny świat był bardziej otwarty, choć i wtedy naciągaczy nie brakowało. Sześć lat to kawał czasu, a co się stało, że już nie prowadzisz bloga?

      Usuń
    2. Pisałam coraz rzadziej, a z ludźmi, których poznałam i się pozaprzyjaźniałam rozmawiałam już przez skype, czy gg.
      Teraz zaczęłam pisać o książkach, ponieważ jestem zdania, że czytanie jest najłatwiej dostępną rozrywką intelektualną, najtańszą (biblioteki) formą spędzania czasu (poza spacerowaniem pewnie).
      Pani bloga podglądam od jakiegoś czasu (jest Pani wyjątkowo cierpliwa, prowadząc też blog na portalu onet - tam zwykle nic nie działa...) - lubię czytać o "tych kotach" '-)

      Usuń
  11. A moze tu nie chodzi o prowadzenie wiarygodnego i profesjonalnego bloga o modzie i urodzie, a tylko o reklamowanie kosmetykow i danych marek? Cos w stylu Kasi Tusk, tylko bez pasji - polaczy dziewcze kiecke stad z bluzka stad, napisze ze dezodorant bajka, a korale kupilo tu i tam i wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale kto się zainteresuje takim blogaskiem i promowaną tam marką?;) chyba, że kumpele, i będą się wymieniać komciami.

      Usuń
    2. Skoro wpadnie za to kasiora, to można i w ten sposób spędzać czas przed komputerem... :D

      Usuń
  12. Wiesz, nawet nie wiedziałam, że takie ogłoszenia się pojawiają.
    Wiesz, chyba nic dobrego by z tego nie wyszło, jeśli punktem wyjścia do pisania bloga miałyby być pieniądze i narzucona tematyka.

    Pozdrawiam Klarko :)

    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma nic złego w zarabianiu na blogu, ale jeśli będzie to rzetelna praca za godziwe wynagrodzenie, dziewczyny mają już wyrobioną markę i dobrze sobie radzą. Widuję również ogłoszenia rodziców chcących zatrudnić nianię za 4 zł za godzinę. Oczywiście na czarno. Zdrowie i życie dziecka za 4 zł za godzinę.

      Usuń
  13. Klarko masz rację-stawiasz kolację!;-)
    Stawka żałosna, może złapać się na nią ktoś, kto nie wie ile czasu to wymaga.
    I gdyby nie Twoja długa lista nowych blogów w linkach, to pies z kulawą nogą by do mnie nie trafił! Dzięki

    Acha i kiedy będzie post o tym ze zdjęcia: "pyta się o rozmiar cycków na pierwszej randce"??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już było w: czego nie lubicie u facetów?
      Pozdrawiam, też wrocławianka ;)

      Usuń
    2. Anka - nie ma za co. Iwona - dziękuję! Tam właśnie, zastanawiałam się, co odpisać Ance bo nie bardzo wiedziałam, skąd ten tekst.

      Usuń
  14. Szkoda byłoby gdyby się ktoś jednak skusił na taką ofertę. Nie chodzi o pieniądze tylko to jak nisko ceniona jest czyjaś praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałaś na BFG jak szafiarki żyją tym, co robią

      Usuń
  15. 50 zł to śmieszna cena, totalny brak poszanowania dla wysiłku, który ktoś musiałby włożyć w rzeczywiste pisanie na tym blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, zwłaszcza tematyczne blogi wymagają czasu i wysiłku bo jak nie to się nie przebije

      Usuń
  16. Interesująca informacja.Jestem tutaj dopiero od lutego i rozpoznaję jak działa ten blog.Szkoda, że są tacy,którzy wykorzystują tak sympatyczne miejsca jak to, do nieuczciwej reklamy.
    W tym miejscu chciałabym podziękować wielu osobom, które odwiedziły już moje strony i chcą jeszcze do nich powracać. Doceniam Wasze zaufanie.
    Dzięki Klaro, że masz tak długą listę obserwowanych blogów.Chętnie z niej korzystam jako zaufanej ścieżki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo, nie ma za co dziękować, tytuł ramki mówi sam za siebie, tworzymy rodzaj społeczności i dlatego ta lista taka długa, unikam tylko blogów komercyjnych

      Usuń
  17. 50 za godzinę a nie za miesiąc. A i tak bym się jeszcze zastanawiała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uleczko, ja się czasem śmieję, że bloger to tak jak dawniej artyści - ma umierać z głodu to będzie miał częściej wenę

      Usuń
    2. No nie... ale 50zł za post mogłoby być ;)
      Wtedy uskuteczniałabym nadprodukcję. Jak stachanowiec ;)

      Usuń
  18. 50 złotych to raptem dwie butelki Martini, wiem bo zdarza mi się pijać. A pracodawca wlicza w wynagrodzenie wszystkie koszta manipulacyjne, bo tak gazetki "specjalistyczne" kosztują, fryzjer i te kosmetyki co ma się je testować również. To też kosztuje, wiadomo jak ktoś się tym naprawdę interesuje to ma to sens, ale żeby specjalnie się tym zajmować, to już nie koniecznie. A co do wrogów i blogów to ja nigdy nie miałam wrogów jako takich. Bloga prowadzę mniej więcej od końca 2009 roku, zaczynałam na Onecie, gdzie w sumie blog miał się dobrze, byłam nawet w 20 najlepszych w swojej kategorii. Owszem nie zawsze będzie się komuś podobać to co ktoś pisze i z tym trzeba się liczyć prowadząc bloga, ale raczej nie nazwałabym tego wrogością, bo każdy ma prawo do krytykowania, o ile nie podchodzi to pod chamstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to masz szczęście, ja spotkałam się z wrogością, z pogróżkami, ze stalkingiem i z czarnym pijarem.

      Usuń
  19. Slowem ogloszenie sprowadza sie do "szukamy jelenia" tylko ubrane w wiecej i ladniejszych slow:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i pewnie jakie wynagrodzenie, taki efekt tego zlecenia - jednorazowy

      Usuń
  20. dla mnie blog to przyjemnosc, niestety niezbyt czesta bo praca, dom, ale jezeli juz powinien byc profesjonalny i reklamowac, i miec jakas mysl przewodnia, i ;-) komus sie za niego placi, to ta kwota wydaje mi sie wtedy zartem...

    OdpowiedzUsuń
  21. Pisanie za kasę na zadany temat to chyba nie jest wielka frajda. Uwielbiam blogi za to, że ludzie piszą, co im na sercu leży i dzięki temu tworzą się malutkie społeczności, przyjaźnie, grupki wsparcia. A może się mylę i blogi tematyczne też są fajne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię kulinarne, ale nie takie, jak książka kucharska tylko żeby człowieka też było widać na tym blogu

      Usuń
  22. Ty tu Klarka nie ściemniaj, bo dobrze wiem, że ty kokosy zbijasz na tych blogach swoich! :) To był oczywiście cynizm. Mnie ciągle oskarżają, że niesamowitą kasę ciągnę z blogów. Jestem ciekawa skąd się takie pomysły biorą.
    A pamiętam jak do Ciebie się jakiś palant doczepił i odczepić nie chciał. Wypisywał jakieś brednie w komentarzach dosłownie wszędzie, w każdym polecanym na głównej blogu. Parę razy się z nim ścięłam, ale to nic nie dawało, bo to debil był. Na takich nie ma silnych. Oczywiście byłam oskarżona zaraz, że to Ty, tylko podpisujesz się jako Klepsydra. Nie miało dla niego znaczenia, że byłam zalogowana i podpis był z loginu. Po prostu zawiść zalała mu żółcią oczy, że książkę wydałaś. Przeszłam to, wiem jakie to fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 miesięcy nękania, pierwszy raz w życiu doświadczyłam takiej eskalacji nienawiści, nie wiedziałam kto, dlaczego, za co, i czemu na taką skalę, skończyło się w prokuraturze. Moje szczęście, że mam wsparcie w rodzinie i życiową stabilizację bo dla kogoś słabszego to by się dobrze nie skończyło.

      Usuń
  23. hmmmmm pamiętam, że ja coś napisałam u Ciebie, a potem Ty u mnie, a ja się zastanawiałam skąd wiedziałaś, ze mam bloga)))

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyczułam, ze u Ciebie można walnąć się w fotel i gadać byle co albo nic nie gadać i tak dobrze

      Usuń
  24. To jakiś rodzaj taniej prostytucji jakby...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nie lubie Martini :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty za młody jesteś i jeszcze nie wiesz co dobre :)

      Usuń
    2. martini weselszym czyni;)

      Usuń
  26. To ogłoszenie to musi być żart ;)

    Podglądam Cię od dłuższego czasu, ale dopiero ten post sprowokował mnie do skomentowania. Bo z zaskoczenia mnie wzięłaś.. Tymi notatkami konkretnie. W życiu bym nie wpadła na pomysł robienia notatek do bloga :) Pomysł dobry, jak najbardziej, ale.. trochę obowiązkiem pachnie, nie?

    Lubię Cię czytać, bo Twój blog wygląda bardzo naturalnie. A tu notatki ;) no jak tak można ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy pisarz robi notatki. Bez wyjątku. Totalny spontan, lekkość i pozorny nieład jest ściśle przemyślany. Pisząc pierwszy rozdział czegoś, musisz wiedzieć jak się skończy ostatni rozdział. Inaczej wychodzi kaszana.

      Usuń
    2. zapisuję, bo mi potem pomysły pouciekają i przepadną, jak nie zapiszę to muszę robić kilkakrotnie korektę, bo się całość nijak nie trzyma kupy. Spontanicznie piszę o kotkach i kwiatkach:)

      Usuń
  27. Bardzo pouczająca to dla mnie lektura. Śledziłem Twoje doświadczenia na nowym blogu i solidaryzowałem się z Tobą wobec ataków tamtego "niemilca", który atakował wszędzie, gdzie tylko pojawił się Twój wpis. Cieszy mnie Twój sukces na obydwu blogach. Ucieszyłem się z Twojego powrotu na Onet, gdyż jakoś bliżej mi do tamtego bloga, choćby poprzez polecenia w "Waszym zdaniem".
    Aktualnie waham się z przeniesieniem bloga z Onet na inny portal, a tu Twoje doświadczenia, wsparte komentarzami ludzi blogosfery przynoszą dużą porcję wiedzy o tym: - co by było gdyby...
    Dziękuję.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz