poniedziałek, 16 kwietnia 2012

pani magister - basen!

Od ósmej usiłuję opublikować ten post na onecie i poddaję się, to nie na moje nerwy.


Myślałam, że protestują bo mają złe warunki – za dużo obowiązków, są przemęczone a ich praca jest nisko opłacana. Nawet niedawno oglądałam jakąś migawkę, w której pokazano rodzaj hulajnogi dla personelu – co za absurdalny pomysł – zamiast zatrudnić tyle osób, aby nie musiały biegać z jednego końca budynku na drugi, funduje się im hulajnogę. Mam nadzieję, że żadna pielęgniarka nie wyraziła na to zgody. Już widzę, jak lawirują wśród starszych ludzi spacerujących po korytarzu z balkonikami. Co za bzdury ktoś wymyśla, a telewizja to pokazuje!
Protest przebiega pod hasłem:

„Tylko mój brat mówi do mnie siostro”.

Zwrot „siostro” był zwrotem grzecznościowym,  niektórzy mówią do farmaceuty „pani magister”, do prawnika „panie mecenasie” a do nauczyciela w średniej szkole „panie profesorze”.
Uważam, że jest rażący, kiedy używają go media, sama wolałabym napisać „pielęgniarki protestują” bo jasno określa to grupę zawodową a siostry są różne, ja mam pięć sióstr i żadna pielęgniarką nie jest.

Mój teść jest starym człowiekiem i kiedy trafił do szpitala, sam bardzo cierpiąc, był pełen współczucia i podziwu dla pielęgniarek. Jakie te siostry troskliwe, czujne, jak one się męczą z tymi starymi ludźmi, ile to trzeba mieć sił, cierpliwości – mówił. Czy ten człowiek, zwracając się do pielęgniarki „siostro” obniżał rangę zawodu? Na pewno nie, w jego przypadku jest to oznaka zaufania, ukłon w stronę troskliwości. Inna sprawa, że żadna pielęgniarka w tym szpitalu  nie zwracała się do pacjenta „dziadku” czy „babciu” ale też nie obrażała się o „siostrę”.

Na położnictwie wchodzi pielęgniarka (tu znów protest, bo jest różnica między pielęgniarką a położną i należałoby tytułować inaczej) i woła – niunie, czas na badanie! Ja się pytam – jakie niunie? Albo do młodych położnic – mamusie.
Jednak na tych oddziałach panuje trochę inna atmosfera niż wśród ludzi starych, cierpiących, pełnych lęku. Tam powszechny jest zwrot „babciu”, „dziadku”, choć to przecież nie wnuczki pełnią rolę opiekunek. Młode kobiety, które rzucają się na forach pełne nienawiści, zarzekające się, że nigdy przenigdy im przez gardło nie przejdzie słowo „mamo” skierowane do matki męża, łatwo nazywają każdą starszą kobietę babcią, starszego mężczyznę dziadkiem, i nie zastanowią się, że może ten pan jest cenionym artystą a ta pani wykłada  na UJ. W szpitalnej piżamie wszyscy jesteśmy dziadami, zdanymi na łaskę i niełaskę, i nie należy nam się już ani odrobina godności.

Nigdy nie zwracałam się do pielęgniarek inaczej niż „proszę pani”. Zawód jak każdy inny, sama cierpiąc, nie zastanawiam się nad zwrotami grzecznościowymi, nad stopniami zawodowymi, nie ma to dla mnie znaczenia. Oczekuję kompetencji i fachowej opieki, liczę na pomoc medyczną, nie oczekuję w szpitalu sióstr miłosierdzia pracujących za darmo, ale uważam, że nikomu czepek z głowy nie spadnie, gdy starszy pan zwróci się do pielęgniarki głosem pełnym zaufania – „siostro, proszę mi poprawić poduszkę”.

29 komentarzy:

  1. no co mogę zrobić? podpisać sie rękami i nogami chyba tylko!
    szpitale to straszne miejsca, ale nie tylko, wszystkie miejsca badań, zabiegów bywają przykre.
    to ja pisałam valyo))) zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teatralna - jaki nick, no no, już do Ciebie biegnę!

      Usuń
  2. Może przed tym się bronią, że "siostro" kojarzy się z siostrami miłosierdzia (które kiedyś za darmo się opiekowały), a one chcą dostawac normalną kasę, a nie byle co, bo przecież "siostra to z powołania, sama chciała, to niech nie narzeka" ;)

    Ja też lecę "paniami", plakietek i tytułów na nich nigdy nie jestem w stanie doczytać.

    A sama miałam niebieski mundurek i byłam "ciocią" z urzędu ;) I w szpitalu i w żłobkach. I to było miłe, choć też żadnam ciocia dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pytałam kilku osób - kim jest siostra w szpitalu? nikt nie powiedział - zakonnica, siostra miłosierdzia, tylko automatycznie mówili - pielęgniarka. Myślę, że tylko pielęgniarki widzą negatywny kontekst, i to nie wszystkie, rangę zawodu obniża co innego

      Usuń
    2. Mnie oddziałowa opierniczyła za to,że na pierwszych praktykach w szpitalu powiedziałam do niej "siostro":)
      teraz po prawie 4 latach sama jestem położną i nie przeszkadza mi to jak pacjentka mówi do mnie w ten sposób...
      chyba nie jest to ważne jak ktoś się do nas zwraca:)najważniejsze to pomóc danej osobie i że nie jest to obraźliwe:)

      Usuń
  3. heh
    ja do "swoich" w sklepie mówię "robaczki"
    -no robaczki,kto następny?
    i nikt się nie obraża hehe

    a swoją drogą chyba panie pielęgniarki mają kompleksy

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak mój starszy syn poszedł do przedszkola. Ich wychowawczynią była starsza pani, z powodzeniem mogła być moją babcią. Organicznie jej nie cierpiałam, wydawała mi się sztuczna i pusta jak bęben. Takie wymalowane jak klaun stare pudło. Jakie wielkie było moje zdziwienie kiedy mój syn przychodził z przedszkola oczarowany panią wychowawczynią. Kochał ją jak własną babcię i co wprawiało mnie w zażenowanie - mówił do niej BABCIU! Kiedy to zauważyłam kładłam młodemu do łba, że nie wolno tak zwracać się do obcych, bo mogą się obrazić, że to niegrzecznie. Poszłam ją przeprosić. A ona się roześmiała i powiedziała, że nie mam się przejmować, bo ona mogłaby być nawet moją babcią i nawet jakbym ja się tak do niej zwracała to ona by się nie obraziła. Zatem kajam się na kolanach i sypię głowę popiołem, bo kobita okazała się zupełnie inna niż ją oceniałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację Klarko, masz rację,
    pięknie to napisałaś, sama lepiej bym tego nie ujęła :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaczynając karierę w oświacie pracowałam w przedszkolu w którym dzieci zwracały się do nauczycielek per ciociu. I fajnie nam z tym było mimo, że żadna z nas nie miała tam swoich siostrzenic ani bratanków;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Niektórzy mylą się z powołaniem wybierając zawód i później są zawiedzeni, bo "to nie tak miało być". Swoją frustrację wyładowują na tych, którym mają służyć. Tak niestety jest w bardzo wielu miejscach, nie tylko w szpitalach. W sformułowaniu "siostro" nie widzę nic niewłaściwego, natomiast sama będąc w szpitalu mówiłam po prostu - pani. Nie mają pielęgniarki czy położne łatwej pracy, oj nie mają, ale kiedy właśnie to powiedziałam położnej która mną się zajmowała po cc, spytała "Czemu? Ja lubię swoją pracę" i mówiła to ze szczerym uśmiechem, więc może jednak się da?

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko zależy od tego, jak się wypowiada dane słowa.

    'Siostro, basen! Siostra tu jest od tego, żeby podstawić mi miednicę pod tyłek!' - to jest pogardliwe i uwłaczające, ale już 'Siostro, czy mogę prosić o pomoc z pościelą?' brzmi inaczej, prawda? Tylko ludzie nie zawsze potrafią to rozgraniczyć.

    Wszystko zależy od tego, w jaki sposób dane słowa są wypowiedziane w naszym kierunku. Ja na przykład jestem uczulona na zwracanie się do mnie per 'kochanie, słoneczko, aniołku' kiedy kogoś nie znam, a starsi ludzie często mi w ten sposów 'tykają'. Ale tak jak mówię - zależy kto, zależy jak. W pracy mam taką miłą Staruszkę, która zawsze biorąc ode mnie reklamówkę mówi 'dziękuję, serduszko' i to jest cudowne, naprawdę cudowne :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z wszystkim co w poście napisałaś.A od siebie napisze tyle, że protest przeciwko "siostrowaniu" pielęgniarkom uważam za rozdmuchiwanie tego co mało istotne do rangi problemu.Wszak zwrot "siostro" nie ma wydźwięku pogardliwego. Jak dla mnie jest właśnie wyrazem szacunku i zaufania.Ale widocznie są osoby, które odnoszą inne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  10. No to się odezwę, bo mną wstrząsnęło! Jestem pielęgniarką... lubię swoją pracę, pacjenci mnie lubią ale... BAAAAAARDZO NIE LUBIĘ jak ktoś nazywa mnie siostrą ;) Siostrę mam jedną, braci dwóch i oni mogą się tak do mnie zwracać ;) Do pacjentów nie zwracam się per: babciu czy dziadku, tylko: Pan, Pani... Wymagam więc tego samego.
    I żeby nie było, żem sfrustrowana ;) Nie jestem! Zarabiam odpowiednio i jestem z płacy zadowolona (z pracy zresztą też) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi tam wisi i powiewa jak mnie kto jak nazywa,oby tylko pacjent mnie nie wyzywał:)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle napisałem masło maślane a nie wiem jak edytować.
      Wydaje mi się, że jak pielęgniarki nie chcą żeby się tak do nich zwracać to nie. A starszym ludziom należy darować, bo są tak przyzwyczajeni, czy nauczeni. A z jednej strony to racja, do pielęgniarki siostro a do pielęgniarzy to jak? Bracie? Myślę, że można sobie darować te zwroty w wielu zawodach.

      Usuń
  12. Geneza jest inna pewnego razu podchodzi do łóżka chorego Pielęgniarka ze strzykawką jak kałasznikow a Pacjent w krzyk Sio Ostra!! i już tak zostało

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm no cóż rozumiem, że można nie lubić jakiejś formy, w jakiej ludzie się zwracają do kogoś. Ale z drugiej strony robić z tego powodu pospolite ruszenie? Proponuję jeszcze oficjalny przemarsz głównymi ulicami stolicy :)
    Dla mnie słowo "siostro" ma bardzo pozytywny wydźwięk, myślę, że nie ma się co obrażać.

    A co do onetu, Klarka odpuść sobie, jako i ja czynię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co kraj to obyczaj... Przed swietami lezalam piec dni w szpitalu w UK i do wszystkich pielegniarek zwracalam sie po imieniu - poslugujac sie plakietkami na ich mundurkach, ktore zreszta zawieraly tylko pierwsze imie.
    Nikt nie czul sie obrazony ani urazony, ani nie narzekal na brak szacunku, milo bylo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za granicą wszyscy ludzie mówią sobie 'you', czyli na ty, bez względu ile lat ma osoba, do której się zwracamy i nie ważne - jest nam znana, czy też nie znana. Bardzo lubię ten zwyczaj. W Polsce to by nie przeszło.

      Usuń
  15. Świeża zagrywka- szarpanie strun ze spotu milenijnego:)
    tym bardziej jak to banki maja ....obiecane rewizje.
    jr

    OdpowiedzUsuń
  16. W Niemczech ten zawód ma nazwę, i nazywa się Krankenschwester czyli jednak siostra dla chorego. Do mnie jak ostatnio znalazłam się w szpitalu zwracano się - tak: obiad zje? leki brała? Czułam się jeszcze bardziej chora w taki sposób potraktowana.

    OdpowiedzUsuń
  17. nie rozumiem co jest strasznego w słowie siostro,od dawna jest to zwrot grzecznościowy w stosunku do pielęgniarek.geneza tego zwrotu pochodzi stąd że kiedyś pielęgniarkami były siostry zakonne.osoba która wybiera ten zawód musi wiedzie że polega on na służbie choremu.wydaje się że cała afera pochodzi stąd że obecne pielęgniarki nie chcą być już tymi które służą,uważają że wykonują usługę ,a pacjent to nie bliźni tylko numerek w nfz. miki

    OdpowiedzUsuń
  18. nic nie wiem o zadnym protescie ale dla mnie zwrot "siostro" nie jest obrazliwy ani nie ma negatywnego kontekstu, z tym ze jakbym to slyszala setki razy codziennie w pracy to tez bym moze zdanie zmienila.
    a co do innych form to ja do nauczyciela w szkole nigdy nie zwrocilam sie per "pani profesor" to smieszne, bo oni takiego tytulu nie maja! na studiach zwraca sie do wykladowcow po tytule naukowym, i wielkim nietaktem jest zawyzenie stopnia (pani profesor a to pani doktor hab.) jak i rowniez zanizenie ;) a co do farmaceutow to moja siotra pracuje w aptece i ma tytul technika farmacji.. ale magistrem jest tyle ze bilogii wiec w sumie sie zwrot zgadza ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam wrażenie,że panie pielęgniarki mocno przesadzają.To zwykły przerost ambicji nad możliwościami.W Instytucie Kardiologii, gdzie większość pielęgniarek ma wyższe studia,same siebie nazywają siostrami.A są perfekcjonistkami i każdemu życzę takiej opieki.Ostatnio, gdy byłam w szpitalu (sierpień ub.r)na chirurgii wszyscy się zwracali do pielęgniarek per siostro, lekarze też.Tylko do piel. przełożonej dodawano "siostra przełożona". Pielęgniarki wchodząc na salę mówiły dzień dobry paniom, jestem siostra XY. Lekarz dyżurny przychodząc na wieczorny obchód miał formułkę - "dzień dobry, w czym mogę paniom dziś pomóc", a wychodząc z sali życzył dobrej nocy.Mam wrażenie,że wiele zależy od dyrekcji szpitala i jej wymagań wobec personelu. W szpitalu, w którym leżałam pielęgniarki b. dobrze zarabiają, ale coś za coś- nie są "przywiązane" do jednego oddziału, krążą po szpitalu zgodnie z wykazem swych umiejętności- dziś jest na chirurgii, za dwa dni może być na gastrologii lub onkologii.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czy coś przegapiłam i pielęgniarki protestują przeciwko używaniu zwrotu "siostro"?
    Mnie się on nawet podoba, a w zależności od kontekstu użyłabym lub nie.
    Będąc w szpitalu oczekuję tego samego co Ty: kompetencji, informacji, opieki jaka jest dla mnie wtedy niezbędna.
    Uściski! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój ojciec był lekarzem. Zawsze zwracał się do pacjentów per "pan Kowalski... proszę pana" itd.Kiedyś, kiedy sam leżał w szpitalu trafiłam na taką scenę/byłam świadkiem podobnych wiele razy i ofiarą też/:
    do sali wpada pielęgniarka i krzyczy:"Chmielewski!Na badania!"
    Ojciec się nie ruszył. Po kilku takich okrzykach siostry właśnie, ojciec spokojnie powiedział: "Panie Chmielewski, zapraszam pana na badanie".
    Pielęgniarkę zatkało z oburzenia.
    W słowie "siostra" kryje się cały ładunek zaufania i oczekiwania serdeczności ze strony chorego, zależnego człowieka. To bardzo piękny zwrot z długą tradycją. Szkoda, że zamiast nadać mu pierwotny sens - pielęgniarki chcą go wyrzucić ze świadomości pacjentów. To obrazuje zmiany w mentalności ludzi tego zawodu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Od połowy stycznia przez cały miesiąc, co dzień, siedziałam w szpitalu przy umierającej mamie, toteż dobrze przyjrzałam się sposobom pracy i różnorodnym zachowaniom pielęgniarek. Dwie były niemal doskonałe: wszelkie czynności wykonywały chętnie, sprawnie, z dużą kulturą osobistą, życzliwością i zrozumieniem dla pacjentów. Kilka było profesjonalnych, ale oschłych.
    A dwie były "specjalnej troski", bo nie umiały odnosić się we właściwy sposób do ciężko chorych. Nie dość, że "babciu", że tykały swobodnie osoby stare, to jeszcze jedna z nich puściła do mojej matki tekst: "No, podnieś wreszcie tę dupę!". Nie zdzierżyłam i zrobiłam pani wykład o zwykłej ludzkiej grzeczności i elementarnych zasadach savoir vivre'u. Stojaca obok Pani Doktor, tzn. lekarz medycyny (kolejny przerost formy nad treścią) udawała, że nic nie słyszy i na chamstwo w ogóle nie zareagowała. Podsumowując - w każdym zawodzie znajdą się i rozumni, i ignoranci. Gorzej kiedy w jakimś miejscu pracy zbiorą się wyłącznie ci drudzy! A mama najwyraźniej zrezygnowała z umierania w szpitalu. Zajmuję się leżącą w domu sama i jakoś sobie radzę, ku zadowoleniu chorej.
    jojak

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz