środa, 21 marca 2012

o dyskryminacji płci

Na placu nie ma dyskryminacji i każdy może pracować ile  chce i jak chce. Kobiety mają taki towar jaki sobie przywiozą i mężczyźni też, nikogo to nie obchodzi. Kto wstanie wcześniej ten wcześniej rozkłada stoisko, jeśli czuje taką potrzebę. Panie i panowie pracują tyle godzin, ile uważają, że dadzą radę. Jak coś muszą załatwić to nie pracują tylko załatwiają ale wtedy nie zarabiają. Jak jest mróz to marzną wszyscy jednakowo. Płacą takie same składki i podatki. Klientów przeważnie nie obchodzi płeć sprzedawcy, jak przyszedł coś kupić to kupi i nieważne czy u baby czy u chłopa bo nie ma znaczenia, czy chłop stoi z jajami czy baba, ważne, by jaja były świeże i niedrogie.

15 komentarzy:

  1. Dobrze,
    że chociaż na placu nie ma dyskryminacji :-)))
    Klarka jesteś extra z tą swoją obserwacją zjawisk i ludzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale sympatie są! Zaczyna się od ulubionej/sprawdzonej baby lub chłopa, a potem idzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli jednak w Polsce mamy równouprawnienie? Mamy :) Ja też mam swoje ulubione małżeństwo na ryneczku i u nich zawsze wszystko kupuję, niezależnie od ceny, chociaż czasem pewne rzeczy mają droższe niż inni. Ale tak ich lubię, że mi to nie przeszkadza i dopłacę tą złotówkę do marchewki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chciałam napisać "święte słowa" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Ważna jest jedynie... sympatyczna obsługa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Święta prawda;) Jak jest miła obsługa (i uczciwa) to człowiek wraca.Mam takiego ulubionego pana na ryneczku;)Kiedyś chodziłam do osiedlowego mięsnego.Pani z uśmiechem polecała świeżutkie plasterki szyneczki -była dość droga, ale wyglądała apetycznie .Skusiłam się a w domu okazało się ,że między świeżymi były powkładane niezbyt świeże ścinki;/I już tam nie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu gdzie teraz mieszkam nie ma takich sympatycznych, lokalnych ryneczkow. :( Ale pamietam z dziecinstwa, ze moja mama miala swoje ulubione stoiska i zawsze kupowala wlasnie w tych zaprzyjaznionych i wyprobowanych. A zakupy u chlopa z jajami, jak jeszcze przystojny sie trafi, to ha! Sama przyjemnosc! ;) Agata

    OdpowiedzUsuń
  8. i nie ma parytetów?

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej Klarko wpadłam z wizytą powitalną ( tutaj) :) rozglądam się po Blogspocie i eksperymentuję:) Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak na prawdę nie chodzi o to aby kobiety miały takie same prawa jak mężczyźni. Chodzi o to. aby miały więcej przywilejów. Na przykład możliwość niepracowania jeśli nie mają na to ochoty.
    Chodzi o to, aby mąż zarobił tyle, aby kobieta mogła się zająć wychowaniem dzieci i domem jeśli ma takie życzenie, a nie być zmuszaną do szukania pracy poza domem, bo 1 pensja nie wystarcza na funkcjonowanie rodziny.
    Kiedyś z pracy mężczyzny mogła wyżyć żona i kilkoro dzieci. A dziś trzeba pracy kilku osób aby wychować 1 dziecko (bo bywa, że i z dochodów dziadków trzeba korzystać aby czegoś się dorobić.
    Dziękuję za takie równouprawnienie.

    ALEF

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się zadnimi nawet pod tym.

      Usuń
  11. Zawsze najchętniej kupuję jaja czy ser od baby czy chłopa, jakieś takie zawsze mi się wydaję świeższe, niż w marketach :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz