czwartek, 15 marca 2012

jak reklamowałam przelew

Podziwiam młodych ludzi i zazdroszczę im łatwości w poruszaniu się w wirtualnym świecie. Nie dam sobie wmówić, że jestem ciemnym i zahukanym a do tego nieobytym babskiem, o, nie ma tak. Ale dla mnie bardzo wiele spraw jest trudnych do załatwienia i czasem borykam się godzinę z czymś, co młody człowiek załatwi dwoma kliknięciami. A niechże się jeszcze pokażą polecenia po angielsku to koniec. 
Taka infolinia na przykład. Mam konto w wirtualnym banku, od dawna płacę rachunki przez Internet i bardzo to sobie chwalę. Czasem jednak trzeba załatwić reklamację i wtedy dla mnie zaczynają się problemy. Bo normalnie to człowiek szedł z dowodem osobistym do banku i załatwiał co tam miał załatwić a teraz mam dwa wyjścia.
Mogę albo zadzwonić do syna i poprosić, aby przyjechał i mi pomógł albo puknąć się w czoło mówiąc – Klarka, nie jesteś przecież taka straszna matolica – i zabrać się za załatwianie.
Największą trudnością dla mnie jest telefon bo jak się połączę z infolinią to mi znika klawiatura więc już nie mogę wykonywać poleceń typu – wybierz siedem i naciśnij krzyżyk -  i nie mówicie mi, że trzeba się wreszcie nauczyć obsługiwać telefon bo ileż razy się wydzwania na infolinię, no, raz na kilka miesięcy, to zapomniałam gdzie jest ta blokada klawiatury żeby nie przerwać połączenia. Raz, drugi. Dość, nic z tego.
No pewnie, że mi wstyd, ale coś trzeba robić bo przelew poszedł, potwierdzenie jest a odbiorca się upomina bo pieniędzy na koncie nie ma. W szafce mam schowany telefon „na biedę”. Jest prawie nowy ale nie lubię go bo na wyświetlaczu prawie nic nie widać. Zwłaszcza jak jestem bez okularów. Nie wierzycie to sobie sprawdźcie LG KP100. To nie jest telefon dla starszych ludzi, biedna moja mama, ma taki sam, a skoro ja na nim prawie nic nie widzę to co mama ma powiedzieć. Kupiłam go bo był tani a potrzebowałam drugi numer, teraz leży.
Ma za to normalną klawiaturę i z niego zadzwoniłam na infolinię banku. Potem poszło jak lawina – reklama, wybierz jeden i krzyżyk, wybierz siedem i gwiazdkę, wybierz jeszcze coś, jak chcesz to i to to wybierz to, i ojej, człowiek. I to bardzo grzeczna i miła dziewczyna. Potem poszło jeszcze sprawniej, wystarczyło się zalogować do banku, poszukać zakładki, drugiej zakładki, zmienić hasło, znów czegoś poszukać i mogłam się rozłączyć, bo to był początek załatwiania. 
Znów wszystko od początku, reklama, polecenia, te diabelnie trudne terminy bankowe, których nie rozumiem to skąd mam wiedzieć co wybrać,  znów miła dziewczyna i tym razem wszystko poszło jak trzeba, obie powoli doszłyśmy do miejsca, gdzie utknęły moje pieniądze. A dlaczego to piszę? Jakoś rok temu bezmyślnie namawiałam znajome kobiety do założenia sobie konta w tym banku. Nie wzięłam pod uwagę, że nie wszystkie potrafią poruszać się po wirtualnym świecie i to nie jest miejsce dla takich ludzi jak my. Choć z drugiej strony jeśli się już człowiek raz odważy i przebrnie raz i drugi to jest dużo łatwiej i ja banku na pewno nie zmienię. Ale i tak zazdroszczę młodym ludziom bo to, co dla nas jest trudne, oni robią bez zastanawiania się i intuicyjnie.

54 komentarze:

  1. Klarko, ale zawsze można zadzwonić na infolinię i się nie wstydzić! Zawsze pomogą, po to są. Krok po kroku. Za to im płacą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale żeby się połączyć z konsultantem to trzeba i tak wybrać kilka razy "ścieżkę" a potem podać numer klienta (co to jest numer klienta?) potem telehasło (co to jest telehasło?) ale szczęśliwie przebrnęłam, co jest dowodem na to, że da się. Bo jak mnie się udało to każdemu się uda.

      Usuń
  2. Klarka, pokolenie naszych dzieci urodzilo sie juz z genem komputerowo-komorkowycm. My sie musimy tego czy tamtego o wirtualnym swiecie uczyc, one to maja we krwi.
    Strach pomyslec , co bedzie z wnukami...

    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zostaje jeszcze dokształcanie i kursy, ale np mój mąż nie chce, nie potrzebuje i koniec, oporny na wiedzę strasznie, pokolenie 50+ - o ile kobiety podpatrywały i uczyły się od dzieci to mężczyźni są analfabetami wirtualnymi. Mam na myśli tych pracujących fizycznie.

      Usuń
  3. Korzystam z konta w banku, chwalę sobie bardzo, bopasjami nie ciepię stania w kolejkach ludzkich do okienka w celach płatności itd. Ale i tak nie zaliczyłabym siebie do orłów tej dziedziny.
    A dzwonienie na infolinię to masakra teksańska zresztą, wybierz tom wybierz tamto, coooo nie pamiętasz jak możesz wstydź się, wybierz , next, next, wywalcie tego pieska next itd.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podchwyciłam to "z pieskiem" nieco modyfikując na własne potrzeby - z kotkiem czy bez kotka:D. A infolinia to zło, prawda, a załatwiałaś coś osobiście w zusie albo w skarbówce? to jest dopiero przepis na zawał.

      Usuń
  4. Hi,hi! Ja z trudem potrafię skasować wiadomość na stacjonarnej sekretarce...Wszystkie ruchy na e-koncie wykonuje Małż. Ja w błogiej nieświadomości żyję! A Ciebie podziwiam szczerze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a śmieję się nieraz z męża bo nie ma pojęcia gdzie co ma i ile, inna sprawa że w makro to wiadomo, za gotówkę, ale jakbym miała jaki atak rozrzutności to nie będzie wiedział, żyjąc w błogiej nieświadomości. A wirtualne rachunki płaci się jakoś tak lżej, do koszyka i do banku i gotowe, potem kurier przyniesie i już.

      Usuń
  5. sama uruchomiłam sobie konto internetowe i dziękuję opatrzności, że tak się stało obce teraz są mi kolejki do okienka na poczcie i nerwy z tym związane, ale jakoś do tej pory nie byłam zmuszona do załatwiania niczego poprzez infolinię i po Twoim opisie życzę sobie aby tak było dalej, bo chociaż jakoś sobie radzę z internetem to niestety jednak należę do pokolenia nie komputerowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam są bardzo cierpliwi konsultanci, ale dotarcie do nich jest trudne i wymaga znajomości tych wszystkich bankowych terminów bo nie ma prostych poleceń typu - "jeśli chcesz złożyć reklamację, wybierz jeden". Przez infolinię neostardy też czasem przechodziłam, jest bardziej przyjazna niż ta bankowa.

      Usuń
  6. Nie ma czego zazdrościć młodym,
    oni umieją co innego a ja umiem co innego.
    Uzupełniamy się :-)))
    Oni może się dodzwonią,
    ale ja umiem lepiej sprawę załatwić . Ot co ! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale i tak zazdroszczę - bierze taki dzieciak telefon i od razu wie gdzie co jest;) niby nie potrzebuję tych wszystkich gadżetów bo przecież zdjęć telefonem nie robię, muzyki na telefonie nie słucham, ale wypada wiedzieć, jak się wyjmuje baterię z własnego tel (w telewizji to było konieczne) a ja nie wiedziałam! wstyd!

      Usuń
    2. Czy ja wiem ??

      I mamy dwa różne poglądy
      i oba słuszne :-)

      Mnie ciągle młodzi zazdroszczą moich umiejętności,
      dlatego może
      ja im nie zazdroszczę ich innej wiedzy.

      Usuń
    3. i kopnij mnie wreszcie i powiedz - nie musisz wszystkiego umieć durna babo:D

      Usuń
    4. Ja tak chciałam dyplomatycznie :-)))
      Ale zaraz Cię kopnę :-)))
      Zebrało się na zazdroszczenie,
      no co im tak zazdrościć :-)))

      Usuń
  7. Pani Klarko,
    ćwiczyć trzeba się w poruszaniu po wirtualnym świecie i tyle! :) To bywa trudne i skomplikowane również i dla nas, szczawików, którzy cały świat mamy skomputeryzowany i wirtualny. Osobiście nie znoszę przelewów internetowych i innych tego typów, a logowanie się do biblioteki i sprawdzanie, czy i jak długo zalegam ze zwrotem książek to prawdziwy horror.

    Trening czyni mistrzem i człowiek przestaje się któregoś dnia bać kliknąć tu czy tam. Natomiast nie ma czego zazdrościć, bo szczawiki świetnie klikają po sieci, ale gotowanie albo sprzątanie zazwyczaj przekracza nasze umiejętności, nie mówiąc już o wychowaniu dzieci :))))) Nie ma powodu do zazdrości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. informatyki i angielskiego uczą w szkole a sprzątania nie to skąd macie to umieć:D wyobrażasz sobie, że musisz usiąść do komputera nie wiedząc do czego co jest a nazwy klawiszy nic Ci nie mówią? i mnóstwo całkowicie nowych pojęć - od najprostszych - login, edycja, itd, zostaje tylko kurs albo pomoc dzieci, albo jedno i drugie albo tak jak nasz sołtys - włączać syrenę strażacką i robić zebranie żywych ludzi

      Usuń
    2. Moja Mama swego czasu tak miała, kiedy zaczynała dopiero przygodę z internetem. Nie wiedziała absolutnie NIC, a teraz się tak wycwaniła, że chwilami jest lepsza ode mnie w pewnych sprawach - ma więcej cierpliwości :D

      Sprzątania też powinni nas uczyć, gotowania i szycia, bo niestety zarówno ja, jak i wiele moich koleżanek jesteśmy w temacie prowadzenia gospodarstwa domowego lekko... upośledzone :(

      Usuń
  8. A co ma powiedziec posiwialy jak ja staruch? Ale jakos daje sobie rade.

    OdpowiedzUsuń
  9. MiłośniczkaKotówBezKota16 marca 2012 07:59

    "intuicyjnie" to jest słowo klucz. Nie jestem jakimś informatykiem i geniuszerm komputerowym ale wychodzę z założenia, że trzeba czytać co wyskakuje, :) czasem mnie zadziwia bezradność osoby, która widząc jakiś komunikat pod którym jest tylko przycisk OK zastanawia się ci zrobić i wpada w panikę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak coś instaluję i jest "dalej" to kliknąć "dalej"? może to jeszcze wynikać z kompletnego nierozumienia podstawowych pojęć, np "folder", "edycja", "kursor" byłam na kursie gdzie część uczestników zaczynała od zera i z tym było najwięcej kłopotów.

      Usuń
    2. MiłośniczkaKotówBezKota16 marca 2012 08:53

      Jeśli chcesz zainstalować to tak, to kliknąć "dalej", jeśli nie chcesz jednak instalować to "cofnij", "anuluj" albo coś w tym rodzaju, w zależności od napisu. Ja też czasami potrzebuję pomocy przy kopmuterze choć pracuję na nim codziennie. Śmieję się, że praca informatyka polega na czekaniu: aż coś się załaduje, przetworzy.. itp. Ja często nie mam do tego cierpliwiości.. Życzę więc cierpliwości i przede wszystkim ODWAGI w intuicyjnej obsłudze komutera i telefonu!! My kobiety przecież polegamy na swojej intuicji.. Ja mam 30 lat i też mi daleko do dzisiejszych dzieciaków mających kontakt z elektroniką już w przedszkolu. :)

      Usuń
    3. to pytanie powinno być wzięte w cudzysłów, zadawałam je kilka lat temu, masz rację - wszyscy, którzy usiłowali mnie czegoś nauczyć, zaczynali od upominania "czytaj uważnie polecenia"

      Usuń
  10. Jakiś czas temu mój wujek (50+) zaczął się oswajać nie tylko z komputerem ale i z internetem. Po tym, jak kupił sobie cyfrowy aparat (od zawsze robił świetne zdjęcia), jeśli nie chciał co krok prosić syna o pomoc, musiał sporo czasu poświęcić, żeby dawać sobie radę. Czasem mnie pytał o radę, czy żebym mu coś wytłumaczyła, a mi było okropnie ciężko, bo tyle rzeczy jest dla mnie wręcz oczywistych, intuicyjnych, że nawet się nad tym nie zastanawiam... dopóki nie przyszło mi wytłumaczyć ich komuś zupełnie "zielonemu" w temacie, jak najprościej i sensownie.

    Dziś sobie mailujemy, wysyłając sobie nawzajem co ładniejsze zdjęcia, wujek sobie o wiele lepiej radzi. A i ja chyba bardziej doceniam taki wysiłek kogoś by osiągnąć to, co dla mnie proste... :)

    A z drugiej strony fakt: mi samej brak umiejętności, z którymi świetnie sobie radzą starsze pokolenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. np szukanie "f" i jak się robi literki, żeby były wielkie, i gdzie jest kursor?! Ale każde z nas ma jednak niesamowitą frajdę jak da radę

      Usuń
    2. Też mam czasem przygody z laptopem, bo np. kotek wskoczył na klawiaturę i coś wcisnął łapką a później weź to człowieku odkręć;)

      Ja z kolei też mam swoje "braki" w umiejętnościach i wiem po sobie jak fajnie jak się wreszcie uda- mimo, że w moim przypadku to potyczki np. z gotowaniem ;)

      A obijanie się w dużym stopniu przez to, że mi się ciągle dokądś spieszy i np. zapomniałam o tym, że fotel stoi w przedpokoju... a było ciemno. Jakieś chwile chaosu ostatnio przechodzę bo jak nie siniak to skaleczenia a jak nie skaleczenie to paznokieć ucierpiał ;) minie, mam nadzieję:)

      Usuń
  11. Kochana, ty narzekasz? A co ja mam powiedziec jak reklamowalam awarie internetu (router sie zepsul) w Virgin media i tam tez 20 min klikania, oczekiwania, wysluchiwania kolejnych opcji wyboru i to wszystko PO ANGIELSKU!!!! A na koniec zglasza sie jakis murzyn albo inny hindus i mowi z takim akcentem ze go zrozumiec nie mozna? Ale sprawe zalatwilam:)

    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jesteś naprawdę kumata babeczka, podziwiam!

      Usuń
  12. Najważniejsze to się nie bać i tak jak wspominałyście - czytać polecenia. Sama do wszystkiego doszłam intuicyjnie i choć mam świadomość, że wielu rzeczy o komputerze jeszcze nie wiem, to i tak bywam wyrocznią dla 10 lat młodszej szefowej. Bo ona poleceń nie czyta i klika we wszystko na oślep.
    A zacząć się uczyć można w każdym wieku, znam osoby 70+ które na kursach komputerowych w ramach Uniwersytetu III Wieku uczą się robić rzeczy, o których mi się nie śniło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podoba mi się to, że jeśli już te starsze osoby zaczynają się uczyć to się angażują niesamowicie, może dlatego, że nie muszą, ale chcą? moja siostra tak klika gdzie popadnie i nie czyta poleceń a jak się jej coś uda zrobić to się sama dziwi, ale ponieważ ją bardzo kochamy to nikt jej tego nie ma za złe, co innego, gdyby to ktoś robił w pracy, bardzo uciążliwe.

      Usuń
  13. Ja to się niestety musiałam wszystkiego szybko nauczyć za granicą, i to po angielsku, bo tutaj wszystko załatwia się na telefon. I tak jak ktoś wyżej napisał, najczęściej zgłasza się osoba z akcentem że rodowity Anglik nie jest w stanie zrozumieć, że nawet znając szkocką odmianę języka nie jestes w stanie załapać o co chodzi. Internet i telefon, bez tego dziś jak bez ręki, a raczej - obu rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, potrzeba uczy najszybciej, Ale Ty na pewno jeszcze będąc w kraju poznałaś trochę język i komp nie był Ci obcy. A jakim cudem ludzie, którzy nie znają języka, nie potrafią poruszać się w internecie i nie znają struktur kraju, gdzie jadą, jakim cudem sobie radzą? Napisz o tym u siebie kiedyś

      Usuń
  14. Przyznam Ci się, że ja nie wyobrażam już sobie konta w banku, gdzie nie mogę wszystkiego zrobić online samodzielnie.
    Na szczęście weszłam w to już wiele lat temu, będzie z 10 i nie miałam większych problemów. Moja mama korzysta z mojej pomocy, ale jest ode mnie starsza o te 20 lat i troszkę :)
    Co nie znaczy, że wszyscy sobie z tym radzą.
    Ja też mam problem z wybieraniem cyfr, kiedy dzwonię na jakąkolwiek infolinię, w telefonie dotykowym trzeba chyba podczas rozmowy wcisnąć po prostu przycisk "klawiatura" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie zawsze rozumiem terminy ale i tak się wycwaniłam bo przeważnie pod "0" jest konsultant, w banku jest więcej chodzenia po tych "drzewkach" bo są te wszystkie hasła, co zresztą zrozumiałe, w końcu nie chodzi o głupiego maila tylko o prawdziwe pieniądze

      Usuń
  15. E tam, Pani Klarko, ja i tak Pania podziwiam. Sama jestem mloda(?), pare lat starsza od Pani syna, wiec chyba w miare jeszcze mloda... ;) W kazdym razie konta w wirtualnym banku nie mam bo nie mam do tego glowy. Kiedys probowalam takowe zalozyc ale nie dalam rady, dzwonic na infolinie mi sie nie chcialo i sie poddalam. :) A ostatnio panicznie boje sie podawac jakichkolwiek osonistych informacji przez internet, wiec chyba zupelnie sobie daruje... ;) Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd syn z nami już nie mieszka to nauczyłam się naprawdę dużo a poza tym mam oddanych przyjaciół, do których mogę zadzwonić jak naprawdę sobie nie mogę poradzić, czasem ich wykorzystuję;) a bank wirtualny bardzo chwalę, właśnie sobie doładowałam telefon

      Usuń
  16. ja zapisalam moja 82 latnia babcie na kurs komputerowy dla seniorow bo caly caly czas mi narzekala zeby ja nauczyc komputera bo ona chce sobie sprawdzic w internecie sama poza tym strasznie zazdrosci jak mam opowiada ze rozmawiala ze mna na komunikatorze albo widziala jakies firlmy z klarka - sama nie wiedzialam jak sie zabrac za nauke takiej osoby wszystkiego od podstaw i jeszcze wybrac tylko to co niezbedne na szczescie sa takie kursy i to choc trudno w to uwierzyc za darmo - szukalam i szukalam i najlepszy najbardziej polecany organiuzuje miasto i to dwie ulice od domu babci :) - byla juz na 3 zajaciach i jest strasznie podniecona ze wszystko rozuemie juz sobie zaklada internet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale masz fantastyczną babcię! a jak się ma Twoja córeczka po tym zdarzeniu ze szczepieniem? nie chcę być wścibska tylko nie daje mi to spokoju

      Usuń
    2. dzikuje za pamiec :) bardzo mi milo - generalnie niestety to nie byl koniec przygod poszczepiennych :( - przez ostatni tydzien 4 dobry z rzedu miala 39-40 stopni goraczki bez zadnych innych objawow - lekarze na zmiane zlecali badania krwi i moczu z ktorych nic nie wychodzilo - na kolejnej wizycie to samo chociaz mowie ze przeciez wyniki badan sa wczorajsze slyszalam tylko wczoraj bylo wczoraj dzis jest dzis - porostu nie wiedzieli co jej jest - ale zaden nie chcial przyznac ze to moze byc po szczepieniu jakby jakas zmowa - na szczescie wczoraj przeszlo jak reka odjal - poprostu odrgowiala - kojarzylo mi sie to troche z trzydniowka ale juz raz ja przechodzila a z tego co czytalam to jednorazowa choroba poza tym nie dostala na koniec wysypki - narazie mam nadzieje ze to koniec przygod - na szczescie nastepne obowiazkowe szczepienie dopiero w 5tym roku zycia

      Usuń
    3. dziękuję, mamy parę tych "blogowych" dzieci i jak mi piszecie o nich to sobie potem myślę i mi to spokoju nie daje a na privach nie wyrabiam z korespondencją i mi się mylą, to dopiero wstyd!

      Usuń
    4. no tak mialam pare razy pomysl czy Ci nie wcisnac np mailem zdjecia coreczki zebys kojazyla o kim pisze :) - ale potem przypomnialam sobie jak moja matka kazala fryzierce ogadac moje zdjecia z wesela i jak mi bylo szkoda dziewczyny ktora musialam udawac ze ja to obchodzi z grzecznosci no i zeby zasluzyc na napiwek ;) i sobie darowalam - tak tez myslalam ze nie wyrabiasz - wiec ograniczam sie do jakiegos komentarza raz na jakis czas wplatujac swoje prywatne sprawy - pozdrawiam :)

      Usuń
    5. a ja miałam ochotę raz spytać, czy ze zdjęć Waszych dzieci zrobić galerię ale szybko zmieniłam zdanie, to nie był dobry pomysł, zdjęcia oglądam, uśmiecham się, czasem pokazuję mężowi i zaraz kasuję, przyślij, wiesz jak to jest, jak się śmieje dziecko to się uśmiecha cały świat

      Usuń
  17. W dzisiejszym świecie telefon i komputer to podstawa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj
    I my kiedyś byliśmy młodzi i także łatwo nam wszystko przychodziło :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło Cie widzieć:) i gotujemy i pieczemy bez zastanawiania, co i kiedy dodać;)

      Usuń
  19. a ja z innej beczki pytanko do p.Klarki. Kojarzę post w którym było coś o kradzieży konta na za-wzięcie za-żarcie, czy na chwile obecna można normalnie skorzystać tam z opcji napisz do mnie :)? Mimizu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można, można też na konto klarkamrozek[małpa]gmail.com

      Usuń
  20. Jeśli idzie o te wszystkie infolinie i tym podobne to sposób jest prosty: zestaw słuchawkowy. Wtedy można jednocześnie słuchać co człowiekowi na linii trajkoczą i patrzeć na klawiaturę.
    Jeśli idzie o komputer i internet: jak pięć lat temu chciałam kupić kompa mamie to: 'nie, po co, za stara jestem, nie nauczę się'. Jak dziś pracuję na pół etatu i nie mam kasy, to: 'Ja chcę komputer bo kuzynka Rysia mi pokazała jak się fajnie przez Skype'a gada'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak odkryje czaty i blogi to przepadła!

      Usuń
  21. Nie ma co wpadać w kompleksy. Mimo że nie jestem technicznie upośledzony bywa, że jakieś urządzenie sprawia mi więcej kłopotu z obsługą niż inne. Oznacza to dla mnie zostało zaprojektowane wyjątkowo niechlujnie. Mam teorię, że przedmioty codziennego użytku powinny być tak skonstruowane, aby nie było konieczne wgryzanie się w instrukcję obsługi po to aby z nich skorzystać. Mimo to jest wiele urządzeń, które tego warunku nie spełniają. Są to choćby np. niektóre telewizory, urządzenia DVD i tzw. smartfony na czele.
    Te ostatnie biją rekordy niechlujności. Zamiast być przede wszystkim telefonem z jakimiś dodatkowymi funkcjami są wszystkim po trochu, a telefonem najmniej. Do szału mnie doprowadzają, kiedy muszę zadzwonić mając wolną tylko 1 rękę. Po prostu się nie da w moim, a ilość pozycji menu, które trzeba przewinąć, aby w końcu wybrać szukany numer sprawia, że działa toto ustrojswto na mnie jak płachta na byka. Nieszczęście polega na tym, że prawdziwych telefonów już nie ma.
    ALEF

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pełna zgoda - okazało się, że dał znać o sobie mój brak pewności siebie bo przelew zrobiłam dobrze tylko sprzedawca mnie poganiał i się rzucał o pieniądze mimo, że mu wysłałam kopię przelewu to kazał mi się dopytywać w banku gdzie są te pieniądze skoro u niego nie ma. Po dwóch godzinach!

      Usuń
  22. Klarko!
    Dziękuje Ci za wizytę. Objat objatem a ja wysyłam forsę tradycyjnie:) Za to mnie przysyłają przez Internet.
    I chyba tak już będzie do końca moich dni.
    Przynajmniej się na Pocztę przejdę i zobaczę czy nie zamknięta:)
    A może jakieś nowe twarze?
    Pozdrawiam Ciebie życząc jak największych przelewów w Twoją stronę!
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  23. Że robią to młodzi ludzie, to jeszcze nic nowego pod słońcem. Ale zdziwiłby się ktoś, jak bardzo młodzi. Dzieci kilkuletnie. One niemal rodzą się z tabletem w dłoni. Pamiętam, jak siedmioletnia wnuczka mojej siostry zawstydzała swoją babcię, dziwiąc się, że ta nie umie sprawdzić stanu swojego konta.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz