sobota, 4 lutego 2012

coraz trudniej uwierzyć

Nie mogę przestać myśleć o tym, o czym wszyscy mówią. Malutkie, półroczne dzieciątko nie żyje. Cała Polska mówi o tym od wielu dni to nie będę tu kopiować wiadomości. Rozmawiamy o tym w domu bo ja problem muszę „przegadać” albo „wypisać”. Albo jedno i drugie. 
Nie za dobra matka ze mnie była, cudem mi się chyba udało to moje dziecko wychować jako tako. Ale wiem na pewno, co mogłabym zrobić dla dziecka. Nie jeść i nie spać to normalne, wszystkie tak mamy, bo kochane mamusie, na to nie ma czasu przy niemowlęciu do lat pięciu, proste. Do kotów wstaję to do dziecka bym nie wstawała?
Chłop ma do mnie świętą cierpliwość, bo jak mówię, że gdyby mi na przykład jakiś nawiedzony lekarz kazał poświęcić męża ukochanego jedynego i wytoczyć mu całą krew dla dziecka to bym to zrobiła, sobie zresztą też.
Zrozumcie, ja wszystko wyolbrzymiam i stąd te przykłady. Na nasze szczęście dziecko już dorosłe (cudem) to się ciąć nie musimy. Koniec żartów, będzie teraz poważnie.
Tak raz za razem czuję się bardzo boleśnie oszukana. Całym sercem pragnęłam, by to dziecko odnalazło się zdrowe i szczęśliwie wróciło do rodziców. Niedawno pisałam, że wierzę w ludzi. Wierzę, nie straciłam tej wiary, ale ta ufność się wyczerpuje. Dziś ktoś zadał mi pytanie – to co zrobić, by takie rzeczy nie miały miejsca? Nic, nic się nie da zrobić. Można się tylko uważniej rozglądać.

35 komentarzy:

  1. Oszukana za pewne nie Ty jedna się czujesz, ale i cała moc innych ludzi, ze mną włącznie.
    temat jest bardzo trudny, niewiarygodny, nie do objęcia zdrowym rozumem...
    jak tylko się okazało, że to całe porwanie to zwykłe kłamstwo, to usiadłam do neta i jeszcze raz na spokojnie obejrzałam felieton z Uwagi i teraz aż się boję myśleć jak to na prawdę ze śmiercią Madzi było, ale rodziców miała bardzo wyrachowanych - obojga - bo w niewiedzę ojca nie wierzę - wydaje mi się że pomógł w "usunięciu" maleńkiej, a o nim coś od wczoraj nic się nie mówi...
    Niemniej bardzo niecierpliwie czekam na końcowe wnioski tego śledztwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałam tu o tym bo potrzebuję Waszego zdania, sama sobie z tym nie umiem poradzić, dokładnie tak jak piszesz - nie do objęcia..

      Usuń
  2. Rozumiem Cię doskonale - też czuję potrzebę przegadania tego w nadziei, że może w końcu cokolwiek z tego zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przed chwila szlismy sobie do Biedronki(zimno!)i maz nagle zadal na glos pytanie "ciekawe co bym zrobil, gdyby mi tak dziecko wypadlo z rak i umarlo..."
    Nie wiem co on by zrobil, wiem co by zrobilo otoczenie ze mna wlacznie...
    I zal mi tej matki, niezaleznie jak postapila i czy rozum mial w tym jakikolwiek udzial...
    Dzis nielatwo opiekowac sie dzieckiem w tym dziwnym spoleczenstwie,co nie pomoze, a dokopie w imie "slusznej sprawy", a co dopiero je stracic przez nieostroznosc...

    I jeszcze by i mnie nie zagryziono - nikogo i nic nie usprawiedliwam. Po prostu nie smiem rzucac kamieniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też pragnęłam, żeby Madzia się odnalazła. Mamy wnuczkę w tym samym wieku i aż łzy kręciły się w oczach, że ktoś porwał takie bezbronne maleństwo. A tu ogromny szok!!!
    Aż boję się pomyśleć, że to nie upadek dziecka tylko osoba która powinna chronić maleństwo zrobiła mu krzywdę....:(
    A dziś w radiu usłyszałam, że dwoje pijanych rodziców/ponad 3promile/ i płaczące siedmiotygodniowe bliźniaki, wyziębnięte przy otwartym oknie. Dobrze,że ktoś w porę zareagował.
    Trudno to wszystko pojąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam przed oczami poczatek Anny Kareniny i zdanie: "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób"... Chyba kazdy mial cicha nadzieje na zupelnie inny final...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta sprawa jest zbyt wielka na mój rozum. Albo jestem jakaś głupia i ograniczona. Dla mnie to po prostu niewyobrażalne... No, a poza tym jak chciałam się wygadać, bo dostałam opierpapier, że się przejmuję czymś, co mnie nie dotyczy. ;/

    Znieczulica.. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie to jest też niepojete. I szczerze przyznam że nie wierze tej dziewczynie. Znów kłamie. Zabiła swoje dziecko. To nie był wcale nieszczęśliwy wypadek bo gdyby tak było to nie ukrywała by ciała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na swiecie sa LUDZIE,ludzie i ludziki i ci ostatni niewiele z czlowieczenstwem maja wspolnego,chyba tylko wyglad zewnetrzny. To dlatego tak trudno zrozumiec ich postepowanie.
    A dla mnie to zachowanie matki dziecka nie wydaje sie w ogole normalne,chyba powinna przejsc badania psychiatryczne.Urszula

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest chyba bardziej skomplikowana sprawa niż każdy myśli, bo - pomyślcie tylko - wypada Wam dziecko z rąk na podłogę i co?? zabija się ot tak od razu?? a skąd Wy wiecie, że rzeczywiście umarło?? Łapiecie dziecko i lecicie co sił w nogach po pomoc! Do sąsiada, do przychodni, na pogotowie, na ulicę... obojętnie gdzie, ale do końca uporczywie szukacie pomocy!!! No ludzie czy nie tak? A tu - upadło, umarło, zakopać pod gruzem... bo co? chronić własną dupę?? dla mnie i tak świat by się skończył w takim momencie więc nie widzę sensu ukrywania i to jeszcze tak perfidnie i misternie zorganizowanego. Zobaczycie - prawda o tym powali nas wszystkich, choć chciałbym, żeby okazało się, że ta Maleńka nie cierpiała już w żaden inny sposób... Wybaczcie, ale nie mogę spokojnie o tym mówić/pisać.
    Bogusław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie i z Tobą! jeśli się już coś takiego dzieje, to na wszelki sposób szuka się pomocy, a nie dziecko do wora i na śmoietnik! ostatecznie,jeśli już naprawdę nie da się zrobć to siędziecko chowa na cmentarzu, a nie tak jak tu pod gruzem!
      Lipton_R

      Usuń
    2. dokladnie to samo mi przyszlo do glowy - w zyciu bym nei uwierzyla ze to koniec - przeciez ludzi reaminuje sie 20 minut i "ożywają" - trudno mi trochę uwierzyć w wersje w nieszcześliwym wypadku - tak samo jak trudno mi bylo uwierzyć w wersje o porwaniu - dla mnie wstrzasajace bylo to ze matka prosząca porywacza "oddaj mi moje dziecko" kazala zaslaniac sobie twarz w telewizji - nie potrafilam tego zrozumiec - ze niby wstydzila sie lez?? - poza tym sama histroria ze ktos traci przytomnosc po jednym uderzeniu w glowe - moze sie czepiam ale prawde mowiac to chyba tylko na filmach sie zdarza

      Usuń
  10. Klarko, a ja zapytam tak nie na temat: dlaczego komentarze od MiauKotki wciąż się tutaj pojawiają? Dlaczego nie włączysz moderacji i nie przesiejesz trolla przez drobne sitko? Przecież to nie ma sensu...

    A o Madzi pewnie jeszcze napiszę, tylko muszę zebrać myśli... Mieszkałam kiedyś w Sosnowcu, to wszystko wydarzyło się niedaleko mojej okolicy... :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Też nie wiem, co o tym zdarzeniu myśleć. Nie potrafię zrozumieć działania matki Madzi, ale też nie umiem jej jednoznacznie potępić - mechanizmy obronne naszego organizmu działają w sposób nie do końca zbadany. Może to był mechanizm wyparcia, może naprawdę chciała uwierzyć w porwanie? Mam nadzieję, że to jednak był wypadek, a wtedy nie zawsze działamy racjonalnie. Nie zapomnijmy, że to jednak bardzo młoda dziewczyna, dziś 22 lata nie zawsze oznaczają dorosłość...
    Myślę też, że media i detektyw Rutkowski jednak przejaskrawiają sprawę, tu liczy się sensacja. I być może nigdy nie poznamy całej prawdy, wszak to nie nasza sprawa!

    O właśnie, po co wciąż pojawiają się nękające nas wszyskich komentarze MiauKotki?

    OdpowiedzUsuń
  12. Klarko!
    Jak ty zbankrutowałaś to kto nie zbankrutował?
    Na wsi się pali czym wlezie. Ale gazem i prądem nikt nie ogrzewa, bi nikogo na to nie stać!
    Tam się pali wszystkie śmiecie!
    A co do Twojego wpisu. to nic się nie da zrobić.
    Nie tak dawno facet pobił dziecko tak, że znalazło się w szpitalu. Ale tego faceta matka zaprosiła do swojego domu prosto z więzienia!
    Sama szła do pracy a on się nad nie swoim dzieckiem znęcał a ona udawała, ze nie widzi.
    Zło zaczęło się od matki.
    A klika lat temu była sprawa jak matka utopiła swoje dziecko w Wiśle.
    A ja znam dawną sprawę z Warszawy jak matka (z zawodu nauczycielka) zakatowała swoje dziecko na śmierć!
    Przykry temat, ale życie nie zawsze jest wesołe.
    Pozdrawiam Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. vojtek, ja mam dom ogrzewany wyłącznie gazem, u nas z apalenie byle czym są wysokie grzywny, a po drugie jak to tak smrodzić sąsiadom pod oknami!

      Usuń
    2. Dlatego napisałem, że u nas na wsiach tak się pali.
      A niedawno w TV mówili, że zatrzymali faceta, który z Belgii wiózł do Polski stare ubrania. 20 ton. Żeby w Polsce palić w piecu w swoim hotelu:)
      To sa polskie paradoksy. Śmieciami się grzej głównie w nocy.
      Pozdrawiam bez palenia:)

      Usuń
    3. to ja się tak szokowałam wypowiedziami związanymi z ekologicznym gospodarstwem wierząc, że tam naprawdę utrzymuje się te wszystkie rygory, a gospodarz powiedział nam, ze opryski biopreparatem robi się w dzień a herbicydami nocą:(

      Usuń
  13. Nie ogarniam tego, sama nie mam dzieci, ale jestem przerażona tą sytuacją. Ta dziewczyna jest taka młoda i niezależnie od tego co się naprawdę stało, przede wszystkim wydaje mi się że nie dorosła do tego żeby być matką.

    OdpowiedzUsuń
  14. A mnie niepokoi co innego medialność tej tragedii taki dramatyczny serial ze zwrotami akcji jeszcze mi brakuje konkursu smsowego Typu kto ma prowadzić tą akcje policja czy Rutkowski .Chcesz zaistnieć w TV zakop w pobliskim sadzie swoja teściowa.
    A jeśli chodzi o tą tragedie nie mam zdania być możne przypadek, słaba psychika nikogo nie osadzam chyba ze najbliższa rodzinę bo to jest dziwne ze nikt nie zauwazył ze co się dzieje nie dobrego ....

    OdpowiedzUsuń
  15. Widocznie wśród ludzi jest tak jak w przyrodzie,
    są matki i Matki...
    Tak naprawdę to prawdy nigdy nie poznamy,
    a media miały o czym pisać i mówić :-(
    Smutne to wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  16. W sprawie miaukotki.
    a niechże pisze ;-)))
    To taki koloryt jak w polityce.

    Trudno jak się ma poczytnego bloga ,
    to i trzeba się liczyć z tym,
    że różne dziwaki przywędrują.
    I co wtedy ?
    Zostać dyktatorem ?
    Wszyscy powinni tak tak tak potakiwać ?

    Wybór należy do Ciebie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie jest nawet lżej gdy nie muszę sama tego czytać tylko się to "rozkłada" na wszystkich, choć na policji jest ładnie wydrukowane 250 komentarzy podpisanych "miaukotka" i czeka, aż się bardziej wkurzę, jak ktoś psychiczny to nie znaczy, że bezkarny

      Usuń
    2. Kiedyś w mądrej książce przeczytałam,
      że minusy trzeba zamieniać na plusy.

      Zdarzają mi się sytuacje ,
      które kompletnie wydawało się ,
      że przynoszą niekorzyść czyli minus
      i zamieniałam je na plus.

      Nie wiem jak wpisy miaukotki przerobić na plus,
      bo to jednak dotyczy Twojego bloga,
      ale może warto się zastanowić w tym kontekście?

      Nie udzielam Ci rad.
      Sama się zastanawiam głośno,
      co zrobić w takiej sytuacji ?

      Usuń
  17. Ja sama jeszcze nie mam dzieci,narazie nie czuje się gotowa.Nie chcę oceniać tej dziewczyny.Może jest chora,może mąż w tym palce maczał?Nie mieści mi się to w głowie.Tak jak iimajka nie chcę rzucać kamieniem.Nikt nie wie co w głowie tej kobiety się działo. Nie moge tego ogarnąć...
    Kasia z Oławy

    OdpowiedzUsuń
  18. Najbardziej przerażająca jest ta brawura w tym wszystkim... Przecież niemal każdy jej wierzył, współczuł, pomagał, wspierał...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie dam rady sprawy Madzi usunąć w niebyt-gnębi mnie to okrutnie,ale mam zbyt niepopularne zdanie na ten temat.Ponieważ nie mieści mi się w głowie,żeby ktoś bez defektów psychicznych był w stanie zabić dziecko,uważam,że matka jest chora lub niedojrzała emocjonalne .Nie zauważył nikt z Jej bliskiego otoczenia Jej stanu,bo była dla nich mało ważna ,kimś kim nie ma co się przejmować.Nie miała nikogo bliskiego,na którego w chwili nieszczęścia mogłaby liczyć,poza tym może spotykała się z nieustanną krytyką ze strony rodziny.Może codziennie słyszała,że złapała męża na dziecko,że nie tak mógł się ożenić itd.Przecież takie "ciche" gnębienie jest w wielu rodzinach.Dziecko było zadbane,radosne-na litość Boga,na pewno ta dziewczyna bardzo córkę kochała.Gdyby nie miała w sobie podświadomego lęku,który w chwili tragedii przybrał poziom nie do przeskoczenia ,potrafiłaby rozsądnie zareagować.Przecież ta dziewczyna w maturalnej klasie miała próbę samobójczą,więc było Jej żle od zawsze.Prawie wszyscy Ją potępiają teraz odbywają się pielgrzymki na miejsce ukrycia zwłok dziecka-i już "słyszę" jakie tam są komentarze,jak się obrzuca błotem dziewczynę,równocześnie zapalając znicze,czy przynosząc olbrzymie pluszaki.Może by tak pomyśleć i zamiast zanosić tam zabawki,przeznaczyć te pieniądze na kupienie butów komuś bezrobotnemu,zabawki dziecku od sąsiada,poskładać się na opał dla staruszków?Zamiast kiwać z politowaniem głową w miejscu tak strasznej tragedii ,zajść do starych sąsiadów i zapalić im w piecu czy zanieść im gorącej zupy,żeby potem nie było wzmianek w mediach,że staruszek zamarzł w szopie,bo dostał zawału,a jego żona zamarzła przykryta kocem w łóżku. maria I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż... to "inne spojrzenie" niby takie proste, a jednak strasznie trudne...
      bardzo to mądre, co napisała Maria...

      Usuń
  20. Mieszkam w Sosnowcu i widziałam te poszukiwania, naprawdę wiele osób się zaangażowało, a wszystko na darmo... I ciężko mi uwierzyć w wypadek,tyle w tej sprawie bylo kłamstwa, choćby nawet miejsce ukrycia ciała, to faktyczne od podanego najpierw dzieli naprawdę spory kawał drogi. Przypuszczam, że ktoś jeszcze mógł w tym uczestniczyć.

    Jeszcze straszliwie mnie drażni Rutkowski w tym wszystkim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  21. nie umiem myśleć, czytać, rozmawiać na ten temat...Grzesiu ma tylko miesiąc mniej...podchodzę do jego łóżeczka i płaczę na myśl o tej maleńkiej dziewczynce......
    Nie chcę, nie potrafię potępiać tej matki.Nie wierzę,że jest zdrowa psychicznie, to niemożliwe;/Wiem,że nie znam wszystkich faktów , opinii.Ale nawet nie chcę znać, to już niczego nie zmieni...Przykre ,że dla wielu to doskonały temat ,żeby zaistnieć

    OdpowiedzUsuń
  22. Podobnie jak Maria chciałbym podzielić się innym niepopularnym spojrzeniem. Szokuje mnie mianowicie niesamowita ekscytacja tym wydarzeniem nagłaśnianym przez media. Sama sprawa (jako taka) jest szokująca, ale takich spraw są dziesiątki (jeśli nie setki rocznie). Zastanawiam się dlaczego akurat tą sprawę media wzięły sobie na celownik. Według mnie od samego początku dziennikarze musieli zwąchać, że coś tam się nie klei w tej sprawie i węszyli wielką sensację. Podobnego nosa miał p. Rutkowski, który zrobił sobie na tym niezłą darmową reklamę w mediach. Usłyszałem wypowiedź jakiegoś psychologa, który podawała, że we wcześniejszych wypowiedziach matki były pewne sformułowania, które mogły świadczyć o jej winie (np. wypowiedziała się o córce w czasie w czasie przeszłym – była, itp). Nie śledziłem tej sprawy, ale w piątek wysłuchałem kilku komentarzy jakichś pseudo fachowców o tej dziewczynie nie mających żadnych sensownych danych (protokołów przesłuchań, raportów sekcji zwłok, zeznań świadków, itd.). Ferowali wyroki na podstawie informacji zasłyszanych w mediach. Jedni próbowali dziewczynę usprawiedliwić, inni odsądzali od czci i wiary. Jakaś kobiecina mieszkająca w sąsiedztwie powtarzała publicznie zasłyszane plotki o dziewczynie. Obrzydliwe! Tak naprawdę wiemy bardzo niewiele o tym co się zdarzyło: dziecko nie żyje i zostało najprawdopodobniej ukryte przez matkę. A reszta to domysły i mistyfikacje. Co z tego, że matka najpierw zgłosiła porwanie, a potem podała informację, że sama ukryła martwe dziecko? Może była szantażowana, może była zastraszana, może była niedojrzała emocjonalnie i życie ją przerosło…. może,…. Dopóki nie skończy się postępowanie i nie zostaną podane rzetelne informacje o tym zdarzeniu każde snucie domysłów równoważne jest wróżeniu z fusów kawy, a przy tym powoduje obrzydliwe wyciąganie brudów o tej dziewczynie (nawet jeśli się okaże winna zbrodni). Prawdę mówiąc bardzo mnie irytuje, że ludzie nie potrafią oddzielić prawdy od plotki i na tej podstawie ferują wyroki. Nie potrafią odróżnić rzetelnej informacji od tzw. faktów medialnych. Podobnie było z katastrofą w Smoleńsku. Ileż to hipotez powstało na ten temat. I co z tego, skoro nie zapewniliśmy sobie dostępu do podstawowych informacji na temat zdarzenia (oryginał zapisu rejestratorów lotu, praca polskiej komisji na miejscu, a przede wszystkim, zabezpieczenie miejsca wypadku przez pracowników BOR natychmiast po zdarzeniu!!!). Dziś, po 2 latach możemy zapomnieć o wyjaśnieniu tej sprawy. Dlaczego nikt nie odpowiedział karnie za zaniedbanie w tej kwestii?
    Wracając do śmierci dziecka. Roztrząsamy niesprawdzone informacje. Media na tym żerują, bo im oglądalność rośnie i odciąga ludzi od problemów istotnych. Kto z Was zastanawiał się ostatnio jak będzie wyglądała sytuacja waszych dzieci i wnuków po kolejnym radosnym roku naszych umiłowanych przywódców. Czy ktoś zastanawiał się, że nieprawdą jest, że becikowe wynosi 1.000 zł? Tak naprawdę każde nowonarodzone dziecko dostaje nie 1.000 zł, ale ponad 20.000 zł długu do spłacenia w postaci podatków. Te marne 1.000 może mu się odliczy jak urzędnik będzie łaskawy. Ale po co ludzie mają o tym myśleć, lepiej niech gadają o Madzi i jej matce.

    cdn.
    ALEF

    OdpowiedzUsuń
  23. cd:

    Druga sprawa, która mnie zbulwersowała w tym kontekście, to nagonka na p. Rutkowskiego – tego detektywa, który się sprawą zajął. Z pewnych powodów stał się niewygodny dla niektórych i próbowano go usunąć z rynku. tak i teraz merdia zaczęły wyciągać jego sprawy sprzed lat. Znowu bez podania konkretnych faktów szkalowano jego firmę. Choć przyznaję, że ja również mam pewne zastrzeżenia do jego funkcjonowania, ale … nie zrobił nic niezgodnego z prawem, a był skuteczny w kilku sprawach, gdzie polskie urzędy rozłożyły ręce (np. sprawa dziecka odebranego polskim rodzicom w Norwegii). Być może w wielu sprawach zawiódł, ale zapewne nikomu nie dawał gwarancję 100% skuteczności. W tym konkretnym przypadku okazał się skuteczniejszy niż policja. Gdyby nie jego działania, policja bujała by się z tym przez kolejny miesiąc i nie wiadomo, czy sprawa doczekałaby się wyjaśnienia. Zauważmy, że gdyby nie pewna presja psychiczna wywarta na matkę dziewczynki, to trwała by dalej przy swojej tezie o uprowadzeniu. Co by się musiało zdarzyć aby prawda wyszła na jaw? Chyba tylko przypadkowe odkrycie zwłok dziecka. A mediom znowu było źle. Rutkowski to, Rutkowski tamto, a policja miała związane ręce procedurami,…. I oto właśnie chodzi!! aby istniały takie firmy i mogły zastosować sposoby niezgodne z procedurami policji (ale nie poza prawem).
    To są moje przemyślenia po oglądnięciu kilku serwisów informacyjnych poświęconej sprawie zaginionej dziewczynki. Co do dalszych wniosków, to musimy poczekać do uzyskania innych konkretnych informacji.

    ALEF

    OdpowiedzUsuń
  24. Od początku intuicja podpowiadała mi, że nie jest to porwanie, a to dlatego że kobieta ukrywała swoją twarz przed kamerami. Wierzyłam w to, że sprzedała swoje dziecko (tak sobie to wymyśliłam wtedy, w pierwszych dniach), okazało się, że scenariusz jest o wiele tragiczniejszy dla dziecka... Niech ta maleńka istotka będzie szczęśliwa chociaż u Boga...

    (po50)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja powiem tylko jedno - jest tyle kobiet, które starają się o dziecko, bez powodzeń lub całkowicie bez szans, kobiety, które dbały by o dobro dzieciątka, o zdrowie i bezpieczeństwo, nie mogą dostać tego czego pragną z całego serca, a ludzie którzy są nieodpowiedzialni, którzy nigdy w życiu nie powinni mieć nawet odrobiny szansy na potomka mają nawet kilkoro! gdzie sprawiedliwość?? nikt nie jest idealny, pewnie sama bym popełniła masę błędów gdybym tylko miała szansę, ale wiem, że nie upuściłabym maluszka! tu chodzi o wyobraźnie, matka Madzi nie miała tej wyobraźni (o ile prawdą jest upuszczenie dziewczynki!)... sama rozpowszechniałam zdjęcia, żeby ktoś mógł znaleźć małą, a potem płakałam... mam nadzieję, że nikt mnie nie zlinczuje za to, co myślę... :((

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz