czwartek, 25 sierpnia 2011

azylanci

Dawno temu przyszedł do nas kot, konkretnie kociczka. Mrucząc wniebogłosy wlazła mi na kolana i powiedziała – kocham cię! Kto by wyrzucił stworzenie po takim wyznaniu? Potem przyszedł Biały Kot. Siedział na belce na ganku, patrzył na mnie seledynowymi ślepiami i mówił – i tak mnie pokochasz. Dwa lata temu wyjechałam na miesiąc z domu a w tym czasie koty sprowadziły sobie do towarzystwa Kiciula, który mnie pokochał za wzięcie i do dziś udaje kocie dziecko, jeszcze mi się nie trafił taki kot, skończył dwa lata a bawi się sznurkiem i papierkiem, beczy o byle co i śpi na kocyku w nogach łóżka.
Wcześniej jeszcze znalazłam na ganku malusieńkiego psa, który z pewnością by nie przeżył, gdybym nie usłyszała na czas jego pisku. A jest jeszcze i ta trójkolorowa kotka, która przychodzi za żarciem.
A teraz przyszły do nas kury! Od paru dni łażą sobie trzy kury po ogrodzie, kopią pod porzeczkami, drapią w trawie, dziobią leżące pod drzewami owoce. Usiłowałam je wygonić ale ja nie umiem gonić kur, mówię: „idźcie sobie stąd” a one udają głuche.
Luby też je gonił, rozłożył ręce i szedł za nimi prawie do bramy ale kury w ostatniej chwili zrobiły w tył zwrot i biegiem z powrotem pod gruszkę. Trzeba zawołać sąsiada, niech je sam wygoni, a na razie łażą, napowietrzają trawnik i zaprowadzają równowagę w ekosystemie działki.
Siedzieliśmy wczoraj wieczorem na schodach, urobieni po całym dniu tak, że nam się nie chciało ruszać i tak patrzymy na te kury, gdzie one pójdą spać i wpadła mi do głowy absurdalna myśl.  
A co będzie, jeśli  następnym stworzeniem proszącym o azyl będzie jakaś seksowna sąsiadka?
  

28 komentarzy:

  1. Ty uwazaj Klarka, bo jeszcze sasiad przyleci z siekiera ze mu te kury ukradlas! I jak sasiadka poprosi o azyl to jeszcze pol biedy, zawsze wiesz gdzie mieszka, ale jak jakas nieznajoma? A co bys powiedziala na mlodego ogiera?

    OdpowiedzUsuń
  2. iwand - ogiera się wykastruje

    OdpowiedzUsuń
  3. muahahahaha puenta mnie rozwaliła totalnie, że aż nie wiem o czym był tekst :) Nie no żartuje, kochane zwierzaki, chciałabym kiedyś usłyszeć jak mi kto miłość wyznaje :D
    jeanette

    OdpowiedzUsuń
  4. no kura głucha jak pień, tego jeszcze nie było :) a sąsiadkę powitaj z kociubą w ręku :) o! :)
    jakem liton

    OdpowiedzUsuń
  5. Klarko, najlepiej niech zawita w twoje progi jakas krasulka, zawsze to świeże mleczko - sam pożytek z takiego lokatora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój piesio jest dobry na kury!!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak zawita sąsiadeczka to będziesz ją ganiać jak luby kury! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a moze jaki sąsiad co krowie spod ogona nie wypadł.....

    OdpowiedzUsuń
  9. No faktycznie z tymi seksownymi sąsiadkami proszącymi o azyl to by nie był taki dobry sposób na szczęście rodzinne :)
    pozdrowienia i do napisania po powrocie moim!

    OdpowiedzUsuń
  10. :)))))))))))))))))))))
    uśmiałam się do łez po tej puencie :)))))
    zwierzaki, nawet z jedną komórką jak kury wyczuwają dobrych ludzi i idą do nich :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale czy te kury znosza jajka u ciebie w ogrodzie?bo jak nie to pasozyty ;))
    annaconda

    OdpowiedzUsuń
  12. a propo kiciulka,,,ja tez mam kota,prawie 2 lata a aportuje pileczke lepiej niz pies,,i tez gada,grucha,szczegolnie w nocy,,,a druga kotka niemowa,nigdy nie miauczy,dobralo sie towarzystwo;)pozdrawiam serdecznie
    annaconda

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzeba bylo te kury rosolem postraszyc- to by od razu wziely nogi za pas..no ale poki co macie kurzy obornik za darmo:-) A puenta jak zwykle rozbrajajaca;-))

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz, Klarko, jak rozbawić człowieka :). Przyszedł mi jeszcze jeden sposób, co zrobić z kurami, może zbyt drastyczny...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. W razie czego pisz, to sąsiadkę przegonimy! A zwierzaki ciągną do Waszego domu, bo czują, że dobrzy z Was ludzie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kury zadowolą się tym co znajdą w ogrodzie i jajko zniosą, ale sąsiadkę to już trzeba nakarmić, a może i przyodziać...;-)))

    OdpowiedzUsuń
  17. A pamiętam, z poprzedniego bloga, że już kiedyś mieszkała z Wami jakaś dziewczyna;-)
    Sposób na seksowną lokatorkę - postawić przy garach i odpoczywać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. no to masz cztery koty ))) brawo, ameli ma racje trzeba te kury postraszyć rosołem, a pointa rozwalająca jest))

    OdpowiedzUsuń
  19. Coś Klarko w sobie masz, że lgną do Ciebie wszelkie zwierzęta i ludzie tzn. czytelnicy:)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  20. Na Twoim miejscu zastanowilabym sie nad przygotowaniem do adopcji sasiada. Co bedzie jak mu w nogach lozka bedzie niewygodnie?
    Urszula

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale się rozszalała wojna na blogach na Twój temat Klara.

    Maciek

    OdpowiedzUsuń
  22. oj tam -zaraz sasiadka...a moze młody sąsiad z pieknymi pośladkami i kaloryferem w miejscu brzucha????!!!!! hi,hi...juz go widze zbłakanego na twoim ogródku...pod gruszką

    OdpowiedzUsuń
  23. http://wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/65889,wydawnictwo_euforia_czyli_wszedobylski_spam,1,artykul.html



    wklej to sobie na bloga przynajmniej bedzie wiadomo jaka jest prawda i nawet na onecie w wiadomosciach to jest

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy - miałam przez chwilę wielką ochotę to zrobić, ale nie, nie chcę wciągać czytelników w to bagno, nie chcę rozdmuchiwać tej sprawy jeszcze bardziej,ja nie jestem anonimowa, troll tak, każde słowo, każde wyzwisko nie świadczy przecież o mnie tylko o osobie, która je pisze. A wciąganie ludzi w konflikty jest niepotrzebne, sama tego nie lubię więc Wam również tego oszczędzam jak potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak to co? Sąsiadka też na noc na dwór spać ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Koty i kury - spoko, przygarnąć można, ale seksowną sąsiadkę pogoń gdzie pieprz rośnie :P miotłą może?

    OdpowiedzUsuń
  27. No chyba, że ta sąsiadka z jakimś gorącym i przystojnym sąsiadem wpadnie... to wiesz - sąsiada nie wyrzucaj tak od razu ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. nie nie nie !!tylko nie sasiadeczka ,nawet ta mniej seksowna !!! juz raz u mnie taka byla -z dobrego serca nie wygonilam ,przygarnelam na chlodne wieczory ja a ona kiedys podczas mojej dla dobra rodziny -ciezkiej pracy ...hyc do lozeczka mojego (juz teraz DAWNOOO bylego mezulka )i kotleciki jakie pyszne robila i naczynka umyla ,przychodzila zawsze z robotka reczna i wisnioweczka ...a ja naiwna myslalam ze do mnie ....wiec gon sasiadeczki gdzie pieprz rosnie ..pozdrawiam emmi gra

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz